Czy cierpienie uszlachetnia? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy cierpienie uszlachetnia?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 ]

1

Temat: Czy cierpienie uszlachetnia?

Bardzo często to słyszę i bardzo tego nie lubię.
Osobiście porównałabym to do domu zrujnowanego przez burzę. Mieliśmy ładny dom, aż przyszła burza i go rozwaliła - dziury w dachu, meble poniszczone, podłogi pozalewane, okna powybijane, ściany do remontu. Teraz, możemy ten dom wyremontować, może on nawet być po tym remoncie piękniejszy niż wcześniej, ale raczej trudno oczekiwać, że dom zrujnowany przez burzę będzie ładniejszy niz przed zrujnowaniem. A co jeśli nie mamy środków na remont?

Analogicznie widzę wpływ cierpienia na psychikę. Przychodzi jakiś kryzys, jakaś wyniszczająca, permanentnie stresująca dla nas sytuacja - choroba własna albo członka rodziny, utrata pracy i dramatyczna sytuacja materialna, przebycie jakiejś traumy etc etc. Potem oczywiście od nas zależy, co z tym zrobimy. Możemy uporządkować swoją psychikę, która w efekcie może być nawet silniejsza niż przed kryzysowym zdarzeniem, ale to nie sam kryzys, cierpienie, umocniło naszą psychikę, a my sami, po tym jak posprzątaliśmy straty, jakie zadało nam to cierpienie. To jest bardzo trudne, wymagające niesamowitej siły i energii, więc nie każdemu się udaje.

Jak Wy to widzicie? Zapraszam do dyskusji.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-02-18 15:08:45)

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Człowiek w chwili ogromnego cierpienia nie myśli o tym czy to go uszlachetni czy nie i prawdę powiedziawszy ma to gdzieś. Co mu po tym, że to go uszlachetni, skoro boli? Myślę, że każdy cierpiący woli nie być uszlachetniony i nie cierpieć.
Nie wiem czy cierpienie uszlachetnia, ale to stwierdzenie osobiście mnie bardzo denerwuje. A jeszcze bardziej wkurza gdy słyszę to jako radę człowiekowi, który bardzo cierpi.

3

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Cierpienie uczy madrosci, empatii. Wciaz powtarzajace sie, bezsensowne cierpienie moze zniszczyc

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?
Vian napisał/a:

Bardzo często to słyszę i bardzo tego nie lubię.
Osobiście porównałabym to do domu zrujnowanego przez burzę. Mieliśmy ładny dom, aż przyszła burza i go rozwaliła - dziury w dachu, meble poniszczone, podłogi pozalewane, okna powybijane, ściany do remontu. Teraz, możemy ten dom wyremontować, może on nawet być po tym remoncie piękniejszy niż wcześniej, ale raczej trudno oczekiwać, że dom zrujnowany przez burzę będzie ładniejszy niz przed zrujnowaniem. A co jeśli nie mamy środków na remont?

Analogicznie widzę wpływ cierpienia na psychikę. Przychodzi jakiś kryzys, jakaś wyniszczająca, permanentnie stresująca dla nas sytuacja - choroba własna albo członka rodziny, utrata pracy i dramatyczna sytuacja materialna, przebycie jakiejś traumy etc etc. Potem oczywiście od nas zależy, co z tym zrobimy. Możemy uporządkować swoją psychikę, która w efekcie może być nawet silniejsza niż przed kryzysowym zdarzeniem, ale to nie sam kryzys, cierpienie, umocniło naszą psychikę, a my sami, po tym jak posprzątaliśmy straty, jakie zadało nam to cierpienie. To jest bardzo trudne, wymagające niesamowitej siły i energii, więc nie każdemu się udaje.

Jak Wy to widzicie? Zapraszam do dyskusji.

Jeśli nie masz środków na odbudowę to analogicznie nie nasz siły wyjść z kryzysu.
Cierpienie jako takie nie uszlachetnia(po prostu jest efektem kryzysu), dopiero wyjście z niego może mieć taki efekt. Podobnie, odbudowany dom jest być ładniejszy od ruin, które (po prostu) są efektem burzy.
Czego tu nie lubić? smile

5

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?
takijedenfacet820 napisał/a:
Vian napisał/a:

Bardzo często to słyszę i bardzo tego nie lubię.
Osobiście porównałabym to do domu zrujnowanego przez burzę. Mieliśmy ładny dom, aż przyszła burza i go rozwaliła - dziury w dachu, meble poniszczone, podłogi pozalewane, okna powybijane, ściany do remontu. Teraz, możemy ten dom wyremontować, może on nawet być po tym remoncie piękniejszy niż wcześniej, ale raczej trudno oczekiwać, że dom zrujnowany przez burzę będzie ładniejszy niz przed zrujnowaniem. A co jeśli nie mamy środków na remont?

Analogicznie widzę wpływ cierpienia na psychikę. Przychodzi jakiś kryzys, jakaś wyniszczająca, permanentnie stresująca dla nas sytuacja - choroba własna albo członka rodziny, utrata pracy i dramatyczna sytuacja materialna, przebycie jakiejś traumy etc etc. Potem oczywiście od nas zależy, co z tym zrobimy. Możemy uporządkować swoją psychikę, która w efekcie może być nawet silniejsza niż przed kryzysowym zdarzeniem, ale to nie sam kryzys, cierpienie, umocniło naszą psychikę, a my sami, po tym jak posprzątaliśmy straty, jakie zadało nam to cierpienie. To jest bardzo trudne, wymagające niesamowitej siły i energii, więc nie każdemu się udaje.

