napad zlosci ,frustracja autodestrukcja, paniczny lek, agresja - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » napad zlosci ,frustracja autodestrukcja, paniczny lek, agresja

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez złosnica (2014-03-04 14:41:10)

Temat: napad zlosci ,frustracja autodestrukcja, paniczny lek, agresja

Post bedzie bardzo dlugi, bo chce opisac swoje problemy. To co mi sie przypomni z mojego zycia. Jest tego sporo ale opisze to co czuje dzisiaj, jak sie czuje ? Kiepsko ,dzisiaj znowu plakałam, a tydzien temu byłam radosna !!

Zazwyczaj to facet trzsaka drzwiami ,wychodzi, ma w dupie wszystko ...u nas to robie ja, niczym sie nie martwie, trzasne drzwiami ,nawrzucam mu ,wracam na drugi dzien ,spie u kolezanki ... tak robił mój ojciec i ja widze ze powielam bledy choc nie chce, trzaskam drzwiami jak cos nie jest po moje mysli, stalam sie psychiczna wszystko musi byc tak jak zaplanuje, jesli wychodze na kolacje i wyobrazalam sobie ze zjem deser a ledwo zmiescilam danie glowne i partner mowi to chodzmy pujdziemy sobie jeszcze na piwko gdzies to ja sie poklocilam z nim ze dlaczego nie pozwala mi zjesc deseru ,tak jak bysmy mieli juz nigdy nie wyjsc z  domu na deser. I wieczor zepsuty, piwka i dyskoteki nie bylo bo poklocilismy sie o deser ,ja poszlam w swoja strone, po drodze do kolezanki gdzie spalam... to sa emocje,impulsy, brak kontorli, naggorosze ze pod wplywem zlosci nie wiem co sie ze mna dzieje, boje sie ze kiedys moge zorbic sobie albo jemu krzywde...  przeciez sama ledwo zmieścilam danie glowne, wiec moglam powiedzeic na deser innym razem przyjdziemy ja go nie zmieszcze ... to kiedy on zaplanowal cos innego to ja na chama chcialam deser... popsułam nam caly wieczór który sie bardzo fajnie zapowiadał sad  partner nie reaguje na moje humory,kiedys tak ,przerpaszał, tlumaczył... ale ja nadal po tydzień miałam focha jak księzniczka i nie odzywałam się mimio przerpsin ,teraz próbuje tonować ale i tak jest cięzko

to co czuje dzisiaj jak sie czuje w tej chwili piszac. Dzisiaj jest mi zle, ale za tydzien zapomne, powiem sobie co ja wypisywalam ,po co ja tutaj wchodzilam ,mnie problemy nie dotycza,, ale wroci ,wroci ten dzien znowu ,sama sie katuje, jestem swoim katem ,katuje swoj umysl i dusze, niszcze partnera, a on zauwazylam zaczyna tak samo momentami reagowac jak ja, czyli : wymysla rozne rzeczy by mnie oskarzyc o cos co nie ma mijesca. Nie umiemy rozmawiać nie dochodzimy do porozumienia ,tylko zarzucamy sobie pretensje. Np ostatnio mi mowił ze chcialby by jego kobieta pracowala 20 godzin i zajela sie domem i dziecmi, zeby miala kontak z nimi.
Ja : no pewnie pracy mi zabraniasz, no tak tylko za co zyc bedziemy, pomyslales ,czy ty bedziesz od rana do wieczora w pracy...

klotnia ,o nic ! A wystarczylo bym go przytulila, powiedziala ze sie o mnie troszczy, ze fajnie razem bylo by tyle pracować i spedzac czas z rodzina. Ze moze cos otowrzymy i razem postaramy sie dopilnować. Nie umiem wrocic do tematu. Bylo napiecie a on chcial tylko porozmawiać, juz nie pamietam co to znaczy fajna rozmowa. Cokolwiek nie powie oburzam sie krzycze ! zamykam na temty rozne. Przecież ciezko jest pracowac zajmowac sie domem, do tego miec czas dla partnera. Nie jest niedojdą moj partner jak slucham wypowiedzi moich kolezanek to zazdorszcze sobie ze mam taki skarb . Np teraz kolezanka jest w ciazy i jej facet ciagle poza domem na warsztacie, nie ma go po 12 godzin. Ona sama w domu pustym, juz mowi ze nie daje rady do tego partner troszczy lepiej sie o  psa niz o nią.
Moj jest w domu ,mamy duzo ,bardzo ,duzo czasu a nie umiemy go sporzytkowac ciagle sa klotnie, ciagle o nic. Sama je stwarzam a to o nienaprawiony kibel ( ale tez sama moge zadzwonic do landlorda ,ale czekam az on to zrobi, bo to meska sprawa kible), a to ze wody nie kupil takiej jaka chcialam ,bo chcialam inna i 6 butelek... a przeicez sama moglam dokupic te 3 butelki. NIe wiem co powinno nalezec do moich obowiazków od jakiegos czasu siedze w SKORUPIE !! TAK SIEDZE W SKORUPIE Z KTóREJ NIE UMIEM WYJSC ,NIE MOJE CIALO, TYLKO UMYSŁ !! CHCE COS ZMINIC, MOWIE SOBIE DOSYC, KONIEC TYCH FRUSTRACJI I DALEJ TO SAMO , TO JA NAS WYNISZCZAM.  kiedy on do mnie z czulasoca to ja go odtracam ,pamietam kiedy pare lat temu lezelismy w lozku i on mi opowiadał o tym czy wyobrazam sobie miedzy nami malego szkraba a ja wpadlam w furie jakas, odepchnelam jego i powiedzialm ze zadnych dzieci ,pierw slub. Boje sie ze kiedy dam mu dziecko slubu nigdy nie bedzie juz  ...a pozniej pomyslałam przeciez kiedys moze nasze dzieci nas poprawadza do ołtarza czy to nie bylo by fajne ... ale zaraz pomyslałam ,nie do tego slubu nie dojdzie.  katuje sie rzeczami ktre nie maja miejsca, bo boje sie ze beda mialy i to zamiast dobre to zle rzeczy

Ja i moj partner jestesmy od 8 lat ,8 lat frustracji i jakiegos samo okleczenia mojej osoby ... szczeze nie wiem jak powinien wygladac ziwazek ? za bardzo moze idealizuje zwiazki serialowe, moze za duzo telewizji , kiedy lezę sama sobie w domu analizuje jak bym chciala zeby to moje zycie wygladalo... czasami mam piekne wizje :
domek parterowy, ładnie urządzony, ogródek niewielki, 2 a nawet 3 dzieci, kochający mąz- moj partner. Mam obraz co robimy, ja krzatam sie po kuchni z otwartym salonem, dzieci biegaja w ogrodzie, partner mi pomaga, albo razem biegamy z dziecmi, ogladamy wspolnie tv. Jestesmy szczesliwi ... co do pracy ja jestem kosmetyczka ,partner zajmuje sie domem ,wlasciwie nie musi pracowac, jest oddanym ojcem, starcza nam na zycie ... a jak ma juz prace w tych moich wizjach to prowadzi swoja restauracyjke małą, lub jest fotograem i razem zajujemy sie branżą.
no tak tylko takie zycie wymaga wysiłku, trzeba razem chciec takiego zycia a u nas mijamy sie z decyzjami. Jesli ja czegos chce to partner sie wymiguje od zycia,wsponej decyzji ...jesli on juz sie namysli to ja chce zrobic mu nazlosc ,skoro wczesniej nie chcial to ja mu tez powiem ze nie chce.  problem partnera jest tez ciagla zmiana zdania,planów, obwinam siebie ze jak bym byla silna,postawila na swoim to by bylo inaczej... ze jak bym powiedaiala otwieramy fast fooda i trudno zmagamy sie z klopotami to moze by otowrzyl ,ale nie potrafie bo nie wiem co bym chciala robić sama, nie umiem sie tym zajać ...

