DRAMAT - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » DRAMAT

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

Temat: DRAMAT

Niech mi ktoś pomoże bo ja już psychicznie nie wyrabiam.
Chodzi o moich rodziców a właściwie to może o coś jeszcze..
Jestem sama więc nikt nie może na TO WSZYSTKO spojrzeć obiektywnym okiem. Piszę to teraz zdenerwowana i ze łzami w oczach - wiec z góry przepraszam jeśli jakieś blędy będą..
Więc od początku. W czerwcu skończę 23 lata - studiuję dziennie i zaocznie w Warszawie, a rodzinna miejscowość jest 130 km od Warszawy.
Gdy miałam 12 lat moja mama wyjechała za granicę za pracą. Więc obowiązki jakieś tam drobne spadły na mnie. Ale wiadomo że tam ogarnąć dom to juz sie trochę powinno umieć itd.
Gdy miałam 15 lat urodziła się moja młodsza siostra. Mama wróciła za granicę gdy mała miała 3 miesiące. Obowiązki opieki nad nią spadły na tatę i na mnie. Chodziłam do szkoły, po szkole zajmowałam się siostrą, spacery itd. I tak w kółko, każde wakacje z nią - bo tata w sezonie wiosenno-letnim jeździ w delegacje w Polskę. Więc od kwietnia do września - normalnie wygląda to tak że rodzinę na codzień tworzę - ja, moja siostra - obecnie ma ona 7 lat i mój brat -16 lat. Mama przyjeżdża od tamtej pory tylko na święta i na 1 miesiąc wakacji, a tata na weekendy. Zakupy, gotowanie, sprzątanie, pranie, zajmowanie sie młodymi - wszystko jest na mojej głowie. Mój brat bardzo dużo pomaga prowadza teraz np. mała do szkoły gdy mnie nie ma, zajmuje sie nią ogólnie bardzo dobrze.
Sytuacja finansowa w domu może nie jest tragiczna ale nie jest tez idealnie.
Nie radzę sobie jednak z pewnym rzeczami i chce by ktoś to ocenił tak z boku.
Po pierwsze czy to jest możliwe że rodzice - wymagają ode mnie cały czas pomocy - że "łaski nie robię, że im pomagam, jak nie chce to nie muszę" . Z racji że sytuacja finansowa w domu jest jaka jest - powinnam iść do pracy, ALE JAK skoro ktoś sie musi zaopiekować rodzeństwem pod nieobecność rodziców. I koło sie zamyka. Rodzice tylko mówią żebym sie uczyła bo to teraz najważniejsze.  Wiec KAŻDY ale to KAŻDY Weekend od początku studiów jestem w domu - jest tylko szkoła - dom, dom - szkoła.
Po drugie  wciąż jest wojna o pieniądze - ze tyle i tyle miesięcznie trzeba mi dać na życie, tyle na opłaty akademika i musi my starczyć i koniec. Dzisiaj np pokłóciłam się z mamą przez telefon - bo twierdzi ze za dużo mi poszło w tym miesiącu już. I że oszukuje ich i w ogóle  ze pewnie pieniądze odkładam sobie. Moi rodzice mają mnie za jakiegoś złodzieja. A ja czasem dołożyć musze ze swojego stypendium bo po prostu mi zabraknie. I nie to ze latam, baluje. Mi na zwykłe potrzeby żywieniowe nie starcza.
Po trzecie - i chyba to jest dla mnie najcięższe - nie umiem sobie tego wytłumaczyć jakoś racjonalnie. W kwietniu 2012 roku po krótkiej znajomości - ale z miłości, oświadczył mi się mój BYŁY już niestety chłopak. Jak prosił rodziców o rękę - to że oni się zgadzają ale po studiach - no okej. Wiadomo że juz inny wiek, inne podejście do życia, niezależność. Rozumiałam i tez tak myślę. I od tamtej pory zaczęło się psuć między rodzicami a mną - od tych oświadczyn. Było, że on taki i taki - wcześniej nie było nic. "Że on z takiej boooooogatej rodziny, to czemu sobie innej nie znajdzie tylko mnie. Że całe życie będę dla niego nikim bo za biedna dla niego jestem. Ze skoro to związek  taki krótki sie rozpadnie nawet jak ślub weźmiemy. Że on jest młody  jeszcze się nie wyszalał. Że jak jesteśmy w związku na odległość - to pewnie mnie zdradza itd.   Że jak zdecyduje na spanie z nim, to żebym się nie zdziwila, ze mnie zostawi za jakis czas, ze jestem tylko jego zabawka". Słuchałam tego wszystkiego przez telefon od mamy , bo tata -nic sie nie wypowiadał o nim. Widział jak przyjeżdża, jak jest pomiędzy nami miał swoje zdanie. Widział że to jest "coś" prawdziwego. A mama widywała mojego narzeczonego tylko jak była w Polsce - a jak jej nie było to bardzo często próbowała mnie jakby odwieść od niego . Nie mówiła tego , ale ja tak wlasnie czylam. Ja słuchałam tego i sama zaczelam jakies rozne jego wady dostrzegac, pozniej zaczelismy sie klocic o byle co tak naprawde - bo mi wciaz cos nie pasowalo. On sam Mi powiedział - ze od tych zareczyn sie zmieniłam. I ja teraz dopiero to widze - zaczelam byc taka jak moja matka. Zaczelam go krytykowac, docinac mu - zaczelam ranic czlowieka którego Kocham. BOŻE!!! OSobie mi najblizszej zaczelam wbijac noz w plecy...
ROZSTALISMY SIE POL ROKU PO OSWIADCZYNACH bo on nie wytrzymal,tak jak ja nie wytrzymuje teraz. Tego co sie dzieje.
I teraz ??.co z tego ze nie jestem juz z nim. Jak rodzice wciaz go wspominaja ja probuje zapomniec o milosci mojego zycia a oni, ze jak on przyjezdzal to cos tam. Ze jak cos sie im przypomni jakas sytuacja to ze on zachowal sie tak wspaniale.  Ze mial smieszne zarty. Ze go widzieli ostatnio, ze napewno zaluje ze mnie zostawil tak z dnia na dzien bo bylo widac ze mnie kocha itd. Niby nie jestem z nim a wciaz czuje jego obecnosc...
Tak zalowal owszem wrocilismy do siebie we wrzesniu 2013 ale na krotko bo znow odszedl z dnia na dzien , chociaz zauwazyl ze sie zmienilam po tym rozstaniu, sie wyciszylam, ze jestem taka jak mnie poznal.

