ona wychodzi za mąż :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » ona wychodzi za mąż :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

Temat: ona wychodzi za mąż :(

Witam. Dawno mnie tu nie było, chyba z rok. Pozwólcie, że opowiem swoją historię. Otóż w pażdzierniku rozpocząłem studia drugiego stopnia, wiadomo dużo ludzi nowe twarze itd. JEdnak juz od razu moją uwagę przykuła pewna śliczna ale wyraźnie przestraszona dziewczyna. Zebrałem się w sobie i podszedłem do niej, zapoznałem się. Okazało się, że na studia przyjechała z ukrainy, mało znała polski, a że ja dobrze znam rosyjski moglismy się dogadać. Od razu poczułem to coś. Nie wiem jak nazwać. Miłość od pierwszego wejrzenia? Nie wiem, to było takie dziwne i takie niespotykane. Pierwszy raz w życiu od razu wiedziałem, że ta oto Dasza nie będzie dla mnie zwykłą koleżanką... Niestety ona poznała inne ukrainki z roku i z nimi spędzała większość czasu. Ze mną gadała okazjonalnie, jak sam do niej podchodziłem. Ale z czasem zacząłem więcej podchodzić, więcej rozmawiać, razem gdzieś łazić, pomagać z językiem. Podobała mi się ale jakoś bardzo się nie podniecałem, wolałem tym razem mieć chłodną głowę... Podczas pewnego grudniowego spaceru opowiedziała mi, że ma chłopaka. Wojskowego rosjanina, który jest na misji w afryce, który przed wylotem się jej oświadczył, ale ona go nie przyjęła i że w ogóle to nie wie czy coś z tego będzie, że tu jest sama i samotna, że on daleko, wróci w lipcu i że nie wie czy jeszcze będą razem, że wiele może się pozmieniać itd. Ja zamiast wtedy zrezygnować, poczułem, że jednak jest jakaś nadzieja.Nie zrezygnowałem ale dalej robiłem swoje, pomagałem tłumaczyłem próbowałem ją "zaaklimatyzować w pl", jak była smutna to przytulałem. pokazać chciałem, że zawsze może na mnie liczyć. i to chyba mnie wprowadziło do friendzone forever hmm ale z początkiem nowego roku odczułem wyraźną zmianę w jej zachowaniu. gdy wróciliśmy z przzerwy świątecznej, gdy mnie zobaczyła przybiegła, rzuciła mi się na szyję staliśmy przytuleni, poxniej trzymaliśmy się za ręce. Czułem wtedy się tak... o boże, jak dawno się już tak nie czułem. Ktoś za mną tęsknił, ktoś cieszył sie, że mnie widzi. Super uczucie. Tego samego dnia poszlismy razem na spacer, pożniej zaprosiła mnie do siebie. Opowiadała o swojej rodzinie, pokazywała miliny zdjęc bliskich sobie osób. A o chłopaku nie powiedziała ani słowa, jego zdjęcia też nigdzie nie widziałem. Pocałowaliśmy się niby w policzek, ale zawsze to coś.. Myślałem, że już zaczyna być coraz lepiej... Zaczęła się sesja, pomagałem jej w pisaniu prac zaliczeniowych, tłumaczyłem, na egzaminach podopowiadałem, dzięki temu dobrze wszystko pozaliczała, cieszyła się, przytulała się do mnie, zamiast do koleżanek to zaczęła ciągle przychodzić do mnie na przerwach, olewając wszystkich. Zapisała się też na tą samą specjalność, przez co na każdych zajęciach przez 1,5 roku będziemy razem... Wczoraj poszlismy na spacer. Ona zatrzymała się przy bankomacie, eh nie umiem opisać tej sytuacji ale tak jakby się do niego przytuliła, chroniąc się przed kapającą z dachu wodą, patrzyła się na mnie i wypowiadała moje imie, taka uśmiechnięta, taka słodka... Za chwilę mi powiedziała, że ojciec jeszcze nie wie, ale ona w sierpniu bierze ślub... Na razie to tajemnica, ale jest zdecydowana... Ze już chce mieć rodzinę, chce mieć dziecko, po studiach wróci do siebie na ukraine (choć wcześniej mówiła, że nie ma zamiaru, że jeszcze swoją siostrę tu sprowadzi...) Zaczynało się już powoli układać, myślałem, że moje szanse są coraz większe a tu nagle trach! jednak ślub?! Zamilkłem, posmutniałem, nie umiałem wydobyć z siebie żadnego słowa. Ona była zdziwiona czemu jestem smutny, chyba nie rozumiała nawet, że przez nią... A wieczorem jakby nigdy nic napisała do mnie na fejsie, tak normalnie, jak zwykle... Jutro ostatni egzamin, a ja mam tylko ją w głowie, nie mogę się na niczym skupić, całą noc nie spałem... Nie wiem co mam zrobić. Z jednej strony to takie coś co mi się jeszcze w życiu nie przydarzyło - spotkać kogoś i w tym momencie już wiedzieć, że to właśnie ona... Ale z drugiej strony, to nie chłopak, chłopaka podobno dałoby się przesunąc, to juz prawie mąż... nie chce jej rozwalać zycia jakimiś wyznaniami ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie, że przez 1,5 roku będe z nią mógł normalnie gadać, patrzyć jej w twarz i się śmiać, jakby nigdy nic, jakbym wcale jej nie kochał, jakby nic dla mnie nie znaczyła. Z doświadczenia wiem, że aby sie odkochac, żeby zapomnieć, należy zerwać kontakt. Ale jak ja mogę zapomnieć widując ją codziennie, dzień w dzień przez 1,5 roku. No naprawdę nie wiem co mam począć teraz ze swoim zyciem, wiele razy byłem nieszczęśliwie zakochany w osobach, w których nie powinienem ale taka sytyacja jest po raz pierwszy. Jeśli ktoś to odczytał do końca to bardzo dziękuje, a jeśli ktoś zostawi jakiś komentarz to dziękuję x2