Nie jestesmy malzenstwem, bardzo bym chciala, dlaczego ? pewnie zastanwia sie kazdy z was ,przeciez sie nie zgadzamy. No bo wydaje mi sie ze to nas by scaliło, ze wtedy bysmy musieli isc w jednym kierunku ... Wydaje mi sie ze mam paniczny strach przed utrata czegos, ze cos sie nie wydarzy np slub i zareczyny o ktorych zawsze marzyłam ... kiedy sie zakchalismy w sobie, duzo rozmawialsimy o wspolnej rodzinie,slubie zareczynach ,partner czesto o tym mowil ze moze bysmy sie zareczyli ... ale nigdy nie dochodzilo do tego ... a ja co jakis czas wpadalam w jakis paniczny lek ze on tego nigdy nie zrobi i sie z nim kłócę !  ogladam sie tez na zycie innych, kiedy ktos jedzie na wakacje to ja tez chce, kiedy ktos gdzies byl to ja tez chce... jak bym byla conajmniej smertelnie chora i musiala robic wszystko juz teraz dzisiaj bo juz po jutrze moze by za pozno. Moj partner zas na wszystko ma czas...
co jakiś czas napada mnie ten lęk, i np potrafię pisać mu smsmy i plakac po nocach ze mnie nie kocha,ze jak by kochał by sie zareczyl ,ze  dalam mu szanse i od szany minol rok i sie nie zareczyles - tego typu smsmy mu wyslam ,to jest moj napad zlości ,frustracji a pozniej zaluje ze mu tak piszę.

Oboje dawalismy sobie szanse, on wiele razy mi udowadnial ze mu zalerzy na mnie, jest dobrym partnerem ,zawsze mi doradzi jak czegos potrzebuje,zawsze znajdzie sposób na moj problem ,jesli zas chodzi o mnie to nie bardzo umiem. Nie ma go tylko w chwili jak placze ,kiedy sie urzalam nad sobą ... wtedy on oglada tv a ja sie katuje sama w pokoju
Ugotuje,posprzata,zrobi zakupy jak go poprosze i widze ze duzo sie zmienilo od poczatku... Był moment ze w tamtym roku poszlam na randkę , poszłam bo czułam ze go nienawidze chciałam zrobić jemu na złość , tak bardzo już go niecierpiałam że czułam satysfakcję jak go zraniłam, kiedy był w szoku że sie umówiłam z innym, bo wczesniej moje prosby czy rozmowy były zlewane na bok ,kazde wyjscie nie potrzebne,moje potrzeby byly krytykowane, wysmiewane.

Kiedy on mowi o swoich marzeniach ,planach ,ze cos by chcial otwrzyc staram sie mu nie ingerowac w zycie ,on zas mnie nie wspiera, kiedy ja mowie o otwarciu czegos jest mi mowione o trudnosciach,o finansach, ze kto bedzie zajmowal sie domem... on boi sie ryzykowac ale gdyby dal soba pokierowac mysle ze juz dawno mielibysmy swoj biznes. Ja widze reklamy, storne internetowa, pracownika, a on by chcial zas wszystko robic sam ,i ze po co jakies rekalmy ...tak jak to o czym mowie bylo by nierealne i powtarza ze jak bede sie otwierac sama to wezme pracownika,zainwestuje w rekalme, tylko co zrobie jak wtopię kasę ( i tauj mam obawy przed tym ze on by mi nie pomogl ,ze by wziol nogi za pas jak by sie cos zlego dzialo ,brakowalo pieniazków) ... i wydaje mi sie ze jak bym otowrzyla sie i by mi poszlo wtedy by wziol slub ze mna  , bo by zoabczyl naplyw gotowki ale ze boi sie ze wtopię to ciezko podjac mu decyzję ...

nie wiem co jest, oboje mamy prace, mamy mieszkania ( on ma) ja mam sklepik, mamy ulozone zycie finansowe a nie mamy siebie ?  partner czesto mowi o tym ze on nic nie ma,ze jest biedny, mysle ze sam nie wie za czym goni ,czego chce dlatego rodzina to ostatnia rzecz o jkaiej mysli,  jak coś kupuje (buty,sukienke,jakis gadżet do domu) to mi mowi jestem bogata to kupuje. Nie wiem co mi jest ,co sie ze mna stało faktycznie kiedys niczego nie potrzebowałam, faktycznie nie mamy obowiqazkow, zobowiazan a ja zamrtwiam sie jak stara babcia ktra miala by 6 dzieci i nie miala co wlozyc do garnka. Teraz jak patrze na te gadzety to faktycznie ciezko sie ruszyc gdziekolwiek ,chciaz z przerpwadzką do innego kraju,kiedys sie czlowiek cieszyl ze ma kanape i tv a teraz mamy pelno gadzetów, dupereli i ciagle nieszczesliwi !! jeszcze rok temu goramdzilam ciuchy ,pelno  9 workow do skupu oddalam ,polowa niewychodzonych. Teraz patrze co jest mi w szafie porzebne to dokupie. Ale w sklepie nowe kolekcje i juz kusi ! nowa kurtka a przeciez mam kurtki, nowy sweter a przeciez mam swetry jeszcze ten rok bym mogla wychodzic i kolejny i wtedy sie pozbyc i wymienic sobie na nowe. staram sie powstrzymywac ,przeciez czlowiek ciuhcami nie zyje a ja mam takie zycie, zyje ciuchami ,leze, nie spie po nochach bo mysle co by mi sie przyadlo w szafie, jak fajnie bym wygladal w tym czy w tym , to jest puste ,a za jakis czas mysle i ogadalm domy po 300tys i mam dola ze mnie nie stac na taki apartament  ze bym chciala jakies fajne 3 pokoje ale skad taka gotowke wziasc ,wiec kupuje to czym moge sie cieszyc ... zauwazylam ze ciesza mnie latwe cele, a te wkesze sprawiaja ze wariuje, jak nie moge czego osiangnac, popadam w rozpacz ze jestem beznadziejna. Znam pary ktore odlozyly na dom bez kredytu a ja nic nie mam, partner odklada ciagle sam na cos, owszem chcial pare razy kupic mieszkanie ze mna ale ja sie wycofalam ,ze ja chce slub a nie mieszkanie.  Ze jak bedzie wesle to wtedy mozemy kupic mieszkanie. A ci nasi znajomi slubu nie maja a maja dom ,urzadzony juz caly a teraz spodziewaja sie dziecka.
Ja sama nie wiem czego chce, partner stara sie jak moze nie jest typem ze wychodzi w weekdny na piwo ,nawet jak zostawie go ssaemgo i jade na urlop wiem ze nie zrobi imprezy ,nie pujdzie na dyske, to czasami ja go nawet wyganiam z domu do kolegów a on woli siedziec ze mna ...

Po mojej randce płakał , przepraszał i łapał sie za głowe co on narobił ,wtedy mnie przepraszał chciał szansy , mowił ze sie zmieni ,ze mu zalerzy, bysmy spróbowali ,ze nie chce tego przekreslac a ja poczułam ze tak bedzie zawsze ,ze moge robic co chce a on mi wybaczy ... ale po pewnym czasie zmieklam, dałam jemu szanse i powiedzialam sobie STOP ( chcialam znowu sie z kims umowic,ale innym, ale nagle sobie uswiadomilam ze to nie jest w porzadku, nie moge tak robic i do spotkania nie doszlo ), zlapalam sie za glowe co sie ze mna stało !!!!
co ja robie !!! dlaczego ???
czego ja szukam ??

no własnie  umowilam sie  i chcialam umowic ponownie bo szukam MĘŻA ! chce kogos kto sie ze mna po paru miesiacach zareczy, po roku weźmie slub, kto kupi ze mna dom, mieszkanie cokolwiek , ale dlaczego odtrącam partnera, nieraz chcial bysmy razem na cos uzbierali to ja nie chcialam ,mowilam jemu : nie wiem czy bedziemy razem, tak jak on by nie mial uczuc i moglabym tak mowić...
MAM PANICZNY LEK PRZED TYM ZE JAK BEDE Z PARTNEREM Z KTORYM JESTEM DO SLUBU NIGDY NIE DOJDZIE.  partner mi po 8 latach zaczol mowic ze on by sie zle czul na slubie wlasnym ,ze on nie czuje takiej potrzeby ślubu ... KLOTNIA BO DLACZEGO NIE MOWIL TEGO 8 LAT TEMU, DLACZEGO CHCIAL SZNASY PO SPOTKANIU MOIM Z INNYM FACETEM A SIE NIE ZARECZYL ??? CZY POWINNAM GO NIE PRZYJMOWAĆ BEZ PIERSCIONKA ? MOZE WTEDY POWINNAM MU POWIEDZIEC DAM CI SZANSE ALE Z PIERSCIONKIEM ?  ... brak mi odwagi TAK BRAK MI ODWAGI CZUJE LEK ZE JAK BY POTRWALA TA ROZLAKA DLUZEJ TO ON BY ODSZEDŁ, wiec kiedy powiedzial ze chce szansy przyjelam go odrazu ,zgodzilam sie I CO DALEJ NIE JESTESMY ZARECZENI.


