Nie potrafię poradzić sobie z tym sama... ..Sytuacja jest dość trudna... Jestem mężatką od 9 lat mam fantastyczne dziecko i teoretycznie powinnam być szczęśliwa bo niczego mi w życiu nie brakuje oprócz miłości. Moje małżeństwo od dawna to fikcja i tylko się tolerujemy bo tak wypada, bo jest dziecko a zupełnie się nie dogadujemy już od co najmniej pięciu lat. Nawet się nie kłócimy. To co było kiedyś wygasło już totalnie i nawet ze sobą normalnie nie rozmawiamy. Spotkałam faceta i niemalże od razu zaiskrzyło. Nasz romans trwał rok - on żona i dziecko. Początkowo z mojej strony to było oderwanie się od rzeczywistości bo było inaczej bo ktoś się mną interesował ale później zakochałam się tak jak tylko się da zakochać... Mieliśmy wspólne plany na wspólne ułożenie sobie szczęsliwego życia razem z dziećmi. Cały ten czas twierdził , że nie chcę być ze swoją żoną, że to mnie zawsze szukał i roztoczył wizję wspólnego życia w którą uwierzyłam. Chciałam odejść od męża on miał odejść od żony... i mieliśmy zamieszkać razem. A teraz wszystko się skończyło... powiedział że to koniec... bo ma rodzinę. Czuję się jak zabawka wyrzucona do śmieci. Dlaczego namawiał mnie do wspólnego życia do tego żebym zostawiła męża i żebym z nim założyła rodzinę, żebyśmy mieli dziecko... jak stchórzył w momencie jak jego żona dowiedziała się o wszystkim. Najgorsze, że kocham go do szaleństwa i naprawdę gotowa byłam i jestem odejść od męża. Nie potrafię też dogadać się z moim mężem i spróbować od początku. I jeden i drugi jest naprawdę dobrym człowiekiem. Tylko jednego kocham a drugiego nie. Jeszcze trochę i naprawdę oszaleję. Nie potrafię zrozumieć dlaczego ja byłam zdolna zacząć wszystko od początku z nim a on twierdząc że mnie kocha wrócił do niej. Nie prosiłam się żeby rozbijać jego małżeństwo tak jak on moje. to wszystko zaszło za daleko.
2 2014-01-28 01:07:43 Ostatnio edytowany przez myszka50 (2014-01-28 01:08:40)
Poszukaj sobie trzeciego.tak bardzo chlodno przeczytalam twoj watek .masz meza nie kochasz wiec wez rozwod ,po co siedzisz z kims kogo nie kochasz!!! To smieszne.dla dziecka !!!ha ha dziecko myslisz ze nie widzi ze matka i ojcie chodza kolo siebie jak obcy ludzie .ty sie dziwisz ze maz nie chce z toba zaczac od poczatku????ja sie nie dziwie .nie wyszlo ci z lovelasem co zawinal tylek do zony,bo tam wie co ma , ty myslisz ze twoj maz jak pogotowie ratunkowe ???powinien sam twoj maz zalozyc sprawe i miec spokoj
Nowe zycie i wspolzycie zaczyna sie po zakonczeniu poprzedniego zwiazku .oszalejesz???niby czemu ???
Dobrze ci tak, za qrestwo powinno ponosic sie kare.
Poza tym, w tym krotkim poscie ukazalas jak nedzne cechy soba reprezentujesz.
1 - wyzej wymienione qrestwo
2 - tchorzostwo
3 - skrajny egoizm
Posiadasz tez zajebista nieumiejetnosc prawidlowej oceny ludzi i sytuacji.
Przykladem na to jest twoja opinia na temat palanta z ktorym zdradzalas swojego meza.
Otoz uzmyslow sobie ze "dobry czlowiek" nie zdradza zony i nie porzuca rodziny.
"Dobry czlowiek" nie wchodzi w niczyje malzenstwo i nie rozbija go.
Jestes smieszna w swoim zalu i pomysle na wyjscie z goowna ktore spowodowalas.
Tak, ucieknij w szalenstwo, biedna, slaba, bezwolna kobietko bo "opiekun" wrocil do zony i juz cie nie wybawi z koszmaru twojego malzenstwa.
A twoja refleksja na koniec po prostu mnie powalila ![]()
szkoda ze nie mialas takich przemyslen kiedy pierwszy raz sciagalas gacie
i wtedy kiedy snulas ze swoim lovelasem strategiczne plany rozwalenia dwoch rodzin...
Wtedy jeszcze nie poszlo za daleko - szlo po twojej mysli ![]()
Umialas sie bawic cudzym zyciem to teraz niech zycie zabawi sie toba:)
po co siedzisz z kims kogo nie kochasz!!! To smieszne.dla dziecka !!!
Dla dziecka ???
Jakby robila to dla dziecka to nie rozwalalaby mu rodziny.
Robi to z wlasnej wygody i tchorzostwa.
myszka50 napisał/a:po co siedzisz z kims kogo nie kochasz!!! To smieszne.dla dziecka !!!
Dla dziecka ???
Jakby robila to dla dziecka to nie rozwalalaby mu rodziny.
Robi to z wlasnej wygody i tchorzostwa.
Zle mnie zrozumialas ona napisala ze dla dziecka !wiec ja z wykrzyknikami to powtorzylam .
Jest beznadziejna w zyciu .masakra!!!!
Piszesz, że jeden i drugi jest dobrym człowiekiem, tylko jeden już się przejadł w codziennym życiu a drugi ma posmak nowości i zakazanego owocu. Tak właśnie widzę tą wielką miłość.
Nie jest ci dobrze z mężem? Rozstań się z nim, nie unieszczęśliwiaj jego i siebie, ale przy okazji nie rozbijaj innego małżeństwa. Chciałaś odejść do innego, ale już bez tego innego nie masz odwagi...
Jakoś trudno mi wykrzesać w sobie współczucie, dla kobiety, która sama będąc mężatką próbuje rozbić inne małżeństwo, a potem tak strasznie cierpi, gdy jej się to jednak nie uda
Jest takie powiedzenie które świetnie pasuje do sytuacji:
'Kobieta bierze sobie kochanka, żeby odejść od męża, mężczyzna bierze kochankę, żeby zostać z żoną"
Pomysl ze wrocil bo moze bylas odskocznia jego .poczuj sie wykorzystana i oszukana .ale i tak samo twoj maz czuje sie twoj maz .co co przysiegi przed oltarzem chyba sluby co niektorzy zawieraja dla tej bialej kiecki ktora oznacza symbol czystosci.
Kochas juz nie chce wiec dalej dobry bylby maz ten jelen ktoremu doprawilas rogi .mysle ze nie otrzymasz tu na forum pochwaly za swoje umizgi do obcych facetow..jak po takim czyms mozna usiasc z mezem do jednego stolu ,dzielic jedno loze ,patrzec w oczy i udawac ze nic sie nie stalo.jak bys miala za grosz ambicji to bys tak nie postepowala.twoje motto zycia ,,z braku laku dobry i kit ,,
Dobrze ci tak, za qrestwo powinno ponosic sie kare.