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: ona wychodzi za mąż :(

Odpadniesz w przedbiegach smile To inna mentalność, do pięt nie dorastasz jej narzeczonemu, bo to wojskowy, a to bardzo wiele znaczy. Dziewczyny tam mają zupełnie inną mentalność, co innego w głowie. Dla niej priorytet to właśnie wyjść za mąż, mieć rodzinę, dzieci i znaleźdź "odpowiednią partię". Wierz mi, znam je, od bardzo wielu lat mam z nimi styczność, dużo zaobserwowałam. Ona Cię lubi, a jeszcze jak jej pomagasz w egzaminach to Cię uwielbia smile Wyjdzie za mąż, będzie przeszczęśliwa, bo będzie miała dobrze zarabiającego męza, sama się nieźle wykształciła, dla niej to żyć nie umierać.

Nie masz najmniejszych szans. Zapomnij.

3

Odp: ona wychodzi za mąż :(

zapomieć... po każdej mojej "miłości" aby zapomnieć musiałem kilka mies czekać, nie odzywając się, nie pisząc nie widząc... a tu będę ją ciągle widywał... boję się... nie wiem co mam zrobić

4

Odp: ona wychodzi za mąż :(
marcinmistrz91 napisał/a:

zapomieć... po każdej mojej "miłości" aby zapomnieć musiałem kilka mies czekać, nie odzywając się, nie pisząc nie widząc... a tu będę ją ciągle widywał... boję się... nie wiem co mam zrobić

NIC nie zrobisz. Unikaj, zapomnij, zakończ. Szybciej Ci przejdzie, bo ta nie była odwzajemniona. Jedni przeżywają żałobę w poduszkach przed TV inni na imprezach. Wybierz dla siebie odpowiednią opcje. Masz zaufanych przyjaciół? Powiedz im o tym, poproś żeby Cię odciągnęli trochę.

Pamiętaj, nic nie trwa wiecznie i to też Ci przejdzie smile

5

Odp: ona wychodzi za mąż :(

Prześledziłam autorze po krótce Twoje tematy. Zauważyłam, że często powielasz pewne błędy. Miło wiedzieć, że są jeszcze mężczyźni, którzy się starają i którym zależy jednak czasem problem polega na tym, że człowiek naobiecuje sobie zbyt wiele. Fakt, faktem, szkoda, że tym razem wszystko szło w fajnym kierunku bez większych przeszkód, a tutaj taki krach. Oczywiście nie poda Ci tutaj nikt złotego środka, ale sądzę, że warto uczyć się na błędach. Z Twoich doświadczeń widać jak ważne jest bliższe poznanie kogoś zanim zacznie się bardziej angażować. Z autopsji mogę Ci powiedzieć, że jeśli sobie odpuścisz, przebolisz pewien okres, to obecność tej dziewczyny Ciebie nie ruszy. Może to trwać długo. Nawet do momentu aż pojawi się kolejna kandydatka. Tym razem jednk bądź mądrzejszy. I postaraj się nie popełniać tych błędów co zwykle.