ALE CZY TU CHODZI O SLUB ? ZARECZYNY ?? PRZECIEZ Z KIMS NOWYM ZACZELO BY BYC Z CZASEM TO SAMO ,CO TO ZA ROZNICA ZE SLUBEM CZY BEZ ?  CZY NIE LEPIEJ ZEBY SIE UKLADALO ,BYLO FAJNIE ,MILO, ... NO TAK ALE ZNOWU PRZYCHODZI Z CZASEM TEN PANICZNY LEK ,ZE WSZYSCY DOOKOLA SIE ZARECZAJA TYLKO NIE TY ... JESTESCIE 8 LAT I CO ,KOLEJNE 8 MAMY BYC, I KOLEJNE 8 TO BEDZIEMY JUZ PO 40STCE A GDZIE DZIECI, A CO JESLI POCZEKAM KOOLEJNE PARE LAT I NIC Z TEGO NIE BEDZIE ?

No i teraz jest na urlopie ,bylo tak dobrze ostatnio, fajne wlanetynki ,po walnetykach wyszlismy jeszcze kilka razy na obiad i kolacje. Az sama bylam zdziwiona bo wczesniej nawet na wlantynki nie wychodzilismy, a tutaj dostalam nawet prezent  ocieplane skrpetki ,kupilam jemu poduszke z pieskiem trzymjacym serce no i kiedy ja nioslam uslyszalam : CO KOLEJNA PODUSZKE SOBIE KUPILAS
no i po co ,dlaczego nie umial sie cieszyc, dlaczego powiedzial ze sobie ja kupilam ? ( zawsze zabiera mi wszystkie poduszki jak ogladamy tv wiec postanowilam ze bedzie mial swoją  ) ... a teraz mowi ze szkoda mu jej uzywać bo jest ladna

Było fajnie do puki nie pojechał na urlop. Najgorsze ze ja teraz bede leciala do PL na 2 miesiace ,miniemy sie a ja sie z nim pokłociółam przez smsmy . poszło o slub i zareczyny  JA NIE UMIEM CZEKAC, BYC CIERPLIWA NIE POTRAFIE... CIAGLE WYBUCHAM BO JAK JEST ZA DLUGO DOBRZE ZA DLUGO CZEKAM TO WYDAJE MI SIE TO WIECZNOSC (3 TYG.BEZ KLOTNI FAJNIE, DOGADUJEMY SIE TO MYSLE ZE POWNIEN SIE JUZ OSWIADCZYC WIEC WYBUCHAM) ... staram sie o tym nie myslec ale wystarczy ze ktos zapyta,wspomni kiedy slub, kiedy zareczyny ,albo kiedy dzieci planujemy i ja niby wymijajaco odpowiadam : narazie nie myslimy, jest nam dobrze itp
to jak zostalam teraz sama to cale to napiecie urosło, wlasnie kiedy sie zareczysz, czy ty mnie kochasz ??

No i poszla fala smsmów ,teraz zaluje ze nie poczekalam do przyjazdu by porozmawiac z nim, tylko powiedzialam ze albo sie zarecza albo po tych dwoch miesiach nie wracam z PL ! i tak wiem ze to nie pomoze, bo ja nie umiem byc konsekwntna, niby mi udowodnil ze przeciz jemu zalerzy , ze chce naprawic wszystko i ze razem bedziemy naprawiac po tym jak poszlam na randkę, ze nie chce mnie stracić ... ale nadal nie ma  pierscionka, gdzie był błąd czy jak bym sie spakowała i nie odbierala telfonów przez tydzien albo dwa to by cos z tego wyszło ... boje sie  go stracic ,boje sie przetrzymać że po prostu sie to rozpadnie ... kiedy pytal dalczego sie spotkalam ,co sie ze mna stalo odpowiedzialam : chce zareczyn ,moje potrzeby sie nie licza, chce wyjsc gdzies czasami, chce slubu ...
no i co mam czeste wyjscia,wycieczki a pierscionka dalej nie mam.   ??

nie mowie nie bylam fair w stosunku do niego ,bo niby mi zalerzy na czyms bardzo a kiedy juz on mięknie daje mi wszystko na tacy to ja to odtrącam a powinnam sie cieszyc ? Chciał kupic ze mna mieszkanie we Wrocławiu, a teraz kiedy chce sam, to ja nagle chce z nim ale wczesniej nie chcialam ,mowilam ze jak chce mieszkanie to musi byc slub ! No ale on ze maly ja ze duzy , a teraz kiedy ja mowie ze maly to on ze zle bedzie sie czul i nie jest gotowy do malzenstwa wiec klotnia : po co nam mieszkanie razem i takie tam powody ... a teraz i tak chce sam kupic... nie wiem juz sama mijamy sie, niby jestesmy ze soba ale oboje boimy sie tej wspolnej decyji.

Uwaza zebym nie zaszla w ciaze, czeka w sumie na cud chyba jakais ze moze wpadne przypadkiem ... pamietam ze tylko raz sprobowal kiedy bylo po tej mojej randece wtedy tylko ten jedyny raz ale ja mu nagadalam takich przykrych rzeczy ,ze sobie nie poradzimy ze ja nie bede mogla rozwinac kariery swojej itp ... ze on nie bedzie mi w niczym pomagal i tak go oskarżałam,  zaluje tego ale nie moge tego juz cofnąc chcialabym naprawic on wiele razy mowil mi : zapomnijmy o przykrych sprwach zacznimy od nowa, obiecajmy slbie ze juz nie poworcimy do tego tamtu ... potrwalo tydzien ,dwa i  ja nie potrafie ...

Chce powiedziec ze wylaczyl telefon po tych moich smsmach i dzisiaj i wczoraj ma caly dzien nieaktywny. Na fb tez nic nie pisal a bylismy razem dostepni w tym samym czasie, bo tam tez go zalałam fala pretnesji ... I co ja narobiłam ,nie mogło byc miło dobrze, nie potrafie mu napisac tesknię a to czuję ... Tylko zamiast tesknię zalewam go fala pretensji ... ZA KAZDYM RAZEM KIEDY SIE GODZIMY ,PRZYTULAMY, MOWIMY O PORAWIE, POWTARZAM SOBIE KONIEC Z WYPOMINANIEM ,KONIEC ZE ZLYM NASTWIENIEM, KONIEC Z NACISKANIEM ... I CO DALEJ TEN SAM SCHEMAT ,DALEJ TO SAMO !! 2-3 TYG I JA MAM WRAZENIE ZE TO WIECZNOSC, ZE TO NIE 2-3 TYG, TYLKO 3 LATA.

Jak bede teraz w PL chce isc do terapeuty, chce cos zorbić z sobą, zaczynam tam kursy, w wolnych chwilach chce chodzic na terapie bo ja nie radze sobie ze sobą , placze co jakis czas ... potrafie byc 4 tyg happy, po pachy a na drugi dzien plakac, smucić sie ,nagle ubzdura mi sie ze nie jestem mezatką i placze ,i obwiniam partnera . chcialabym sie zminic ale boje sie ze on zobaczy mnie inna, tego sie boje ze nagle bede robila cos innego, inaczej myslala, inaczej sie zachowywala niz on mnie widzi ... . W pracy lubie pracowac sama ,nie rozmawiam z ludzmi, bo mi sie nie chce po prostu. Nie mam o czym do tego blokada jezykowa robi swoje.

Dalczego zamiast byc mila, ciepla jestem wredna nie mila ?. Nie chce byc taka  !! chce mu napisac ze tesknie ,ze to co pisalam ze mnie nie kocha to byl tylko dół, jakas frustracja ( bo kolezanka zapytala kiedy sie zareczamy ,do tego kolejna wychodzi za mąż) i dopadlo mnie ...ale on mnie zna ja tak co jakis czas pisze i mu mowie. pewnie ma dosc mnie, przeciez jak mi by tak facet mowil e go nie kocham o wszystko oskarzal to w koncu bym sie wypalila a on ma tyle sily i nas dzwiga ...