Poza tym, w tym krotkim poscie ukazalas jak nedzne cechy soba reprezentujesz.
1 - wyzej wymienione qrestwo
2 - tchorzostwo
3 - skrajny egoizm
Sprawiedliwie byłoby, gdyby karę poniósł również kochanek, gdyż również posiada w/w cechy. No ale cóż - był sprytniejszy.
Neoksa- kara za karmienie się iluzjami, a nie faktami. ILUZJA (wizje waszej przyszłości, wspólnego szczęścia) FAKTY (oboje macie rodziny, czy mężczyzna który oszukuje żonę-może kiedyś komukolwiek dać poczucie bezpieczeństwa?)
Spokój możesz sobie jeszcze wypracować. Pierwsze to skupcie się z mężem na rozwiązaniu waszej sytuacji. Jeśli się nie kochacie, trzeba będzie się rozstać, bo inaczej nigdy nie będziesz szczęśliwa, nawet jeśli spotkasz wolnego mężczyznę.
Wiesz, to są dobre rady. Nie widzę innego wyjścia, które mogłoby być korzystne dla Ciebie.
no jak mógł
w końcu miał wybór
zona - pierwsza wielka milość, której obiecał wspólne zycie, opiekę, troskę i miłośc do grobowej deski. tworząca z nim rodzinę dzień po dniu, uczciwa, mają dziecko, czeka na niego codziennie- nie wie, na co go stać, naiwna, uczciwa, zakochana...
kochanka - tez zona, ale taka, która ma w dupie swojego męża, nie waha się zdradzać, szkalowac go publicznie, bezwolna, słaba - gotowa rzucić męża- pod warunkiem, że ty kochanku dasz się zaprząść w ten sam kierat, w jakim był mój mąz - ja będe wiecznie niezadowolona, sfrystrowana i poszukująca nowy obiekt fascynacji. kochanka- bez zasad, bez skrupółów, chętna na wszystko, oszukująca męża i dzieci, kłamiąca
dylemat...
biedny miś...
Jak mi przykro..
Masz to, na co zasłużyłaś.
Tylko dzieci szkoda.
Jedno jest ok ma wspaniale dziecko tylko szkoda ze dziecko nie ma wspanialej matki .
Neoksa ... jeśli nie jesteś szczęśliwa, to zrób najpierw porządek w swoim własnym życiu i ze swoim własnym życiem.
Jeśli małżeństwo jest dla Ciebie tylko pasmem udręk, rozczarowań i nieszczęścia, to czy nie powinnaś pomyśleć nad rozstaniem ?
Odejdź od męża dla siebie, a nie dla innego faceta, bo takie działanie z góry skazane jest na porażkę.
Zastanawia mnie u Ciebie swoisty brak konsekwencji.
Piszesz, że jesteś z mężem dla dobra dziecka. No i OK, chwała Ci za to, że potrafisz uznać dobro innej istoty jako nadrzędne.
Ale co się stało z tym dobrem Twojego dziecka w momencie w którym poznałaś swojego kochanka ?
Wtedy dobro dziecka przestało już być ważne, czy dobrze rozumiem ?
Nie potrafisz kochać męża, ok.
Więc dlaczego nie odejdziesz od niego ? Dlaczego nie powiesz mu szczerze o swoich uczuciach, lub o ich braku i nie dasz mu szansy na uczciwe życie, bez uciążliwego poroża ?
Z pewnością jest na świecie jakaś kobieta, która Twojego Męża pokocha i będzie go ceniła.
Dlaczego zamiast grać w otwarte karty zdradzasz ?
Uważasz, że to dobry pierwszy krok do nowego życia ?
Jeśli jesteś gotowa odejść od męża, to dlaczego tego nie zrobisz ?
I to dla siebie, a nie dla jakiegoś byle ... (ekhem) ...
14 2014-01-28 11:56:01 Ostatnio edytowany przez wiktoRR (2014-01-28 11:59:02)
i skonczylo sie jak w wiekszosci przypadkow
co maja w glowie kobiety ktore lykaja slodkie slowka?? czyny tylko czyny sie licza !
juz przestaje sie dziwic ze jakis tam koles oszukal 30 kobiet na kase
)
Czujesz sie jak zabawka? Hmm chyba nie da sie ukryć,że nią byłaś.. A On ,no cóż może sie dobrze zabawił ale nigdy tak naprawde nie planował rozstania z zoną.. A ty słyszałaś od niego to co chciałaś usłyszeć..A ty teraz w główce analizujesz sobie wszystko, każde jego słowo, zachowanie.I do jakich wniosków dochodzisz? Że kłamał ?
To powiedz mezowi ze go w rogi walilas .ha ha wtedy by sie okazalo ze to tylko ty uwazalas za fikcje wasze malzenstwo ,bo zapewne maz wpadl by w szal i pogonil cie
A mnie rozwaliło to zdanie....
......Moje małżeństwo od dawna to fikcja i tylko się tolerujemy bo tak wypada.....
Nooo, jest wiele perelek:)
Poczytalo by sie jeszcze, ale obstawiam ze niestety autorka watku juz sie tu nie pojawi.
ale ja musze sprostowac - nie wrócił do żony
przecież nigdy od niej nie odszedł....
20 2014-01-28 15:12:13 Ostatnio edytowany przez onazona (2014-01-28 15:22:32)
wiecie co - czytam te wasze odpowedzi i zastanawiam sie, czy Wy jesteście kobietami? czy kiedokolwiek miałyście problemy z zyciem? ze związkiem - chyba nie...jeśli tak- to chyba były wyimaginowane...
Kobieta napisała jasno- w związku z mężem jest formalnie- bo tak jest lepiej dla dziecka- bo faktycznie jest- nie napisala nic, że zalezy jej na tym związku a ktoś bezwiednie skomentował - "Ty sie dziwisz, ze nie mąż nie chce z Tobą zacząć od początku" - qrde- może ja czytam bez zrozumienia, ale ja nigdzie nie doczytałam, że ta kobieta się dziwi- pisze jasno o swoim związku - to ich decyzja, podjęli ją wspólnie, a skoro się nie kłócą , to chyba jednak byłą dobra, ktoś inny skomentował - że mąż jej niby czuje się oszukany - a niby dlaczego- przecież układ jest jasny - są ze sobą dla dziecka
Kobieta pomyślała, że spotkała podobnego faceta- takiego jak jej mąż, takiego co jest w podobnym związku jak ona - dlaczego tak ją negujecie? CZy to coś dziwnego, że chciała być szczęśliwa?
