Nerwica mój największy koszmar i cierpienie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 54 ]

Temat: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Założyłam nowy wątek,ponieważ szukam wsparcia,zrozumienia i pomocy.To co się ze mną porobiło to koszmar,trwający już 6 lat.Wylałam morze łez,czuję się bezsilna,jestem wrakiem człowieka.Na początku zdarzały mi się drętwienia rąk i nóg,zawroty,problemy z oddychaniem.Do tego lęk na tyle silny,że wzywałam pogotowie lub jechałam na pogotowie.Zaczęłam chodzić po lekarzach,robić badania.Wszędzie słyszałam,że to nerwica.Później doszły problemy z sercem,wysoki puls,aż robiło mi się słabo,skoki ciśnienia,ciągły ucisk w głowie po prawej stronie,uczucie gorąca i zimna.Teraz najgorsze są zawroty głowy.Nie mogę normalnie funkcjonować,patrzę tylko żeby usiąść.Chodziłam od lekarza do lekarza,porobiłam masę badań.W końcu wyszła bolerioza.Myślałam,że w końcu skończy się mój koszmar.Spędziłam w szpitalu 3 tygodnie.Jak wyszłam wcale nie czułam się lepiej.Po półtora roku powtórzyłam badania na boleriozę wyniki wyszły jeszcze gorsze niż przed szpitalem.Zrobiłam jeszcze raz w innym laboratorium tam wyszło,że jest ok.Lekarz nie chciał mnie już leczyć powiedział,że mam się sugerować wynikiem który wyszedł dobrze i przyczyn swoich dolegliwości szukać gdzie indziej.Więc znów zaczęłam wędrówki po lekarzach kolejne badania.Zdarzyło się,że dwa razy przez moment zaniewidziałam na oko (prawe)bo wszystko dzieje się po tej stronie.Czasami na to oko widziałam podwójnie cyferki na wyświetlaczu.W uchu jakiś roźdźwięk.W końcu znalazłam się u psychiatry zaczęłam brać leki.Nie zaszkodziły ale nic nie pomogły,po paru miesiącach przestałam je przyjmować.Od 2 lat chodzę do psychologa. Pani psycholog twierdzi,że dokąd jakoś sobie radze tzn.chodzę do pracy,dbam o siebie,to lepiej żebym leków nie brała.Naprawdę nie wiem już co mam robić,gdzie szukać pomocy .Jakie jeszcze porobić badania,do jakiego lekarza się udać?Jak ja mam dalej żyć,zajmować się dzieckiem?Jak nie być ciężarem dla Swojej rodziny?Tyle pytań bez odpowiedzi.Zazdroszczę ludziom ,zdrowym ich normalności.Zadaję sobie pytanie,czy ja jeszcze będę kiedyś normalna,czy będę potrafiła wyjść z domu nie zastanawiając się nad swoimi dolegliwościami.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie
żanetka napisał/a:

Założyłam nowy wątek,ponieważ szukam wsparcia,zrozumienia i pomocy.To co się ze mną porobiło to koszmar,trwający już 6 lat.Wylałam morze łez,czuję się bezsilna,jestem wrakiem człowieka.Na początku zdarzały mi się drętwienia rąk i nóg,zawroty,problemy z oddychaniem.Do tego lęk na tyle silny,że wzywałam pogotowie lub jechałam na pogotowie.Zaczęłam chodzić po lekarzach,robić badania.Wszędzie słyszałam,że to nerwica.Później doszły problemy z sercem,wysoki puls,aż robiło mi się słabo,skoki ciśnienia,ciągły ucisk w głowie po prawej stronie,uczucie gorąca i zimna.Teraz najgorsze są zawroty głowy.Nie mogę normalnie funkcjonować,patrzę tylko żeby usiąść.Chodziłam od lekarza do lekarza,porobiłam masę badań.W końcu wyszła bolerioza.Myślałam,że w końcu skończy się mój koszmar.Spędziłam w szpitalu 3 tygodnie.Jak wyszłam wcale nie czułam się lepiej.Po półtora roku powtórzyłam badania na boleriozę wyniki wyszły jeszcze gorsze niż przed szpitalem.Zrobiłam jeszcze raz w innym laboratorium tam wyszło,że jest ok.Lekarz nie chciał mnie już leczyć powiedział,że mam się sugerować wynikiem który wyszedł dobrze i przyczyn swoich dolegliwości szukać gdzie indziej.Więc znów zaczęłam wędrówki po lekarzach kolejne badania.Zdarzyło się,że dwa razy przez moment zaniewidziałam na oko (prawe)bo wszystko dzieje się po tej stronie.Czasami na to oko widziałam podwójnie cyferki na wyświetlaczu.W uchu jakiś roźdźwięk.W końcu znalazłam się u psychiatry zaczęłam brać leki.Nie zaszkodziły ale nic nie pomogły,po paru miesiącach przestałam je przyjmować.Od 2 lat chodzę do psychologa. Pani psycholog twierdzi,że dokąd jakoś sobie radze tzn.chodzę do pracy,dbam o siebie,to lepiej żebym leków nie brała.Naprawdę nie wiem już co mam robić,gdzie szukać pomocy .Jakie jeszcze porobić badania,do jakiego lekarza się udać?Jak ja mam dalej żyć,zajmować się dzieckiem?Jak nie być ciężarem dla Swojej rodziny?Tyle pytań bez odpowiedzi.Zazdroszczę ludziom ,zdrowym ich normalności.Zadaję sobie pytanie,czy ja jeszcze będę kiedyś normalna,czy będę potrafiła wyjść z domu nie zastanawiając się nad swoimi dolegliwościami.

A jakie leki brałąś i ile czasu? Miałam podobne objawy około 9 miesięcy...Jak jest u Ciebie ze snem?

3

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Brałam coaxil przez parę miesięcy.Ja tak do końca nie wierzę w nerwice,wiem,że objawy wzięły się z jakiejś przyczyny ale chyba nie przez stres.sądzę,że mam zainfekowany organizm jakimiś toksynami,bakteriami które coraz bardziej się namnażają i rujnują mój organizm.To całe zatrucie lekarze nazywają nerwicą.A leki psychotropowe usypiają naszą czujność ale nie wyleczą.Ale najgorsze jest to ,że nie wiadomo jakie badania porobić,żeby znalejść przyczynę tych dolegliwości.lekarze robią podstawowe badania i na tym koniec im się nie chce zagłębiać dalej w nasze dolegliwości najlepiej wysłać do psychiatry i mieć sprawę z głowy.