I konczac te opowiesc mojego beznadziejnego zycia zastanawiam sie...  Czy to normalne, abym wychowywala wlasna siostre, nie majac swojego zycia__.. JA dla niej poswiecilam tak naprawde swoj zwiazek, nie moglismy pojechac tu czy tam bo kto zostanie z malymi, nie moge sie z nim spotkac bo kto z mala zostanie itd.
Czy moi rodzice przypadkiem nie pozwolili mi za niego wyjsc wtedy, bo jestem dla nich tania sila robocza wiem ze nie powinnam tak myslec ale TAK SIE CZUJE.  Ze teraz gdy jest troche ciezko finansowo, nie mysla ze jakbym byla z nim to im by bylo lzej . Bez przerwy zarzucaja mi - że to ze mnie zostawil, to moja wina bo mam taki charakter a nie inny.

Jest mi teraz w tym momencie bardzo ciężko, po pierwsze sytuacja w domu po drugie nadal kocham tego człowieka, ale juz nic sie nie da zrobić.  Jestem sama moje zycie towarzyskie legło w gruzach bo najbliższe koleżanki maja swoje 2 polowy wiec i czasu mniej.. Czuje ze NIE MAM NIC tak naprawde, coraz czesciej zastanawiam sie nad sensem swojego zycia i stwierdzam ze mnie przy zyciu juz nic nie trzyma, oprocz mojego rodzenstwa bo to ich kocham najbardziej, Co do rodziców to czuje ze wiecznymi pretensjami, zrzuceniem na mnie odpowiedzialności za rodzenstwo, przez to swoje rozstanie, rozwalenie mojego zwiazku  ZNISZCZYLI mi zycie. I nie wiem jak sobie mam z tym zalem radzic, bo on z miesiaca na miesiac narasta, ja trace checi do życia. Czuje cholerna pustke .. Że to wszystko jest jakies NIEZDROWE..  Relacja moja z rodzicami ?.