TAmten ją zapewniał, że jego związek tak samo nie istnieje- jaki sens męczyć się na siłe (ZRESZTĄ SAMI TWIERDZICIE, ŻE NIE MA)-
myslicie, ze rozwód jest taki prosty - skoro dla Was jest taki prosty i oczywisty to Wam wspólczuję takiego sposobu myslenia- Wy to dopiero jesteście beznadziejni- coś się nie układa - do wiedzenia- nie ma że zaboli niewinne osoby, że konsekwencje będą bolsne - a gdzie próba poszukania najlepszego rozwiązania- w związku gdzie są dzieci, rozwód często bywa najgorszym rozwiązaniem- oni byli na tyle dorośli świadomi, że podjeli taką decyzję, która będzie najmniej bolała- bo z tego co Kobieta napisała - nie bolał ten układ -
sugerujecie, że zapomniała o dobrze dziecka- przecież pisze, że snuli wspólnie plany o wychowywaniu ich razem - tak też można - nie słyszeliście, że są związki, które potrafią razem wychowywać swoje niewspólne dzieci? Przedtem nie spotkała takiej osoby, więc dusiła się w związku - teraz wydawało jej się, że w końcu wyrwie się z tego kieratu- że znalazła kogoś w podobnej sytuacji
dlaczego zarzucacie jej, że rozbiała drugie małżeństwo- z opowieści wynika, ze było już w rozkładzie - to jak już - ten drugi facet wykorzystał sytuacje i zachował się jak to facet, czyli jak świnia- ona może tylko żałować, że była naiwna, ale czy naiwność to grzech? zła wola osoby, która została wykorzystana - ludzie - Wy się czasem zastanówcie- to, że Wasze życie jest jakie jest, nie musi oznaczać, że wszystkich mierzycie jedną miarką - każdą kobietę, która próbuje sobie ułożyć życie z facetem, który jest w nieudanym związku uważacie za tę złą - dlaczego? Przecież ona nie miała zamiaru rozbic żadnego związku - chciała sobie ułożyć życie bazując na tym co twierdził ten drugi- on ją zwyczajnie oszukał udawając, że jest inaczej - twierdząc, że jego małżeństw nie istnieje - przekonując, że też uważa że najlepszym rozwiązaniem będzie zakończenie tych dwóch związków i stworzenie nowego - co niby w tym takiego- sami piszecie- weź rozwód, skoro jesteś nieczczęsliwa w związku- no własnie facet był nieszczęśliwy - ciekawe jakie rady mielibyście dla niego ...
i dodam - nigdy nie rozbiłam żadnego związku, nigdy nie próbowałam tworzyć nowego związku będąc z kimś innym
a rada do neoksy - nie czytaj tych wszystkich bzdur - niestety - faceta olej, nie zastanawiaj się nad skomplikowanymi metodami jego działań i pobudkami, które go do tego skłoniły - faceci tacy są - tylko my potem przez nich cierpimy i jeszcze nam się za to dostaje...paranoja jakaś...
21 2014-01-28 15:24:53 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2014-01-28 15:28:46)
onazona - wiesz dlaczego?
dlatego, ponieważ biedna myszka pogłaskana przez ciebie po głowce byłaby pogłaskana przeze mnie, gdyby:
faktycznie, swiadomie dla obydwu stron - jej małżeństwo jest związkiem formalnym, utrzymanym na zasadzie dobrze prosperującej firmy opiekuńcz - bytowej dla cudownego potomka
faktycznie, świadomie - umówiła się z mężem, że mogą mieć innych partnerów - i dla jej męża fakt zdrady nie miałby znaczenia- bo umówili się na zycie seksualne poza związkiem
facet, z którym postanowiła ułożyc sobie zycie - UŁOZYŁ SOBIE ZYCIE - deklaracja - odejdę od zony, chce byc z tobą - powinna w automatyczny sposób wymusic odpowiedź - to odejdż. kocham cię i poczekam na ciebie
facet, z którym postanowiła ułożuc sobie zycie tkwi w takim samym związku formalnym i dla jego zony znanym faktem jest, że potrzeby seksualne i inne realizują poza formalnym związkiem
twoje podejście i tłumaczenie biednej sierotki jest ok
taką samą motywację miała kochanka mojego męża - 34 letnia, samotna rozwódka, dla której jawiłą się wizja wspólnego życia i ułożenia zycia z facetem, 'Upolowania" partnera i cierpliwe czekanie, ąż mój aktualny mąz zmieni zdanie.. no bo w końcu fajne ciupcianie jest podstawą, dla którego w końcu postanowiłby odejśc od zony?? (chociaż nie deklarował.. nie obiecywał.. ale ona sobie obiecywała)
taką samą motywacją mają biedne znudzone księżniczki, których męzuś nie zaspokaja jakże licznych i niezbędnych potrzeb - a zatem trzeba koniecznie, ale to koniecznie pobudzić się gdzies na zewnątrz - w końcu miała prawo, bo mąż o nią nie dbał??
taką samą motywację mają jakże liczni na tym rynku "zaspokojenia potrzeb sfrystrowanych mężatek" łowcy -zdobywcy, któzy wiedzą, kiedy co powiedzieć, żeby taka biedna, sierotkowata, nieszczęsliwa i samotna misiaczka uwierzyła misiowi
onazona - w nosie mam jej trudne, porąbane zycie z mężem- jej wybór, jej beznadzieja, jej przegrana.
TAK WYBRAŁA
nikt jej nie każe smucic się, bo mąż jest nie dla niej stworzony.. a każden inny dla niej jest....
TAK WYBRAŁA
tego chce
w tym tkwi
to niech tkwi
AMEN
a nie tłumaczy beznadziejnymi wyborami w zyciu swędzenie dupy i naiwność
to, że ona ma życie do dupy, nie oznacza, że lecąc za "swoistym" poczuciem szczęscia z wywalonym do pasa jęzorem, ma prawo iśc na skróty
Bo jej się należy??
gówno tam jej się należy
należy jej się takie zycie, jakie ma
nie ma prawa rozwalać czyjegoś związku i wiązac się z żonatym facetem tylko dlatego, bo jej się nie udało
to oczywiście nie pozbawia odpowiedzialności za decyzje tego faceta.
i to osobna historia
ale kochanka sama wybiera, tworzy dla siebie scenariusz i włązi w gówno
i nie widze powodu, żeby udawać, że to gówno mniej śmierdzi - tylko dlatego - bo ona biedna nieszczęsliwa w małżeństwie jest
'
22 2014-01-28 15:29:45 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-01-28 15:31:20)
A ciekawe jaką motywację z kolei miala kochanka mojego męża...pardon...bylego męża...
onazona...UCZCIWOŚĆ...mówi Ci to coś??
