Wspólne konto - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 29 ]

Temat: Wspólne konto

Hej
Wątek stworzony w sumie z ciekawości, skierowany do kobiet, które mają wspólne konto ze swoim partnerem / mężem.
Jak radzicie sobie z sytuacjami, gdy chcecie partnerowi zrobić niespodziankę? smile

My mieliśmy osobne konta, ale stwierdziliśmy, że to niewygodne, skoro razem mieszkamy i większość wydatków mamy wspólne. Założyliśmy więc wspólne konto i na nie wpływają nasze wypłaty. Mamy też konta osobne, ale na razie leżą nieużywane. Mogę przelać na swoje konto trochę pieniędzy i stamtąd kupić prezent / zrobić niespodziankę, no ale partner zauważy, że np. większa suma ubyła ze wspólnego konta i będzie się domyślał smile

Już nawet zastanawiałam się nad rozwiązaniem, które słyszałam w wielu innych związkach: wypłata wpływa na osobne konta, część pieniędzy wpłacają na wspólne i z niego robią opłaty, zakupy, a reszta zostaje na osobnych i jest na "swoje" wydatki - wtedy też nie ma problemu z prezentami. Jednak nie będę specjalnie zmieniała sposobu "zarządzania" naszymi finansami ze względu na problem z kupnem prezentów tongue

Swoją drogą, może Wy właśnie macie taki sposób zarządzania pieniędzmi: trzy konta, i część wypłaty dajecie na wspólne? Zastanawiałam się kiedyś nad takim rozwiązaniem, bo to było dla mnie jedyne rozsądne (oprócz tego jak mamy teraz), bo całkiem osobne konta w związku są dla mnie uciążliwe. Ciekawi mnie jak to działa. Ze wspólnego konta płacicie za wspólne rzeczy, a jak idziecie z mężem na zakupy ubraniowe, to każdy płaci za siebie? smile Z ciekawości pytam, bo zawsze mnie to zastanawiało. Zawsze kobiety tłumaczyły się tym, że chcą mieć swoją i tylko swoją kasę, by nie tłumaczyć się z wydawanych pieniędzy i czuć się niezależne. A czemu z czegokolwiek trzeba się tutaj tłumaczyć, skoro się zarabia? Ja wszystko opłacam z konta wspólnego i nie czuję się w żaden sposób zależna od kogokolwiek, jeszcze mi się nigdy nie zdarzyło, by partner zapytał się "a na co wydałaś znowu te 100zł", ale może w innych związkach takie problemy powstają.

Może ktoś opowie jak to u niego / niej jest? smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wspólne konto

My z mężem mamy konto wspólne. Którym ja zarządzam smile To znaczy robię wszystkie opłaty, zakupy itp. Mam w koncie swoje subkonto na które wpłacam pieniądze zarobione z zajęć dodatkowych. I to uważam za tylko moje pieniądze które mogę sobie wydać na swoje fanaberie typu hobby lub jakiś wyjazd. Mąż tez ma swoje pieniądze z dodatkowych fuch. I ja również nie wnikam w to, na co je wydaje. Obojgu nam taki układ odpowiada. Mi, bo nie muszę się rozliczać z każdej złotówki, mężowi, bo jest zwolniony z myślenia o wydatkach na dom.

3

Odp: Wspólne konto

No właśnie mnie zastanawia to "nie muszę się rozliczać z każdej złotówki", czyli tak to musiałabyś się tłumaczyć mężowi z wydawanych pieniędzy? Zarabiasz, to wydajesz, dla mnie to proste i pomimo wspólnego konta nigdy ani ja ani partner nie musieliśmy się z niczego tłumaczyć.

4

Odp: Wspólne konto

My mieszkając razem mamy oddzielne konta i w niczym nie jest to dla nas uciążliwe - wszelkie rachunki opłacam ja ze swojego konta (jako że figuruję jako właścicielka mieszkania), a mój partner przelewa mi połowę wydanej kwoty. Natomiast jeśli chodzi o pozostałe wydatki, to żadne z nas nie rozlicza drugiego z tego ile wydał, za zakupy płacimy na zmianę, a pieniądze i tak mamy tak naprawdę wspólne, tzn. nie liczymy kto wydał więcej, kto mniej - byle nam starczyło na wszystko. Jeśli jednemu z nas kończą się środki na koncie, to dzielimy się tym, co zostało drugiemu. Niemniej, jeśli nie chcesz zmieniać obecnego sposobu zarządzania domowymi finansami to po prostu wyjmij większą sumę z bankomatu i powiedz, że wolisz mieć przy sobie więcej gotówki. W portfelu pewnie Ci nie będzie grzebał, więc masz już możliwość uknucia niespodzianki smile