NIECH KTOS ODPISZE!!!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: DRAMAT

W wieku 23 lat, ba już wcześniej, zrobiono z ciebie dorosłą matkę dwójki dzieci, która musi wszystko wokół ogarnąć. Jestem porażona takim wyzyskiem. Tracisz młodość, zamiast cieszyć się okresem studenckiego luzu, zabawy, ty już przeskoczyłaś do etapu życia 40-letniej kobiety. Masz rację, to jest niezdrowe. Twoi rodzice cię wykorzystują. Rozumiem, pomoc rodzinie w drobnostkach, ale na miłość boską! Ty wychowujesz własne rodzeństwo, bo rodzice (szczególnie matka) nie poczuwają się do obowiązku! Zapieprzasz na dwóch etatach (szkoła, wychowywanie) a rodzice wymagają jeszcze trzeciego (pracy)! To jest dla mnie nie pojęte. NIE MASZ obowiązku zajmować się tym wszystkim. MASZ obowiązek zająć się sobą. Już widzę, jak masz możliwość skupić się na nauce skoro nie masz nawet weekendu na odpoczynek. Na pewno jesteś zmęczona, a to odbija się na nauce. W jednym twoi rodzice mają rację- nauka jest najważniejsza, bo dzięki niej możesz wyrwać się z tej PATOLOGII. Twoja matka jest toksyczna. Pojawia się raz na jakiś czas, udział w życiu twoim i twojego rodzeństwa ma nikły a stara się wszystkim rządzić.

O ile to tylko możliwe, spróbuj się odciąć od tego wszystkiego. Nie przyjeżdżaj do domu, a jeśli już jedziesz, to nie odwalaj roboty za twoich rodziców. Będę chamska i wredna- zrobić dzieci łatwo, ale zająć się nimi ciężej. Dlaczego do jasnej ciasnej to ty masz wychowywać rodzeństwo?! Na wychowywanie będziesz miała czas jak będziesz miała własne dzieci. Nie wcześniej. Teraz wychowaniem powinna zająć się matka i ojciec, to ich zas*rany obowiązek. Odetnij się w miarę możliwości od pieniędzy matki (bo widzę, że to dla niej najważniejsze. Ty tyraj, gotuj obiady, sprzątaj a ona da ci z łaski kilka groszy które ledwo ci starczają na życie), kiedy nie będziesz poświęcać czasu na bycie panią domu, będziesz miała czas na to, by znaleźć pracę, choćby na weekendy. A to już coś, będziesz samodzielna, nie będziesz potrzebowała pieniędzy matki, nie będziesz się czuła zobowiązana do robienia wszystkiego za nią. Z rodzeństwem kontakt utrzymuj, nie ich wina przecież, że mają nieudolnych rodziców. I twoja też nie. Ale od rodziców próbuj się odciąć. To potrwa długo, ale wierzę, że ci się uda.

Kiedy rodzice przestaną mieć tak ogromny wpływ na twoje życie, kiedy nie będziesz na ich usługach (inaczej się tego nie da nazwać) i nie będziesz już wykorzystywana i manipulowana, może uda ci się odnowić kontakt z byłym. Zobaczy, że zdrowiejesz (bo obecna sytuacja jest chora, trawi twoje życie jak nowotwór) i być może uda się naprawić stosunki między wami. Niekoniecznie znów będziecie parą, ale może chociaż ponownie się zaprzyjaźnicie, a uczucie może powrócić z czasem.

Życzę ci powodzenia i dużo, dużo siły- będzie ci potrzebna. Nie możesz tkwić w tej chorej sytuacji. Za szybko cię zmuszono, byś dorosła.

3

Odp: DRAMAT

"  Czy to normalne, abym wychowywala wlasna siostre, nie majac swojego zycia__.. JA dla niej poswiecilam tak naprawde swoj zwiazek, nie moglismy pojechac tu czy tam bo kto zostanie z malymi, nie moge sie z nim spotkac bo kto z mala zostanie itd.
Czy moi rodzice przypadkiem nie pozwolili mi za niego wyjsc wtedy, bo jestem dla nich tania sila robocza wiem ze nie powinnam tak myslec ale TAK SIE CZUJE.  Ze teraz gdy jest troche ciezko finansowo, nie mysla ze jakbym byla z nim to im by bylo lzej . Bez przerwy zarzucaja mi - że to ze mnie zostawil, to moja wina bo mam taki charakter a nie inny."

