Witam,
Trzy lata temu umarłamoja babcia. KOchałam ją jak szalona. Dwa lata temu zachorowałam na nerwicę lękową.Udałam się po pomoc do psychiatry,dostałam leki antydepresyjne i regularnie je biorę. Byłam również u psychologa, ale rozmowa niewiele mi dała, usłyszałam "jesteś młoda bedzie dobrze". Jednak dobrze nie jest. codziennie mysle o chorobie babci, o Niewj samej, ciągle mi się śni, momentami budze się rano i myślę, że musze ją odwiedzić, a za chwilę mi się przypomina,że nie mam gdzie iść. Walczę z tymi myślami, mówię sobie, że rodzicom umierają dzieci i sobie radzą, a a nie mogę sobie poradzić z tym, mówię sobię,że muszę być silna, że babcia by nie chciała zebym sie tak zamartwiała itp. nic to nie daje. Teraz schodzę z lekówi pytałam babki czy poleci mi jakiegoś psychoterapeutę, le w promieniu stu kilometrów nie ma nikogo. Pracuję na dwa etaty i nie dam rady dojeżdżać tyle kilometrów. Myśli o babci, rozpamiętywanie niszcza mi życie, boje się mieć dzieci, boje się, że się z nimi nie poradzę, wszystkiego się boje. Dość mam tego? Co mam robić? jak sobie pomóc?
Witam,
Trzy lata temu umarłamoja babcia. KOchałam ją jak szalona. Dwa lata temu zachorowałam na nerwicę lękową.Udałam się po pomoc do psychiatry,dostałam leki antydepresyjne i regularnie je biorę. Byłam również u psychologa, ale rozmowa niewiele mi dała, usłyszałam "jesteś młoda bedzie dobrze". Jednak dobrze nie jest. codziennie mysle o chorobie babci, o Niewj samej, ciągle mi się śni, momentami budze się rano i myślę, że musze ją odwiedzić, a za chwilę mi się przypomina,że nie mam gdzie iść. Walczę z tymi myślami, mówię sobie, że rodzicom umierają dzieci i sobie radzą, a a nie mogę sobie poradzić z tym, mówię sobię,że muszę być silna, że babcia by nie chciała zebym sie tak zamartwiała itp. nic to nie daje. Teraz schodzę z lekówi pytałam babki czy poleci mi jakiegoś psychoterapeutę, le w promieniu stu kilometrów nie ma nikogo. Pracuję na dwa etaty i nie dam rady dojeżdżać tyle kilometrów. Myśli o babci, rozpamiętywanie niszcza mi życie, boje się mieć dzieci, boje się, że się z nimi nie poradzę, wszystkiego się boje. Dość mam tego? Co mam robić? jak sobie pomóc?
Autorko wiesz ....moze Tobie podpowiem jak ja sobie "radze" i moze Ci choc troche pomoge
.....z moja tesknota poradzilam sobie w taki sposob,ze odwiedzam mojego synka codziennie i tak juz od prawie 51 m-cy i moze tez by Ci pomogla..... jak jestes osoba wierzaca rozmowa z ksiedzem(duchownym) moze dalby ci wskazowki,albo moze Twoja babcia prosi Ciebie o modlitwe,albo o msze sw.......sprobuj moze to Cie wyciszy!
cosiedzieje wysłałam Tobie maila
cosiedzieje wysłałam Tobie maila
Nie dostałam nic na maila niestety. Staram się modlić, ale jeśli wieczorem modle się o babcie to wszystko mi się przypomina i mam znowu sen z babcia w roli głównej:( staram się myślećpozytywnie, znajdowaćsobie zajęcie, chociaż tego mi nie brakuje, ale z kolei jak mam wolne to nie wiem co z sobą zrobić i wsystko wraca.
Picea napisał/a:cosiedzieje wysłałam Tobie maila
Nie dostałam nic na maila niestety. Staram się modlić, ale jeśli wieczorem modle się o babcie to wszystko mi się przypomina i mam znowu sen z babcia w roli głównej:( staram się myślećpozytywnie, znajdowaćsobie zajęcie, chociaż tego mi nie brakuje, ale z kolei jak mam wolne to nie wiem co z sobą zrobić i wsystko wraca.
Teraz wysłałam drugiego maila w formie sprawdzianu.
cosiedzieje jeśli nic nie doszło to może spróbuj TY do mnie napisać