Jak Wy to widzicie? Zapraszam do dyskusji.

Jeśli nie masz środków na odbudowę to analogicznie nie nasz siły wyjść z kryzysu.
Cierpienie jako takie nie uszlachetnia(po prostu jest efektem kryzysu), dopiero wyjście z niego może mieć taki efekt. Podobnie, odbudowany dom jest być ładniejszy od ruin, które (po prostu) są efektem burzy.
Czego tu nie lubić? smile

Dobrze powiedziane smile

6 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-02-18 15:43:44)

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?
takijedenfacet820 napisał/a:

Jeśli nie masz środków na odbudowę to analogicznie nie nasz siły wyjść z kryzysu.

Dokładnie tak! W tym wypadku środki oznaczają wolę walki o siebie, o powrót do równowagi.

Czego tu nie lubić? smile

No ja np. nie uważam, ze ta przykładowa burza to coś dobrego, co mnie spotkało. tongue Dobre było odbudowanie, a nie burza. No i trzeba brać poprawkę, że jak tak będzie sobie przechodzić burza za burzą, a my wiecznie będziemy musieli odbudowywać dom, to w końcu środki nam się mogą skończyć.

Ogólnie nie cierpię gloryfikowania martyrologii.

7 Ostatnio edytowany przez _Nina_ (2014-02-18 15:45:01)

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

ale jeśli twój dom położony jest ciągle w strefie burz?
ile razy można odbudowywać?
czasem człowiek siądzie na ruinach i tylko płakać się chce...

8

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Nino, no właśnie - wtedy się wyprowadzamy. To jest właśnie rola terapeutów i psychologów. Wzywamy budowniczych, którzy mogą powiedzieć - ale wie pani, to złe miejsce na dom, tu zawsze będzie go pani miała rozwalony, lepiej postawić go na przykład tam. Gorzej jak dom odbudowujemy samodzielnie. Dlatego warto brać poprawkę na to. Jak np. trafiamy na toksyczny związek, załamujemy się, wygrzebujemy z tego załamania bez pomocy (bo w końcu kto po nieszczęśliwej miłości leci na terapię ;-) ), ale potem jest kolejny toksyczny i kolejny i kolejny, to może nie wystarczy się tylko wygrzebać z niego, ale generalnie zmienić podejście.

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?
Vian napisał/a:

[...]

Czego tu nie lubić? smile

No ja np. nie uważam, ze ta przykładowa burza to coś dobrego, co mnie spotkało. tongue Dobre było odbudowanie, a nie burza. No i trzeba brać poprawkę, że jak tak będzie sobie przechodzić burza za burzą, a my wiecznie będziemy musieli odbudowywać dom, to w końcu środki nam się mogą skończyć.

Ogólnie nie cierpię gloryfikowania martyrologii.

Cierpieniu/burzy mówimy NIE, odbudowie mówimy TAK. smile
Dobrze jest mieć kogoś do pomocy. Wiadomo, że jak chałupa przed zimą pójdzie z dymem to bez pomocy wioski/sąsiadów przyjdzie odmrozić sobie tyłek. 

@_Nina_
Jest przyczyna, jest skutek. Można dyskutować o przyczynach, ale jeśli nie stwierdzisz, że pora na przeprowadzkę/zmianę myślenia itp to marne szanse na poprawę.

10

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

hmmm.... a może warto coś wynająć??

11

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Vian,
nie upieram się do konieczności tkwienia w jednym miejscu niemniej czasem po prostu nie da się rozpocząć budowy gdzie indziej...

12

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Pytanie, czym jest cierpienie i dlaczego tak je nazywamy... Czy to jest ból fizyczny, którego zazwyczaj da się uniknąć? Czy jest to klęska, trauma życiowa, niepowodzenie? Czy nie jest tak, że nasze cierpienia biorą się z naszych niezaspokojonych potrzeb, z negatywnej interpretacji zjawisk zachodzących w świecie zewnętrznym, dlatego, że ktoś po prostu nie zrobił tego, czego chcemy, tylko coś zupełnie innego?
Zmierzam do tego, że kiedy przestaniemy ciągle oczekiwać i wymagać, to cierpienie, przynajmniej to psychiczne, przestanie być naszym udziałem. Bo jak może uszlachetniać nas coś, co jest negatywne?
A z drugiej strony - znam wiele osób, które permanentnie cierpią. Uwielbiają to, stan, w którym mogą narzekać. Tylko w takim stanie psychicznym potrafią żyć, w pewien dziwny sposób szczęśliwe. Czy stają się szlachetne? Moim zdaniem są jedynie smutne i zgorzkniałe, zamknięte na własne życzenie w błędnym kole.
Widziałam też ból fizyczny tak wielki, że osoba odczuwająca go prosiła bliskich, by modlili się o jej szybką i spokojną śmierć. Czy takie cierpienie uszlachetnia? A może poniża, odbiera godność? A może to zupełnie nie ta kategoria?
Wszechświat, Bóg lub jakkolwiek inaczej nazywana siła, która powołała świat do życia nie chce byśmy cierpieli. Chce byśmy kochali, cieszyli się życiem, odnosili sukcesy, żyli w zdrowiu... Uszlachetnianie przez ból to tylko frazes, stereotyp mający swe korzenie w teologii zbawienia, w cierpieniu Jezusa na krzyżu. Stąd wielkie przekonanie o sensie męczeństwa. Kiedyś męczennicy to byli ludzie niemal dobrowolnie podkładający się lwom na pożarcie, a dziś matki-Polki żyjące w toksycznych związkach z alkoholikami przekonane o własnej szlachetności, misji, o byciu wzorem (bo tak się męczę i jaka ja jestem zajebista, znosząc te wszystkie obelgi, bicie, zdrady, krzyki, upokorzenia itp. itd.). Są szlachetne? Nie są.

