Witam wszystkich i proszę o szczere rady albo chociaż napiszcie co Wy zrobilibyście w takiej sytuacji...:)
Nie dawno pierwszy raz pisałam na forum o tym co mnie spotkało...a mianowicie zostałam przyszłą samotną mamą, wątek możecie znaleźć na moim profilu " Ciąża, samotność, strach " chciałam zamieścić link ale wyskakuje komunikat, że nie mogę tego zrobić:)
Nie wiem co zrobić. Niedawno odezwał się do mnie ojciec dziecka i stwierdził, że mu na nas zależy... Dwa dni męczył mnie wiadomościami aż w końcu musieliśmy się spotkać aby oddał mi klucze od mojego domu i zabrał resztę swoich rzeczy. I tak się stało...przyjechał...zrobiłam kawę i zaczęliśmy rozmawiać o dziecku, alimentach itp. Zakończyło się to tym, że mnie przytulił i zaczął płakać i przepraszać mówiąc, że żałuje, że miał wszystko i to stracił i, że jeżeli tylko dam mu szanse on dla mnie i dziecka się zmieni i zrobi wszystko byśmy byli razem.
Później odwiózł mnie do mieszkania mojej mamy i od tamtej pory cały czas utrzymuje ze mną kontakt...pisze, dzwoni, pyta się o dziecko i o mnie a nawet przyjeżdża tak bez powodu byle by się tylko ze mną spotkać. Nic mu nie obiecywałam. Powiedziałam tylko mu, że najpierw muszę zobaczyć, że stara sie i zależy mu na dziecku a może kiedyś zasłuży na mnie...On doskonale wie, że cokolwiek by się nie wydarzyło to z alimentów ani z tego, że mały będzie nosił moje nazwisko nie zrezygnuje i akceptuje to.
Myślałam, że przez to co zrobił wcześniej będę go nienawidzić a jest wręcz odwrotnie. Zdeklarował sie kupić maleństwu wózek i wczoraj byliśmy go zamówić i znów chyba coś do niego poczułam, byłam w pewnym sensie szczęśliwa gdy tak chodziliśmy po alejkach z wózkami a on z widoczną radością aż palił się do ich oglądania...nigdy taki nie był...
Jak wracaliśmy ze sklepu mówił, że boi się, że po tym wszystkim moi rodzice nie pozwolą nam być razem, że gdybyśmy chcieli się zejść nie zaakceptują tego, że nie pozwolą mu zamieszkać ze mną w moim a raczej w moich rodzicach domu i on ich rozumie ale też obawia się, że ja nie będę potrafiła im się postawić.
A ja boje się, że gdy po tym wszystkim zwiąże się z nim to reszta rodziny się ode mnie odwróci.
I właśnie tu się obawiam, że on udaje...że jak mały się urodzi znowu coś mu odbije i tym razem zostanę sama nawet bez wsparcia rodziny. Choć on zapewnia, że jeżeli tylko się zgodzę to stanie na głowie by było lepiej i by się ułożyło.
Nie wiem czy go kocham ale czuję do niego coś na pewno...Chciałabym spróbować ale nie wiem czy on jest w tym wszystkim szczery czy może po prostu udaje.
Poradźcie mi czy warto zaryzykować i dać temu człowiekowi szanse.:)