4

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Przeżyłam kolejny tydzień mojego koszmaru,nie wiem jak długo jeszcze będzie trwał i czy się kiedyś skończy.Coraz częściej dopada mnie drętwienie rąk,ust ,nosa i do tego problemy z oddychaniem i zawroty głowy.Chciała bym żyć  jak inni ludzie.

5

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Witaj!

My tak na prawdę nie zdajemy sobie sprawy z tego czym jest silna nerwica,czy depresja.Zawsze oszukiwałam tą chorobę,lecz nadszedł moment w którym zdałam sobie sprawe że nie wygram,ze bez pomocy dobrego lekarza nie dam sama rady,nie ma szans.Miałam milin badań i milion objawów ta choroba wykańcza człowieka i odbija sie na całej rodzinie.Podjęłam leczenie Psychiatryczne u dobrego Prywatnego lekarza.Wierze,ze mnie postawi na nogi innego wyjścia nie widzę. Mam już dość siedzenia w domu,zawrotów głowy leków unikania ludzi i codziennych napadów duszności.Walczę z tym od lat i trzeba kiedyś powiedzieć
stop!

6

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie
żanetka napisał/a:

Brałam coaxil przez parę miesięcy.Ja tak do końca nie wierzę w nerwice,wiem,że objawy wzięły się z jakiejś przyczyny ale chyba nie przez stres.sądzę,że mam zainfekowany organizm jakimiś toksynami,bakteriami które coraz bardziej się namnażają i rujnują mój organizm.To całe zatrucie lekarze nazywają nerwicą.A leki psychotropowe usypiają naszą czujność ale nie wyleczą.Ale najgorsze jest to ,że nie wiadomo jakie badania porobić,żeby znalejść przyczynę tych dolegliwości.lekarze robią podstawowe badania i na tym koniec im się nie chce zagłębiać dalej w nasze dolegliwości najlepiej wysłać do psychiatry i mieć sprawę z głowy.

Piszesz"najlepiej wysłać do psychiatry i mieć z głowy" a kto ma Tobie"nam" pomóc jak nie Psychiatra czy psycholog?

Ostatnio rozmawiałam z moja lekarka prowadzaca,która stwierdziła iż teraz jest tak,ze każdy lekarz jest od danego schorzenia.

Ginekolog od spraw kobiecych

Kardiolog od serca

Psycholog-Psychiatra od nerwic,depresji itd.

Poza tym,zależy na jakiego lekarza natrafisz,ja zawsze broniłam sie od Psychiatrów lecz natrafiłam na lekarke,która leczy nie faszeruje lekami po jakich człowiek chodzi jak naćpany.Ja obecnie mam 1 lek wyciszajacy na lęki i depresje.Poza tym wysyła mnie po wakacjach na terapie grupowe,a później indywidualne.

7 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-22 20:05:53)

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

ja miałam tak realne objawy, że byłam pewna że to jakaś somatyczna choroba. Robiłam mnóstwo badań a nadal nie wierzyłam, że to nerwica, leki antydepresyjne mi nie pomagały, dopiero zadziałała na mnie amitryptylina i po miesiącu objawy zaczęły ustępować. Miałam właśnie drętwienia, uciski, kaszel, bóle ucha, zawroty głowy, uczucie mdlenia.

8

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Ja bym się zastanawiała czy to nie jest jakieś schorzenie neurologiczne. To drętwienie mi się nie podoba i zaniewidzenie na jedno oko, robilas badania pod kątem SM?

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Pisała w innym waytku ze robiła...

10

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

ggosiaczek jak się u mnie zaczęły te wszystkie dolegliwości to pierwsze co zaczęłam podejrzewać to SM,ale miałam robioną dwa razy tomografię głowy,raz rezonans i wykluczyli SM i podobno w głowie jest wszystko ok.Myślę,że to od boleriozy,chociaż oprócz bakterii boleriozy znaleźli też candidę helico bakter,do tego mam prawie zawsze stany podgorączkowe i podwyższone ob.Ale lekarze nie zwracają na to uwagi więc to może nic takiego.Gdybym jeszcze tylko potrafiła normalnie żyć.

11

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

misnowegojorku a co to za leki ta ampitryptylina?czy bierzesz je przez cały czas,i jak się na początku po nich czułaś?

12

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

amil123 Piszesz"najlepiej wysłać do psychiatry i mieć z głowy" a kto ma Tobie"nam" pomóc jak nie Psychiatra czy psycholog?
Chodzi mi o to,że lekarze jak by są głusi na moje inne objawy,mimo że mam bardzo przekroczone normy na boleriozę która też daje takie objawy zakaźnik nie chce mnie leczyć,tak samo jak wyszła candida i to nie po raz pierwszy,lekarz rodzinny przepisał leki a pani zakaźnik stwierdziła,że niepotrzebnie,na stany podgorączkowe 37,4 lekarze twierdzą,że może taka moja uroda,podwyższone ob czasem 17 czasem 32 też twierdzą,że nie jest jeszcze takie wysokie.Wiec dlatego piszę,że najlepiej wysłać do psychiatry zamiast poszukać przyczynę,.Gdybym wiedziała gdzie jej szukać to bym już dawno to zrobiła ale nie mam pojęcia jakie jeszcze badania zrobić wiec muszę przyjąć,że tu tylko psychiatra pomoże.dziś w nocy jak się obudziłam nie mogłam oddychać,musiałam świadomie wciągać powietrze bo organizm jak by nie miał takiej potrzeby,myślałam ,że się uduszę kiedyś na pewno z takim czymś dzwoniła bym już na pogotowie,dziś już nie,wolałam się udusić i żeby skończył się ten koszmar niż iść do lekarza.Od rana ma podrętwiałe ręce,usta,kręci mi się w głowie,wypłakałam się.A teraz piszę tu,żeby wyżucić to wszystko z siebie.