13 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-02-18 16:11:51)

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

O, właśnie, dużo jeszcze zależy od sytuacji. JAK BARDZO dana sytuacja jest dla nas destrukcyjna? Meble możemy wymienić samodzielnie, ściany pomalować, ale położyć samodzielnie dach, to już wyższa szkoła jazdy. W życiu są setki i tysiące sytuacji, które jakoś negatywnie wpłynęły na naszą psychikę, każda z nich może być dla nas subiektywnie poważniejsza i mniej poważna. Z tymi mniej poważnymi świetnie damy sobie radę sami, do poważnych trzeba specjalistów i zwykle czasu.

Duże znaczenie ma tu subiektywizm. Ja np. poszłam do psychologa z problemami w związku. Wiele osób by się w głowę puknęło, że z bzdetami do psychologa, przecież problemy w związku ma każdy i sobie ludzie jakoś radzą. No jasne, ale dla mnie, subiektywnie, te problemy w tym związku, były bardzo wyniszczające, nie umiałam sobie samodzielnie poradzić i potrzebowałam opinii specjalisty. Tu się nie da kategoryzować, że np. rozwód to pikuś, bo masa ludzi się rozwodzi, więc to nie problem.

niemniej czasem po prostu nie da się rozpocząć budowy gdzie indziej...

Hm... aktualnie mi nie przychodzi do głowy taka sytuacja, ale może i masz rację. Ale to musiałabyś już powiedzieć konkretnie i bez przykładów, może byśmy coś wymyślili. smile

14 Ostatnio edytowany przez _Nina_ (2014-02-18 16:12:13)

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?
Vian napisał/a:

... Ja np. poszłam do psychologa z problemami w związku. Wiele osób by się w głowę puknęło, że z bzdetami do psychologa, przecież problemy w związku ma każdy i sobie ludzie jakoś radzą. No jasne, ale dla mnie, subiektywnie, te problemy w tym związku, były bardzo wyniszczające, nie umiałam sobie samodzielnie poradzić i potrzebowałam opinii specjalisty. Tu się nie da kategoryzować, że np. rozwód to pikuś, bo masa ludzi się rozwodzi, więc to nie problem.

właśnie Vian - najważniejsze jest szukanie rozwiązania a nie w jaki sposób się go szuka

15

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

@Vian, zgadzam się, że cierpienie uszlachetnia choć to skrót myślowy. Bardziej właściwe jest stwierdzenie, że człowiek uszlachetnia się przy pomocy cierpienia. Wrzucam cytat, który jest, w moim przekonaniu, kwintesencją podejścia do cierpienia w życiu.

http://www.bigquote.pl/quotes/227/r.jpg

16

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Na szybko - marioosh, ten cytat to też taki frazes. smile Od obrywania nikt jeszcze nigdy nie stał się silniejszy, a od TRENINGU, od pracy nad sobą. Od obrywania to najwyżej w szpitalu można wylądować, o ile nie na cmentarzu.

17

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

@Vian, Ty po prostu nie rozumiesz głębi tych stwierdzeń... Jeżeli ktoś będzie trenował tak, żeby się nie spocić to nigdy nie stanie się silniejszy. Chodzi o to, żeby nie uciekać przed cierpieniem, ale być otwartym na przyjęcie jego niezbędnej dawki. Wyzwania muszą być adekwatne, a nie zaniżone, żeby rosnąć. Problemy będą co raz większe, ale my silniejsi, bo tolerancja się zwiększy smile

Wracając do początku - ktoś komu burza zniszczyła dom i go odbudował nie będzie się bał kradzieży, bo wie, że sobie poradzi, a dla kogoś innego to może być koniec świata...

P. S. Nie wiem na ile świadomie, ale niepotrzebnie wkręcasz ludziom ograniczenia sad

18

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Żaden normalny człowiek nie chce zaznawać cierpień. Ból i udręka spowodowane cierpieniem nie są czymś pożądanym. Kiedy je znosimy możemy wypracować na przykład wytrwałość. Łatwiej jest znosić cierpienia mając nadzieję na rozwiązanie problemu.

19

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?
Picea napisał/a:

Żaden normalny człowiek nie chce zaznawać cierpień. Ból i udręka spowodowane cierpieniem nie są czymś pożądanym. Kiedy je znosimy możemy wypracować na przykład wytrwałość. Łatwiej jest znosić cierpienia mając nadzieję na rozwiązanie problemu.