Ogladaliscie film "100 pierwszych randek" czy jakos tak ,bohaterka nie pamietala dnia nastpenego i facet musiał codziennie starac sie o nia od nowa, bo go nie pamietala ale on ja pokochał, ozenil sie z nia ,i codzienjie staral sie o jej wzgledy... ja mam podbnie, moj partner moze mi mowic ze mnie kocha ,a ja za tydzien bede czula sie niekochana. bohaterka miala klopty z pamiecia a ja mam emocjonalne, nie wierze ze ktos moze mnie kochać . On robi ,stara sie, gotuje, przytula , a ja nie czuje sie kochana, i mimo ze teraz piszac doceniam to, co robi, mowie jemu za jakis czas ze mnie nie kocha, albo pisze smsa. Chyba nie wiem na czym polega milosc ,on sam juz nie wie czy mnie kocha, czy chce byc ze mna nie dzwiwie sie jemu ,  kiedy on mi tak mowi wtedy ja mowie ze dlaczego mnie rani a ja mu tak co jakis czas mowie,  tylko ja mam tak, ze  jak bym nie czula, co on moze czuc tzn bardziej jak bym nie myslała ze faceci moga miec uczucia.
A jest ciepłym i otwartm facetem ,nieraz kiedy bylo nam zle poplakalismy sie, bo nie chcielismy siebie stracić.

Nie wiem czy zagadac czy poczekac az sam cos odpisze... nie wiem czy on czeka na telefon ode mnie. Co on czuje,nie umiem sie tez wstawic w jego sytuacji ze on moze cos czuc. Najgorsze ze ja bym tak nie chciala byc traktowana a traktuje go podle czasami. Trzaskam drzwiami ,wychodze z domu, wyrzucam go a pozniej płaczę !! On wraca, też chce zrobić mi nazłoś wiec tez z czasem wybucha ,mowi mi przykre rzeczy a ja placze wtedy... i zamiast zapomnieć wypominam za jakis czas. On tez zaczyna sie czepiać, oskarżać mnie o cos tam co nawet nie mialo miejsca ale ja tez tak robiłam, zarzucałam jemu ze bedzie złym ojcem... bo nie robi teraz na dzien dzisjaszy tego i tego, wiec jak bedzie dziecko tez tego pewnie nie zrobi ...Nie wiem pogubilam sie, nie wiem jakie mam miec obowiązki ,nie mam pojecia co nalezy w domu do kobiety a co do faceta ?? nie wiem co powinnam robić, mowi sie ze kobieta wychowuje dzieci, ogarnia dom a ja tego sie boje, kiedy patrner mi mowi ze on chetnie sie zajmie dzieckiem skoro ja chce pracować, to ja ze ja tak nie chce !!  SAMA NIE WIEM CZEGO CHCE ,ON JEST NIEZDECYDOWANYM CZLOWIEKIEM ,BOI SIE PODEJMOWAC DECYZJE PEWNE,CHYBA ZE STAWIA SIE GO PRZED FAKTEM DOKONANYM, JA ZAS BOJE SIE PODJAC DECYZJE ZA NIAGO, ALBO SAMA NIE WIEM CZEGO CHCE. BOJE SIE ZROBIC KRKU NA PRZOD BEZ NIEGO LUB GO WCIAGNAC W MOJ PLAN, MOJA DECYZJE
np byly andrzejki i ja w koncu za nas podjelam decyzje. Kupilam nam bilety do KRakowa. Za kazdym razem kiedy pytalam co robimy to on mowil ze sprawdzi w pracy grafik a tego nie robił , mowil ze zapomnial a za pewne nie chcial ze mna jechac, mowil ze co tam takiego ciekawego bedzie, ze co ja sie tak uparlam na ten KR ,ze to tylko andrzejki czy musi on jechac !! Az w koncu kupilam bilety i co bawił sie fajnie, był zadowlony, wiec z kad ten opór ??  mowilam jemu ze mi zalerzy by byl tam Ze mna to ten i tak dalej stawial opór . no ale wyslo nam to na dobre, oboje sie bawilismy ja bylam szczesliwa on zadowlony wink

I DOWIEDZIALAM SIE ZE WYNAJOL JEDNO Z MISZKAN A JA CHCIALAM TAM ISC ZEBY ZROBIC POD NAS TO MIESZKANIE JUZ DO ZAMIESZKANIA I CO POPADLAMW DOL BO TO STALO SIE SZYBKO SAM SIE DOWIEDZIAL OSTATNI BO JEGO MAMA PODJELA TAKA DECYZJE BO X LAT STALO PUSTE WIEC JEJ BYLO SZKODA I ZNALAZLA OSOBY DO WYNAJECIA - CO SIE STALO ? - POPADLAMW DOL TAKI ZE 2 TYGODNIE DO PRACY NIE CHDZILAM ,SKATOWALAM SWOJ UMYSŁ, POSZLAM NA CHOROBOWE I LEZALAM W LOZKU I SIE KATOWALAM ... ZE JESTEM NIEWAZNA OSOBA W JEGO ZYCIU ,ZE MNIE NIE BIERZE W OGOLE POD UWAGE A ON MI TLUMACZYL ZE SAM BYL W SZOKU ZE SIE DOWIEDZIAL PARE GODZIN PRZEDEMNĄ A JA GO OSKARZALAM ZE GDYBY NIE PRZYPADEK ROZMOWA Z JEGO MAMA TO BY MI NIE POWIEDZIAL O TYM ... OSAKRZAM ,WYMYSLAM RZECZY KTRYCH NIE MA , SA ONE W MOJEJ GLOWIE !!!!!!


A teraz mu wypomniałam  bo teraz bedac na urlopie poszedl na urodziny brata ( nie napisalam ze wtedy mial prblemy zdrowotne ze skora bral antybiotyki i wymigiwal sie wyjazdem do KR prez leki i problem chorobowy) , no i ja mu w zlosci napisalam ze na urdzinach brata problemu nie bylo ,ze nie robil oporów, a ma tez ten problem , i teraz nie mowil o lekarzach i ze nie moze isc. I oskarzylam jego ze gdzie sie ze mna nie pojawi ma problem, ze pewnie jestem jego zyciowym problemem bo inaczej by nie stawial mi oporów.



jeszcze by sie tego nazbierało ... ale i tak bardzo sie rozpisalam.

na koniec dodam jeszcze jedna sytuacje postaram sie krotko. Kiedy sie spotykalismy powiedzial ze nie nadaje sie raczej na fryzjerke ... przestalam sie zajmowac tym, zamknelam sie w sobie, kiedy ogolnie zworcil mi uwage zamykalam sie w sobie, wydawalo mi sie ze jestem beznajdziejna, do niczego sie nie nadaje, az w koncu zbieralam jakas zlosc w sobie i kiedy on sie zjaol  fotografią to ja mu szpilki wbijalam ,wysmiewalam jego zdjecia itp, bo przypomnialo mi sie on mi 7 lat temu cos tam powiedział ... skoro on tak uwazal ,to ja tez moge uwazac ze jest kiepski... moze jak by nic nie mowil tylko cierpliwie czekał az cos mi tam wyjdzie, az sie czegos naucze ,pewnie bym tak nie podchodzila do jego pasji ... przeciez kazdy ma prawo sie rozwiajc w dowolnym wieku ... nie  robi tych zdjec ,nie chce isc na kurs, choc go przeprosilam i pare razy wyganialam by sie podszkolil.

Moj problm to tez taki ze ja boje sie doradzac nawet w kwesti makijazu w ktrym jestm dobra, boje sie komus cos narzucic ,moj parnter stara sie by bylo dobrze, a kiedy cos nie wychodzi zganiam wine na niego, ze to jego wina ze zle doradzal ale sama sie zgodzilam.
MIMO E JESTEM  NIM 8 LAT BOJE SIE WYRAZIC SWOJE ZDANIE, ZE ON BEDZIE NA NIE, ZE SIE NIE ZGODZI ,ZE ZACZNIE MOWIC O WLASNYCH ARGUMENTCH ITP...np ostatnio powiedzial ze w tym roku wakacje raczej odpadną bo brak finansów i choc myslam o tym samym co on o tym braku finansów pared dni wczesniej sama, to kiedy on wyszedl z inicjatywa powiedzialam : ale jak to ,jak trzeba bedzie ruszez konta swojego oszczednoci.

nie wiem skad ten opór na jego myslenie, przeciez chcial dobrze, przeciez ja pare dni temu tez o tym myslam ,dlaczego nie moge wypowiadac swoich mysli wczesniej ...stawiam opór bo sama tego nie zaproponowalam tylko myslalam i mialam do siebie pretensje. dlaczego nie powiem jemu : wiesz kochanie tez myslam o tym samym ,dlaczego nie moze byc milosci czulosci itp sad

tak bardzo bym chciala obdarzyc go miloscia, on dal mi duzo ciepla, cierpliwosci, tylko ja czasami nie rozumialam jak o cos pytal ,dlaczego robie to tak a nie inaczej to odbieralam to jako pretensje i sie zloscilam ... nadal tak mam i choc probuje panowac nad tym, to zlosc ,wscieklosc sie pojawia ... porownuje jego, daje innych ludzi za zyciowe przyklady... a on tylko gdzies raz mi zworcil tam uwagę i dal za przyklad kolezankę ... a we mnie siedzi to latami i nie daje spokoju, teraz ja jego porownuje ciagle ...


pewnie nikomu nie bedzie chcialo sie tego czytac ale moze znajdzie sie ktos jednak mam  nadzieje smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: napad zlosci ,frustracja autodestrukcja, paniczny lek, agresja

Przeczytałam. Jest problem, dobrze że wybierasz się do psychologa. Napisz coś o swoim dzieciństwie. Musi być jakaś głęboka przyczyna Twojego zachowania. Wygląda mi na to że często kiedyś ktoś obiecywał Ci różne rzeczy i nie dotrzymywał słowa, dlatego wszystko chcesz mieć tu i teraz ponieważ sądzisz że jutro to już po ptakach... długa psychoterapia przed Tobą i tutaj będzie Twój problem nic nie stanie się JUŻ, NATYCHMIAST. Na efekty będziesz musiała poczekać. To będzie dla Ciebie dobra próba sił. Daj sobie czas. Powodzenia.