13 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-23 13:23:48)

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie
żanetka napisał/a:

misnowegojorku a co to za leki ta ampitryptylina?czy bierzesz je przez cały czas,i jak się na początku po nich czułaś?

to antydepresyjny lek starej generacji, trafiłam na psychiatrę który dobrał mi odpowiednie leki, w pgóle dobrego psychiatrę, zestaw i dawkonaie leków miałam zmieniane co tydzien, nie była to tylkoi amitryptylina ale też inne, co tydzirn przychodziłam na wizytę, lekarz badał stan mojego samopczucia i modyfikował leki oraz dawki. To było 4 lata temu, do tej pory bior ę leki, ale juz łagodne i mało...Mam obniżone samopoczucie, ale nie mam już tych masakrycznych objawów psychosomatycznych ktróre dręczyły mnie 9 miesiecy i powodowały cheć samobójstwa. Różne leki antydepresyjne, różnie na pacjenta działają, czasem jednemu jeden pomaga, ainnemu ten sam nie, podstawą dobrego leczenia jest nie samo zaywanie jakiegoś tam leku antydepresyjnego, ale odpowiednie dobranie leków często metoda prob i błędów. Wtym stanie w którym byłam sama jedynie psychoterapia nie pomagała mi kompletnie, chociaz byłam na oddziale dziennym 2 miesiące. Wróciłam na nią gdy objawy psychosomatyczne minęły i byłam już względnie sobą.

Od dawna miałam już objawy psychosomatyczne. Kilka razy miałam łyse placki na głowie, cierpię na zespół jelita nadwrażliwego, mam problemy z gardłem i inne. Ale to co przezyłam dwa lata temu, a co trwało 9 miesięcy (dzień i noc bez przerwy) przeszło wszelkie moje wyobrażenia. Zaczęło sie od kaszlu, niby alergii, jakiejś kuli w gardle (oddałam nawet ukochanego psa). To nic nie dało. Objawy zmieniały się jak w kalejdoskopie. Waliło mi serce, dretwiała mi lewa połowa głowa, nie mogłam poruszać gałką oczną, miałam zawroty głowy i objawy jakby odrealnienia, prowokowałam wymioty, aby usunąć to coś z gardła, non stop miałam mdłości i drżenie kończyn i głowy, nie mogłam przełykać. Bołała mnie połowa głowy do tego stopnia, że chciałam sie powiesic, bo nie mogłam wytrzymac z bólu. Aha i non stop drętwiała mi szczęka i kilkało w usęzach i to wszystko na raz, jednocześnie, w ogole nie spałam i nie jadlam. Byłam na 100 procent przekonana, że jestem fizycznie chora. Wydałam chyba z 10 ty ś zł na lekarstwa, badania i lekarzy. Praktycznie codziennie byłam u innego specjalisty (oczywiście prywatnie) i do tego taksówką, bo niczym innym bym nie dojechała. Zaliczyłam chyba z 3 neurologów, 5 laryngologów, pulmunologa, 2 alergologów, miałam dwa razy rezonans glowy i raz tomograf w szpitalu (lekarka 1 kontaktu przerażona moimi opowieściami dolegliwości dała mi skierowanie do szpitala), miałam stroboskopie gardła, badanie na alergie (tetsy z krwi i skórne), na borelioze, na sm, kolonoskopie, usg szyi i tarczycy, usuniete ósemki chirurgicznie, rtg płuc, zębów, stawów szczekowych, wyrobioną szynę relaksacyjną na żeby, byłam u irydologa, na akupunkturze, byłam leczona na nauralgię nerwu trójdzielnego, miałam badany słuch, krew, badanie przełyku, usunięte migdałki. W końcu doszło do tego,ze mama musiała mnie pilnowac dzień i noc, bo chciałam się zabić. Miałam dość tego. Oczywiście żaden lekarz nie wiedział co mi jest. Dopiero pewnego dnia mama zadzwoniła do psychiatry, pierwszego lepszego z netu. I za godzine pojechałam na wizytę z mamą.

Na wizycie mówiła o tym wszystkim mama. Ja leżałam na krześle i płakałam. Lekarz zapisał mi trójpierścienny lek starej generacji, tak silny, ze po nim są juz tylko stosowane elektrowstrzasy. Amitryptylinę. Dopiero po miesiącu (niestety leki psychiatryczne działają najwczesniej po kilku tygodniach) objawy zaczęły ustępować. Powoli, stopniowo. Po dwóch mieisącach przytyłam po tym leku 14 kg, zatrzymał mi sie okres, musiałam cały czas brac leki przeczyszczajace (straszne zaparcia) i bolały mnie mięśnie. Ale wyzdrowiałam. Po 2 miesiącach przeszłam na lek nowej generacji, bez skutków ubocznych. Po 3 mieisąch poszłam do szpitala psychiatrycznego na dzienną terapię grupową, 3 miesięczną.

14

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

misnowegojorku to co piszesz to są moje objawy więc wiem,że mnie rozumiesz,napisz mi czy myślisz,że niepotrzebnie myślę,że to bolerioza?że tylko psychiatra może mi pomóc?do psychologa chodzę ponad rok.Dochodzimy od czego to się mogło tak porobić ale to wszystko na nic.A jak Ty się czułaś zanim to wszystko Ci się zaczęło?Jaką byłaś osobą .Ja zawsze byłam wrażliwa za bardzo wszystko przeżywałam,ale lubiłam spotykać się ze znajomymi ,wyjeżdżać gdzieś potrafiłam cieszyć się życiem a teraz to jedyny temat na jaki potrafię rozmawiać to moje dolegliwości mało kiedy gdzieś wychodzę,boję się ,że jak będzie tak dalej to stracę pracę,bo na razie jeszcze pracuję,chociaż jest to dla mnie coraz większy problem.A Ty czy jesteś w stanie pracować?czy wychodzisz z domu,potrafisz prowadzić życie towarzyskie?Nie obraź się że zadaje Ci tyle pytań to nie jest zwykłe wścibstwo,ciekawi mnie jak inni sobie radzą w codziennym życiu.Uważam,że jesteś bardzo silną kobietą skoro dałaś radę przejść przez ten cały koszmar,bo ja chyba sobie nie poradzę,nie mam już siły na walkę.