Nikt nie chce się kimś stawać, każdy chce od razu być.
Johann Wolfgang von Goethe

20 Ostatnio edytowany przez cisplatyna (2014-02-18 20:01:53)

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?
Emilia napisał/a:

Pytanie, czym jest cierpienie i dlaczego tak je nazywamy... Czy to jest ból fizyczny, którego zazwyczaj da się uniknąć? Czy jest to klęska, trauma życiowa, niepowodzenie? Czy nie jest tak, że nasze cierpienia biorą się z naszych niezaspokojonych potrzeb, z negatywnej interpretacji zjawisk zachodzących w świecie zewnętrznym, dlatego, że ktoś po prostu nie zrobił tego, czego chcemy, tylko coś zupełnie innego?
Zmierzam do tego, że kiedy przestaniemy ciągle oczekiwać i wymagać, to cierpienie, przynajmniej to psychiczne, przestanie być naszym udziałem. Bo jak może uszlachetniać nas coś, co jest negatywne?
A z drugiej strony - znam wiele osób, które permanentnie cierpią. Uwielbiają to, stan, w którym mogą narzekać. Tylko w takim stanie psychicznym potrafią żyć, w pewien dziwny sposób szczęśliwe. Czy stają się szlachetne? Moim zdaniem są jedynie smutne i zgorzkniałe, zamknięte na własne życzenie w błędnym kole.
Widziałam też ból fizyczny tak wielki, że osoba odczuwająca go prosiła bliskich, by modlili się o jej szybką i spokojną śmierć. Czy takie cierpienie uszlachetnia? A może poniża, odbiera godność? A może to zupełnie nie ta kategoria?
Wszechświat, Bóg lub jakkolwiek inaczej nazywana siła, która powołała świat do życia nie chce byśmy cierpieli. Chce byśmy kochali, cieszyli się życiem, odnosili sukcesy, żyli w zdrowiu... Uszlachetnianie przez ból to tylko frazes, stereotyp mający swe korzenie w teologii zbawienia, w cierpieniu Jezusa na krzyżu. Stąd wielkie przekonanie o sensie męczeństwa. Kiedyś męczennicy to byli ludzie niemal dobrowolnie podkładający się lwom na pożarcie, a dziś matki-Polki żyjące w toksycznych związkach z alkoholikami przekonane o własnej szlachetności, misji, o byciu wzorem (bo tak się męczę i jaka ja jestem zajebista, znosząc te wszystkie obelgi, bicie, zdrady, krzyki, upokorzenia itp. itd.). Są szlachetne? Nie są.

Trafne spostrzeżenia. Cierpienie objawia się zazwyczaj bólem fizycznym i psychicznym. Co do kwestii jego występowania - czy jest ono zależne czy niezależne od człowieka? Czy można porównywać cierpienie człowieka, którego ono "spotkało" i takiego, który cierpiał "na własne życzenie"? W imię czego i jak długo można cierpieć (np. w chorobie)?
Często przyglądam się osobom chorym i nie znajduję wyjaśnienia na wiele pytań. Cierpienie może dać człowiekowi lekcję, może go wzmocnić, może dać mu siłę do działania, ale na pewno nie czyni nas bardziej szlachetnymi (swoją drogą, sprawdźcie sobie znaczenie tego słowa, myślę, że jest to taka stała u człowieka, nie zmienia się pod wpływami, jednak miałabym opory przed określaniem kogokolwiek jako 'szlachetny', mamy zdecydowanie lepsze słowa w j. polskim). Coraz częściej widać jednak, że cierpienie potrafi też złamać człowieka (szczególnie w przypadku osób chorych, którzy cierpią, niejednokrotnie są skazani na pomóc innych osób, to piękne, że są osoby, które im pomagają, ale w jaki sposób choroba, fizyczny ból i nierzadko świadomość rychłego końca bądź utraty samodzielności ma czynić kogoś szlachetnym?).
Co to dla Was znaczy 'szlachetny'? Jakie są wymiary szlachetności u człowieka, który doznał cierpienia?

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Samo cierpienie boli a nie uszlachetnia. Ale jest środkiem na drodze do uszlachetnienia.
Jeżeli ktoś porządnie odrobi lekcje jakie dostał od życia to już do końca będzie nosił wysoko podniesioną głowę.
A taka postawa to już chyba postawa szlachetna...:)

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Ale też bardzo nie lubiłam kiedyś tego zdania, że cierpienie uszlachetnia...
Z wiekiem inaczej je interpretuje.

23 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-02-18 21:29:52)

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Jedyne czego się boje, choć na pewno by mnie "uszlachetniło" to śmierć mojego dziecka. Ale za takie uszlachetnianie to ja serdecznie dziękuje, ale wolę pozostać "nieszlachetna". Reszta jest do przeżycia.

24

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Czy cierpienie uszlachetnia? Tak, ono powoduje, że ktoś wydaje się lepszy, pełniejszy, ma duszę, ma emocje w sobie, ma ambicję. By zrozumieć siebie trzeba przeżyć dobre ale i złe chwile.
Podam stary przykład sportowy. Zinedine Zidane, piłkarz 20 lecia, finał mistrzostw świata, jakiś paskudny Italianiec lży jego matkę, facet nie wytrzymuje, a ma za sobą największe sportowe sukcesy i uderza człowieka. Czerwona kartka, dramat, dlaczego?
Idzie się z ulicą ze swoją dziewczyną, chłopakiem, banda wyrostków, leszcze takie, wypili za dużo piwa i się naśmiewają - co robić? Postąpić zgodnie z tym co się czuje, oberwać czy uciec?