23 2014-01-28 15:34:31 Ostatnio edytowany przez onazona (2014-01-28 15:37:04)
End_aluzja- ja jej nie tłumaczę spróbowałam zrozumieć, bo pojechaliście po niej jak po szmacie i tak pewnie teraz się czuje- a jeśli mam to ocenić chłodnym okiem- to nie ona zawiniła, a ten fagas, który ją oszukał- bo zwyczajnie oszukał - my bab zawsze będziemy za to płącic, a facetom, zawsze ujedzie na sucho- może dlatego, że się nie użalają więc nikt nie ma podstaw by ich negować...
uwążam, że nie zasłużyła na takie potraktowanie- zresztą widać, że nie miałą złych zamiarów- bo ani razu nie spróbowała się obronić, ajk to często robią małolaty opisując swoje historie typu - nie wiem jak się uwolnić z tego związku, okazało się, ze ma żonę itp...ona nie udawała skruchy napisałą czarno na białym jak było- a wszyscy komentujący jak widać dopisali sobie scenki, o których w ogóle nie było mowy - to troszkę nie fair - bo gdyby pewnie "owinęła to w bawełnę" napisała półsłówkami - to inaczej by ja potraktowano...a tak - szkoda mi jej po porstu, bo uważam, że nikt kto chce być szczęśliwy nie zasługuje na potępienie takie jakie jej zafundowaliście - zwróccie na chłodno uwagę - ona zbudowała swoje pojęcie o tym drugim na podstawie jego zachowania- nie przyszło jej do głowy, że jest kłamliwe- a zwyczajnie było - czy dlatego jest winna?
moniaCo- tak myslałam, że większość tych komentarzy to pewnie zdradzonych żon - owszem - czasem ta druga jest winna- ale w tym przypadku widać ewidentnie- zawinił facet, który oszukał aż dwie kobiety - dlaczego wrzucić ją do tego samego worka z tymi wszystkimi babami, którym tylko rozbijanie małżeństw w głowie- nie wydaje mi się, aby ona była z takich...
myslicie, ze rozwód jest taki prosty - skoro dla Was jest taki prosty i oczywisty to Wam wspólczuję takiego sposobu myslenia
Noooo
on sie dopiero staje zaskakujaco prosty w momencie znalezienia "opiekuna" wlasnej doopy
Wybacz ale mi sie nawet komentowac twoich bredni nie chce.
Piszesz targana wlasnymi dylematami.
Pewnie znajdziesz podobny sposob jak autorka tego watku na rozwiazanie swoich problemow malzenskich ![]()
Ps. O zadnym ukladzie z mezem neoksa nie pisala, nie doszukuj sie uczciwosci tam gdzie jej nie ma.
A ja Ci współczuje, bo widać, że czujesz się bardzo samotna i bezradna.
Żyjesz iluzjami, bo przeraża Cię konfrontacja z przykrą rzeczywistością.
Myślę, że stwierdzenia, że jesteś z mężem dla dziecka jest oszukiwaniem samej siebie. Po prostu boisz się być sama.
Nie jesteś przypadkiem dorosłym dzieckiem alkoholika? Bo jeśli tak to terapia by Ci bardzo pomogła, aby się ogarnąć i zmienić twoje życie.
każda mężatka, która znajduje sobie kochanka tłumaczy biedaczka -że przecież z mężem jest tylko formalnie bo rozwód trudny...
doświadczenia zdradzonych facetów - chociażby tutaj na forum, wskazują na to, że akurat ta wiedza jest włąsnością tylko i wyłącznie zdradzającej zony.... męzowie przecierali oczy ze zdumienia - bo zwyczajnie NIE WIEDZIELI, że ich związek jest tylko formalny po trudny rozwód.,,,
onazona - tłumaczysz, że szukała szczęscia- ale to nie jest usprawiedliwienie dla nieuczciwości, oszustwa i zdrady
po prostu nie jest
ja też szukam szczęscia - notorycznie, nonstop i każdego dnia
ale to nie oznacza, że kradnę, biję, zabijam, gwałcę, zdradzam, oszukuję, kłamie
27 2014-01-28 15:42:58 Ostatnio edytowany przez onazona (2014-01-28 15:47:08)
onazona napisał/a:myslicie, ze rozwód jest taki prosty - skoro dla Was jest taki prosty i oczywisty to Wam wspólczuję takiego sposobu myslenia
Noooo
on sie dopiero staje zaskakujaco prosty w momencie znalezienia "opiekuna" wlasnej doopy
Wybacz ale mi sie nawet komentowac twoich bredni nie chce.
Piszesz targana wlasnymi dylematami.
Pewnie znajdziesz podobny sposob jak autorka tego watku na rozwiazanie swoich problemow malzenskichPs. O zadnym ukladzie z mezem neoksa nie pisala, nie doszukuj sie uczciwosci tam gdzie jej nie ma.
wiez co- qrde masz rację - to ja przeczytałam chyba to to co chciałam - neoksa napisała, że nawet normalnie nie rozmawiają, a ja przeczytałam, że nawet normalnie rozmawiają:)
głupia sprawa...bo tak naprawdę na tym jednym zdaniu opierałam swoje przemyślenia:)...i stąd mój domniemany układ- bo skoro potrafią normalnie rozmawiać, tzn, że się dogadali...
ale i tak myślę, że troszkę za bardzo po niej pojechaliście- zę to brdziej facet tu winny niż ona i jemu należy się większość tych batów...
ps. nie mam zamiaru znajdować takiego samego sposobu na rozwiązanie swoich problemów - jak widzisz uwielbiam wnikliwie analizować;) - chyba, że jak w przypadku tej oceny - usłyszę to co chcę usłyszeć, a nie to co ktoś powiedział, co - jak widać - w moim przypadku może być bardzo prawdopodobne ![]()
zę to brdziej facet tu winny niż ona i jemu należy się większość tych batów...
Niech tu przyjdzie to dostanie wedlug zaslug ![]()
onazona - oni sa oboje winni tyle samo, ni mniej ni wiecej
[...] mam fantastyczne dziecko[...]tolerujemy bo tak wypada, bo jest dziecko[...] Nasz romans trwał rok - on żona i dziecko. [...]
Jesteś ze swoim mężem dla dziecka. Tkwisz w tym małżeństwie dla niego. A co z tym drugim dzieckiem?
Dla ciebie już w tym wypadku jest wszystko jedno, że próbujesz rozwalić mu rodzinę, bo nie potrafisz jak dorosła kobieta usiąść z mężem i po prostu pogadać? Rozwiązać swoje sprawy. Nie wiem: rozejść się, iść na terapię.
Wolisz budować swoje szczęście na nieszczęściu innych osób. No bo ile byłoby szczęśliwych gdyby kochanek rzeczywiście odszedł od żony, a ty od męża? Myślisz, że wtedy świat dla ciebie byłby piękny? Zbudowany na zgliszczach?
Onazona, nie mogę się z Tobą zgodzić niestety.
Nawet jeśli Neoksa uwierzyła w zapewnienia swojego kochanka, o tym, że zamierza związać się z nią, odejść od swojej żony - to nie czyni z niej pokrzywdzonej ofiary.
Neoksa była nieuczciwa wobec własnego męża. A ś w i a d o m e wchodzenie w intymną relację z żonatym mężczyzną jest do licha wyrazem złych zamiarów, czyż nie ?
Powtarzam jeszcze raz i tego będę się trzymała.
Cywilna odwaga.
Jestem nieszczęśliwa, cierpię, nie kocham mojego męża - odchodzę.
Odchodzę i buduję na nowo siebie, poczucie swojej równowagi. Liżę jakieś tam rany, których się nabawiłam będąc w tym związku.
Krzepnę.
Mam czas dla siebie.
I wtedy może pojawić się inny mężczyzna.