15 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-23 17:39:07)

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Nie, nie mam pretensji, że o to pytasz. Rozumeim, że chcesz czuć się normalnie. Ja jak głupia latałam wtedy po internecie, szukałam podobnych objawów, dopasowywałam do nich chorobę, sama stawiałm diagnozy, pytałam ludzi na róznych forach, za wszelką cenę szukałam jakiegoś ratunku, normanlne życie przestało mnie kompletnie interesowac, nie chciało mi się jeść, iść gdzie, nawet na spacer, najchętniej czekałam na noc, żeby zasnąć i nie czuć,,,ale nie bardzo  mogłam i spać. A cz esto ryczałam, bo czułam się potwornie, a byłam bezsilna. Cały czas nie wierzyłam że to nerwica czy depresja, ja przecież czułam realnie bóle, drętwienia, naciski, uciski, mdłości, byłam słaba, pociłam się, jak szłam to wszystko wirowało na około. Mówiłam sobie, iz to nie mozliwe żeby psychika czyniła takie cielesne doznania i objawy.Posszłam nawet do psychiatry, zapisała mi zoloft, brałam to mieisąc, ale nie było efektu, poszłam na odział dzienny, ale zrezygnowałam bo nie byłam w stanie uczestniczyć tam w zajęciach, zresztą nie pomagało mi, objawy somatyczne nie ustępowały...Lekarz rodzinny nie mógł na mnie patrzeć...Za;pisywal mi hydroksyzynę i wysyłał dop psychiatry, jak wydawało mi się, że nie mogę przełykać  to tata zawózl mnie na ostry dżur....Po badaniu RTG z wlewem wyszło, że nic tam nie ma. Lekarz zaczął mi tłumaczyć..że to emocje...Ja w duchu klęłam, że robią ze mnie wariata gdzie ja czuję się potwornie Zmieniłam rodzinnego, jak nowej opowiedziałam o swoich objawach, dała mi zaraz skierowanie na neurologię do kademii medycznej, zrobili mi tam TK głowy, oczywiście nic nie wykazało i musiałam wrócic do domu......Takie jazdy...

16

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

DO ŻANETKA!! Miałam wszystkie objawy które opisujesz,nawet wiele więcej.U mnie zaczęło się od bólu i zawrotów głowy,potem brzucha.Poszłam do lekarza rodzinnego i od razu miałam robione badania.Usg brzucha ponieważ podejrzewano u mnie ciążę pozamaciczną...póżniej doszły silne dusznosci,wiec miałam badanie płuc i USG tarczycy wszystko w porządku.Sama zmagałam się z nerwica dobrych pare lat,oszukiwałam tą chorobe.Miałam przepisane tabletki relanium od których sie tylko uzalezniłam i przestały na mnie działać.Podjęłam terapie Psychologiczne,lecz za długo to trwało.Nie chodzi mi o to,zeby zajadać się tabletkami lecz takie same terapie to wiecznośc a ja potrzebowałam czegoś co mnie szybciej postawi na nogi.Obecnie chodzę do Psychiatry (prywatnie) wyczuwam,że to ostatnia osoba która mi pomoże.Nie faszeruje lekami stara się ograniczać dużo rozmawia pyta,czuję sie u niej jak na terapiach.Przepisała mi 1 lek który biorę tylko raz dziennie.Mam nadzieję że postawi mnie na nogi.

17

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Dziewczyny ja tez cierpie na nerwice natrectw , to jest tak cholernie ciężkie sad ale nie mozemy sie poddawac ! zobaczcie jest tyle ludzi , ni ejestesmy same smile Damy rade , chociaz droga do zdrowia wcale nie jest latwa wink chcialbym zebysmy zaczely sie wspierac , opowiadac o swoich powodzenia , co nam sie udalo w czasie choroby wink a nie dolowac sie nawzajem , jak nam jest ciezko i zle wink

18

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Dziewczyny miałam parę dni spokoju i znowu jazda,zawroty głowy,coś mi się dzieje z sercem w nocy się obudziłam było mi zimno a za chwilę b.gorąco jak się przekręciłam na lewą str serce zaczęło bić jak szalone położyłam się na wznak przeszło znów położyłam się na lewej stronie zaczęło latać jak jakieś wahadło.Dziś jestem słaba,kręci mi się w głowie i uczucie jak by mi coś tą głowę rozpierało od środka.W skroniach pulsuje.Odebrałam dziś wyniki,mam anemię a ob 12 inne wyniki są ok a resztę wyników będę miała w piątek.I jakoś nie wierzę,że to nerwica.To znaczy pewnie ją mam ale powstała w następstwie tych wszystkich dolegliwości,które tyle czasu mi dokuczają,lekarze nie wiedzą co mi jest a ja ze strachu,zaczęłam wpadać w panikę,pojawiły się wtedy leki o własne zdrowie i tak koło się kręci.Ciekawa jak lekarze by zareagowali gdyby sami zaczęli odczuwać tak ja większość tu z nas.Sięgnęli by po psychotropy?Czy mając większe możliwości znaleźli by prawdziwą przyczynę i podjęli właściwe leczenie.Jestem wściekła na lekarzy.

19

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Zaneta- hipochondria wielkimi literami napisana.

20

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Dlaczego tak sądzisz?

21

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Masz typowe objawy nerwicowe, o podlozu hipochondrycznym- ciagly lek o zdrowie, ataki paniki, blizej nieokreslone objawy somatyczne. Proponuje wizyte u psychiatry, ktory moze Ci polecic, poza lekami uspokajajacymi i moze jakims antydepresantem (jak np Paxil), terapie majaca na celu zmniejszenie Twojej nerwowosci.

22

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Miałam już tyle chorób,a do tego jeszcze widzę została u mnie odkryta hipochondria,następna choroba pasująca do moich objawów hi hi.A tak poważnie chodzę do na terapię do psychologa chyba ponad półtora roku a do psychiatry jeszcze dłużej.Ale leków nie biorę.Brałam kiedyś przez parę miesięcy ale nie pomagały.Wiesz chciała bym ,żeby to była hipochondria to znaczy wolała bym żeby to było to a nie coś gorszego i może tak rzeczywiście jest ale to co odczuwam jest okropne,te zawroty,duszności,dolegliwości z sercem itp...A przecież kiedyś tego nie miałam,jeśli nawet coś mi było to nie przejmowałam się tak tym więc dlaczego nagle stałam się hipochondryczką z nerwicą?nie potrafię na to sobie odpowiedzieć,ani pozbyć się tych dolegliwości,mimo dosyć długiego czasu jaki poświęcam na terapię.I uwierz mi,że ja naprawdę odczuwam te dolegliwości,to nie tak,że sobie wymyślam jakąś chorobę i szukam u siebie jej dolegliwości tylko właśnie odwrotnie.Ale dziękuję za podpowiedz ,dziś będę u swojej psycholog i zapytam co Ona o tym myśli.