25

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Pamiętajmy drogie panie! ZAWSZE KAŻDY BÓL PO CZASIE PRZEMIJA ! Trzeba mieć w sobie siłę i bliskich , aby to przetrwać ! smile

26

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Cierpienie nie uszlachetnia. Daje jedynie wskaźnik jak radzimy sobie z sytuacjami kryzysowymi.

27

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Nacierpiałam się w życiu. I wygląda na to, że końca nie widać. Nie sądzę by mnie to uszlachetniło. Bardziej zobojętniło. W końcu już nie ma się sił na nic i wszystko ci wisi. Czekasz aż samo się rozwiąże. Nikt nie powinien cierpieć, a to, że rzekomo uszlachetnia, to zwykły frazes.

28

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Dosyć często powtarzam, że każdy człowiek jest w stanie przyjąć tylko pewną, ściśle określoną dawkę goryczy. Ta gorycz odpowiednio dozowana wzmacnia, jeśli jednak czara się przeleje, to człowieka ścina z nóg, a on sam, upokorzony i przygnieciony, idzie na dno. Jesteśmy różni, każdy z nas niesie swój krzyż, nie ma krzyży lżejszych czy cięższych, nie da się ich do siebie porównywać, bo one zależne są od naszej odporności i siły wyjściowej. Jednych załamują drobne niepowodzenia, inni stawiają czoła nawet ogromnym wyzwaniom, bo każdy ma swój własny limit ciężaru, który jest w stanie przyjąć.

Cierpienie nie uszlachetnia, może nam za to pomóc zobaczyć to, czego do tej pory nie dostrzegaliśmy, a nawet zmienić system wartości. Jeśli stajemy się silniejsi, to zwykle więcej oczekujemy nie tylko od życia, ale i od innych, wtedy potrafimy mówić wprost czego chcemy i odważnie po to sięgać. Przeważnie niewiele ma to wspólnego ze szlachetnością. Jeśli ciężar nas przygniecie, to stajemy się smutni czy wręcz zgorzkniali, skupiamy się na sobie i na tym, co nas spotkało - tutaj też szlachetności próżno szukać. Zresztą czymże ona tak naprawdę jest? Dobrocią, zrozumieniem, troską, empatią, bezinteresowną pomocą?

29

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

A ja to rozumiem w tym sensie, ze "cierpienie" (cokolwiek do dla nas znaczy) pozwala spojrzeć na świat innymi kategoriami. Pozwala przestać  przejmować się nieistotnymi bzdetami, a dojrzeć to co w życiu jest ważne. I to właśnie według mnie jest to "uszlachetnienie".

30

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

bbasia dobrze napisała smile i zgadzam się z tym .

31

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

No to mówimy o tym w co wierzymy tak? W takim razie powiem co myślę...

Jeśli ktoś czyni zło, to zło do niego wróci. Jeśli ktoś czyni dobro, to dobro do niego wróci. Pierwszy powód cierpienia to jest zło które do nas wraca. Nie żyje się tylko raz, więc zło lub dobro wraca do nas też z poprzedniego życia. Mówią na to "prawo karmy", albo w przysłowiach "kto mieczem wojuje ten od miecza ginie".

Sensem życia jest nauczenie się jak żyć moralnie. Nie chodzi o robienie dobrych uczynków (wnoszenie babci zakupów)... Chodzi o życie tak, aby innym i sobie przynosić tylko szczęście. "Sobie" jest ważne, więc jeśli ktoś się poświęca (bo nie jest np. asertywny i inni na nim pasożytują, więc pielęgnuje ich lenistwo), to czyni zło. Potem będzie cierpieć za to poświęcenie dodatkowo.

Są też problemy, które powodują, że ludzie cierpią i lamentują, a ich przygody nie będą miały znaczenia za 10 lub sto lat. Może to być przebywanie w szpitalu albo utrata samochodu. Te osoby muszą się nauczyć, że takie "przelotne" problemy nie są warte aby być nieszczęśliwym.

32

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Nie czytałam wszystkich postów, więc jak coś powtórzę, to przepraszam.

Vian, dla mnie przykład, który podałaś w poście, obrazuje raczej powiedzenie typu "co nas nie zabije, to nas wzmocni", a nie to tytułowe.

W tym, że cierpienie uszlachetnia, nie dostrzegam żadnego aspektu walki o coś, zmagań itd. Wg mnie raczej dotyczy to przeżyć wewnętrznych - bo przecież złamana noga sama w sobie raczej nas nie uszlachetni.

Inna sprawa, że nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Prędzej powiedziałabym, że cierpienie nas zmienia, ale niekoniecznie na lepsze. Bo może być osoba, która z jakiegoś powodu ma ciężkie życie, stanie się kaleką w wypadku, była katowana przez kogoś czy cokolwiek innego, ale nie jest powiedziane, że każda z tych osób stanie się jakimś aniołem dobra. Oczywiście, część z nich pewnie nauczy się doceniać rzeczy naprawdę ważne, zacznie pomagać innym (bo ile osób, które wyszły z narkomanii zaczyna pomagać narkomanom, ile osób, które przeżyły walkę z rakiem czy śmierć bliskiej osoby z powodu tej choroby, angażuje się w różne akcje z tym związane itp., itd.) - w sensie, że to im otwiera oczy, jak to, co ich spotkało, jest ciężkie i jak potrzebna jest pomoc.
Jednak z  drugiej strony będą osoby, które zamkną się w sobie, staną się zgorzkniałe, będą szukać jakieś "zemsty", czy będą chciały poprawić swoje samopoczucie/samoocenę, sprawiając, że inni będą mieli jeszcze gorzej.