O zgrozo... ta sytuacja nie jest normalna.. tak jak ktoś napisał jest PATOLOGICZNA!!!!!
Wiesz, szacun dla Ciebie,że nazywasz ich rodzicami bo według mnie na to miano nie bardzo zasługują. Boże co to za ludzie są...
Twoi rodzice Cię WYKORZYSTUJĄ jak tylko to możliwe.Szczęście w nieszczęściu ze nikt zanim osiągnęłaś pełnoletność nie zgłosił Twojej rodzinnej sytuacji do opieki bo być może dzisiaj Twoje rodzeństwo i Ty poniewieralibyście się w obcych domach a Twoja zaborcza matka już nie miałaby balastu i nie musiałaby tracić pieniążków na odświętny powrót do domu.

4

Odp: DRAMAT

Odciąć się od rodziny, nie jezdzić do domu - ok. Rozumiem że to najlepsze wyjscie dla mnie.
Ale ja nie wytrzymam bez zobaczenia mojej siostry.. Bez rozmowy z bratem..  JA oprócz nich nie mam nikogo z kim moge normalnie porozmawiac.. Poprostu jak ich nie widze te kilka dni to szlag mnie trafia a kilka miesiecy to juz w ogole abstarkcja.
Nie wyobrazam sobie tego

5

Odp: DRAMAT

Zanim mnie zbanują za poprzednią wypowiedź to chciałbym tylko powiedzieć że Cię podziwiam.
Serio.
Wydaje mi się że wyjście jest jedno. Dokończysz studia bez zmian w obecnym życiu.
Potem się usamodzielnisz, znajdziesz pracę i wszystko będzie dobrze.

6

Odp: DRAMAT

Zgadzam się z missF, to jest niewyobrażalna sytuacja. Przepraszam bardzo,jak się nie jest w stanie wychować samemu dzieci i zapewnić im normalne życie to po co sie na nie decydować? Musisz zacząć myśleć o sobie..Nie odcinaj się od rodzeństwa ale pokaż też, że na każde zawołanie rodziców nie będziesz wszystkiego robila

7

Odp: DRAMAT

Zal mi Cie autorko, bo wygląda na to, że specjalnie obrzydzili Ci Twojego narzeczonego, żeby związek sie rozpadł i żebyś nadal była na ich posługi.

8

Odp: DRAMAT

Popieram osoby powyzej. Nie bede pisac, ze jestes manipulowana przez rodzicow, bo to sama dokladnie wiesz, a i moi poprzednicy to pisali. Gdybym byla na Twoim miejscu i miala juz dosc bycia sluzaca swych rodzicow to:
1.zadzwonilabym do matki i powiedziala: teraz to Ty, mamo, przejmujesz SWOJE obowiazki, ja mam wlasne zycie, chce je jakos poskladac, bo do rozwalenia go przyczyniliscie sie oboje z tata (skrupulow bym raczej nie miala, a matka powinna poczuc wyrzuty sumienia, bo inaczej nie bedzie jej spieszno, by Cie odciazyc);
2. zaczelabym szukac pracy, jak juz ktos pisal, chociaz na weekendy;
3. dalej bym utrzymywala kontakt z rodzenstwem, bo widac, ze sa dla Ciebie wazni, a przeciez rodzice nie zabronia Ci spotykania sie z bratem i siostra???
4. postarala sie odnowic relacje z bylym narzeczonym. Pisalas, ze to bylo cos powaznego, wiec warto walczyc.
5. zaczela myslec egoistycznie (oczywiscie z umiarem). Zczelabym myslec o sobie, o wlasnej przyszlosci.

Im dluzej bedziesz zwlekac z postawieniem sie swoim rodzicom, tym trudniej bedzie Ci tego dokonac. Bedziesz wychodzic z zalozenia, ze taka Twoja rola, ze tak ma byc. Dasz sobie wmowic najgorsze klamstwo: ze rodzina nie poradzi sobie bez Ciebie. Poradzi, poradzi, ale rodzicow masz bardzo cwanych, wykorzystujacych Cie. Matce powiedz, ze przysylaniem pieniedzy (ktorych i tak ledwo starcza) nie zdobedzie tytulu Matki Roku. Niech zajmie sie swoimi dziecmi i nie wpedza Cie w poczucie winy. Nie daj sobie wmowic, ze rozstanie z chlopakiem to tylko Twoja wina- to wina chorej sytuacji, w jaka wpakowali Cie wlasni rodzice...
Pamietaj, to Twoje zycie. Ty sobie je ukladasz. Nikt nie ma prawa miec Cie na wylacznosc po to, bys odwalala za niego czarna robote. To Ty decydujesz. Mysle, ze powinnas sie uniezaleznic, na ile to tylko mozliwe. By nie dac rodzicom karty przetargowej w postaci tego, ze Cie utrzymuja... Wspolczuje bardzo bezmyslnych rodzicow-manipulatorow...