23 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-07-09 17:49:35)

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Żaneta, istnieje coś takiego jak nerwica hipochondryczna i Ty to najwyraźniej masz -nie wiem, czy wiesz, że SM jest jedną z głównych chorób, którą wkręcają sobie ludzie z nerwicą lękową. Do tego z reguły dochodzą przeróżne raki. Standard.

Poczytaj sobie forum o nazwie nerwica kropka com (nie mogę wkleić linku, bo regulamin netkobiet na to nie pozwala) - jest tam sławny wątek który ma ponad 700 stron pod tytułem Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?  - normalnie jakbym o Tobie czytała.

Jest także część poświęcona objawom neurologicznym nerwicy...

24 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-07-10 09:47:03)

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Zaneta, ja nie watpie w to, ze Ty naprawde fizycznie odczuwasz swoje dolegliwosci. Na tym wlasnie polega Twoj stan, ze psychologiczne problemy niejako sie przekladaja u Ciebie na objawy psychosomatyczne, tj chociaz podstaw biologicznych nie maja (ani wady serca, ani anemia, ani nic innego), sa bardzo uciazliwe.

Jezeli masz kontakt z psychiatra, to sie bardzo dziwie, ze nie bierzesz zadnych lekow. Naprawde jest wiele dobrych- glownie z grupy antydepresantow- ktore pomagaja czasem nawet calkowicie usunac objawy nerwicowe. Nie ma sie ich co bac; nie gryza wink

25

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Odebrałam wyniki badań,wyszło,że mam w swoim organizmie grzyby i bakterie no i mało czerwonych krwinek,do tego cały czas stany podgorączkowe ale to norma to wszystko mam od 6 lat za każdym razem gdy robię wyniki, to wychodzą podobnie,więc chyba ta moja ,,hipochondria,, jest tak poważna,że daje nie tylko urojone objawy ale też potwierdzenie w wynikach.Jeśli o mnie chodzi to uważam,że większość lekarzy bardzo zaniedbuje objawy pacjentów,przepisują leki zamiast dawać skierowanie na konkretne badania.Kiedyś zresztą jeden starszy lekarz powiedział mi,że jeżeli chcę,żeby jakiś lekarz poważnie zajął się moim leczeniem to muszę trafić na takiego,który ma nie więcej niż 5 lat stażu.

26

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Moja psycholog długo przekonywała mnie,do tego abym uwierzyła,że mam nerwicę,w końcu powiedziała,że da mi namiar na lekarza który zajmuje się typowo boleriozą,u którego leczył się jej znajomy,stwierdziła,że bardzo możliwe jest,że mam boleriozę,nie wykluczając przy tym też nerwicy.Poza tym byłam parę tygodni temu u pulmonologa,ponieważ bardzo męczyły mnie duszności,miałam zrobioną spirometrię i to w trakcie duszności, i wszystko wyszło ok.Pani doktór przejrzała moje wszystkie badania i spytała jak byłam leczona na boleriozę.Kiedy jej powiedziałam,że przeleczyli mnie w szpitalu 3 tyg pani doktór była wstrząśnięta,powiedziała,że to jest paskudna choroba i często leczy się ją latami,podała mi też namiary na dobrego lekarza,który zajmuje się wyłącznie leczeniem boleriozy,powiedziała,żebym zajęła się jej leczeniem,bo mnie całkiem zniszczy.A ostatnio spotkałam jedną panią też po przebytej boleriozie,która powiedziała,że po leczeniu szpitalnym leczyła się jeszcze przez 3 miesiące u pani doktor zakaźnik i Ona powiedziała jej,że bolerioza w każdej chwili może się jej nawrócić i co jakiś czas trzeba powtarzać badania,żeby to kontrolować,ta osoba bardzo sobie chwaliła tą panią doktor,ale co najlepsze jak się okazało,to ta sama pani doktor do której ja chodziłam i która powiedziała mi,że byłam leczona w szpitalu i więcej się tego nie leczy i mam nie powtarzać żadnych badań bo wynik na zawsze może być już dodatni ale ja boleriozy już nie mam.Po rozmowie z tą kobietą byłam z szokowana.Dlaczego pani doktor tak różnie nas potraktowała byłyśmy z tą samą chorobą a Ona jedną z nas leczyła doradzała,żeby to kontrolować a drugiej powiedziała,coś całkowicie odwrotnego.Później ta kobieta powiedziała do mnie,że ta pani doktor to jej sąsiadka,więc leczyła ją tak po znajomości,ale sama by się po niej tego nie spodziewała.No i może ktoś z was doradzi mi co by zrobił na moim miejscu?

27

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Ja bym dobrała dobre leki, u mnie zadziałał dopiero 4ty zestaw, brałam po 3 tyg każdy i po jednych czułam się nawet gorzej. Pierwsze co musisz wyleczyć to nerwica, bo z tej bezsilności wpędzisz się jeszcze w depresje.
Ja biorę paroksetynę, bóle głowy, natrętne myśli o SM,rakach, boreliozie zniknęły. Do tego nawet miałam kleszcza w zeszłym roku i sama go wyjęlam i nie panikowałam.

28

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Wiesz sluuu ja po wyjęciu kleszcza też nie panikowałam,też go sama wyjęłam i wcale się tym nie przejęłam.i to był mój największy błąd.Nawet kiedy wyszedł mi ogromny rumień,który nosiłam przez parę miesięcy,wcale się tym nie przejęłam.Znajomi wysyłali mnie do lekarza,mówili,że nie mogę tego tak zostawić,że to nie bezpieczne.Ale ja byłam wtedy mądrzejsza od nich.Dziś za swą mądrość płace zdrowiem.Wiem,że objawy które lekarze próbowali mi wmówić,że są od nerwicy to w 100% bolerioza.Mam to potwierdzone badaniami.