Dlatego uważam, że nie ma reguły, każdy inaczej reaguje na różne doświadczenia, tak samo w tym przypadku. Nie da się tego jednoznacznie określić.

33

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Cierpienie uszlachetnia, ale nikomu takiego uszlachetnienia nie życzę. Mam więcej empatii, zmieniłam system wartości, ale odbudowanie mojej osobowości to będzie długa droga.

34

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?
bbasia napisał/a:

A ja to rozumiem w tym sensie, ze "cierpienie" (cokolwiek do dla nas znaczy) pozwala spojrzeć na świat innymi kategoriami. Pozwala przestać  przejmować się nieistotnymi bzdetami, a dojrzeć to co w życiu jest ważne. I to właśnie według mnie jest to "uszlachetnienie".

Bingo smile podpisuję się pod tym zdaniem obiema rękami.:)
Nie przejmować się bzdetami, zmieniać to co od nas zależy, ale jeśli na coś nie mamy wpływu - zostawić bieg losowi,Bogu, z którym ostatnio jestem w fazie sprzeczki wink, ale to już inny temat smile

35

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Mnie cierpienie na pewno nie uszlachetniło. Raczej wszelkie zaistniałe w mym życiu nieprzewidziane i bolesne sytuacje zmieniły moje podejście i spojrzenie na wiele spraw. Teraz jestem bardziej nieufna może nawet mniej pewna siebie i optymistyczna niż kiedyś. Tak, z pewnością mój "dom" został zburzony z tym że zamiast go chcieć odbudować wolę przeprowadzić się dalej i zbudować nowy z lepszym widokiem na świat.

36

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Tylko czy każdego cierpienie zmienia na dobre? Poprawia? Myślę, że każdy może podać przykłady i takich sytuacji, i zupełnie odwrotnych. I jest to zupełnie niezależne od tego, w co każdy chce wierzyć, bo dopóki nie staniemy z czymś trudnym oko w oko - możemy sobie gdybać.

37

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Temat mnie zaciekawił , wiec przeczytałam wszystkich wpisy i muszę każdemu przyznać rację , różne są cierpienia wiec ja opiszę cierpienie o którym nikt nie wspomniał.
Matka umiera na raka jelita grubego, dzieci co dzień patrzą na nią i cierpią, cierpi też ogromnie chora, młoda kobieta, cierpią też jej rodzice i brat który bezradnie miota się przy łóżku siostry. Powiedzcie mi , kogo cierpienie i śmierć tej młodej kobiety uszlachetniła? Dzieci zostały sierotami z obrazem ogromnie cierpiącej matki na całe życie , z dziurami w gnijącym ciele. Wspomnienia nie znikną,  ale czy uszlachetnią?

38

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Klaudyno, wiem o co ci chodzi. Bliska mi osoba niedawno zmarła na guza mózgu. Ból, paraliż, bezradność jej i rodziny wokół i to uczucie, kiedy pęka ci serce, kiedy odchodzi ktoś, kogo kochasz, a nie jesteś w stanie mu pomóc, bo sterydy ledwo działają, ale nie tak jak powinny. Tu nie ma miejsca na szlachetność. To zupełnie inna kategoria. No ale trzeba dorobić jakąś ideologię do cierpienia, żeby było łatwiej je przeżyć, więc wymyślono te wszystkie brednie o jego pozytywnym wpływie.

39

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

No właśnie,jestem już dojrzałą kobietą, ale od trzech lat nie mogę się otrząsnąć ze śmierci mamy i jej cierpienia.Czy inaczej patrzę na świat?Na pewno.Jednak wierzę, że w moim motto jest sporo prawdy.Człowiek zaczyna się bronić przed cierpieniem, żeby nie zwariować, może dlatego ratuje go uśmiech mimo wszystko.

40

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Czy cierpienie uszlachetnia....w/g mnie uczy pokory wobec życia,czlowiek przekierunkowuje swoje wartosci..............staje sie innym,cieszy sie  z rzeczy malych,cieszy sie dniem dzisiejszym,bo wie ,co moze  stracic i co jest naprawde ważne!

41

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?
Klaudyna59 napisał/a:

Matka umiera na raka jelita grubego, dzieci co dzień patrzą na nią i cierpią, cierpi też ogromnie chora, młoda kobieta, cierpią też jej rodzice i brat który bezradnie miota się przy łóżku siostry. Powiedzcie mi , kogo cierpienie i śmierć tej młodej kobiety uszlachetniła? Dzieci zostały sierotami z obrazem ogromnie cierpiącej matki na całe życie , z dziurami w gnijącym ciele. Wspomnienia nie znikną,  ale czy uszlachetnią?

Oczywiście, że uszlachetnią. Prawdopodobnie dzieci mając taki punkt odniesienia będą zupełnie inaczej podchodziły do życia niż większość ludzi. Będą w stanie więcej znieść, cieszyć się z prostych spraw, szukać sensu i czegoś więcej itp. W dużej mierze to zależy od samej matki. Jeżeli była pogodzona, spokojna, a jej rodzina dawała radę to dzieci to przejmą.