5

Odp: Wspólne konto

Anemonne miałam tak jak Ty do tej pory, też nikt nikogo nie rozliczał, ale jednak było to uciążliwe. Dla mnie właśnie niefajne byłoby to dzielenie się na końcu, gdy jednemu nie starczy. Czułabym wtedy, że nie wydaję swoich pieniędzy, tylko jego. Poza tym wtedy problem jest z większymi wydatkami: kupiliśmy razem komputer, niejedne nie tanie bilety lotnicze, takie przelewanie kasy byłoby dla mnie uciążliwe - dlatego pisałam o uciążliwości.

Tak, wyjęcie z bankomatu to jest rozwiązanie, o ile nie muszę kupować tego prezentu przez internet i płacić przelewem - a tak jest zazwyczaj (mój bank jest tylko internetowy, musiałabym chyba szukać wpłatomatu ;p)

6

Odp: Wspólne konto
carrie87 napisał/a:

No właśnie mnie zastanawia to "nie muszę się rozliczać z każdej złotówki", czyli tak to musiałabyś się tłumaczyć mężowi z wydawanych pieniędzy? Zarabiasz, to wydajesz, dla mnie to proste i pomimo wspólnego konta nigdy ani ja ani partner nie musieliśmy się z niczego tłumaczyć.

Do czasu, aż któreś z Was będzie wydawało więcej. Bo to jest tak, jeśli zarabiasz 1500 zł na rękę i idziesz co miesiąc i kupujesz sobie buty czy duperele za 1000 zł, a połowa Twoich domowych wydatków wynosi również 1000 zł, to ktoś żyje ponad stan. Jestem za wydawaniem pieniędzy ze wspólnego konta na duperele o ile ze swojej tylko pensji dałabym radę siebie utrzymać i zostałoby mi na te drobne wydatki, ale jeśli okaże się, że odcinając się od kasy partnera nie będzie Cie stać na swoje duperelki, to to jest nie fair.

7

Odp: Wspólne konto
Teo napisał/a:
carrie87 napisał/a:

No właśnie mnie zastanawia to "nie muszę się rozliczać z każdej złotówki", czyli tak to musiałabyś się tłumaczyć mężowi z wydawanych pieniędzy? Zarabiasz, to wydajesz, dla mnie to proste i pomimo wspólnego konta nigdy ani ja ani partner nie musieliśmy się z niczego tłumaczyć.

Do czasu, aż któreś z Was będzie wydawało więcej. Bo to jest tak, jeśli zarabiasz 1500 zł na rękę i idziesz co miesiąc i kupujesz sobie buty czy duperele za 1000 zł, a połowa Twoich domowych wydatków wynosi również 1000 zł, to ktoś żyje ponad stan. Jestem za wydawaniem pieniędzy ze wspólnego konta na duperele o ile ze swojej tylko pensji dałabym radę siebie utrzymać i zostałoby mi na te drobne wydatki, ale jeśli okaże się, że odcinając się od kasy partnera nie będzie Cie stać na swoje duperelki, to to jest nie fair.

Fair czy nie fair, to pozostawiam już do oceny każdego osobno, bo każdy ma swój układ, może komuś odpowiada, że partner wydaje jego kasę.
A u nas czasem ja wydaję więcej, czasem partner zaszaleje, i nikt do nikogo naprawdę nie ma pretensji. Moim zdaniem, jeśli obie osoby są rozsądne i wiedzą na ile mogą sobie pozwolić, to wszystko powinno być ok. Bo przecież jak będę nawet zarabiała 2 razy tyle co partner, a na życie będzie nam ledwo starczało, to ja nie będę wydawała na duperele na prawo i lewo "bo mnie stać" a partner będzie zaciskał pasa - tylko raczej oboje będziemy się kontrolować i wydawać tylko na to, na co nas stać.

8

Odp: Wspólne konto
carrie87 napisał/a:
Teo napisał/a:
carrie87 napisał/a:

No właśnie mnie zastanawia to "nie muszę się rozliczać z każdej złotówki", czyli tak to musiałabyś się tłumaczyć mężowi z wydawanych pieniędzy? Zarabiasz, to wydajesz, dla mnie to proste i pomimo wspólnego konta nigdy ani ja ani partner nie musieliśmy się z niczego tłumaczyć.