9

Odp: DRAMAT

Ewika99
namawiasz mnie do odnowienia relacji z byłym narzeczonym - jak Twoim zdaniem mam to zrobć? Zostawił mnie, wrócił i znów zostawił. Mieliśmy - za moją prośbą się nie kontaktować, on sie zgodził, Wtedy sądziłam że to najlepsze wyjście z tej sytuacji. Wiem że tego nie wytrzymam i albo znów on się odezwie za jakiś czas albo ja się złamię.
Tylko jak odnowić ten kontakt??? Tak z dnia na dzien ? Od września się nie odzywaliśmy - wiem że to mi pomogło chociaż trochę tak samo jak znalezienie pracy.

10

Odp: DRAMAT

Droga autorko, odnowienie kontaktu z bylym chloakiem to tylko moja sugestia. Jezeli nie chcesz, to nie musisz tego robic. Zreszta chyba nie jest to na pierwszym miejscu "listy najpilniejszych rzeczy do zrobienia". Skup sie najpierw na tym, by wyrwac sie spod kontroli rodzicow, z tej toksycznej relacji. To musisz teraz uwazac za proirytet, jezeli naprawde masz dosc bycia wykorzystywana. Jezeli chodzi o odnowienie relacji z chlopakiem: tu juz masz Ty pole do popisu, sama musisz przemyslec, jak to zrobic i czy w ogole chcesz to zrobic. Pamietaj, nic na sile. Mam nadzieje, ze Ci sie wszystko ulozy po Twojej mysli smile

11

Odp: DRAMAT

Tak wiadomo ze jest jakas selekcja - rzeczy ważnych i ważniejszych big_smile

12

Odp: DRAMAT

Po pierwsze - jesteś MEGA dzielną i cudowną osobą. Dobrze, że Twoje rodzeństwo może na Tobie polegać.

Po drugie - musisz koniecznie się wyprowadzić i zacząć żyć swoim życiem. Z rodzeństwem dalej możesz spotykać się i utrzymywać kontakt. Brat ma 16 lat, jest już prawie dorosły. 7-letnia dziewczynka to już nie niemowlę.

Musisz, ale naprawdę MUSISZ zacząć żyć dla siebie. Masz jedno życie.

13

Odp: DRAMAT

Cynicznahipo- nic dodać nic ująć ;-P, ah Ci rodzice ... coś o tym wiem.

14 Ostatnio edytowany przez verdad (2014-01-31 11:22:28)

Odp: DRAMAT

A matka to po co siedzi za granica, skoro malo zarabia ?
Lepiej by sie dziecmi i domem zajela.
W wieku 15 lat musialas się zajac niemowleciem ? Podziwiam.
Ale w tygodniu, jak jestes na studiach, to ojciec sie zajmuje dziecmi ?
A gdybys powiedziala,ze w weekend nie przyjedziesz, bo musisz sie uczyc ? A w kolejny weekendze idziesz na imprezke ? To chlopina prędko sciagnal by matke zza tej granicy.


Ale chociaz dobrze,ze rodzice pozwolili Ci studiowac.