29

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Minął już ponad rok jak pisałam na tym wątku.teraz mam potrzebę,wypisania się.raz  jest lepiej raz gorzej.Borelioza tak mnie polubiła,ze nie chce mnie opuścić,towarzyszy mi przez cały czas.A ja chociaż jej nie cierpię muszę z nią żyć i się męczyć.Rujnuje mój organizm już nie tylko psychicznie ale i fizycznie.Do ciągłego osłabienia,zawrotów głowy,doszedł mi jeszcze podwyższony cukier,żelazo,mimo,że morfologia jest bardzo słaba i złe wyniki trzustki.Coraz częściej drętwieje mi głowa po prawej stronie,bez leków na serce, które spowalniają pracę mojego serca,nie była bym w stanie funkcjonować.Wyniki na boreliozę cały czas mam złe.Męczą mnie okropne mdłości,włosy wypadają garściami.Przychodzą momenty,że mam wszystkiego dosyć.Nie chce mi się żyć,jest mi wszystko jedno co się ze mną stanie,żebym tylko uwolniła się od tych dolegliwości.Jednak żyję, pracuję.Cieszę się każdą lepszą chwilą.Doceniam to,że mogę biegać po sklepach,robić zakupy,chodzić do kina.Takie drobnostki a potrafią mnie cieszyć.

30

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Żanetko, to wspaniale, że w tych trudnych chwilach masz siłę cieszyć się z drobnych rzeczy. Czy Twój mąż i Twoje dzieci wspierają Cię choć trochę?

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Uważam,że powinnaś zrobić badania neurologiczne,bo objawy wyraźnie wykazują blokadę nerwów. sama przechodziłąm podobne objawy,lekarze nie mogli nic wynaleźć,ale w moim przypadku było to dręczenie,bo miałam kontakt z wróźbami,klątwami itd,a w momencie kiedy znalazłam Boga jestem zdrowa,to tak w bardzo dużym skrócie. nie poddawaj się,zawsze jest rozwiązanie,choroba to stan przejściowy. zastanów się kiedy to się zaczęło,i postaraj się rozpoznać przyczynę.

32

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

takiwiatr Jeśli chodzi o wsparcie to bardzo mi go brakowało.Nigdy nie chciałam tym obarczać swoich dzieci.Niestety wielokrotnie były świadkami moich przejść,widziały co się ze mną dzieje i bardzo to przeżywały, a ja się za to nie cierpiałam.Bo kto jak kto,ale dzieci mają prawo do beztroskiego życia i ja powinnam im to zapewnić.Ale niestety, to co się ze mną działo było silniejsze ode mnie,zawsze miałam i mam z tego powodu wyrzuty sumienia,że dzieci musiały to widzieć.Taki słabeusz ze mnie.A jeśli chodzi o męża to bardzo się w tamtych chwilach na nim zawiodłam.Mam często przed oczami obraz kiedy leżałam na łóżku,nie byłam w stanie nic zrobić,płakałam,prosiłam,żeby koło mnie usiadł,żeby mnie przytulił,tak bardzo go potrzebowałam.A On siedział przy komputerze,odwrócony do mnie plecami nawet na mnie nie spojrzał.Jak ja się później za to znienawidziłam,że tak się przed nim poniżałam ,że tak skomlałam.Dopiero moja psycholog przekonała mnie,że to nie było,żadne poniżanie się tylko zwykły ludzki odruch.Że człowiek w takich sytuacjach zawsze zwraca się do najbliższych osób.(lub tych które uważa za najbliższe)

33

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

zakonnica w przebraniu ja też miałam kontakt z wróżbami.Też rozmawiałam na ten temat z księdzem.Bo też gdzieś usłyszałam,że od tego mogę mieć takie objawy.Złożyłam nawet przysięgę przed ołtarzem,że więcej do wróżki nie pójdę,zrobiłam to w momęcie całkowitej rozsypki.Ale nie wierzę w takie rzeczy.Moje znajome ciągle chodzą po wróżkach i nic im nie jest.A czy możesz napisać co tobie dolegało i jak z tego wyszłaś?

34

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Witam.
Znam doskonale Twój problem.. Sama mam nerwice od ok. 10 lat.. Wiem jak to jest czuć się bezradnym, lekarze odsyłają Cię co chwile gdzie indziej, psychiatra robi z Ciebie największą idiotkę. Sama byłam naiwna i poddałam się leczeniu psychiatrycznemu, bo podobno przez nerwicę byłam zdolna do wszystkiego big_smile niestety mylili się lekarze. Przyjmowałam psychotropy, myślałam tylko o tym jak dalej z tym żyć, czy kiedykolwiek ktoś mnie zrozumie? Otóż problem tkwi w Twojej głowie. To Twoja psychika płata figle. Wiadomo,nerwica nie bierze się znikąd. Nerwowa praca, nerwy w domu a nawet złe odżywianie na to wpływa. Tak naprawdę każdy człowiek w dzisiejszym społeczeństwie jest znerwicowany. Większości symptomy się jeszcze nie objawiają..jeszcze... wiesz jak ja sobie z tym radzę? Wychodzę na długie spacery,kiedy słyszę kłótnie, wychodzę się wykrzyczeć, uprawiam sporty.. po prostu robię ciągle coś,dzięki czemu o tym staram się nie myśleć. Wszystkie leki odrzuciłam, bo to ch*** daje za przeproszeniem. Psychotropy tak naprawdę są po to,żeby Twój umysł zaćpać. Ja już leków nie biorę ponad rok i czuję się duuużo lepiej. Czasami przychodzą takie dni, że słabo mi, mam zawroty głowy i mam ochotę nie żyć. ALE TO WSZYSTKO DZIEJE SIĘ W TWOJEJ GŁOWIE- im więcej o tym myślisz tym jest gorzej. Polecam Ci przeczytać książkę I.Obuchowskiej-,,dynamika nerwic''. trzymaj się i pamiętaj,że żyjesz dla siebie i dziecka. pozdrawiam

35

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Żanetko, rozumiem, że na mężu się zawiodłaś, ale Twoje dzieci też są najbliższymi Ci osobami. Od nich też masz prawo oczekiwać wsparcia. Spróbuj rozmawiać z nimi o swoim cierpieniu i ogólnie o życiu, podziel się z nimi swoją mądrością, a jeśli trzeba to przyjmij z wdzięcznością od nich pomoc. Być może w ten sposób pomożesz im wyrosnąć na dobrych i wrażliwych ludzi.