3 Ostatnio edytowany przez złosnica (2014-03-08 03:15:54)

Odp: napad zlosci ,frustracja autodestrukcja, paniczny lek, agresja

dziękuję smile za opowiedź ,oj boję sie ze miesiac czasu to za krotko by naprawic to moje zachwanie, niby probuje myslec pozytywnie i kolezanki mi radza postepuj inaczej ,jesli chodzi o zwiazek zrob tak by on byl zaskoczony tobą, ale ja nie umiem tego przelamac, nie umiem przelamac siebie, boje sie reakcji ludzi ze mozna myslec inaczej jak oni na mnie spojrza itp.
chce sie wybrac bo czasami mam autodestrukcje i np jak cos zlego sie wydarzy np. parter mi czegos odmowi, to ja zamykam sie w sobie, nie porbuje juz na drugi dzien go przekonać lub kilka dni. nie wiem jak mam zaczac rozmowe
W Pl bede miesiac ale w razie czego sprobuje po pworcie z czasem wybrac sie tutaj za granicą zoabczymy jak to bedzie... teraz moglabym powiedziec co ja tu robie ,bo mam dobry humor, gotuje, sprzatam, chce na wyjazd zapelnic lodowke mojemu kochanie ,bo jak to facet na kanapkach bedzie pewnie żyl ... ale wiem ze za kilka miesiecy a nawet tygodni zdarzy sie cos co mnie sfrustruje, przygnebi itp.


co do mojego dzieciństwa hmmm... ciezko opisac to , raczej bylam zamknietym dzieckiem, jak poszalm do przedszkola pozniej ,szkoly itd... to raczej mialam jedna dwie oddane kolezanki, wstydzilam sie odzywac, nawet jak wiedzialam ze jest ok, to wstydzilam sie odezwac ,nawet jak pani mnie pytala to j milczalam jak grób, z ledwoscia cos mowiłam. Nie wiedzialam jak sie zachowac w danej sytuacji nieraz, czy wypada cos powiedziec ...
moja mama siedziala w domu nie pracowala, ojciec zarabial ,mam brata mlodszego ale on jest inny calkiem. Wesoly chlopak smile
Na mnie zawsze była wywieran nauka, dobre oceny, powtarzane ze ma byc grzeczna w szkole, dlatego nie broiłam, nie wiedzialam co kryje sie za tym grzeczna  ?, jakie zachwania nalerzy do słowa grzeczna, co mi było wolno a czego nie ...
rodzice mało ze mną rozmawiali ,z nami dziecmi ,o takich konretnych sprawach, obowiazkach ...
Widze to po tym jak kolezanka moja traktuje swojego synka 7 letniego ,pyta jego co by chciał na snadanie, wie co jego dziecko lubi a czego nie ... jakie rzeczy sie jemu podobaja, ma obowiazki ,zabawe, duzo z nim rozmawia,pyta jego o pryszlosc a ten jej opowiada ze bedzie kosmonauta,albo weterynarzem ... i mi robi sie smutno nagle ,mimo ze mam 28 lat, ze ja takiego czegos nie mialam. boje sie ze sama bede zla matką, nie oddam ciepla dziecku, odepcham je gdzies na bok.  Jesli mi cos nie smakowalo to znaczy ze wymyslam ,nie moglam miec swojego zdania,ze cos lubie innego ,bo to znaczy ze pyskuje ...
Wrecz czulam ze przeszkadzam rodzicą.
Nie wiem oczym i jak rozmawili rodzice bo nigdy nie bylo powaznych rozmow tylko klotnie jakieś... nie odzywali sie po tyogdniu, albo 2, ale ja to lubiłam bo ojca nie bylo w domu wtedy i czulam sie swobodniej, moglam wyjsc czesciej.
Moj brat mial inaczej ,on po szkole wyhodzil do kolegow, mama za niego odrobila nieco zadania a ja jak wyszlam na dluzej to mnie czekala jakas nagana, ze mam sie uczyc. 

no ja tak to odbieram na dzień dzisiajeszy ... Pamietam jak ojciec kiedys przyszedł i powiedział ze nie uklada sie mu z mam i mama chyba go nie kocha juz ( mialam moze z 10 lat) , a ja nie wiedzialam co powiedziec ,nic nie powiedzialam, nie umialam nawet pocieszyc taty, ze sie ulozy, ze bedzie dobrze,ze musi z mama pogadac. Teraz jak patrze na dzieci to one sa jakies madrzejsze, np corka 12 letnia mojego kolegi powiedziala jemu : wiesz tato, milosc to nie motylki w brzuchu tylko zakupy,wspolne zycie,przytulanie i dzieci

Bylam w szoku mysleniem 12 letniej dziewczynki ,nie wiem czuje sie jak zacofana w rozwoju !!
Mam tez kolezankę ma dzieci 12 i 16 lat nawet nie wiem co im powiedziec jak przychodzę, jak pogadać, o co zapytac ,bo czuje sie chyba w sordku jeszcze bardziej mlodsza niz one mają lat sad

Teraz w zyciu doroslym poczulam wolnosc, mialam okres ze ciagle chcialam wychodzic jak by zycie sie mialo skonczyć mi jutro ... ale kiedy sie zakchalam to toroszkę sie ukróciło ,moj partner nie mial takich duzych potrzeb i zaczelam sie jak by dusic choc mi zalerzalo ,teraz samej che mi sie mniej wychodzic ale kiedy szykuje sie jakas impreza czuje sie cala Happy smile


Nie wiem co by tu dodać, pewnie bym jeszcze wygrzebała jakieś brudy ... wydaje mi się że rodzice kiedy karali nie bylo nam mowione konretnie za co ,na jakiej podstawie, mama czesto np czegos zabraniała ale nie mowili dlaczego, konkretnie co im sie nie podobało, dali kare ale nie romzawiali  a jak to dziecko buntuje sie, obraza, foch przechodził i zycie toczylo sie dalej.
Slyszalam tylko Nie bo nie, nie pyskuje, nie wyjdziesz, bo nie. Ale nie bylo konkretu. Owszem kara bo jak kazdy cos zbroiłam a rodzicą ma prawo sie nie podobac zachwanie, ale sami nie dawli przykładu.
Nieraz powiedzieli ze jak bym robiła to i tamto np. pomogla w domowych obowiazkach to wyjde, ze moglabm pomoc mamie w kuchni, ze moglabym posprzatac pokój ,od siebie samej itp ,ja tego nie robiłam ,nie lubiłam jak ktos mi cos narzuca, czułam ze ja to zrobie a oni i tak dadza mi kare, balam sie sprobować ... Wiec to mysle juz taki charakter ?

nie wiem jak bylo jak bylam malutka,jak bylam traktowana, babcia zawsze mi mowila ze mama straszyla tylko ojcem jak zle cos zrobilam, ze jak worci ojciec to dostane lanie... ale to z opowiesci ,balam sie z nim zostawać ,pamietam jak braciszek jechal do szpitala ja ryczalam ze chce z mamą jechac balam sie z nim zostac ,mialam 7 lat moze... ,ze mi cos zrobi, ale skad takie przeczucia ? przeciez dzieci kochają rodziców...