Odp: DRAMAT

No jeszcze tego brakowało by zabronili jej studiowroać...
Budzi się w człowieku agresor, gdy czyta coś takiego. Bardzo Ci współczuję takich rodziców, całej tej chorej sytuacji. Po części Cię rozumiem, moja mama również wyjechała za granicę do pracy. Takie czasy, za coś trzeba żyć. Na głowie mam jeszcze dziadka, którym trzeba się zająć. Czasem mam już wszystkiego dość, mama w pracy, tata w pracy, w domu masa roboty i dziadek, który nie pamięta własnego imienia. Do tego nauki mam mnóstwo, więc rozumiem jak to jest ciężko pracować od rana do wieczora. Całe szczęście rodziców mam kochanych i wiem, że nie jestem sama, tata zawsze pomoże. Mama zabrała ze sobą młodszego braciszka, bym nie miała tak dużo na głowie. Kurcze, gdy czytam takie rzeczy, jestem szczęśliwa, że mam takich a nie innych rodziców a z drugiej strony smutno mi, że są na świecie rodzice, którzy traktują swoje dzieci jak robotników. Nie mam w zwyczaju oceniania osób, których nie znam, ale trzeba przyznać, że w tej kwestii są cholernie nie w porządku, zwłaszcza twoja mama. Dlatego bardzo Cię podziwiam.
Mimo to musisz powiedzieć dość. Musisz! Ta sytuacja toczy Cię od środka. Musisz wyjąć tego robala, zgnieść go i wyrzucić. Inaczej Cię zeżre. To będzie szalenie trudne, ale odwagi. Trzeba ją w sobie znaleźć, bo nikt za Ciebie tego nie zrobi. Tak jak już ktoś napisał, im dłużej będziesz z tym zwlekać, tym trudniejsze będzie odcięcie się. I poszukaj sobie pracy(radziłabym zaczęcie poszukiwań już teraz, by nie zostać na lodzie, gdy już wyrwiesz się od rodziców), wierzę w to, że Ci się uda. Trzymam kciuki.

Co do Twojego faceta, to dość dziwna sytuacja, postaram się odpowiedzieć w drugim wątku. W każdym bądź razie teraz przede wszystkim skup się na sobie. Twoja siostrzyczka gdy dorośnie nie chciałaby żyć z poczuciem winy, że dla niej zmarnowałaś swoje życie.

16

Odp: DRAMAT

Jesteś wykorzystywana w jak najbardziej obrzydliwy sposób. To jest patologia. Powinnaś się usamodzielnić i dom rodzinny opuścić, bo inaczej nie zauważysz,jak do końca Ci życie spartolą, w imię własnego egoizmu.

Próbowałaś byłemu narzeczonemu wyjaśnić jak Cię rodzina traktuje? Może udałoby się odnowić coś z nim, jeżeli zdecydowałabyś się na zerwanie z rodzicami (oczywiście nie z rodzeństwem, które tu nic nie jest winne)?

17

Odp: DRAMAT
sluuu napisał/a:

Cynicznahipo- nic dodać nic ująć ;-P, ah Ci rodzice ... coś o tym wiem.

Cóż... ja też niestety coś o tym wiem. Nawet za dużo...

18

Odp: DRAMAT

Cześć. Niewątpliwie przeżywasz dramat. Współczuję Ci. Jakoś to dziwnie w twojej rodzinie to wyszło. Zostałaś wmanipulowana w coś, z tego co piszesz. W pewnym momencie przestałam już czytać , bo za dużo tego było, pewnie wrócę do tego, ale tak jak sama piszesz takie "błędne koło się zrobiło", chcesz wyrwać się z tego kieratu, a nie umiesz, ciągle jakieś zobowiązania itd. Moim zdaniem nie powinnaś wszystko mówić mamie, zachowaj jakieś tajemnice dla siebie, dlaczego musisz się jej z wszystkiego spowiadać ? Na pewno wiesz, jak to wszystko zrobić. Odetchnij i przystopuj.

19 Ostatnio edytowany przez madel (2014-01-31 20:03:51)

Odp: DRAMAT

Znam podobna sytuacje mojej sasiadki. Byla to najstarsza dziewczyna, z piatki rodzenstwa. Wychowywala najmlodsze, jako nastolatka, bo rodzice albo sie klocili, albo nie mieli pieniedzy. Ona bawila rodzenstwo, sprzatala, robila im posilki. Rodzice  bili ja i  pozostale dzieci kablem od zelazka.
Najstarsza dziewczyna uciekla przed ojcem do mnie, do sasiadki,  bo ojciec chcial ja przegnac z mieszkania i bic. Nie studiowala, bo nie dala rady, zachorowala na anoreksję.Potem wzięla prace na produkcji, gdzie poznala spokojnego chlopaka i wziela z nim slub. Uciekla tym sposobem od patologiczych rodzicow.