6 Ostatnio edytowany przez vinnga (2014-02-19 11:39:04)

Odp: ona wychodzi za mąż :(
Teo napisał/a:
marcinmistrz91 napisał/a:

zapomieć... po każdej mojej "miłości" aby zapomnieć musiałem kilka mies czekać, nie odzywając się, nie pisząc nie widząc... a tu będę ją ciągle widywał... boję się... nie wiem co mam zrobić

NIC nie zrobisz. Unikaj, zapomnij, zakończ. Szybciej Ci przejdzie, bo ta nie była odwzajemniona. Jedni przeżywają żałobę w poduszkach przed TV inni na imprezach. Wybierz dla siebie odpowiednią opcje. Masz zaufanych przyjaciół? Powiedz im o tym, poproś żeby Cię odciągnęli trochę.

Pamiętaj, nic nie trwa wiecznie i to też Ci przejdzie smile

Były ostatnio ferie. i już mniej o niej myślałem, wgl nie widziałem, wgl nie gadałem. no i juz myslalem ze moze uda mi sie jakos zapomniec ze juz bedzie lepiej. no ale przedwczoraj wrocilem na studia no i z nia bylem na zajeciach. i poczatkowo probowalem jakos ja olewac i z nia nie gadac za bardzo no ale w koncu wyszlo jakos ze znowu sobie spacerkiem razem wracalismy.... no i oczywiscie znowu wszystko wrocilo i od nowa wielka milosc...  a wczoraj to juz calkiem zalamka sad bo mi opowiadala ze byla w ferie na ukrainie i powiedziala ojcu ze za maz wychodzi, a ojca ma surowego i on by chcial zeby za polaka wyszla. no i sie na nia zdenerwował i mowi ze nie ma mowy ze nie pozwala. ze albo rodzina albo tamten zolnierz. i zeby wybierala. i wybrala zolnierza... i ja z domu wyrzucil. no i mi zaczela opowiadac ze chciala juz rzucic te studia bo w sumie ona tylko tu studiuje bo jej ojciec kazal...ze ona nie widzi tu sensu siedziec itd a jak powiedzialem ze mi byloby smutasno bez niej to wgl nie zareagowala nawet na to.... a ja wiedzialem ze ona ma takiego ojca i w sumie to byla moja jedyna nadzieja ze on moze ja przekona ale nie przekonał skoro wolala nawet zostac wyrzucona z domu niz nie wychodzic za maz. no ale nie rzucila bo jej matka powiedziala zeby nie rzucala. i ja juz tak nie moge. no zbędny wypełniacz nie moge... dwa dni dopiero a ona ciagle do mnie siada, do mnie staje, ze mna wraca. a ja juz nawet nie umiem z nia rozmawiac. bo co mam jej powiedziec jak pyta co u mnie, jak pyta czemu sie nie odzywam, jak pyta czemu jestem zly. no co mam powiedziec? ze mi sie zycie wali bo ta ktora kocham wychodzi za maz? przeciez jej tego nie powiem po pierwsze bo to tak nieladnie sie mieszać komus w poukldane plany i zycie a po drugie bo ja nie umialbym jej tego powiedziec. nie umiem gadac o uczuciach ale to dopiero dwa dni a ja juz nie moge. jechalismy razem sobie dzis autobusem. no bo zbędny wypełniacz nie da rady nie spedzac razem ciagle czasu... no ale nie odzywalismy sie nic do niej nie gdalem bo nie umiem nie potrafie teraz juz za to siedzialem taki smutny i zalamany z szklanymi oczami...  a ona tego wszystkiego nie widzi. ona ma te swoje problemy z ojcem itd. i nawet jej do glowy nie przyjdzie co i jak. uwaza mnie za super kolege i tyle... a ja juz tak nie moge. tak chcialbym poprostu ja przytulic albo pocalowac albo powiedziec co i jak ale przeciez nie powiem. moge jej tylko pokazywac zeby sie domyslila ale ona i tak sie nie domysla... wstawiam co raz jakies piosenki smtne ale nawet nie pomysli ze to o niej. np wczoraj wstawilem a ona za chwile do mnie napisala myslalem ze moze akurat do niej dotarlo a ona czy moglbym w jej czyms tam pomoc.... a olewac jej tez nie da sie. przedwczoraj probowalem. no ale chwile mozna. ale nie caly dzien czy semestr -.- myslalem ze bedzie latwiej. ze skoro wiem ze juz nie ma szans to bede umial poprostu sie z nia normalnie kolegowac... ale nie umiem. za ciezko. nie potrafie z nia juz normalnie gadac jak kiedys. zawsze tyle tematow a dzis cisza. i tak smutno. bardzo. jakbym jej nie widywal i z nia nie gadal to moze i tak. a tak to nie ma szans..a gorzej sie gada bo ja poprostu nie umiem o byle pierdolach teraz z nia gadac po tym wszystkim jakby nigdy nic sie nie stalo.. sad zalamka calkowita

