Witam!
Opowiem Wam krótko o moim problemie. Jestem w szczęśliwym związku z facetem. Co prawda jest różnica wieku o całe 11 lat
(ja 45, on 56) ale to tylko jest plusem. Świętnie się dogadujemy. Zawsze marzyłam o kimś takim. Już dawno po zaręczynach, ślub w czerwcu ma być. Ale jest taki problemik, problem nie wiem jak to nazwać. W nocy mógłby refrenowe ,,4 razy po dwa razy'' a ja nie koniecznie na pewno nie zawsze. Po pierwsze mam regularny okres i bardzo obfity(5dni) po drugie jak duży %kobiet problemy z anemią. I czasem odsyłam pana z kwitkiem. I mam wyrzuty bo go kocham a nie spełniam w pełni jego potrzeb. On nic nie mówi ale to, że nie jest mu to na rękę jest bardzo oczywiste. Kiedyś dowiedziałam się, że na urodzinach jego kumpla były panienki które robiły wszystkim ,,dobrze'' wiadomo co to znaczy. Seksu nie było ale one za kasę im.. i to była taka zabawa. Oczywiście, zerwałam zaręczyny. Ale on mnie przekonywał, ze to był ,,szczeniacki wybryk'' zdrady nie było bo seksu nie było i że nigdy więcej się nie powtórzy. Incydent był dwa lata temu i nie powiem od tamtej pory mnie nie zawiódł. Nadal ma kumpli i razem wychodzą, imprezują ale takiej sytuacji nie ma. Tylko, że w tych sprawach on nie jest ze mną szczery nie potrafi szczerze rozmawiać o problemach w łóżku. Nie, ze ja narzekam ale chciałabym czasem namiętnie, delikatnie a on zazwyczaj stawia na ostry kilkunastominutowy seks. Zero gry wstępnej. I tylko w pozycji gdzie on dominuje. Analny i inne tego typu nie wchodzą w grę. Uważa, że jego kobieta nie będzie się zniżać do poziomu dziwki. Cieszę się, że ma do mnie taki szacunek. Ale martwię tym, że wtedy gdy odmawiam robię mu przykrość. Tu moje pytania do Was: czy po wyleczonej anemii wzrosła Wam ochota? I jak mu delikatnie narzucić formę delikatną bo ja mu o tym wspominałam ale on albo nie wie jak albo zwyczajnie nie lubi ale mi jednoznacznie nie odpowiedział. Więc jak mogę z nim to załatwić? Bo do tej pory nie miałam takiej śmiałości w tych sprawach, chociaż jesteśmy razem od 4 lat. Ale może czas postawić ,,kawę na ławę''?!
Ja też mam anemię, a ochotę na seks wielką.
Myślę, że Tobie po prostu nie odpowiada forma tego seksu, dlatego spadło Ci libido.
Proponuję szczerą rozmowę z partnerem. Powiedz mu, co lubisz. I czego chcesz.
Na pewno coś w tym jest tylko, że próbowałam z nim rozmawiać, o tym i jak już powiedziałam w tych sprawach nie umie być szczery i o tym rozmawiać. A jak już nawet wie to nic się nie zmienia. Po prostu jako przyszła żona nie mogę sie na niektóre rzeczy zmuszać i udawać bo to bez sensu. Ale nie chcę żeby mnie zdradzał czy coś...
Jeżeli on nie chce nic zmieniać, to zastanów się poważnie, czy chcesz wiązać się z kimś takim.
5 2014-01-28 12:22:51 Ostatnio edytowany przez Margaretha@Liliana (2014-01-28 14:11:06)
Bo to nie jest tak do końca. Misiek jest fajny facet i traktuje mnie jak księżniczkę. Tylko, że nie potrafi publicznie pokazywać uczuć. A w łóżku to pewien sposób ich okazywania. Przychodzi po mnie do pracy jak ma czas wolny, idziemy do parku, na spacer, na urlop wyjeżdżamy. Generalnie jest bardzo dobrze. Tylko to jedno można by poprawić tylko jak bo szczera rozmowa mało dała...
Obydwoje mieszkamy sami często się spotykamy i zostajemy u siebie na noc. Ale po prostu wieczorami jak przychodzi albo ja idę do niego nie zdarza się kolacja przy świecach, tylko zaraz idziemy do łóżka czy to normalne żeby tak często bo przynajmniej 5 razy w tygodniu. On niczego nie bierze. Po prostu lubi swoją pracę, basen, siłownia, masaże itd... Ja też nie mam ciężkiej pracy bo umysłową nie fizyczną. Więc może to jest przejściowe. Może wy też tak macie...
Ty nie rozumiesz - ma być Wam obojgu dobrze w łóżku. Tobie nie jest.
Jak seks jest udany, to można seks i 3 razy dziennie uprawiać. U Was odwrotnie. To się sypnie, prędzej, czy później.