I jeśi tenże mężczyzna oznajmia mi, że ma dziecko i jest żonaty, ale jego małżeństwo od dawna jest fikcją itede itepe - to co najwyżej mogę powiedzieć mu: gościu, podobasz mi się. Jak się już rozwiedziesz, i poukładasz stosunki z byłą żoną i dzieckiem, to zadzwoń do mnie, tu jest moja wizytówka, może jeszcze będę chciała umówić się z Tobą na kawę.
Nie rozumiem, dlaczego walka o własne szczęście musi prowadzić przez zdradę, kuTestwo i krzywdzenie bogu ducha winnych nieświadomych.
Dlaczego nie można do tego wielkiego szczęścia iść uczciwie ?
Nie jest mi szkoda Neoksy, bo przecież skoro ma męża i dziecko, to należy założyć że jest dorosła.
A ludzie dorośli powinni używać mózgu, empatii, rozsądku, a nie tylko za przeproszeniem du*py.
Nie tędy droga do szczęścia.
Neoksa napisał/a:[...] mam fantastyczne dziecko[...]tolerujemy bo tak wypada, bo jest dziecko[...] Nasz romans trwał rok - on żona i dziecko. [...]
Jesteś ze swoim mężem dla dziecka. Tkwisz w tym małżeństwie dla niego. A co z tym drugim dzieckiem?
Dla ciebie już w tym wypadku jest wszystko jedno, że próbujesz rozwalić mu rodzinę, bo nie potrafisz jak dorosła kobieta usiąść z mężem i po prostu pogadać? Rozwiązać swoje sprawy. Nie wiem: rozejść się, iść na terapię.
Wolisz budować swoje szczęście na nieszczęściu innych osób. No bo ile byłoby szczęśliwych gdyby kochanek rzeczywiście odszedł od żony, a ty od męża? Myślisz, że wtedy świat dla ciebie byłby piękny? Zbudowany na zgliszczach?
na pewno jeden mąż i jedna zona mieliby szansę ułozyć sobie z kimś, kto jest wobec nich uczciwy...
i jak mowi kocha- to kocha
jak mówi jestesmy rodziną - to jestesmy rodziną
a oni? bohaterowie naszej opowieści? utopią sie w zazdrości, podejrzewaniach i strachu - że przecież ona znowu może kogoś spotkac, przecież on znowu może kogoś spotkać... a kłamać potrafią, oszukiwac potrafią... nauczyli się, wzajemnie - a każde kolejne kłamstwo przychodzi coraz łatwiej...
'
Nie rozumiem, dlaczego walka o własne szczęście musi prowadzić przez zdradę, kuTestwo i krzywdzenie bogu ducha winnych nieświadomych.
Dlaczego nie można do tego wielkiego szczęścia iść uczciwie ?
Bo uczciwosc wymaga ODWAGI
A w wiekszosci przypadkow ludzie to tchorze.
Dlatego Isiu
Moim zdaniem pojechałyście po babce, bo same przez mężów byłyście zdradzone.
Ale Wasi mężowie oczywiście są ok, tylko te qrwy ich uwiodły.
Jak ja nie lubię kobiet, które za całe zło obwiniają inne kobiety.
Tchorze i troszcza sie o wlasny tylek. tacy sa ludzie.
Dlatego tyle nieszczesc i swinstw.
I to sie nei zmieni
Moim zdaniem pojechałyście po babce, bo same przez mężów byłyście zdradzone.
Ale Wasi mężowie oczywiście są ok, tylko te qrwy ich uwiodły.
Jak ja nie lubię kobiet, które za całe zło obwiniają inne kobiety.
Umiesz czytac ze zrozumieniem ???
Czy jak onazona - widzisz tylko to co chcesz widziec ????
Moim zdaniem pojechałyście po babce, bo same przez mężów byłyście zdradzone.
Ale Wasi mężowie oczywiście są ok, tylko te qrwy ich uwiodły.
Jak ja nie lubię kobiet, które za całe zło obwiniają inne kobiety.
podoba ci się to uproszczenie jababa?
wygodne prawda?
jak ci tak łatwiej, to sobie łatki przyczepiaj,,,
zawsze, jak znajdziesz zonatego atrakcyjnego faceta, będziesz mogła się usprawiedliwiać - że ja nikogo nie zdradzam...
mój mąż nie jest ok
kochanka mojego męża nie ponosi żadnej winy za to, co zrobił mój mąż
nie jest ani przyczyną ani skutkiem zdrady
to nie przez nią/dzięki niej mój mąż zszedł na 'żłą drogę"
to nie jej zasługa, uroda, wdzięk, kuszenie chrystusa, że mój małżonek rozporek rozpiął
nic jej nie dodaje, nic jej nie ujmuję
kochanka mojego męża ponosi winę za to, że wlazła do wyra zonatemu facetowi, dzieciatemu, z żoną w ciązy. Zdecydowała, że nie ma żadnych obiekcji, skrupółów, zasad, które moga ją powtrzymać. nie ma żadnych norm - ani obyczajowych, ani moralnych, ani etycznych... które sprawiłyby, że zastosowałaby się do starej maksymy - nie rób drugiemu co tobie niemiłe
i kochankom nie zyczę, jak w kodekście hammurabiego - ukłądu - oko za oko, ząb za żąb. nie życzę im, żeby zostały zdradzone - bo to oznacza, że wcześniej musiałyby kogoś pokochać, ktoś musiałby pokochać je.. i musiałyby byc z kimś w trwałym 9względnie..) związku.. to zbyt wiele - to mimo wszystko byłaby nagroda
zyczę kochankom, żeby jedyne, co do nich trafiało - to propozycje "zostanią tą drugą" od coraz bardziej żałosnych, zapyziałych i sliniących się małych facecików -fiucików...
taki sobie scenariusz wybrały... nawet nie towar z drugiej reki, przechodzony... towar wciąż " w pierwszej ręce", chodzony i aktualny.. na szybkie numerki i obietnice bez pokrycia
a dopóki proponowane zasady są takie:
ale pojechałyście po niej, co ona winna szczęscia szuka
to zawsze znajdą się tacy, którszy gotowi będą "uszczesliwić" - czego wszystkim kochankom szczerze zycze...
37 2014-01-28 16:29:39 Ostatnio edytowany przez bullet (2014-01-28 16:33:30)
..
Cywilna odwaga.
Jestem nieszczęśliwa, cierpię, nie kocham mojego męża - odchodzę.
Odchodzę i buduję na nowo siebie, poczucie swojej równowagi. Liżę jakieś tam rany, których się nabawiłam będąc w tym związku.
To powinno być clou.
Najczęściej jednak najpierw leci po bandzie, rozkłada nogi przed kochankiem, bo "jest nieszczęśliwa"
Potem zdziwienie, że mąż jest w szoku ... tak jak napisała End-aluzja
wiedza jest włąsnością tylko i wyłącznie zdradzającej zony.... męzowie przecierali oczy ze zdumienia - bo zwyczajnie NIE WIEDZIELI, że ich związek jest tylko formalny
najczęściej mąż nie miał POJĘCIA, że zona jest nieszczęśliwa, a powinien wiedzieć bo jej się wydawało, że wie, bo przecież jej wszystkie przyjaciółki wiedziały !