Czulam ze nie pasuje do tego świata ... Czy to mozliwe ze mozna zle sie czuc w danej rodzinie jako mala dziewczynka, kiedy patrze na dzieci kolezanek sa takie radosne ...

dzieci zazwyczaj ciesza sie ze rodzice sa razem mi to bylo jako dziecku obojetne, a raczej bym wolala by go nie bylo.

przypomniałam sobie teraz ze jako 3 letnia dziewczynka powiedzialam do mamy i do babci ,to byl wieczór w kuchni, ze ja bym chciala zeby tata umarł .... ale dlaczego nie wiem. Ze ja go nie kocham, z kad w malym dzecku takie slowa ??? yikes

mama  zawsze byla bardziej za ojcem niz za nami dziecmi, mial na nia duzy wplyw, nawet do szkoly nie pozwolil jej isc ,a babcia jej zalatwila wszystko ... i tak 18 lat az nie wyroslam ja i brat siedziala w domu ... kiedy ojciec strcił prace to wtedy sie sypalo dopiero ... nie czulam sie szczesiwa w domu, ojciec palłi fajki ,nie zwracal uwagi  ze w naszym pokoju tez, przychodzili koledzy do komputera i zafajczony pokoj był cały ... nie miałam swojej prywatnosci. Kiedys nawet mi wyrywano komorke by przeczytac co ja pisze i z kim, oni bali sie ze ja popadne w narkotyki ,zaczne pic ,cpac i sie puszczac chyba, jak tylko o jakiejs dziewczynie slyszeli ze cos tam wywinela to zaraz mialam kare ze ma sie z nia nie kolegowac bo bede taka sama, ze ja nie ma zdania ze nie umiem sie przeciwstawic ze mi by kazali pic,palic to bym to robiła ...
co do tych paierosow mama nawet mu uwagi nie zwrocila ... tylko do nas mowila ale co ja moge,mowilam jemu zeby nie palil ,no widzisz juz taki jest ,pewnie jak sie odezwala to moze wtedy byly te awantury,moze jej mowił ze dzieci wejda nam na glowe ( ale to tylko przypuszczenia,nie wiem jak bylo ,czy z nim rozmawiala w ogóle o nas dzieciach, ze nasz zadanie, potrzeby sa waze i tak nie mozna) ,nie bylo brane moje zdanie pod uwage to czego chce ja, co ja lubie,czego ja oczekuje ...

2 pokoje ja z bratem, rodzice w drugim, glosno tv, ja sie budzilam, wolalm " sciszcie tv" ,ale bylo cicho za chwile pewnie podglasnaili  a mama nieraz krzyczala:  śpijcie już a nie ,cicho jest .../ ale mi dalej przeszkadzalo.


Czy dzecko moze wyczuc ze rodzic go nie chce jeszcze jak kobieta jest w ciazy ... czasami czułam jako dziecko ze mama mnie nie chce, ze jej przezkadzam. Ogólnie mam zły kontakt z rodzicami ,tzn rozmawiam z nimi ,kontaktuje sie z nimi, ale rozmawiam o głupotach, o pogodzie kiedy urlop, coś tam jeszcze ... co u brata itp
nie rozmawiam o planach, owszem pisze o kursach itd ze ja ide na kursy, ale mama jakos tak bez entuzjazmu, czuje to, ze ją to nie cieszy, jakos tak nie interesuje co ja robie
z ojcem nie pisze w ogóle, nie pyta sie nawet co  u mnie itd. Tylko w urodziny, po prostu wyszlam z domu wiec po co sie kontaktowac

Jak spotykamy sie na urlopie to zawsze na zakupy mnie zabiorą ,ugoszczą, obkupią ... Ale oni nic nie planują, mama nawet skladek sobie na emeryture nie oplaca a mowilam jej, ze warto, ze bedzie miala wyzsza... o nic sie nie martwią, zyja jak zyja ... ja zawsze musze byc zabezpieczona, finsowo, dlatego boje sie ze w PL mi tego braknie, ze nie starczy na jakies oplaty itd, bo unas w domu gdyby nie bacia to nie wiem jak by to bylo ...bo mama w ogóle nie garnela sie do pracy ... mowila ze ona nie bedzie za marny gorsz pracowala a ojciec musiał.



troche sie tego nzabierało ,choc to takie powyrywane ,nie wiem moze ja to zle odbierałam wszystko, nie wiem ,bałam sie probowac nawet jak mi rodzice mowili zrobi to i tamto a dostaniesz to co chcesz ... zazwyczaj sie gdzies tam skuliłam, i zasmuciłam po prostu.
A kiedy byłam wesola i myslam ze wszystko jest ok, ze postepuje dobrze ,zawsze w szkole grzeczna oceny w maire mozliwosci ,nigdy nie bylo 2 moze z jedna 3, to ojciec nagle robil jazde jakas o cos ,nawet nie wiem o co ,a odezwac sie nie moglam bo zaraz bym pyskowala i ja wtedy sie zalamywalam. A już wiem , bylo ok, bylam grzeczna a jak o cos poprosilam to mi odmowiono a nie podano powodu , dlaczego.

owszem byly piekne tez chwile i szczesliwe wink ale ja pamietam wszystko to co złe !!! sad


moj partner rozmawia bardzo powaznie z rodzicami. On mowi o planach ,ze tu bedzie to i to robił ,tu tamto i jeszcze to, i mama mu doradza, opowiada itd, ze moze lepiej bylo by tak a ja tak nie umiem , nie wiem jak  mam mu doradzić ? od czego zacząć. Moi nigdy nie mieli wielkich planow, jak mowilam mamie ze fajnie by sobie cos z ojcem kupila sklpik czy mieszkanko pod wynajem to mi mowi : z tymi oplatami to tylko poroblemy ,, te oplaty,podatki,  o fajnie jak by tak na czysto bylo, bez oplat.
Po prostu nie myśla, ojciec moze bardziej, ale nie wiem nawet nic o nich ... nie wiem ktore by cos chcialo a ktore nie, ale wydaje mi sie ojciec byl by bardziej sklonny by cos kupic ,wynajac mieszkanie ale mama ciagle na nie jest.

Zawsze chcialam miec straszych rodziców,kiedy patrzylam na strszych rodzicow kolezanek to wydawali mi sie rozsadniejsi ,tacy madrzy, czasami wydaje mi sie jak bym byla spokrewiona z babcia hehe, bo z nia mam kontakt jak z matką powinna miec corka ,mowie jej o wszystkim ,bo wim ze ona mi doradzi, mądrze rozpacz sytuację. Ale mlode matki sa tez takie ktre sie ogarnely i robia ze swoim zyciem duzo, nie boja sie zmian, mojej mamy kolezanka miala 3 dizeci pogonila chlopa, rodzice jej pomagali a teraz zyje we Włoszech, 2 dzeci z nia najstarsza w PL. Robila wszystko by dzieci mialy dobrze, ogarnela sie by nie było kłotni... A ja mialam zawsze mamie za złe to  ze sie tak poddała...

moze dlatego boje sie przytknac mojemu facetowi, a jak to zrobie to żałuję ... nie chce sie poddać jak moja mama, choć jestem w wieloletnim związku.
Ciagle o cos go oskarzam ,za cos co nie mialo miejsca bo sama bylam. Pamietam jak ojciec mowilmatce ze jak pojdzie do pracy to my sie zaniedbamy ,kto nas z lekcjami przypilnuje, ze zaczne ćpac ,ze do mnie nie mozna miec zaufania ... sad ale na jakiej podstawie on to mówł ??? przecież jak by bylo cos nie tak wtedy mogla by mama zrezygnowac z pracy. Kiedy mama miala isc do pracy poczulam ze w koncu bede mogla wykazac sie samodzielnoscia, jak inne moje kolezanki. Miałam kolezanke ktrej mama pracowała i ona sama sobie radzila moja kolezanka juz od podstawowki miala klucz a mi dali rodzice dopiero chyba w gimnazjum ... moze koniec podstawowki ,bylo nam mowione ,że zgubimy, ze jestem za mała na klucz, jeszcze nic sie nie wydazyło zlego ale juz mowili ze tak sie stanie ... pamietam jak chcialam klucz ,chcialam czuc sie taka dumna a co mialam,  ze mama jest w domu, po co nam klucz, nie dostaniesz klucza.