36

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Witaj ja biorę aciprex od 2 miesięcy  po ataku tężyczki stwierdzili , że to nerwica lękowa której objawy występóją na ciele. Teraz jest lepiej najpierw brałam pramolan.

37

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Żanetko,bardzo Ci współczuję.Z twoich postów wynika ,że zawiniła pani doktor-byłaś za krótko leczona .Moja kuzynka leczyła się na boleriozę 1,5 roku.Wzieła kilka serji antybiotyków,co jakiś czas robiła badanie na obecność przeciwciał i tak do skutku.
A nerwicy mogłaś się nabawić z powodu niepewności co ci dolega.

A tak na marginesie na nerwice nie bierze się psychotropów.Mnie również ta dolegliwość nie oszczędziła a początek był taki że zupełnie nie miałam odporności,co chwile gorączka nie wiadomo z jakiego powodu,duszności zawroty i nawet omdlenia.
Często nerwicy towarzyszy depresja,zaburzenia snu i bez psychiatry się nie obejdzie,tylko sprawdzonego.Nie wierzę że z tą chorobą można sobie poradzić samemu.Ja dostałam asertin,który nie uzależnia ,na początku tylko czułam jakbym garnek na głowie nosiła,ale warto było.Wkażdej chwili lek można odstawić.

Życzę ci Żanetko żebyś jak najszybciej wyzdrowiała,żeby znów było normalnie.

38

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

zulka Czy możesz napisać coś więcej na temat boreliozy Twojej kuzynki,tzn.jakie miała objawy?jak znosiła leczenie?bo jednak półtora roku to długi czas,a wiem,że jeśli chce się wyjść z tego diabelstwa to niestety czasami potrzebne jest i dłuższe leczenie.Tylko to jest bardzo ciężkie leczenie,ja niestety nie mogłam przyjmować tak dużej ilości antybiotyków i to przez tak długi czas.Ponieważ doszło u mnie jeszcze zapalenie żołądka.

39

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Żanetko,kuzynka skończyła właśnie serię antybiotyków-ona ma nadzieję,że to już ostatnia będzie.Za trzy miesiące będzie robić poziom przeciwciał i w zależności od ich poziomu bedzie zależało,czy to już koniec leczenia.
Ona bardzo szybko zaczęła się leczyć,ale to i tak trwa i trwa,a jeśli chodzi o dolegliwości żołądkowe,to tez miała problemy.Brała leki osłonowe-ranigast nolpazę i parzyła mielony odtłuszczony len z apteki dwa razy dziennie.Tak zupełnie żołądka nie ochronisz,bo ma bardzo silne antybiotyki,no ale bez nich się nie obejdzie.

40

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Na boreliozę cierpię nadal, ostatnie wyniki wyszły po raz kolejny pozytywnie. Właściwie wcale mnie to nie zdziwiło skoro od tyłu lat wychodzą pozytywnie, to nagle same się nie zmienią.  Objawy są raz silniejsze raz słabsze, najbardziej nipokoi mnie dretwienie głowy, które w ostatnich miesiącach się nasiliło , kiedyś pojawiało się podczas snu, teraz nawet kiedy siedzę, to uczucie jest bardzo nie przyjemne.  Zawroty głowy też powtarzają się co jakiś czas, na serce oczywiście codziennie biorę tabletki,  inaczej chyba nie mogła bym normalnie funkcjonować . Do tej pory pani doktór zakaznik, twierdziła, że mam tego nie leczyć, ponieważ byłam już przeleczona, a wyniki juz na zawsze mogą pozostać dodatnie. Teraz kiedy pani doktór odchodzi z przychodni, i przyjęła mnie po raz ostatni, stwierdziła, że muszę podjąć się leczenia, inaczej moje objawy nigdy nie przejdą. Ponoć na serce juz zawsze będę musiała przyjmować leki, ale zawroty głowy, dretwienia, problemy ze słuchem  i wszystkie inne dolegliwości miną jak juz się wyleczę. Dostałam leki na miesiąc, później mam zrobić badania i pokonać się z nimi u innego lekarza  (jej już nie będzie ) . Tylko, że do innego lekarza Wyznaczyli mnie za. . . .10 miesięcy . Wcześniejsze terminy są już pozajmowane .

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Witam mam ten sam problem z ta nerwica lekowa może ktos kto czuje sie podobnie ma jakies sposoby walki z ta choroba ? Będę wdzięczna bo moim otoczeniu nie ma ludzi którzy sie na tym znaja

42

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Spróbuj na forum "zaburzeni.pl" . Mają niezłe rezultaty i swoje sposoby, prowadzą ludzie, którzy wyszli właśnie z różnego rodzaju nerwic. Twierdzą, że nerwicę należy oswoić.

43

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Od paru dni mam coraz większego doła.  Dokuczają mi zawroty głowy, problemy z sercem,  tracę na wadze i  mam coraz mniej sił.  Wszystkie czynności zaczęłam wykonywać jak automat,  chce mi się płakać.

44

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Mija kolejny rok, teraz już wiem, że z boreliozy się nie da wyleczyć, no chyba, że zacznie się leczenie od razu po ukąszeniu kleszcza. Męczą mnie ciągle zawroty głowy, ale nauczyłam się z nimi żyć. Gorsze są drętwienia głowy i bóle kości oraz mięśni. Czasami bardzo dokuczają mi kolana,  i bardzo często budzi mnie ból żeber w okolicach mostku. Czasami mam bezwładne ręce,  tracę słuch. Bolą mnie ręce,  mam problem z pokrojeniem mięsa czy chleba,  ponieważ bardzo bolą mnie dłonie. Odczuwam bóle nóg,  stóp , kręgosłupa,  mam problemy z jelitami i to poważne. Za tydzień mam kolejną wizytę u konowała,( czyt.  Lekarz zakaźnik). Odbiorę kolejne wyniki i na tym się zakończy.

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Mam nadzieje, że dalej sobie będziecie świetnie radzić kobietki. Bo czasem najtrudniejsze jest określić co to jest i się przyznać. Ja mam nerwicę dość lekką. Mam ataki płaczu i histerii "nie chcę, nie mogę, nie pojadę". Czasem coś mnie ściska za gardło. Na szczęście nic więcej i zdarza się to na tyle rzadko, że tabletki na uspokojenie biorę ziołowe i sporadycznie kiedy potrzebuję.

