Hej
Wątek stworzony w sumie z ciekawości, skierowany do kobiet, które mają wspólne konto ze swoim partnerem / mężem.
Jak radzicie sobie z sytuacjami, gdy chcecie partnerowi zrobić niespodziankę? ![]()
My mieliśmy osobne konta, ale stwierdziliśmy, że to niewygodne, skoro razem mieszkamy i większość wydatków mamy wspólne. Założyliśmy więc wspólne konto i na nie wpływają nasze wypłaty. Mamy też konta osobne, ale na razie leżą nieużywane. Mogę przelać na swoje konto trochę pieniędzy i stamtąd kupić prezent / zrobić niespodziankę, no ale partner zauważy, że np. większa suma ubyła ze wspólnego konta i będzie się domyślał ![]()
Już nawet zastanawiałam się nad rozwiązaniem, które słyszałam w wielu innych związkach: wypłata wpływa na osobne konta, część pieniędzy wpłacają na wspólne i z niego robią opłaty, zakupy, a reszta zostaje na osobnych i jest na "swoje" wydatki - wtedy też nie ma problemu z prezentami. Jednak nie będę specjalnie zmieniała sposobu "zarządzania" naszymi finansami ze względu na problem z kupnem prezentów ![]()
Swoją drogą, może Wy właśnie macie taki sposób zarządzania pieniędzmi: trzy konta, i część wypłaty dajecie na wspólne? Zastanawiałam się kiedyś nad takim rozwiązaniem, bo to było dla mnie jedyne rozsądne (oprócz tego jak mamy teraz), bo całkiem osobne konta w związku są dla mnie uciążliwe. Ciekawi mnie jak to działa. Ze wspólnego konta płacicie za wspólne rzeczy, a jak idziecie z mężem na zakupy ubraniowe, to każdy płaci za siebie?
Z ciekawości pytam, bo zawsze mnie to zastanawiało. Zawsze kobiety tłumaczyły się tym, że chcą mieć swoją i tylko swoją kasę, by nie tłumaczyć się z wydawanych pieniędzy i czuć się niezależne. A czemu z czegokolwiek trzeba się tutaj tłumaczyć, skoro się zarabia? Ja wszystko opłacam z konta wspólnego i nie czuję się w żaden sposób zależna od kogokolwiek, jeszcze mi się nigdy nie zdarzyło, by partner zapytał się "a na co wydałaś znowu te 100zł", ale może w innych związkach takie problemy powstają.
Może ktoś opowie jak to u niego / niej jest? ![]()