Kiedys mialam marzenie, mowilam sobie ze pojade odwiedzić NY i zoabczyc dwie wieże i co runeły, przez atak, rozpamietywałam ze już ich nie zobaczę ... pamietam ze chciałam kiedyś isc na pielgrzymke kiedy przemawiał nasz papież i co tylko myslałam, az nadszedł ten smutny koniec ... tez kolejne marzenie sie zapadlo pod ziemię, nic z tego nie wyszlo , chyba dlatego mi zależy by szybko cos zrobić bo jutro moze tego nie być sad !!
Mam pretnsie do rodziców ze czegoś nie robili i nie robią,bo może w ten sposób dali by przykład a tak musiałam sama do wiekszosci rzeczy dochodzić... chciałabym zeby mama moja zrobila jakis kurs, cos z sobą ,dla samej siebie, ma pieniadze teraz juz pracuje, a ona tyle lat i dalej oglada sie na ojca sad prowadzi zycie jak robot, praca,sprzatanie,gotowanie,siedzenie na komputerze i gra w gierki. Na fb itd. Namawiałm ja kiedys na kurs florystyczny ,to ona: a gdzie ja na kurs pujdę ... chciałabym żeby była inna ... zaradna, bardziej zywiołowa, ona ma tylko tone ciuchów i pierwsze jak przyjezdza na urlop to kupuje ciuchy,sklepy i restauracje pizzerie ... ostatnio wyremontowali mieszkanie i to wszystko  a od 8 lat staloi kiedy sie jej mowilo to ona nic sobie z tego nie robiła... mowila niech stoi. Az w koncu zaczelo iskrzec z lampy jak sie wlanczalo i w koncu ojciec jej powiedział robimy remont i pakowali wszystko ,zaczeli robić.

Osadzam ,spisuje na straty bo mama chyba tak robi ? ja nawet nie wiem jacy sa moi rodzice ... co lubia, czego nie... chyba jestem kiepskim obserwatorem ... jak robili remont powiedzialam ze nigdzie nie moge czegos taam nzalesc, oczywiscie zaczela osakrzac rodzine ojca ze jej pokradli !! a bylo w innym pudelku w piwnicy. Sama kazala wziasc torche talerzy, starych to cos tam jeszcze przy tym remoncie ,a pozniej sie klocila z nimi ze ona nie wydawala tego, ze gdzie jest  to i tamto ... ze jej pokradli.

Moja mama miala byc fryzjerka z zwodu, zrobila nawet praktyki i jej szlo, ale nic z tym nie robila nic pozniej, byla ze mna w ciazy wtedy... kiedy chcialam by mi wycieniowala wlosy, zrobila grzywke krótsza bo mialam dlugie wlosy i chcialam miec grzywke to nawet tego nie potrafiła  sad oddzielic pasma z dlugich wlosow i zrobic grzywke sad ... kiedy poszlam do gimnazjum i chcialam pasemka to zamiast oddzielac grzebykiem cienkie pasma to w rece brala wlosy i tak mazała i przypominam sobie ze ja chcialam pasemka a oni  chyba ( cos mi swita a ja jestem pamietliwa bardzo), powiedzieli mi ze albo calosc farbuje albo w ogóle i ja uległam, bo bałam się że mi nie zafarbują tych włosów a mi zalerzało na tym sad i chyba robie tak samo z parnterem ,boje sie ze on za jakis czas sie nie zgodzi jak go przetrzymam ... bo nigdy tak nie robiłam, a w zasadzie nie bylo brane moje zdanie u rodzicow pod uwage, oni narzucali zdanie, bo sa rodzicami. Ja ulegam ale sie buntuje za jakis czas bo tak nie chce zyc ,koniec ulegania bo ulegalam ,siedzialam jak trusia w dziecinstwie caly czas !! rodzic mogl uderzyc, powiedziec ze pyskuje, a tu wiem ze moge mu nawrzucac i nic mi takiego nie grozi, w dziecinstwie pewnie sie bałam odezwac bo kojarzylo sie mi to z przemoca albo odmową po prostu, o tak czesto nie pytalam bo mi odmawiano bardzo czesto i partnerna tez nie pytam lub spotykam sie z tym samy co w dziecinstwie wiec sie smuce lub oje odezwać i siedze w tej cholernej skorupie sad

Co do dziecinstwa partnera to wiem ze tez byl taki odosobniony ... tzn jak dorastał miał swój świat, czesto siedział zamkniety w pokoju, ( wiem to od brata jego), jego koledzy opowiadali jak przyszli po niego, a on powiedzial ze araz wyjdzie za 20 min  i nie wyszedł w ogóle, nawet nie dał znać,  mama ma 2 meża , od malutkiego bo 3 latka miał jak zaczoł go wychowywac ten drugi tata, ale mają dobry bardzo kontakt ze sobą, traktuje go jak tate, a on jego jak syna swojego. Ma brata mlodszego to brat tez  wesoly,pelno znajmych jest inny. Imprezowicz. Mama wziela rozwod z tym drugim facetem tez, wiec pewnie byl jakis czas bez ojca ... pozniej sie zeszli i sa do dzisiaj razem.
U nich w rodzinie ciagle ktos cos robi, ojciec zarbia,matka to samo, mama mimo wieku jego zrobila teraz tez kursy i ma swoj zakład fryzjerski. Kłocic sie kłoca i to jeszcze jak ,tez nie jest kolorowo ,roznica zdan ,itp... jak to kobieta chce postawic na swoim ale wydaje mi sie ze jej maz ustepuje, z czasem, a w sumie ona i tak zrobi po swojemu. np ustawi półke jakąs lub kupi taka jaka jej bedzie pasować ... troche sie poobrazaja ,ale na drugi dzien zaczynaja rozmawiac,fakt ona nie chce ,mowi  : "a daj mi spokój czlowieku, a idz bos glupi", ale funkcjonuje, robi zakupy,sprzata, nie szarpia sie ,nie tluka kieliszkow. Moja ma sie poddawała, kładła sie, i nie funkcjonwała to była jej metoda na problemy, polozycie przeczekać az minie i ja mam to samo sad sad robie tak samo, jak jest problem nie umiem go rozmową rozwiązać tylko się kłócę sad obrazam ,wychodzę ...
parnter mial bardzo zly kontak z matka jak dorastał, mowil ze kiedys mial bardzo zle stosunki u klad, a  teraz zachwuje sie jak mami synek ... ciagle tylko mamusie o cos pyta. Kazdy urlop u mamy siedzi. Naprawił to co było zle i mowi ze to bylo glupie i tyle ale byl inny czas teraz jest inny ... Co do mnie ja bym chciala sie usamodzielić, zeby on byl dla mnie, zeby mial kontak z mama ale zebym to ja  byla wazna dla niego ,zeby to moje zadnie i decyzje byly ok a nie mamy. ( wieloktornie rozmawialam z nim o tym, i nic, nie skutkuje, klocilam ,az bylo mi zle ze kloce sie o jego mame, bo ja bardzo lubię ) czuje ze nie wiaze ze mna przyszlosci ... czuje to a moze sobie wkrecam ?

..... tyle mi sie udalo dzisiaj przypomnieć, a raczej opisac moje odczucia co do rodziny mojej, jak ja ja widziałam... ( a i dodam ze powtarzano mi ze jestem ladna, ze madra itd ,nie bylam gnojona raczej, podkreslano mi te dobre cechy, ale ja i tak jakos w to nie wierzylam, czulam sie dumna przez moment ze rodzice mowia mi prawde i maja racje, a za chwile gasłam) ? i zamykalam sie w sobie, ale jak opisalam gdzies wyzej ,wystarczyla klotnia, upomnienie po tym jak powiedzieli ze jestem ładna,madra itd a za chwile ze mam kare to sprzeczalo sie jak by w moje glowie, pare dni temu bylo inaczej ... i jakos sie zamykalam w sobie ...
w sumie od dzecka jakoś dluzej juz spalam ,wstawalam o 11 ,albo 14 na obiad, myslam ,myslam i jeszcze raz mysalam ,tworzylam swoją bajke  w głowie, nieraz byłam wyganiana na dwór, na rower, na cokolwiek, ale nie chciałam wychodzić ... moj brat 7 rano na nogach do kolegów pedził a ja jakos si zamknelam na swiat. Cale wakacje potrafilam przsiedziec w domu, wyszlam tylko tyle co z rodzicami gdzies nad jezioro. Pozniej mi tego zabrakło, nie miałam z kim ,czułam sie nie lubiana, nie umialam nawiazac znajomosci... teraz to nadrabiam, czuje ze mam znajomych i uwielbiam do nich wychodzić wink czuje sie akceptowana.