42

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?
marioosh666 napisał/a:
Klaudyna59 napisał/a:

Matka umiera na raka jelita grubego, dzieci co dzień patrzą na nią i cierpią, cierpi też ogromnie chora, młoda kobieta, cierpią też jej rodzice i brat który bezradnie miota się przy łóżku siostry. Powiedzcie mi , kogo cierpienie i śmierć tej młodej kobiety uszlachetniła? Dzieci zostały sierotami z obrazem ogromnie cierpiącej matki na całe życie , z dziurami w gnijącym ciele. Wspomnienia nie znikną,  ale czy uszlachetnią?

Oczywiście, że uszlachetnią. Prawdopodobnie dzieci mając taki punkt odniesienia będą zupełnie inaczej podchodziły do życia niż większość ludzi. Będą w stanie więcej znieść, cieszyć się z prostych spraw, szukać sensu i czegoś więcej itp. W dużej mierze to zależy od samej matki. Jeżeli była pogodzona, spokojna, a jej rodzina dawała radę to dzieci to przejmą.

Każde dziecko potrzebuje matki , na co dzień, nikt nie jest w stanie jej zastąpić tym bardziej nastoletnim dziewczynkom. Nie możemy spodziewać się że dzieci z pokorą przyjmą śmierć matki i będą przez to szlachetne a jeśli nie,  to według Ciebie matka żle je przygotowała do bycia sierotami.?
marioosh , chyba nie straciłeś nikogo bliskiego i obyś nie doznał tego cierpienia, bo na pewno Ciebie nie uszlachetni.

43

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Zależy co to za cierpienie pewnie
Każde cierpienie może nas czegoś nauczyć o nas samych
albo o innych o życiu tez sporo haha no i o sensie życia.
Ale te cierpienie szczególnie cudze często jest używane do manipulacji .
Własne tez jeżeli postawi się w roli cierpiącego któremu lepiej pozować na styranego przez los i mieć wygodniej.

Trudno powiedzieć czy jest waga  cierpienia albo jakie cierpienie jest prawdziwe.
Kto cierpi najbardziej ? Chyba nie ma miary uniwersalnej poza wykładnia prawa.

Kiedyś był taki wiersz Kochanowskiego treny "wielkiej mi uczyniła pustki w domu moim ..."
Myślę ze jedno z głębszych cierpień to świadomość tej pustki ..jakis żal tęsknota,strata .

Ale i budowniczemu i kochanowskiemu mozna powiedzieć to samo ...
Czemu myslales ze masz to wszystko na zawsze ?
Dlaczego sadziles ze nie możesz bez tego żyć ?
Przecież możesz wiec co tak naprawdę jest ważne ...
może ważna jest świadomość ze nic nie jest tak
Naprawdę ważne i nie jest na wiecznosc ?

44

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?
Klaudyna59 napisał/a:

Nie możemy spodziewać się że dzieci z pokorą przyjmą śmierć matki i będą przez to szlachetne a jeśli nie,  to według Ciebie matka żle je przygotowała do bycia sierotami.?

Nie napisałem, że nie będą szlachetne. Mogą przejąć trochę obciążeń przy okazji. Jak z czymś sobie poradzą to wyjdą z tego wzmocnieni, a jak nie to osłabieni.

Klaudyna59 napisał/a:

marioosh , chyba nie straciłeś nikogo bliskiego i obyś nie doznał tego cierpienia, bo na pewno Ciebie nie uszlachetni.

Straciłem, ale nie w takich okolicznościach jak w przykładzie. Byłem wtedy dzieckiem, moje otoczenie sobie kompletnie nie radziło i rzeczywiście mnie to nie uszlachetniło. Dopiero po latach, kiedy więcej zrozumiałem.

45 Ostatnio edytowany przez Klaudyna59 (2014-02-20 12:18:25)

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Marioosh, wiem co to jest cierpienie i również wiem co to jest codzienna trudna pomoc dawana cierpiącemu, człowiek cierpiący na różne schorzenia nie okaże wdzięczności czy przynajmniej uśmiechem podziękuje, najczęściej choroba zmienia charakterologicznie chorego i obrywa się za chęć do życia i niesienie pomocy. To nie cierpienie uszlachetnia, to raczej trzeba mieć w sobie miłość i szlachetność i odporność psychiczną ogromną a skórę wołu.

Kwadrad, temat jest :czy cierpienie uszlachetnia? Chyba za daleko Cię poniosło. smile

46

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Nie uważam, aby cierpienie uszlachetniało.
Natomiast może spowodowac, że człowiek zacznie powoli się zmieniac, po jakichś ciężkich przeżyciach.
Mówi się, że ktoś jest taki ludzki, taki rozumiejący cierpienie drugiego człowieka, bo może właśnie wiele przeszedł.
A ktoś komu w życiu lekko, nigdy tego nie zrozumie. Zresztą nawet nie będzie miał pojęcia, co to znaczy cierpienie, dopóki sam tego nie doświadczy.

47

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Uważam,że cierpienie "uszlachca"/od szlachtować/.
Przerabiałam chorobę nowotworową Mamy i jej śmierć.
Ciekawe w jaki sposób to mnie uszlachetniło?
Jedynie uzyskałam pewność,że jest "coś" po "tamtej" stronie.
Odnośnie karmy-to /tak myślę/sposób na znieczulicę.Nie pomogę np.bitemu dziecku,bo taka jego karma.
I jeszcze:samo słowo cierpienie ma dla różnych ludzi- różny ciężar gatunkowy.

