Witam.
Mam 15 miesięcznego synka Macieja. Jego ojciec zostawił nas jak byłam w 3 miesiącu ciąży po trwającym rok związku. Niby mnie kochał, obiecywał złote góry a potem jak miało się pojawić dziecko szybciutko znalazł sobie nową dziewczynę. Jego stosunek do syna jest nijaki, jesli można tak powiedzieć, a właściwie to wcale nie go nie. Dzieckiem wcale się nie interesuje, nie odwiedza (był od urodzenia tylko raz gdy miał 4 miesiące), tak jakby żadnego dziecka nie było. Gdy byłam w ciązy z nieznanych numerow telefonu dostawałam pogrózki na temat dziecka i tego co niby jego ojciec o nim myśli. Mówię Wam koszmar! Mieszkamy od siebie 10km ale niestety pracujemy razem i jak wrócę do pracy będę musiała go oglądać, ale myślę że jakoś dam radę.
Zostałam teraz sama z synkiem i boję się co będzie dalej, czy dam radę go dobrze wychować sama, czy sprostam byciu dla niego jednoczesnie mamą i tatą, co zrobię gdy zaczną się pytania typu: mamusiu a dlaczego inni moi koledzy mają tatusiów a ja nie mam?
Co zrobię gdy przyjdzie czas do przedszkola a ja nie będę w stanie go tam zaprowadzić bo będę w pracy, a zarobić na życie też będzie trzeba. Ciężki chleb przede mną i boję się co będzie dalej...jednej rzeczy tylko nie żałuję, że mam fantastycznego synka, którego kocham nad życie i ktory jest dla mnie całym światem!
Czy któraś z Was ma podobną sytuację? Jak sobie radzicie? psychicznie, fizycznie i materialnie?
wspomóżcie jakąś dobrą radą.........podzielcie się swoimi doświadczeniami
pozdrawiam cieplutko