Do czasu, aż któreś z Was będzie wydawało więcej. Bo to jest tak, jeśli zarabiasz 1500 zł na rękę i idziesz co miesiąc i kupujesz sobie buty czy duperele za 1000 zł, a połowa Twoich domowych wydatków wynosi również 1000 zł, to ktoś żyje ponad stan. Jestem za wydawaniem pieniędzy ze wspólnego konta na duperele o ile ze swojej tylko pensji dałabym radę siebie utrzymać i zostałoby mi na te drobne wydatki, ale jeśli okaże się, że odcinając się od kasy partnera nie będzie Cie stać na swoje duperelki, to to jest nie fair.

Fair czy nie fair, to pozostawiam już do oceny każdego osobno, bo każdy ma swój układ, może komuś odpowiada, że partner wydaje jego kasę.
A u nas czasem ja wydaję więcej, czasem partner zaszaleje, i nikt do nikogo naprawdę nie ma pretensji. Moim zdaniem, jeśli obie osoby są rozsądne i wiedzą na ile mogą sobie pozwolić, to wszystko powinno być ok. Bo przecież jak będę nawet zarabiała 2 razy tyle co partner, a na życie będzie nam ledwo starczało, to ja nie będę wydawała na duperele na prawo i lewo "bo mnie stać" a partner będzie zaciskał pasa - tylko raczej oboje będziemy się kontrolować i wydawać tylko na to, na co nas stać.

Wydaje mi się, że takie podejście jest jak najbardziej dobre, ale w małżeństwie/świadomym związku partnerskim. Nie stosowałabym tego do swojego chłopaka, nawet w kilkuletnim związku.

9

Odp: Wspólne konto
carrie87 napisał/a:

No właśnie mnie zastanawia to "nie muszę się rozliczać z każdej złotówki", czyli tak to musiałabyś się tłumaczyć mężowi z wydawanych pieniędzy? Zarabiasz, to wydajesz, dla mnie to proste i pomimo wspólnego konta nigdy ani ja ani partner nie musieliśmy się z niczego tłumaczyć.

Konkretnie chodziło mi o to, że skoro to ja dbam o finanse w domu (czyli robię zakupy, opłaty) a mąż się tym nie zajmuje, to uważam, że nic mu do tego czy kupie ser za 10 czy za 20zł za kilogram. Kupuje droższy, bo uważam, ze jest lepszy. I tak było od początku naszego małżeństwa. Nawet jak pracował tylko mąż. Po prostu wie, że nie wydam pieniędzy na np. dziesiąte buty a w lodówce będzie pusto.
Dlatego na fanaberie mam swoje własne pieniądze. Bo wydatek rzędu trzech tysięcy na nowy obiektyw do aparatu mąż mógłby uznać za wydatek zbędny.... smile

10 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-01-22 22:41:24)

Odp: Wspólne konto
carrie87 napisał/a:

No właśnie mnie zastanawia to "nie muszę się rozliczać z każdej złotówki", czyli tak to musiałabyś się tłumaczyć mężowi z wydawanych pieniędzy? Zarabiasz, to wydajesz, dla mnie to proste i pomimo wspólnego konta nigdy ani ja ani partner nie musieliśmy się z niczego tłumaczyć.

No a w przypadku gdy jedno (czyli ja) nie zarabia? Wtedy nie wydaje?
My mamy wspólne konto, z którego korzystamy oboje. Wydatki ustalamy wspólnie ale gdym postanowiła kupić sobie coś bez konsultacji z mężem, dramatu ani awantury nie będzie, pod warunkiem oczywiście, że to nie jest droga fanaberia za ostatnie pieniądze na koncie a do wypłaty mamy jeszcze pół miesiąca.

Mam oczywiście problem z kupieniem prezentu, wtedy muszę tak "kombinować" żeby zaoszczędzić gotówkę, bo inaczej z niespodzianki nici, mąż zauważy, bo większość rzeczy kupuję przez internet i będzie widział przelew:)
U nas podział jest taki: o rachunkach pamięta mąż o codziennych zakupach ja, wszystkie inne typu: sprzęty domowe itp ustalamy razem.