48

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

wykrusza ideały,pozostawia często tylko gorzką prawdę.

49

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

jeszcze nigdy nie czułam się tak boleśnie samotna, jak wtedy w tym cierpieniu.
wszystko ma inny kolor, słońce, woda, ptaki inaczej śpiewają.
tak sobie myślę, że jutro zacznie sie inny świat.
czuję się jakbym była nitka do kłębka się zwijającą.
chce czy nie chcę-płynę.
to jest dla mnie cierpienie, zgina w pokorze karki.
i po wielu latach pierwszy raz idziesz jako sierota do kościoła i krzyczysz: Boże!

50

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Cała prawda o naszym życiu jest w cierpieniu. nokiaaa, Zuza, strzała , Wy wiecie co znaczy cierpienie, to się odczuwa w waszych wypowiedziach. Pozdrawiam serdecznie.

51

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

wielkie cierpienie-byc moze nie.
ale w dupę dostalam:(

52

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

Czy osoba, która ma zawsze dobrze, zawsze się jej udaje i żyje jak pączek w maśle, wie więcej o sobie niż ta osoba, która przeżyła bolesne chwile? Wątpie, tak samo jak wątpie by syty głodnego zrozumiał...
Czy warto ryzykować by kogoś poznać, bo przecież może boleć, czy warto wyrazić swe zdanie, bo przecież komuś się nie spodoba, czy warto mówić o cierpieniu, bo tyluż wokoło co zaśmieją się tylko?
Myślę, że gdyby nie było bólu ni cierpienia ludzie żyliby jak lalki, puste, bezwartościowe. A tak? Wiemy o sobie więcej i więcej wymaga się od siebie, ten kto przeżył daną rzecz, która powodowała ból, wie, co spowoduje ból u kogoś innego.
Cierpienie, to gdy coś boli, to czyni innym, to pozwala poznać się lepiej i być lepszym, natomiast z czyjegoś cierpienia korzystają ludzie głupi.
Pozdrawiam.

53

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?

To nie cierpienie uszchlachetnia ale akceptacja cierpienia, czyli nie szukamy powodów aby cierpieć:) ale jezeli sie pojawi na naszej drodze to akceptujemy je bez oporu i dlatego idziemy dalej poza cierpienie i stajemy sie wolni od cierpienia.

54

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?
Columbus napisał/a:

To nie cierpienie uszchlachetnia ale akceptacja cierpienia, czyli nie szukamy powodów aby cierpieć:) ale jezeli sie pojawi na naszej drodze to akceptujemy je bez oporu i dlatego idziemy dalej poza cierpienie i stajemy sie wolni od cierpienia.

Cierpienie uszlachetnia, bo uczy. Akceptacja bądź negacja nie ma znaczenia.
Idziesz ulicą, dopada cię 2 wyrostków i dostajesz w twarz - akceptujesz to, że tak się stało, że boli? Nie sądzę, raczej uczysz się że są wyrostki, są debile, trzeba unikać...

55

Odp: Czy cierpienie uszlachetnia?
Remi napisał/a:
Columbus napisał/a:

To nie cierpienie uszchlachetnia ale akceptacja cierpienia, czyli nie szukamy powodów aby cierpieć:) ale jezeli sie pojawi na naszej drodze to akceptujemy je bez oporu i dlatego idziemy dalej poza cierpienie i stajemy sie wolni od cierpienia.

Cierpienie uszlachetnia, bo uczy. Akceptacja bądź negacja nie ma znaczenia.
Idziesz ulicą, dopada cię 2 wyrostków i dostajesz w twarz - akceptujesz to, że tak się stało, że boli? Nie sądzę, raczej uczysz się że są wyrostki, są debile, trzeba unikać...

Uważam podobnie, że nie samo cierpienie uszlachetnia tylko sposób w jaki to przyjmujemy.

Możemy rozpatrywać sytuację rozdrapywać rany i nie posuwamy się do przodu, tylko zadajemy sobie dalszy ból, a stamtąd prosta droga do deprechy, albo kompleksów, użalania się nad sobą i trucia dookoła i skazywania na kłopoty najbliższych. By zrobić krok na przód musimy najpierw zaakceptować to co się stało, czasem zajmuje to sporo czasu, ale właśnie uczymy się po w trakcie osobistego zmierzania się z ciężarem cierpienia.

Wygląda na to panowie, że oboje macie rację, bo jeden mówi o początku, a drugi o środku procesu, Columbus posuwa się dalej do momentu uwolnienia od cierpienia. Nie jest to takie proste, bo nie zawsze da się całkiem uwolnić, bo jak zapomnieć np. o śmierci dziecka? Pewne rany się zabliźnią bez śladu, pewne zostają jako ogromne skazy, a inne są podobne do otwierających się ran gangreny!

Nie zgadzam się z tym ?Akceptacja bądź negacja nie ma znaczenia.? ? ma znaczenie.

A co do wyrostków i zrywki w twarz, akceptuje, że jak mnie walnęli to mam prawo kopa w jaja zasadzić, jako baba więcej nie potrafię, a wszystkich wyrostków się unikać nie da, bo takim wyrostkom i nie-wyrostkom - w biały dzień i na środku ulicy odbić może. Unikać to ja mogę podejrzanych miejsc i chodzenia wieczorową porą.

Posty [ 56 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czy cierpienie uszlachetnia?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024