....
....
Tylko on nie wiedział.
38 2014-01-28 16:30:41 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-01-28 16:33:37)
Moim zdaniem pojechałyście po babce, bo same przez mężów byłyście zdradzone.
Ale Wasi mężowie oczywiście są ok, tylko te qrwy ich uwiodły.
Jak ja nie lubię kobiet, które za całe zło obwiniają inne kobiety.
Nie ma to jak generalizowanie i upraszczanie....
Nikt po nikim nie pojechał, tylko dosadnie zwrócił uwagę na kilka kwestii...
Moja droga...ona jest winna, bo to ona zdradziła, a nie jej mąż.
A jeśli chodzi o moja sytuację...mój eks jest wart swojej suczy...
Endi...nic dodać, nic ująć ![]()
Jababa napisał/a:Moim zdaniem pojechałyście po babce, bo same przez mężów byłyście zdradzone.
Ale Wasi mężowie oczywiście są ok, tylko te qrwy ich uwiodły.
Jak ja nie lubię kobiet, które za całe zło obwiniają inne kobiety.Nie ma to jak generalizowanie i upraszczanie....
Nikt po nikim nie pojechał, tylko dosadnie zwrócił uwagę na kilka kwestii...
Moja droga...ona jest winna, bo to ona zdradziła, a nie jej mąż.A jeśli chodzi o moja sytuację...mój eks jest wart swojej suczy...
A SKAD wiesz co robił jej mąż - nie ma to jak dopowiadanie historii przez pryzmat własnych doświadczeń:)
40 2014-01-28 16:36:29 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2014-01-28 16:37:20)
moniaCo napisał/a:Jababa napisał/a:Moim zdaniem pojechałyście po babce, bo same przez mężów byłyście zdradzone.
Ale Wasi mężowie oczywiście są ok, tylko te qrwy ich uwiodły.
Jak ja nie lubię kobiet, które za całe zło obwiniają inne kobiety.Nie ma to jak generalizowanie i upraszczanie....
Nikt po nikim nie pojechał, tylko dosadnie zwrócił uwagę na kilka kwestii...
Moja droga...ona jest winna, bo to ona zdradziła, a nie jej mąż.A jeśli chodzi o moja sytuację...mój eks jest wart swojej suczy...
A SKAD wiesz co robił jej mąż - nie ma to jak dopowiadanie historii przez pryzmat własnych doświadczeń:)
A Ty jesteś jasnowidzem i wiesz, że tez ją zdradzał.
Możemy tylko tyle wiedzieć ile napisała autorka..więc o co kaman?
A tak przy okazji....nie dopowiadaj historii przez pryzmat WŁASNYCH doświadczeń.
ale to przepraszam bardzo,
to kochanka przysięgała wam wierność, czy może jednak mąż?
Tak, czy siak oszustwo, to oszustwo.
A skoro małżeństwo było martwe, trudno powiedzieć, czy mąż wiedział o kochanku, czy też nie, czy może sam też skakał z kwiatka na kwiatek.
Ale wyskoczyłyście na Neokse, jakby była całym złem tego świata.
Nie roumiem,
....
A skoro małżeństwo było martwe, ...,
wg. neoksy było martwe. Mąż może nadal nie wie tego, może nadal jej ufa.
Litości.
Czy tego nie znamy tu z forum ?
Każdy zdradzający tak się usprawiedliwia !!!!
ale to przepraszam bardzo,
to kochanka przysięgała wam wierność, czy może jednak mąż?
Tak, czy siak oszustwo, to oszustwo.
A skoro małżeństwo było martwe, trudno powiedzieć, czy mąż wiedział o kochanku, czy też nie, czy może sam też skakał z kwiatka na kwiatek.
Ale wyskoczyłyście na Neokse, jakby była całym złem tego świata.
Nie roumiem,
Skoro małżenstwo było martwe, uczciwość nakazywałaby z tego małżeństwa się uwolnić i dopiero wtedy szukać szczęścia...ale nie...najpierw trzeba mieć kogoś nowego, na kim można się uwiesić...
No bo jak to..zostać samej? OMG never!
Oczywiście że mąz przysięgał...ale to nie zmienia faktu, że miłością do kochanki raczej nie pałam....oni oboje są na jedym poziomie jeśli chodzi o wartość człowieka....na dnie!
Skoro małżeństwo było martwe, to się ROZSTAJEMY.
Po rozwodzie ustalamy wszystko, opiekę, kontakty z dzieckiem tworzymy nowe ramy dla zupełnie nowej jakości porozumienia.
Potem dochodzimy do równowagi.
A potem decydujemy się na nowy związek z człowiekiem - który jest w stosunku do nas uczciwy, szczery i który jest wolny.
Bo tylko na szczerości i uczciwości można budować dobry i trwały związek.
A nie trwamy dalej w małżeństwie i przyprawiamy rogi mężowi/żonie.
Jakie to ma znaczenie, czy małżonkowie w martwych - jak to określiłaś - małżeństwach wiedzą o tym, że są zdradzani, czy nie ?!
Skoro małżeństwo było martwe, to się ROZSTAJEMY.
Po rozwodzie ustalamy wszystko, opiekę, kontakty z dzieckiem tworzymy nowe ramy dla zupełnie nowej jakości porozumienia.
Potem dochodzimy do równowagi.A potem decydujemy się na nowy związek z człowiekiem - który jest w stosunku do nas uczciwy, szczery i który jest wolny.
Bo tylko na szczerości i uczciwości można budować dobry i trwały związek.A nie trwamy dalej w małżeństwie i przyprawiamy rogi mężowi/żonie.
Jakie to ma znaczenie, czy małżonkowie w martwych - jak to określiłaś - małżeństwach wiedzą o tym, że są zdradzani, czy nie ?!
tak by było najuczciwiej...ale wiele osób woli najpierw znaleźć sobie koło ratunkowe w postaci innych portek, czy spódnicy.
Wiem Moniu, niestety tak właśnie zdarza się najczęściej.
Ale związki, a właściwie powinnam napisać 'pseudozwiązki' - bo za takie je uważam, rozpadają się raczej prędzej, niż później i dochodzi jeszcze więcej bólu, ran, cierpienia.
A to przecież takie niepotrzebne ....
onazona napisał/a:moniaCo napisał/a:Nie ma to jak generalizowanie i upraszczanie....
Nikt po nikim nie pojechał, tylko dosadnie zwrócił uwagę na kilka kwestii...
Moja droga...ona jest winna, bo to ona zdradziła, a nie jej mąż.A jeśli chodzi o moja sytuację...mój eks jest wart swojej suczy...
A SKAD wiesz co robił jej mąż - nie ma to jak dopowiadanie historii przez pryzmat własnych doświadczeń:)
A Ty jesteś jasnowidzem i wiesz, że tez ją zdradzał.