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie
żanetka napisał/a:

Mija kolejny rok, teraz już wiem, że z boreliozy się nie da wyleczyć, no chyba, że zacznie się leczenie od razu po ukąszeniu kleszcza. Męczą mnie ciągle zawroty głowy, ale nauczyłam się z nimi żyć. Gorsze są drętwienia głowy i bóle kości oraz mięśni. Czasami bardzo dokuczają mi kolana,  i bardzo często budzi mnie ból żeber w okolicach mostku. Czasami mam bezwładne ręce,  tracę słuch. Bolą mnie ręce,  mam problem z pokrojeniem mięsa czy chleba,  ponieważ bardzo bolą mnie dłonie. Odczuwam bóle nóg,  stóp , kręgosłupa,  mam problemy z jelitami i to poważne. Za tydzień mam kolejną wizytę u konowała,( czyt.  Lekarz zakaźnik). Odbiorę kolejne wyniki i na tym się zakończy.

Moja mama bierze mnóstwo ziół na to. Na pewno olejek z oregano i szczeć pospolity. Cały czas to bierze i czuje się lepiej, ale nadal jest słaba i ma problemy z biodrami.

47

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Z  jednej strony nie ma co ładować się w leki jeśli jakoś sobie radzisz, a z drugiej widać, że się jednak męczysz hmm A próbowałaś  z ziołowymi? To jakaś alternatywa, nie są tak inwazyjne. Najmocniejszy dostępny jest nervomix forte, brał przy rozwodzie z którym sobie nie radziłam i miałam początki właśnie nerwicy.

48

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

A moze sytuacja w domu jest malo ciekawa? Monotonia zycia, znudzenie zwiazkiem, za duzo obowiazkow?

Pewnego razu uslyszalam (na prawde!), gdy gastrolog na bole brzucha nieokreslonego pochodzenia zalecil romans.

Lepszego zalecenia nie slyszalam;))))

49

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Nervomix , niestety przy boreliozie nie pomoże.

50

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Mam borelioze od 2 lat. Bylam w szpitalu na 3 tygodnie i to wszystko.  Objawy wróciły po miesiącu.  Od roku biorę zioła szczec polską z Herbapol i rdestowiec japoński z magiczny ogród sklep internetowy.  Dwie kapsułki szczeci i jedna rdestowiec.  I nic nie odczuwam z objawów.  Gdy odstawe na klika dni to mam zapalenie nerwów twarzy trójdzielny i wszystko co napisałaś włącznie z dretwieniem  kończyn. Antybiotyk pomoże pewnie przy leczeniu przez rok.  Takie 3 tygodnie o kant rozbic. Borellia to bbakterie kretki to samo co kiła tylko trochę zmodyfikowane genetycznie w laboratorium w USA na wyspie plum niedaleko miasta lyme gdzie zanotowano pierwsze zachorowania.  Po prostu wypuszczono tam te bakterie.  Przemysł chemiczno farmaceutyczny ma raj bo ma pacjentów do końca życia.  Lekarze też się cieszą.  W końcu dorabia się swoich wymarzonych willi w zamkniętych osiedlach.  Borelioza to wymarzona choroba dla kasy

51

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

I  zacznij szukać leczenia naborelioze bo jak zaatakuje ci układ nerwowy serca to dostaniesz zawału po prostu ci stanie.  Tak właśnie pochowalam moją mamę która zmarła na nie leczona borelioe. Objawy miała książkowe dwa razy kleszcza z rmieniem a lekarz dał jej przez 10 dnidoxycykline a potem wymyślił jej ze ma nerwicę.  I tak nie leczona zmarła.  Też miała dretwienia kończyn.  Jak jej zdretwialo serce to zmarła.  Taki nasz koniec też będzie wyglądał jak się nie zabierzemy za leczenie.  Jest stowarzyszenie chorych na borelioze w bielsko biała.  Zobacz na necie i zacznij działać

52

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

I  zacznij szukać leczenia naborelioze bo jak zaatakuje ci układ nerwowy serca to dostaniesz zawału po prostu ci stanie.  Tak właśnie pochowalam moją mamę która zmarła na nie leczona borelioe. Objawy miała książkowe dwa razy kleszcza z rmieniem a lekarz dał jej przez 10 dnidoxycykline a potem wymyślił jej ze ma nerwicę.  I tak nie leczona zmarła.  Też miała dretwienia kończyn.  Jak jej zdretwialo serce to zmarła.  Taki nasz koniec też będzie wyglądał jak się nie zabierzemy za leczenie.  Jest stowarzyszenie chorych na borelioze w bielsko biała.  Zobacz na necie i zacznij działać

53

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie
żanetka napisał/a:

Przeżyłam kolejny tydzień mojego koszmaru,nie wiem jak długo jeszcze będzie trwał i czy się kiedyś skończy.Coraz częściej dopada mnie drętwienie rąk,ust ,nosa i do tego problemy z oddychaniem i zawroty głowy.Chciała bym żyć  jak inni ludzie.


Proponuję wybrać się do neurologa i zrobić badania typu tomografia komputerowa głowy i EEG. Wg mnie to podstawa! Szczególnie, że czujesz ucisk i odrętwienia.
Przy okazji możesz zacząć w międzyczasie stosować olejek CBD (pisałam o nim w innych wątkach). To produkt naturalny a zalecany jest przy m.in. boreliozie, nerwicy i innych zaburzeniach. Nie zaszkodzisz sobie nim a możesz pomóc czekając na kolejne wyniki. Dla zaoszczędzenia czasu sklep z którego zamawiam to KonopiaMED (tam mają oryginalne produkty, oszustów dzisiaj nie brakuje). Moja siostra walczy z boreliozą i innymi dolegliwościami m.in. endometriozą, poleciłam jej olejek bo sama stosuję na stresy, bóle pleców i do dzisiaj mi dziękuje za podpowiedź.

54

Odp: Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Nerwica umie popsuć jakość życia.... ja mam ją od 2012 roki i wiem o czym mówie.... Teraz mam dużo stresów i jak to zwykle bywa lęki mają silniejsze działanie.

Posty [ 54 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nerwica mój największy koszmar i cierpienie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024