Na forum stawiamy na kulturę języka. Powyżej kilka podpowiedzi jak dostosować się do tego wymogu nie zmieniając sensu wypowiedzi. Liczę, że następnym razem zrobisz to samodzielnie. Mod. Vinnga

7

Odp: ona wychodzi za mąż :(

Moim zdaniem ona od początku traktowałą Cię jako przyjaciela. Porozmawiaj z nią , jeśli jest mądra to też będzie próbowała Cię unikać żeby jeszcze bardziej Cię nie ranić... To jest chyba jedyne wyjście, bo jak będziecie cały czas w takich relacjach jak teraz to nigdy się nie "odkochasz". Spróbuj zając się sobą, wychodź ze znajomymi, a nóż poznasz kogoś kto "pomoże Ci zapomnieć"

8

Odp: ona wychodzi za mąż :(

A co jeśli ona też się w tobie podkochuje tylko widząc że do niczego nie darzysz jest pewna że jesteś nią nie zainteresowany?
Robisz ogromny błąd nie mówiąc jej o swoim uczuciu. Czy ona nie zasługuje na prawdę?
Jakie latanie jej życia wyznaniem? Jeśli cię nie kocha to ci powie a jeśli coś do ciebie czyje to bedzie mogła postąpić w zgodzie z własnym sercem.
Wyobrazasz sobie resztę życia z pytaniem "co by było gdybym powiedział że ja kocham?"
Jeśli nie to bądź mężczyzna i jej powiedz

