Witam Was drogie Panie
Od jakiegoś czasu obserwuję sobie tematy na tym forum. Przeglądam wątki o facetach podobnych do mojego. Doszłam jednak do wniosku, że założę konto i opiszę moją sytuację.
Mam 20+ lat. On (nazwijmy go M) jest kilka lat starszy. Poznałam go 4 miesiące temu i od tego czasu się spotykaliśmy, raczej z jego inicjatywy. Ja jestem osobą raczej zapracowaną, ambitną, oddaną swojej pasji. Jestem też osobą bardzo wstydliwą i niedoświadczoną jeśli chodzi op sprawy związane miłością... Uważałam zawsze że nie mam czasu na miłość i M jest moim pierwszym chłopakiem. Właściwie to gdyby on się tak nie starał to odpuściłabym sobie.
Od miesiąca jesteśmy razem oficjalnie. Dopiero po "zatwierdzeniu" pierwszy raz się pocałowaliśmy tak normalnie
Przedtem dawałam mu tylko buziaki w policzek. Nie chciałam dawać zbyt wielu sygnałów, zanim go lepiej nie poznam. M jest świetnym człowiekiem, niezwykle czułym, a do tego mądrym i spostrzegawczym. Jest pewny siebie, nie kłamie i nie rzuca słów na wiatr. Niestety jego wadą jest to że nie potrzebuje zbyt częstego kontaktu tzn. 1 dzień milczenia jest dla niego ok. Przedtem nie martwiłabym się tym, ale okazuje się że zaczęłam się naprawdę zakochiwać...
I tu zaczynają się schody... Wiem że mu zależy na mnie, mówi mi to, prawi komplementy, ale gdy wracamy do domów on milczy. Nie przepada też rozmawiać przez telefon i nie lubi mi opowiadać co ostatnio się u niego wydarzyło. Jak później się dowiedziałam, on jest już dość doświadczony. Był w 3 lub 4 związkach. Dwukrotnie był zdradzony, a ostatni związek trwał 2 lata i on go zakończył. Mówił mi że bardzo ją kochał, ale ona go zdradziła z kumplem i to kompletnie rozerwało jego serce. Dzisiaj podobno nie czuje nic,a po 5 miesiącach od rozstania poznał mnie. M pochodzi z bogatej rodziny, często się kłóci z ojcem, a jak do tego doszła ta zdrada to się kompletnie załamał. Miał silną depresję, całe dnie płakał i nie widział sensu życia, ale dzisiaj podobno jest już ok... ale leki nadal bierze
Dowiedziałam się też że pali marihuanę, raz w tygodniu przynajmniej... Gdy zapytałam się go czy codziennie, on nic nie powiedział... nie zaprzeczył.
Ostatnio gdy leżeliśmy razem w jego pokoju na łóżku i się całowaliśmy on zaczął się dobierać do moich majtek. Może to zabrzmi dziwnie ale nie jestem jeszcze gotowa na to... Chciałabym bardzo, ale najpierw muszę wiedzieć czy on mnie kocha. Zapytałam się go w tym momencie. Powiedziałam że się w tobie chyba zakochuję i czy ty czujesz to samo. On długo się zastanawiał, nie spodziewałam się tego... Powiedział że mu zależy na mnie i że planuje się we mnie zakochać. Wiem że okropnie to tak wypytywać o coś takiego.. Ale ja chcę to wiedzieć, zanim będziemy współżyć... Powiedzcie mi czy to takie dziwne?
Chciałam ten swój pierwszy raz przeżyć z miłości.
Wiem że on traktuje mnie poważnie i na pewno nie wykorzysta. Problem w tym że on się we mnie chyba nie zakochał. Sam mi powiedział że widzi we mnie partnerkę z którą mógłby zostać na stałe tzn że dobrze by mu się ze mną żyło. Dodał do tego że nie wierzy w miłość do aż do grobu, że to się kiedyś wypala i że trzeba pod innym kątem dobierać partnerki tzn. bardziej racjonalnie, szukając takiej z którą da się wygodnie życie prowadzić... Problem w tym że ja marzę o miłości, ale on chyba uważa że miłość i stabilny związek to różne sprawy.
Co o tym myślicie...?