Czy warto dać drugą szansę...? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy warto dać drugą szansę...?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

Temat: Czy warto dać drugą szansę...?

Witam wszystkich i proszę o szczere rady albo chociaż napiszcie co Wy zrobilibyście w takiej sytuacji...:)

Nie dawno pierwszy raz pisałam na forum o tym co mnie spotkało...a mianowicie zostałam przyszłą samotną mamą, wątek możecie znaleźć na moim profilu " Ciąża, samotność, strach " chciałam zamieścić link ale wyskakuje komunikat, że nie mogę tego zrobić:)

Nie wiem co zrobić. Niedawno odezwał się do mnie ojciec dziecka i stwierdził, że mu na nas zależy... Dwa dni męczył mnie wiadomościami aż w końcu musieliśmy się spotkać aby oddał mi klucze od mojego domu i zabrał resztę swoich rzeczy. I tak się stało...przyjechał...zrobiłam kawę i zaczęliśmy rozmawiać o dziecku, alimentach itp. Zakończyło się to tym, że mnie przytulił i zaczął płakać i przepraszać mówiąc, że żałuje, że miał wszystko i to stracił i, że jeżeli tylko dam mu szanse on dla mnie i dziecka się zmieni i zrobi wszystko byśmy byli razem.
Później odwiózł mnie do mieszkania mojej mamy i od tamtej pory cały czas utrzymuje ze mną kontakt...pisze, dzwoni, pyta się o dziecko i o mnie a nawet przyjeżdża tak bez powodu byle by się tylko ze mną spotkać. Nic mu nie obiecywałam. Powiedziałam tylko mu, że najpierw muszę zobaczyć, że stara sie i zależy mu na dziecku a może kiedyś zasłuży na mnie...On doskonale wie, że cokolwiek by się nie wydarzyło to z alimentów ani z tego, że mały będzie nosił moje nazwisko nie zrezygnuje i akceptuje to.
Myślałam, że przez to co zrobił wcześniej będę go nienawidzić a jest wręcz odwrotnie. Zdeklarował sie kupić maleństwu wózek i wczoraj byliśmy go zamówić i znów chyba coś do niego poczułam, byłam w pewnym sensie szczęśliwa gdy tak chodziliśmy po alejkach z wózkami a on z widoczną radością aż palił się do ich oglądania...nigdy taki nie był...

Jak wracaliśmy ze sklepu mówił, że boi się, że po tym wszystkim moi rodzice nie pozwolą nam być razem, że gdybyśmy chcieli się zejść nie zaakceptują tego, że nie pozwolą mu zamieszkać ze mną w moim a raczej w moich rodzicach domu i on ich rozumie ale też obawia się, że ja nie będę potrafiła im się postawić.
A ja boje się, że gdy po tym wszystkim zwiąże się z nim to reszta rodziny się ode mnie odwróci.
I właśnie tu się obawiam, że on udaje...że jak mały się urodzi znowu coś mu odbije i tym razem zostanę sama nawet bez wsparcia rodziny. Choć on zapewnia, że jeżeli tylko się zgodzę to stanie na głowie by było lepiej i by się ułożyło.
Nie wiem czy go kocham ale czuję do niego coś na pewno...Chciałabym spróbować ale nie wiem czy on jest w tym wszystkim szczery czy może po prostu udaje.

Poradźcie mi czy warto zaryzykować i dać temu człowiekowi szanse.:)

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy warto dać drugą szansę...?

Na Twoim miejscu zastanowiłabym się czy jest wart tego, by dać mu kolejną szansę. Zrobiłabym może i banalną analizę na zasadzie plusów i minusów. Co jest dobre w nim i w Waszym powrocie, a co złe.. Wtedy myślę będzie Ci trochę łatwiej podjąć decyzję, bo będziesz miała spisane, co tak na prawdę uważasz.. Wiem, że bycie samotną matką wydaje się przerażające, ale zastanów się czy chcesz, żeby Twoje dziecko wychowywało się z Nim?
Ja pewnie bym wybaczyła, ale każdy przypadek jest inny, nie można polegać na innych, tylko na własnym rozumie i sercu.