9

Odp: ona wychodzi za mąż :(

Marcinie mistrzu...nie będę Ci doradzać, ale opowiem moją historię. Będąc jeszcze w liceum zauważyłam pewnego chłopaka. Nazwijmy go Adam.  Chodziłam wtedy do pierwszej klasy. On do trzeciej. Nie był jakimś szkolnym przystojniakiem, zwróciłam na niego uwagę z inych względów. Miał zawsze taki rozmarzony wzrok, niesforne włosy, słuchawki na uszach. Przez pierwszy semestr nie miałam odwagi zagadać, wydawało mi się że mnie wyśmieje, nie bedziemy mieć tematu do rozmowy,  itp. Jednak  na przerwach widziałam, że spogląda na mnie, patrzy w oczy przy mijaniu.  Dwa tygodnie przed feriami tak się złożyło że musiałam kupić  książki od jego kolegi. I to był pretekst. Zaczęlismy rozmowę (już bez  kolegi) i od tamtej pory rozmawialismy codziennie, aż do ferii. Podczas ferii kontaktu nie było wcale, ale po powrocie do szkoły już tak. Nie byliśmy parą, po prostu cudownie nam się rozmawiało o wszystkim, sam nie raz to mówił. Ja byłam wolna, Adam również. Niby były przytulenia, dotyk dłoni, ale raczej niewinne.  Marzyłam żeby go pocałować, jednak jakoś sceneria korytarza szkolnego do  mnie nie przemawiała. Nigdy nie zaproponwał wspólnego wyjscia na spacer czy lody. Wiedziałam że po szkole chodzi do schroniska, jest wolontariuszem. Nie ma czasu. Ja też tego nie zrobiłam i nie zaprosiłam go nigdzie. W weekendy nie raz miałam ochote gdzieś razem wyskoczyć, ale bałam się pierwsza to zaproponować.  Nadszedł maj. Nadeszły też matury. Dla mnie to był moment nieprzyjemny, bo miałam świadomość że możemy się juz nie zobaczyć.  I tak też się stało.Byłam w nim zakochana-kibicowałam mu, trzymałam kciuki, pisałam motywujące smsy. W czerwcu poinformował mnie tylko o wynikach, ja na spotkanie nie nalegałam  i na tym nasz kontakt się urwał. Na dwa lata. Przez ten czas często myślałam o nim, nie jak o koledze, miałam w sercu cień nadziei że może coś się zmieni....Tęskniłam... Dowiedziałam się że ma kogoś. I tak oto zamkął się pewien rozdział mojego życia. Postanowiłam przestać o nim  myśleć.Było do dość trudne jednak z czasem wykonalne.  Związałam się z chłopakiem- Karolem, którego wcześniej zaprosiłam na stuniówkę. Będę szczera- zapomniałam o Adamie. Poszłam na studia do innego miasta, żyłam jak normalna, zakochana, szczęśliwa młoda osoba.Nie miałam do niego żalu czy pretensji. Przecież niczego nie obiecywał.  Chodziłam na imprezy, poznałam rodziców Karola. Przyjeżdzałam do rodzinnego domu co około 2 tygodnie. I właśnie pewnego dnia gdy przyjechałam do domu spotkałam  Adama. Ja wysiadałam z pociągu, on miał zamiar wsiąść. Zauważył mnie. Zdziwiło mnie że zdecydował się podejść. Miałam walizkę więc pomógł mi ją wniesć na wiadukt. Wiedziałam że jego pociąg za kilka minut odjeżdża, mimo tego zaproponowałam mu kawę.  Powiedział że pojedzie nastepnym pociągiem i zgodził się. Rozmawialiśmy jak starzy znajomi. Jego pociąg odjechał. I następny. Zrezygnował z planów dla rozmowy ze mną. Rozstalismy się, wymienilismy numerami. Miałam nadzieję że kiedyś zadzwoni. Nie sądziłąm jednak, że następnego dnia. Powiedział tylko, że ma mi coś bardzo waznego do powiedzenia. Domyslałam się o co może chodzić, ale nie chciałam  żeby  zepsuł mi to co do tej pory udało mi się poukładać.  Miałam przcież Karola, kochałam go, mieliśmy plany...  Mimo wszystko pojechałam na spotkanie z Adamem. Powiedział mi wtedy to wszystko, co chciałam od niego usłyszeć kilka lat wcześniej.  Jego monolog wydawał się trwać wiecznie. Mówił, że kocha mnie od tamtego czasu, że nie miał odwagi mi tego powiedzieć, bał się mojej reakcji. Próbował być w związku ale to go jeszcze bardziej przekonało że wszystko nie ma sensu. Wydawało mu się że nie ma u mnie szans. I wtedy stało się coś, absolutnie nieoczekiwanego, nieprzewidywalnego. Wyjął pierścionek..... Nie zapomne tego do końca życia. Moja pierwsza mysl- OSZALAŁ...... Wtedy dotarło do mnie że zupełnie nie znam tego faceta. Nie byliśmy parą ani przez chwilę, a on proponuje mi resztę życia razem. Zaczęłam powaznie zastanawiać się nad jego zdrowiem psychicznym. Czy to ten sam chłopak którego znam z liceum? A może to ja zwariowałam? Przerwałam nasze spotkanie. Weekend się skończył więc wróciłam na uczelnię. Przez cały czas myślałam jak to rozwiązać. Jedna mysl nie dawała mi spokoju- czy gdybyśmy tego dnia przypadkiem na siebie nie wpadli, nigdy nie dowiedziałabym się o jego uczuciach?  Czy moze te uczucia nie są szczere? Nie są wcale uczuciami.... Dostałam od niego sms o takiej treści: "Nie chcesz wiedzieć skąd wziałem pierścionek? Kupiłem go w czerwcu 2009 roku" . Wtedy coś we mnie pękło.Przez ten cały czas nie myslał o mnie jak o kumpeli z liceum? Dlaczego męczył się tyle czasu.....Dlaczego nie powiedział.... Zaczęłam płakać. Taki nastrój nie opuszczał mnie przez kolejne tygodnie. Wiedziałam, że nie ma dobrego rozwiązania. Myślałam- On nawet mnie nie zna....Nie wie co jem na sniadanie, nie wie jak ma na imię mój pies, nie wie niczego...Nawet nie był nigdy w moim pokoju....Zakochał się w wyidealizowanej wersji mnie, takiej, którą sam tworzył przez lata.....Mijały kolejne tygodnie, zaczynałam wariować.   W międzyczasie rozstalismy się z Karolem. Powodem był jego problem z alkoholem. I tutaj pojawiały się moje kolejne wątpliwości- jaki jest Adam? Może również przesadza z używkami? Może jest chorobliwie zazdrosny? Wiedziałam że ma wady, każdy je ma.Jeszcze nie wiedziałam jakie.  Zdecydowałam- chcę go poznać bliżej. Dałam sobie miesiąc na uregulowanie nastroju. Zadzwoniłam, umówiliśmy się na nastepny dzień. Powiedziałam mu o moich wszystkich wątpliwosciach, w końcu porozmawialismy szczerze, jak dawniej. Było lepiej niż się spodziewałam. Nie zdawałam sobie sprawy jak bardzo brakowało mi jego śmiechu, błysku w oku, i poprostu- jego .  Nie wybaczyłabym sobie tego nigdy gdybym nie dała nam szansy. Teraz mam 22 lata, od ponad roku jesteśmy razem. Nie przypuszczałam że będę kogoś w życiu tak kochać.  Co prawda studiujemy w innych miastach, ale staramy się widywać przynajmniej 2 razy w tygodniu.  Mamy lepsze i gorsze dni, jak wszyscy. Pierścionka jeszcze nie noszę na palcu, na to też przyjdzie odpowiednia pora. Jedyne o co mogę mieć żal do Adama to, że nie zachował się  wtedy po męsku, nie powiedział wprost co czuje, może wszystko potoczyłoby się inaczej. Wystarczyłoby szczerze porozmawiać. Marcin, myślę że rozmową można wyperswadować wszystko. Trzymam za Ciebie kciuki, co byś nie postanowił smile