Możemy tylko tyle wiedzieć ile napisała autorka..więc o co kaman?
A tak przy okazji....nie dopowiadaj historii przez pryzmat WŁASNYCH doświadczeń.
zadziwie cie- nie mam takich doswiadczen:)))
48 2014-01-28 17:07:35 Ostatnio edytowany przez bullet (2014-01-28 17:12:35)
..wiele osób woli najpierw znaleźć sobie koło ratunkowe w postaci innych portek, czy spódnicy.
Bo to prostsze. Kochanek/nka nagle uświadamia biedactwu, ze jest nieszczęśliwa/y, zawsze można do tego dorobić filozofię.
moniaCo napisał/a:onazona napisał/a:A SKAD wiesz co robił jej mąż - nie ma to jak dopowiadanie historii przez pryzmat własnych doświadczeń:)
A Ty jesteś jasnowidzem i wiesz, że tez ją zdradzał.
Możemy tylko tyle wiedzieć ile napisała autorka..więc o co kaman?
A tak przy okazji....nie dopowiadaj historii przez pryzmat WŁASNYCH doświadczeń.zadziwie cie- nie mam takich doswiadczen:)))
Ale z tego co czytałam..podejrzewasz swojego męża o zdradę...więc?
A co żona o tym wie wybaczyła mu jak zwykle jesteśmy za dobre.
IsaBella77 napisał/a:Nie rozumiem, dlaczego walka o własne szczęście musi prowadzić przez zdradę, kuTestwo i krzywdzenie bogu ducha winnych nieświadomych.
Dlaczego nie można do tego wielkiego szczęścia iść uczciwie ?Bo uczciwosc wymaga ODWAGI
A w wiekszosci przypadkow ludzie to tchorze.
Święte słowa.
Ja bym dodała coś jeszcze: brakuje SZACUNKU. Szacunku do innych, no i też do siebie.
Moim zdaniem pojechałyście po babce, bo same przez mężów byłyście zdradzone.
Przecież ja na własne oczy widziałam, jak gdzieś wcześniej było napisane, że gdyby ten facet, który wrócił do żony, wypowiedział się na tym forum, to też dostałby za swoje, czyli usłyszałby smutną prawdę o sobie.
Przeczytałam tego posta bardzo uważnie i ....
Jeżeli nie kochasz męża to mu to powiedz i ureguluj wszystkie sprawy.
Nie można budować swojego szczęścia na cudzym nieszczęściu. Pomyślałaś co mogła czuć jego żona? Pomyślałaś że to np. dobry człowiek i nie zasługuje na to, żeby ktoś jej rozwalał małżeństwo? Jak myślisz dlaczego to ją wybrał?....
Nie oceniam tego co zrobiłaś, ale patrzę z perspektywy kobiety, która została kiedyś zdradzona. I wiem jak to bolało...
No. To teraz spróbuj odpowiedzieć sobie na te pytania, a później zacznij się rozglądać za nowym towarzyszem życia. Tym razem takim niezajętym. Wbrew pozorom jest ich mnóstwo. Powodzenia życzę.
A to co się wydarzyło potraktuj jako lekcję na przyszłość...
53 2014-01-28 19:52:26 Ostatnio edytowany przez onazona (2014-01-28 19:56:56)
onazona napisał/a:moniaCo napisał/a:A Ty jesteś jasnowidzem i wiesz, że tez ją zdradzał.
Możemy tylko tyle wiedzieć ile napisała autorka..więc o co kaman?
A tak przy okazji....nie dopowiadaj historii przez pryzmat WŁASNYCH doświadczeń.zadziwie cie- nie mam takich doswiadczen:)))
Ale z tego co czytałam..podejrzewasz swojego męża o zdradę...więc?
ale co mają podejrzenia o zdradę z pakowaniem się w związek z innym facetem podczas swojego związku- sorki ale troszkę sie zakręciłam - bo chyba o tym mowa w tym watku - po tej kwestii tak większość pojechała, a ja zwyczajnie stanęłam w obronie, że nie można tak jednostronnie - odpowiadajac mi moimi slówami - "nie dopowiadaj historii przez pryzmat włąsnych doswiadczen" - odebralam to ze sugerujesz ze bylam w podobnej sytuacji - a ja odpowiadam ze nie byłam - wiesz troszkę chyba sie nie zrozumiałyśmy:) - w zasadzie to idać schematem powinnam pojechac po tej kobietce- bo może mój też tak się zabawia jak ona to robiła z tym gościem - a jednak nie zrobiłam tego...ale dobra odpuszczam temat, bo wszyscy sie tu za bardzo nakręcili:) - ja chciałam zwrócić uwagę, ze wiekszość komentarzy była oparta na domysłach - dziewczyna napisala tylko jednego posta - a prawie każdy komentarz(zresztą włącznie z moim pierwszym) zawiera coś co dodał autor od siebie- jak się domyślam na podstawie własnych doświadczeń - zrobił się z tego wręcz lincz jakiś...
Onazona, naprawde uwazasz ze trzeba miec wlasne doswiadczenia, aby zdecydowanie potepic qrestwo ?
qrestwo, ktorego notabene jest taki ogrom wokol iz praktycznie dotyka juz niemalze kazda rodzine ?
Moze wystarczy posiadac kregoslup moralny aby wlasciwie ocenic, co ?
55 2014-01-28 20:45:53 Ostatnio edytowany przez myszka50 (2014-01-28 21:15:51)
End_aluzja- ja jej nie tłumaczę spróbowałam zrozumieć, bo pojechaliście po niej jak po szmacie i tak pewnie teraz się czuje- a jeśli mam to ocenić chłodnym okiem- to nie ona zawiniła, a ten fagas, który ją oszukał- bo zwyczajnie oszukał - my bab zawsze będziemy za to płącic, a facetom, zawsze ujedzie na sucho- może dlatego, że się nie użalają więc nikt nie ma podstaw by ich negować...
uwążam, że nie zasłużyła na takie potraktowanie- zresztą widać, że nie miałą złych zamiarów- bo ani razu nie spróbowała się obronić, ajk to często robią małolaty opisując swoje historie typu - nie wiem jak się uwolnić z tego związku, okazało się, ze ma żonę itp...ona nie udawała skruchy napisałą czarno na białym jak było- a wszyscy komentujący jak widać dopisali sobie scenki, o których w ogóle nie było mowy - to troszkę nie fair - bo gdyby pewnie "owinęła to w bawełnę" napisała półsłówkami - to inaczej by ja potraktowano...a tak - szkoda mi jej po porstu, bo uważam, że nikt kto chce być szczęśliwy nie zasługuje na potępienie takie jakie jej zafundowaliście - zwróccie na chłodno uwagę - ona zbudowała swoje pojęcie o tym drugim na podstawie jego zachowania- nie przyszło jej do głowy, że jest kłamliwe- a zwyczajnie było - czy dlatego jest winna?
moniaCo- tak myslałam, że większość tych komentarzy to pewnie zdradzonych żon - owszem - czasem ta druga jest winna- ale w tym przypadku widać ewidentnie- zawinił facet, który oszukał aż dwie kobiety - dlaczego wrzucić ją do tego samego worka z tymi wszystkimi babami, którym tylko rozbijanie małżeństw w głowie- nie wydaje mi się, aby ona była z takich...