3

Odp: Czy warto dać drugą szansę...?
Sanunia napisał/a:

Ale właśnie to wszystko nie jest takie proste.
Nie rozumiem postępowania takich dupków...Mój chciał tego dziecka i to bardziej ode mnie, a tu takie cyrki wyszły na jaw z dnia na dzień. Jakby nie mógł poczekać do porodu, przynajmniej nerwami nie zaszkodziłabym dziecku a niestety wylądowałam przez niego w szpitalu z zagrożeniem przedwczesnego porodu.
Zaczynam dostrzegać, że byłabym z nim bardzo nieszczęśliwa...jestem pewna, że dziecko by go nie zmieniło.
Do wczoraj jeszcze miałam jakąś nadzieję, że ojciec dziecka się ocknie i chociaż zachowa się jak ojciec ale wczoraj się dowiedziałam, że ma już jakąś cizię więc już nawet nie mam co liczyć na zainteresowanie się dzieckiem z jego strony.

Czy coś się zmieniło od tego postu?

Sanunia napisał/a:

mówił, że boi się, że po tym wszystkim moi rodzice nie pozwolą nam być razem, że gdybyśmy chcieli się zejść nie zaakceptują tego, że nie pozwolą mu zamieszkać ze mną w moim a raczej w moich rodzicach domu i on ich rozumie ale też obawia się, że ja nie będę potrafiła im się postawić.
A ja boje się, że gdy po tym wszystkim zwiąże się z nim to reszta rodziny się ode mnie odwróci.
I właśnie tu się obawiam, że on udaje...że jak mały się urodzi znowu coś mu odbije i tym razem zostanę sama nawet bez wsparcia rodziny. Choć on zapewnia, że jeżeli tylko się zgodzę to stanie na głowie by było lepiej i by się ułożyło.

Słusznie się boi, bo zachował się jak zero. Na jego słowa patrz z przymrużeniem oka, bardziej skup się na czynach i zachowaniu, znasz go więc szybko wyłapiesz czy wszystko jest w porządku.
To Twoje życie, więc decyzja należy do Ciebie. Skoro rodzina Cię wspiera to i w przypadku, gdy dasz szansę, a jednak on zawali to nie odwrócą się o Ciebie. Nie zaryzykujesz będziesz potem długo się zastanawiać "a co by było gdyby?". Nie wyjdzie...nie będziesz już sobie nic wyrzucać, a jego po prostu skreślisz.

4

Odp: Czy warto dać drugą szansę...?

Tak assasin zmieniło sie, bo tak na prawdę nie miał nikogo a ta osoba która mi to powiedziała sama przyznała się, że zrobiła to specjalnie aby niby było mi lżej wiedząc, że nas całkowicie olał i abym dała sobie z nim spokój...i udało się to tej osobie.

Doskonale wiem, że puki co nie zasłużył na nas i nie wiem czy kiedykolwiek tak się stanie ale nie ukrywam, że chciałabym aby chociaż mój syn miał ojca na którego mógłby liczyć mimo gdybyśmy my jako rodzice nie byli razem i nigdy nie zabronię mu kontaktów z ojcem.
I tak dokładnie, liczą się czyny a nie słowa i to mu cały czas powtarzam i widzę, że się stara ale to jednak jeszcze zbyt mało abym mogła całkiem się przełamać.
Zobaczę jak będzie postępował do czasu porodu no i oczywiście jak mały przyjdzie na świat...czy będzie wywiązywał się ze swoich obowiązków bo na pewno tak od razu nie wpuszczę go pod swój dach.

5

Odp: Czy warto dać drugą szansę...?
Sanunia napisał/a:

puki co nie zasłużył na nas i nie wiem czy kiedykolwiek tak się stanie

Myślę że mogłabyś się powstrzymać od takich napuszonych zwrotów.Rozumiem że chcesz sobie odbić krzywdy...
Obserwuj zwyczajnie sytuację bez komentarzy; wyjdzie Ci to na dobre.

6

Odp: Czy warto dać drugą szansę...?
Sanunia napisał/a:

Doskonale wiem, że puki co nie zasłużył na nas i nie wiem czy kiedykolwiek tak się stanie ale nie ukrywam, że chciałabym aby chociaż mój syn miał ojca na którego mógłby liczyć mimo gdybyśmy my jako rodzice nie byli razem i nigdy nie zabronię mu kontaktów z ojcem.
I tak dokładnie, liczą się czyny a nie słowa i to mu cały czas powtarzam i widzę, że się stara ale to jednak jeszcze zbyt mało abym mogła całkiem się przełamać.
Zobaczę jak będzie postępował do czasu porodu no i oczywiście jak mały przyjdzie na świat...czy będzie wywiązywał się ze swoich obowiązków bo na pewno tak od razu nie wpuszczę go pod swój dach.

Ewentualne zamieszkanie jego pod jednym dachem z Twoimi rodzicami z całą pewnością będzie strasznie trudne, ale sam będzie musiał wypić piwo, którego nawarzył.