moja mama nigdy tez nie byla osoba przedsiebiorcza i taka zaradna, nie pomagala babci w ogródku , nie przychodziła tam by pomóc  tylko bardziej na grila ,posiedzieć ... dzisiaj już nie ma ogórdka, chciałam tam kiedyś zabrac partnera, żeby zoabczył jak babcia ładnie proadziła działke i co nidy sie nie udało sad ... bo ciagle jak był to robilismy cos innego ,albo babci nie było na działce, albo moj mowił to innym razem ... i nawet nie zoabczył a mi na tym zalerzało , nie wiem moze za bardzo sie przywiazuje do głupot i pozniej mysle o tym ?? dlatego zalerzy mi nieraz by cos zrobic juz teraz , bo jutro moze tego nie byc np 8 lat razem i nie pokazaam jemu babci dzialki ... nie zaciaglam jego tam i juz jest mi przykro ze nie widzial tego co dla mnie bylo wazne !!! a moze dla mnie za bardzo sa wazne glupoty, wsumie moglabym jemu pokazac zdjecia kiedys albo zaproadzic tam gdzie miała ta działkę ale to tez peno ludzi ,pomysla ze zlodzieje itp ,po co sie krecić ... no wiem było mineło. Nie powinnam tego rozpamietywac.


oj koncze moglabym pisac i pisac ,pewnie torche chaotyczne to wszystko ale mam nadzieje ze zrozumiałe ... wink

4

Odp: napad zlosci ,frustracja autodestrukcja, paniczny lek, agresja

Terapia to dobry pomysł. Ale nie sądzę, żeby coś w Twoim postępowaniu było nie tak. Wydaje mi się tylko, że zbyt emocjonalnie podchodzisz do wszystkiego, nie potrafisz się zdystansować. Spróbuj się trochę odcinać od sytuacji, w której jesteś, udaj bezstronniczego, obiektywnego obserwatora. Zauważ, że teraz czujesz jakąś emocję, czemu ją czujesz; masz pełne prawo mieć tą emocję, ale to nie ona powinna decydować.
Przytoczę jeden fragment Twojego posta jako przykład stresującej sytuacji:

"No i teraz jest na urlopie ,bylo tak dobrze ostatnio, fajne wlanetynki ,po walnetykach wyszlismy jeszcze kilka razy na obiad i kolacje. Az sama bylam zdziwiona bo wczesniej nawet na wlantynki nie wychodzilismy, a tutaj dostalam nawet prezent  ocieplane skrpetki ,kupilam jemu poduszke z pieskiem trzymjacym serce no i kiedy ja nioslam uslyszalam : CO KOLEJNA PODUSZKE SOBIE KUPILAS
no i po co ,dlaczego nie umial sie cieszyc, dlaczego powiedzial ze sobie ja kupilam ? ( zawsze zabiera mi wszystkie poduszki jak ogladamy tv wiec postanowilam ze bedzie mial swoją  ) ... a teraz mowi ze szkoda mu jej uzywać bo jest ladna"

Kupiłaś partnerowi poduszkę, myśląc, że mu będzie miło, a on Cię tylko skrytykował. To było nie fair z jego strony. Mogłaś zauważyć, że czujesz się zawiedziona, że Twój partner nie tylko nie docenia Twoich dobrych zamiarów, ale też jest złośliwy. Nie wiadomo, czemu tak się zachował, być może coś innego go zdenerwowało, ale wyżył się akurat na Tobie. Mogłaś mu wtedy spokojnie powiedzieć, że czujesz się urażona, że Twój partner zachował się wobec Ciebie nieodpowiednio i powinien przemyśleć swoje postępowanie. Wydaje mi się, że on też ma problemy z emocjami i też powinien udać się na terapię.

Według mnie najlepiej by było, gdybyś dla dobra związku zrobiła przerwę od niego. Tak, żebyś mogła jakoś ochłonąć, nabrać dystansu i móc trzeźwo ocenić sytuację. Jeśli weźmiecie ślub, zapewniam, że nie polepszą się Wasze stosunki. Powinnaś przemyśleć, czy chcesz trwać w takim związku, gdzie oboje łatwo wpadacie w złość, krzywdzicie się nawzajem a potem zachowujecie się, jakby nic się nie stało.

(Może nie piszę zbyt obiektywnie, bo Wasza sytuacja przypomina mi moich rodziców tongue)

5

Odp: napad zlosci ,frustracja autodestrukcja, paniczny lek, agresja

jesli chodzi o mnie tak kieruja mna emocje. Czesto jest tak ze zarzucam partnerowi ze czegos nie zrobi, nawet go nie pytajac o to nie czekajac na konskewencje, po prostu nie umiem byc tez cierpliwa ... dla mnie tydzien to jak rok i powinien byc juz zdecydowany.

3 tygodnie jestem bez niego bo jestem w PL i poklocilismy sie z mojej winy sad no bo zaczelismy rozmawiac ze nawet fajnie bylo by w duzym miescie mieszkac a on ze woli male i ze mamy juz mieskzanie, a ja chcialam go namowic na swoja strone, i mowilam ze jak bym tutaj otowrzyla salon kosmetyczny nie bylo by zle i zawsze mialabym ludzi i ze fajnie razem bylo by to prowadzic ze mogl by byc takim pomocnikiem typu rececjonista itp i oczekiwalam ze mi przytaknie... no ale on mi mowil ze co ja pisze ze on sie na tym nie zna
no i ja sie zezloscilam i go porownalam do znajomych z ktrymi mieszkam sad(

obiecalam sobie ze juz tak nie zrobię, bo pozniej on nie chce nikogo ze mna odiwedzac, bo mowi skoro go porownuje to na pewno zle o nim gadam od nich.

znajomi poprstu o wszystki decydują razem, ciagle on jezdzi w interesach kolezanki mojej, wspolnie cos robią ...a moj partner decyduje o wszystki tak jak by sam ,tak jak jemu jest wygodnie i juz mu o tym mowialm

tydzien temu mowil mi o domu, pokazywal ze fajnie bylo by kuic dom, ze trzeba bylo by pojechac zoabczyc a kilka dni temu o sklpeie ze moze jednak kupi sklep... i wtedy sie wkurzylam i mu napisalam ze moi znajomi o wszystkim decyduja razem, a ty ciagle dzialasz sam...

nie potrafilam sie powstrzymac, pol dnia pisalam i kasowalam esmsy, by nie zrobic nic glupiego ale jak zwykle podjelam ta zla decyzje sad


nie wiem do kogo isc na terpaie z kim pogadac sad troche sie wstydze, zwlaszcza ze kolezanki ostatnio z kursu mowily jak poslaly swpja znajoma do psychologa i poprostu porazka ,zamiast pomoc to dziewczyna w  jeszcze wiekszej zalamce byla... no i to jest tez tak, ze nie wiem od czego mialabym zaczac na takiej sesji
, ze poszlabym i nic nie powiedziala

6

Odp: napad zlosci ,frustracja autodestrukcja, paniczny lek, agresja
kasiuniunia napisał/a:

Przeczytałam. Jest problem, dobrze że wybierasz się do psychologa. Napisz coś o swoim dzieciństwie. Musi być jakaś głęboka przyczyna Twojego zachowania. Wygląda mi na to że często kiedyś ktoś obiecywał Ci różne rzeczy i nie dotrzymywał słowa, dlatego wszystko chcesz mieć tu i teraz ponieważ sądzisz że jutro to już po ptakach... długa psychoterapia przed Tobą i tutaj będzie Twój problem nic nie stanie się JUŻ, NATYCHMIAST. Na efekty będziesz musiała poczekać. To będzie dla Ciebie dobra próba sił. Daj sobie czas. Powodzenia.

juz zwatpilam w tego psychologa, boje sie a raczej wstydze isc tam. mialam juz obczajone miejsce itd, mialam sie umowic i oblecial mnie strach sad sad

7

Odp: napad zlosci ,frustracja autodestrukcja, paniczny lek, agresja

Złośnico- czy zdążyłaś być sama w swoim życiu, czy od razu poszłaś z rąk rodziców w ręce faceta?

8

Odp: napad zlosci ,frustracja autodestrukcja, paniczny lek, agresja

Sluuu dobre pytanie, nigdy się nad tym nie zastanawiałam. U mnie właśnie tak było, co Ty na to?.

9 Ostatnio edytowany przez sluuu (2014-04-03 18:33:40)

Odp: napad zlosci ,frustracja autodestrukcja, paniczny lek, agresja

Czlowiek często nie wie jaki tak naprawdę jest jeśli przechodzi z rąk do rąk. Więcej napiszę jutro, bo z telefonu ciężko.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » napad zlosci ,frustracja autodestrukcja, paniczny lek, agresja

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024