Ja niby nie byłam świadkiem kradzieży, ale jak byłam z chłopakiem nad morze, to był tam w sklepie taki chłopak, który chyba chciał coś ukraść, bo patrzył tak czy sprzedawca nie patrzy, kręcił się podejrzanie koło alkoholu, chyba chciał piwo ukraść. A no faktycznie, kradzieże na pewno się zdarzają i to nierzadko, natomiast jeszcze częstsze są chyba sytuacje, gdy ktoś po cichu otwiera picie i pije w sklepie, potem odkłada czy coś wyjada, zwłaszcza jak jest to luzem na wagę, to ma to zadanie nawet ułatwione.
Oczywiście to niby nie to samo, co wynoszenie ze sklepu, ale mówię o tym, bo to chyba najczęstsze. Najgorsze chyba jednak dla sklepu jak okaże się, że to sprzedawca kradł, raz taka znajoma na studiach mówiła, że u niej w odzieżowym była taka co kradła ciuchy, poznali się na szczęście szybko i wywalili ją. No tak naprawdę kierownik nigdy jak zatrudnia to nie ma pewności czy ta osoba będzie uczciwa, dlatego to też pewnie krępujące dla pracownika, ale patrzą też im na ręce, np jak mój chłopak przychodzi do pracy,to sprawdzają co przynoszą, znakują. Gdyby pracownicy nigdy nie kradli (chociaż to utopia), to nie byłoby konieczności tego robić.