Komentarze komentarzami nie ważne. Jeśli oboje będziecie bardzo chcieć to się uda, jeśli jednemu mniej, to choćby ta druga osoba na rzęsach stawała będzie pozamiatane. Chociaż "nie wiem czy kiedykolwiek tak się stanie" może być skuteczną blokadą dla wspólnej Waszej przyszłości.
W każdym bądź razie powinnaś spróbować, żeby nie żałować.

Pzdr

7

Odp: Czy warto dać drugą szansę...?

Sanunia

przecież jesli facet dojrzał, jest odpowiedzialny, chcę się o was troszczyć - to znajdzie wam mieszkanie, zadba o wasze potrzeby (póki maleństwo jest małe i nie możesz pracować) i wykaże się zaangazowaniem odpowiedzialnością i dojrzałością, czyż nie??
czas pokaże, co to jest warte

ale daj sobie czas. nie skacz od razu w jego ramiona
na poczucie bezpieczenstwa przy nim jest zdecydowanie za wczesnie...

8

Odp: Czy warto dać drugą szansę...?

I tu właśnie z tym zamieszkaniem to nie byłoby aż takiego problemu bo rodzice mi przekazali dom pod opiekę i przed tym wszystkim mieszkałam z nim w nim i miało być tak nadal ale zrobił co zrobił...
A moi rodzice przez to wszystko patrzeć na niego nie mogą i on to niby rozumie ale mimo to mówi że chciałby tam ze mną i naszym dzieckiem mieszkać, że chciałby stworzyć dla małego rodzinę.
Chciałabym spróbować ale się bardzo boję, na to chyba po prostu potrzeba jeszcze trochę czasu i dogłębnych obserwacji jego działań...
I jeżeli rodzice nie zgodzą się aby on zamieszkał ze mną a ja nie będę potrafiła im się postawić to raczej nic z tego nie wyjdzie gdy będzie tylko ojcem i partnerem z doskoku, on z tego co mi mówi to właśnie też się tego boi, ale też rozumie, że sam do tego wszystkiego doprowadził.

9

Odp: Czy warto dać drugą szansę...?

Ja pozwolę sobie napisać z punktu widzenia rodzicow.On Cię zostawił ( nie czytalam tego postu,ale okolicznosci na pewno nie byly mile.).Byli swiadkami Twojego cierpienia.On Cię skrzywdził.I teraz mają  razem zamieszkać ? Wymijać sie w lazience,przebywac we wspolnej kuchni.Może go bedą tolerowac,ale zadra zostanie.Bedzie sztuczna i sztywna atmosfera.I to jest wariant optymistyczny,jesli obie strony mają w sobie duzo kultury.Wariant pesymistyczny, to sama wiesz - wypominanie,przygadywanie...A zgadnij, kto najbardziej ucierpi ?
Jesli się pogodzicie i znowu cos nie wyjdzie,nie martw się,rodzina sie od Ciebie nie odwroci. Bo to jest rodzina.Najwyzej mama przygada cosw stylu "a nie mowilam ?".
Mozesz probować,ale moze na poczatek nie w Twoim domu ? Moze u niego ?Albo cos wynajac ?
Sama bedziesz miala dziecko.Jaka bylaby Twoja reakcja, gdyby ktos je skrzywdzil ?

10

Odp: Czy warto dać drugą szansę...?

Nie czytałam twojego wcześniejszego wątku ale po tym co piszesz to ci zależy, dałabym mu szansę jak najbardziej. Ale może zamieszkalibyście osobno jak pisała verdad. Młodzi powinni mieszkać osobno, tak mi się wydaje. Opinią rodziny bym się nie przejmowała, bo takie jest życie, ludzie po ciężkich przeżyciach jednak wracają nieraz do siebie. To twoje życie.

11

Odp: Czy warto dać drugą szansę...?

Nie do końca precyzyjnie napisałam... Ja mam dom tylko dla siebie i malenstwa, rodzice tam nie mieszkają ale we wszystkim mi pomagają. 
I coraz częściej myślę że byłabym w stanie znów się z nim związać nie patrząc na to co powie rodzina. Nawet rozmawiałam z moją mamą na ten temat tzn co by zrobiła gdybym dała szansę. I jestem spokojniejsza że cokolwiek by się stało to na nią zawsze będę mogła liczyć tylko że wiadomo najpierw obserwacja jego poczynań czy wogóle warto.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy warto dać drugą szansę...?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024