10

Odp: ona wychodzi za mąż :(

witam ponownie. dawno nie pisalem, bo juz sie od niej odkochalem i normalnie sie przyjaznimy... ostatnio jak to zwykle sobie lazilismy po miescie i zaczela mi mowic o weselu. pierwszy raz od lutego w sumie... ze bedzie tylko slub a wesela nie, ze to juz we wrzesniu, ze nie zmienia nazwiska, ze ojciec sie na slub nie zgadza i takie rozne tam. ze jej przyszly maz ma 30 lat (ona 21) i mial juz zone. no i w koncu mowi mi ze chce mi cos zdradzic w sekrecie i mowi: miedzy nami nie ma jakiejs wielkiej milosci. to ja pytam czemu jak tak bierze slub a ona ze musi a ja ze wcale nie ze czemu? a ona: pieniazki... tak marcin jestem kur**a, wiem ze mnie znienawidzisz, ale ja nie wierze w milosc, milosci nie ma, w zadnym sie juz mezczyznie nie zakocham, no coz, kochac bede nasze dzieci... no nie wiem co o tym myslec. w sumie nie powinienem juz nic myslec bo i po co. ale tak jakos nie umiem tego nazwac ale zrobilo mi sie przykro smutno tak jakby troche wszystko mi wrocilo znowu inaczej zaczalem o niej myslec tak jak jeszcze pare mies temu, zeby ja moze odbic, zeby moze sprobowac (lol sam sobie sie dziwie). nie rozumiem tego i nie wiem w sumie po co to pisze bo nie pytam juz o nic. po prostu chcialem to opowiedziec. eh sad

11

Odp: ona wychodzi za mąż :(

Jeżeli ona go nie kocha to długo z nim nie pobędzie... Mnie się wydaje, że ona doskonale wiedziała, że ją kochasz i to wykorzystała a ty jej się dałeś bo we wszystkim jej pomagałeś.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » ona wychodzi za mąż :(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024