Odp: DRAMAT
madel napisał/a:

Znam podobna sytuacje mojej sasiadki. Byla to najstarsza dziewczyna, z piatki rodzenstwa. Wychowywala najmlodsze, jako nastolatka, bo rodzice albo sie klocili, albo nie mieli pieniedzy. Ona bawila rodzenstwo, sprzatala, robila im posilki. Rodzice  bili ja i  pozostale dzieci kablem od zelazka.
Najstarsza dziewczyna uciekla przed ojcem do mnie, do sasiadki,  bo ojciec chcial ja przegnac z mieszkania i bic. Nie studiowala, bo nie dala rady, zachorowala na anoreksję.Potem wzięla prace na produkcji, gdzie poznala spokojnego chlopaka i wziela z nim slub. Uciekla tym sposobem od patologiczych rodzicow.

znam podobny przypadek, gdzie dziewczyna miała na głowie czwórkę rodzeństwa. Nie skończyła nawet podstawówki bo zwyczajnie nie miała kiedy. Więc autorko...zawsze może być gorzej smile Skoro ludzie wyszli z gorszych bagien, to ty też możesz smile Odwagi i wiary smile

21

Odp: DRAMAT

minęło już tyle czasu ale wcale nie jest lepiej...
Rodzice mnie traktują jak jakąś pomoc domową, jak mówię że w ogóle mnie nie szanują, zawsze jest że ja posprzątam, ja sie zajmę siostra, ja to zrobie ja zrobię tamto, to oni na to szczegolnie matka ze to JEST MÓJ OBOWIĄZEK im pomagac, OBOWIĄZEK...
JAk ostatnio mialam dosc i mowie, ze mnie wykorzystuja na kazdym kroku, ze traktuuja jak sprzataczke swoja, ze moje zycie to tylko dom i szkola, szkola dom. To moja matka na to że ja majac 23 lata to juz bym chciala wszystko miec, ze tylko mi rozrywki w glowie, ze najlpeiej to bez obowiazkow sobie zyc , i od nich tylko kase ciagaac - takie pieprzenie.
Ja mowie ze nie chce miec dzieci - bo naprawde rzygam na sama mysl o tym ze cale zycie mam sie zajmowac domem, bawic kolejne dzieci, to matka z ojcem na to ze smieszna jestem.
NAjbardziej mnie boli to Mój były rzeczywiscie mial rację - ONI Nie pozwolili mi za niego wtedy wyjsc , tylko dopiero po studiach nie dlatego, ze wtedy bylismy mlodzi, tylko dlatego ze caly ich plan poszedl by w gruzy. A tak ma kto domu popilnowac, posprzatac, mala sie zajac.
I tylko ciagle mi wypominaja, ze jak mi tak zle - to bylo wtedy sobie pojsc do mojego byłego, albo ze kłóce sie z nimi bo mam do nich zal o to ze mi nie pozwolili wyjsc za niego .
Zgadza sie zal mam OGROMNy, I boje sie ze on nigdy nie minie, zwlaszcza ze widze po tylu latach ze nic sie nie zmienia, a wiem ze on byl "ta osoba". Jednym słowem moi własni rodzice rozjebali mi zycie.
MAtka tłumaczy ze pewnie on nie jest mi pisany, ze kogos jeszcze poznam, ojciec ze jak ma byc mój to bedzie. Ta napewno... mam 23 lata, checi do zycia zadnych. zastanawiam sie kiedy wszystko sie pouklada i bedzie normalnie , najgorsze jest to wspominanie bylego... to jest jak niekonczacy sie koszmar. albo moi rodzice go wspomniaja, albo spotykam kogos z jego rodziny i znow to wraca.  Minęło juz tyle czasu a ja zyc normalnie nie umiem, wstaje mysle co u niego, klade sie spac mysle co u niego, spotkam kogos z jego rodziny , serce mi wali jak mlot.. jeszcze ten koszmar w domu.
Jak sobie pomysle ze ktos inny mialby mnie dotykac albo mialabym sie komus zwierzac niedobrze mi sie robi. W ogole ja nie wyobrazam sobie zeby ktos inny byl na jego miejscu, to jest poprostu nie do wytlumaczenia. Pokochalam czlowieka z ktorym nie moge byc i bez ktorego teraz zyc nie umiem. sa dni kiedy nie chce mi sie juz zyc nawet...
zanim pojde spac musze raz na 3-4 dni wypic drinka albo piwo bo to mnie rozluznia, spie spokojnie.
istna m a s a k r a.
widze to wszystko ale nie wiem juz co mam z tym zrobic.
psycholog mi nie poradzi bo tylko kase wzial ostatnio i zadej pomocy, nie wiem poprostu nie wiem

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » DRAMAT

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024