7 2014-01-29 19:45:17 Ostatnio edytowany przez Margaretha@Liliana (2014-01-29 19:55:27)
Seks nie jest najważniejszy. Nigdy nie przywiązywałam jakieś znacznej wagi do seksu. Może, że my i często ale dla mnie to było nawet fajne, oczywiście on inicjował ale ja lubiłam i nadal lubię ale teraz złożyło się kilka rzeczy naraz. Bo tak właściwie mam obsesję na punkcie tego, że mogę zajść w ciążę, zabezpieczam się ale ja mimo wszystko się boję. Po drugie w pracy miałam awans do którego dążyłam za wszelką cenę kosztowało mnie do dużo nerwów i pracy. No i z podwyższonego stresu bo czasem mnie tak zżera, że jeść nie mogę. Wdała się anemia. Ale uważam, że potrzebna jest fachowa porada, już się umówiłam z psychologiem, tylko jak jemu to powiedzieć bo on jest taki, że zaraz odbierze to jako osobista porażkę, może więc lepiej nie mówić. Bo z kolei moim problem jest to, że nie potrafię rozmawiać o uczuciach i problemy z nimi związane załatwiam sama. Nie jestem typem osoby która zwierza koleżanką czy komukolwiek. Nie lubię, nie potrafię. Zawsze najlepiej otwarcie o problemach sercowych rozmawia mi się z osobą postronna i obcą czyli z psychologiem. Lubię jak sama rozwiązuje swoje problemy a inni w ogóle nie wiedza, że mam problemy. Tylko wtedy dobrze się czuję, ze mam sytuacje pod kontrolą. Bo jestem panikarą ogromną ale staram się to maskować. Nie jestem wylewna a z kolei bardzo podejrzliwa. Mój charakter pozwala mi osiągać duże sukcesy za wszelką cenę, ale wewnętrznie aż czasem płonę od emocji i stresu. Sądzę, że w dużej mierze mój charakter ma wpływ na seks i wszystko inne.
Tak, najlepiej nic mu nie mów. Piękny związek. Zero zaufania, szczerości, komunikacji.
Mi ten związek bardzo odpowiada to coś o czym od zawsze marzyłam związek polegający na WOLNOŚCI I NIEZALEŻNOŚCI! bo robię co mi się podoba i nikt mnie nie kontroluje nikt niczego nie narzuca nie ma obowiązków ani jakiś poważnych zobowiązań mogę się skupić na sobie. Nie potrafię inaczej i nigdy tego nie zmienię, bo nie chce i nie i koniec. A misiek o tym wie i za to mnie właśnie kocha, za tą niezależność i za to, ze ma ze mną życie jakie wymarzył czyli zero kontroli, tłumaczenia się czy ograniczania. Po prostu jest zaufanie i może to się wydaje dziwne ale każdy kto ma swoje wartości potrzebuje nieograniczonej wolności i wcale nie robi jakiś ,,krzywych ruchów za plecami ukochanej osoby'' bo i po co jak się dobrze dwie strony rozumieją i sobie ufają, to się nie zdradzają. Poza tym ja nie mam czasu na jakieś głupie miłostki, podchody itd. U nas sprawa była prosta jak się poznaliśmy zaczęliśmy się przyjaźnić, z czasem przyszła wielka miłość. Poniekąd mamy wspólne zainteresowania i podobne typy ulubionych miejsc. Ale zasada była prosta żadne z nas się nie poświęca i nie zmienia swojego życia. Po prostu w tym życiu zmieniamy to, ze jesteśmy razem ale nic poza tym. Dzieci już mamy dorosłe. Więcej dzieci nam na pewno nie potrzeba! I to się nawet po ślubie nie zmieni. Obydwojgu nam odpowiada taki luźny styl. A wiec jak widać można można bo długo jesteśmy razem, znamy się bardzo dobrze. I ślub nie jest decyzją przypadku, spontaniczną decyzją czy jakąś chwilową. Tylko dobrze głęboko przemyślaną. Ja do seksu nie miałam żadnych zastrzeżeń. Do teraz, bo teraz chwilowo w pełni nie domagam. Ale powiedziałam mu o tym. Bo szczerość to ważna cecha. I jednak warto było powiedzieć ja się bałam, ze się zniechęci. Ale na szczęście nie pytał nie drążył tematu przyjął do wiadomości i po prostu to, że to rozumie pokazuje w praktyce. I może aż za bardzo bo pisze mi, że nie przyjdzie bo do późna zostaje w pracy. Z drugiej strony to jest typowy macho nie żaden laluś i nie męczy mnie czułościami, pytaniami jak to dobrze, że mam takiego fantastycznego faceta.
10 2014-01-31 06:51:31 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-01-31 06:52:22)
A wolność w łóżku? Plączesz się w zeznaniach.
To odpowiada Ci Wasze życie seksualne? Pisałaś wcześniej, że Ty wolisz delikatnie, a on dość ostry seks. W związku z tym, masz problem z libido.
To już sama nie rozumiem. Problem jest, czy go nie ma?
Napiszę Ci tylko, że brak chęci na seks wynika z wielu czynników. I w Twoim przypadku to raczej nie wina anemii.