No ale jej maz padl ofiara jej intryg !!!a moze nie bo chyba nic nie wie o tym .i tak jeszcze sie zastanawiam co autorka postu chciala osiagnac poprzez napisanie swojej historii na forum .to trwalo rok ten ich romans i ona mimo swietnej zabawy nie pistanowila odejsc od meza .jeden utrzymywal drugi pocieszal .kazdy kieruje swoim zyciem ,i mysle ze duzo kobiet by tak dlugo nie ciaglo takiego romansu.
Nie wiem czemu, ale całość przypomina mi wątek "księżniczki" sprzed kilku dni, ale przynajmniej ona starała się odpowiadać, a tu autorka raczej już się nie odezwie ![]()
Onazona, naprawde uwazasz ze trzeba miec wlasne doswiadczenia, aby zdecydowanie potepic qrestwo ?
qrestwo, ktorego notabene jest taki ogrom wokol iz praktycznie dotyka juz niemalze kazda rodzine ?
Niemalże każdą? Jeśli miałaby być to prawda, to jestem przerażona. Już lepiej byłoby być samotnym. ![]()
58 2014-01-28 21:23:41 Ostatnio edytowany przez myszka50 (2014-01-28 21:24:15)
Nie wiem czemu, ale całość przypomina mi wątek "księżniczki" sprzed kilku dni, ale przynajmniej ona starała się odpowiadać, a tu autorka raczej już się nie odezwie
Moze dogadala sie z mezem moze docenila co miala .nie pojmuje jak mozna najpierw rok romansowac a potem ogicjanie stwierdzic ze maz nie chce juz zaczynac wszystkiego od poczatku .czy na osobe ktora namietnie ucieka w ramiona drugiego faceta mozna w zyciu kiczyc .z jednej strony nie dziwie sie jej mezowinigdy mnie moj maz nie zdradzil ani ja meza ,bynajmiej nic mi o tym nie wiadomo ,ale tak bym postapila jak maz autorki postu .trudno to nie byla chwila zbladzenia to trwalo rok.ten jej lovelas tez swinia bo swoja zone oszukiwal rok ,ale co tam w jednym domu wyprane jedzonko zrobione i cieplo rodzinne ,w drugim domu gniazdko sexu .obrzydliwe jest to wszystko .tyle osob zranionych.
eine_gute_ehefrau napisał/a:Onazona, naprawde uwazasz ze trzeba miec wlasne doswiadczenia, aby zdecydowanie potepic qrestwo ?
qrestwo, ktorego notabene jest taki ogrom wokol iz praktycznie dotyka juz niemalze kazda rodzine ?Niemalże każdą? Jeśli miałaby być to prawda, to jestem przerażona. Już lepiej byłoby być samotnym.
Dominisia, zycie jest brutalne, a ludzie... coraz bardziej podli.
Co ja Cie tu bede oszukiwac ![]()
Dominisia21 napisał/a:eine_gute_ehefrau napisał/a:Onazona, naprawde uwazasz ze trzeba miec wlasne doswiadczenia, aby zdecydowanie potepic qrestwo ?
qrestwo, ktorego notabene jest taki ogrom wokol iz praktycznie dotyka juz niemalze kazda rodzine ?Niemalże każdą? Jeśli miałaby być to prawda, to jestem przerażona. Już lepiej byłoby być samotnym.
Dominisia, zycie jest brutalne, a ludzie... coraz bardziej podli.
Co ja Cie tu bede oszukiwac
Niepotrzebnie straszysz dziewczynę. Wg GUS-u około 55% nas facetów jest do luftu i około 35% kobiet, więc są duże szanse żeby z syfem nie mieć do czynienia.
Dominisia21 napisał/a:eine_gute_ehefrau napisał/a:Onazona, naprawde uwazasz ze trzeba miec wlasne doswiadczenia, aby zdecydowanie potepic qrestwo ?
qrestwo, ktorego notabene jest taki ogrom wokol iz praktycznie dotyka juz niemalze kazda rodzine ?Niemalże każdą? Jeśli miałaby być to prawda, to jestem przerażona. Już lepiej byłoby być samotnym.
Dominisia, zycie jest brutalne, a ludzie... coraz bardziej podli.
Co ja Cie tu bede oszukiwac
Live is brutal, full of zasadzkas, and give you a kopa ![]()
eine_gute_ehefrau napisał/a:Dominisia21 napisał/a:Niemalże każdą? Jeśli miałaby być to prawda, to jestem przerażona. Już lepiej byłoby być samotnym.
Dominisia, zycie jest brutalne, a ludzie... coraz bardziej podli.
Co ja Cie tu bede oszukiwacNiepotrzebnie straszysz dziewczynę. Wg GUS-u około 55% nas facetów jest do luftu i około 35% kobiet, więc są duże szanse żeby z syfem nie mieć do czynienia.
assassin, Twoj optymizm do mnie nie przemiawia.
Nie wierze GUS- owi, wierze wlasnym obserwacjom;)
I wiesz co, gdybym miala corke, z pewnoscia nie czytalabym jej bajek o rycerzach i krolewiczach...
Zastanawiam sie tez czy przypadkiem syna nazbyt nie uwrazliwilam...
eine_gute_ehefrau napisał/a:Dominisia21 napisał/a:Niemalże każdą? Jeśli miałaby być to prawda, to jestem przerażona. Już lepiej byłoby być samotnym.
Dominisia, zycie jest brutalne, a ludzie... coraz bardziej podli.
Co ja Cie tu bede oszukiwacLive is brutal, full of zasadzkas, and give you a kopa
genau ![]()
assassin napisał/a:eine_gute_ehefrau napisał/a:Dominisia, zycie jest brutalne, a ludzie... coraz bardziej podli.
Co ja Cie tu bede oszukiwacNiepotrzebnie straszysz dziewczynę. Wg GUS-u około 55% nas facetów jest do luftu i około 35% kobiet, więc są duże szanse żeby z syfem nie mieć do czynienia.
assassin, Twoj optymizm do mnie nie przemiawia.
Nie wierze GUS- owi, wierze wlasnym obserwacjom;)I wiesz co, gdybym miala corke, z pewnoscia nie czytalabym jej bajek o rycerzach i krolewiczach...
Zastanawiam sie tez czy przypadkiem syna nazbyt nie uwrazliwilam...
i tu masz racje ani GUSY ani OBOP ani SMGKRC nie odzwierciedlaja rzeczywistosci .w Poslce pracowalalam w jednym z instytutow i naprawde duzo ankieterow robilo te ankiety jak robilo ,nie wychodzac z domow .ja tez uwazam ze rzeczywistosc jest inna
Wg GUS-u około 55% nas facetów jest do luftu
Poza tym zobacz assassin, nawet wedlug GUS-u co drugi facet to egzemplarz niepelnowartosciowy;)