11

Odp: Wspólne konto
Teo napisał/a:

Wydaje mi się, że takie podejście jest jak najbardziej dobre, ale w małżeństwie/świadomym związku partnerskim. Nie stosowałabym tego do swojego chłopaka, nawet w kilkuletnim związku.

A czym się różni "świadomy związek partnerski" od "chłopaka, nawet w kilkuletnim związku"? smile Ja tam mam całkiem krótki związek, bo nie całe 2 lata, i u nas sprawdza się takie coś. W poprzednim, 5cio letnim, wspólnego konta nigdy nie mieliśmy, ale kasa i tak była wspólna i też nikt nikogo nie rozliczał.

bbasia napisał/a:

Konkretnie chodziło mi o to, że skoro to ja dbam o finanse w domu (czyli robię zakupy, opłaty) a mąż się tym nie zajmuje, to uważam, że nic mu do tego czy kupie ser za 10 czy za 20zł za kilogram. Kupuje droższy, bo uważam, ze jest lepszy. I tak było od początku naszego małżeństwa. Nawet jak pracował tylko mąż. Po prostu wie, że nie wydam pieniędzy na np. dziesiąte buty a w lodówce będzie pusto.
Dlatego na fanaberie mam swoje własne pieniądze. Bo wydatek rzędu trzech tysięcy na nowy obiektyw do aparatu mąż mógłby uznać za wydatek zbędny.... smile

A no to nie zrozumiałam smile No to mamy dokładnie tak samo. Fanaberii typu obiektyw za 3tyś może druga osoba nie rozumieć (w moim przypadku był to rower za 5tyś mojego faceta ;p), ale kasa na to i tak idzie ze wspólnego konta, decydujemy o tym razem, i jeśli nas stać, to kupujemy, a jeśli nie, to nie. Trudno mi byłoby mu zabronić kupienia takiego czegoś, bo wiem, że nawet gdyby sam zaoszczędził, to byłoby go na to stać.

Joga napisał/a:
carrie87 napisał/a:

No właśnie mnie zastanawia to "nie muszę się rozliczać z każdej złotówki", czyli tak to musiałabyś się tłumaczyć mężowi z wydawanych pieniędzy? Zarabiasz, to wydajesz, dla mnie to proste i pomimo wspólnego konta nigdy ani ja ani partner nie musieliśmy się z niczego tłumaczyć.

No a w przypadku gdy jedno (czyli ja) nie zarabia? Wtedy nie wydaje?
My mamy wspólne konto, z którego korzystamy oboje. Wydatki ustalamy wspólnie ale gdym postanowiła kupić sobie coś bez konsultacji z mężem, dramatu ani awantury nie będzie, pod warunkiem oczywiście, że to nie jest droga fanaberia za ostatnie pieniądze na koncie a do wypłaty mamy jeszcze pół miesiąca.

Mam oczywiście problem z kupieniem prezentu, wtedy muszę tak "kombinować" żeby zaoszczędzić gotówkę, bo inaczej z niespodzianki nici, mąż zauważy, bo większość rzeczy kupuję przez internet i będzie widział przelew:)
U nas podział jest taki: o rachunkach pamięta mąż o codziennych zakupach ja, wszystkie inne typu: sprzęty domowe itp ustalamy razem.

Nie, nie, źle mnie zrozumiałaś. Ja miałam na myśli sytuację, gdzie oboje pracują, i czemu wtedy ktoś musi się drugiej osobie tłumaczyć z wydawanych pieniędzy, skoro sam też zarabia na swoje zachcianki. No chyba, że ktoś wydaje wyjątkowo dużo i nierozsądnie. Bo niektóre kobiety piszą, że wolą mieć własne konto, żeby nie tłumaczyć się z kupionych butów czy kosmetyku - ale z czego tu się tłumaczyć, skoro sama na to zarabia.
W przypadku, gdzie jedna osoba nie zarabia, bo np. nie może znaleźć pracy, wychowuje dzieci, bo tak ustalili z partnerem (a nie, bo jest leniem tongue) to oczywiste jest dla mnie, że pieniądze jednej osoby idą na utrzymanie obu, oczywiście nadal wszystko w granicach rozsądku - ale to już kwestia do dogadania między partnerami.

A co do reszty, którą opisujesz - to właśnie mam dokładnie tak jak Ty smile

12

Odp: Wspólne konto
carrie87 napisał/a:
Teo napisał/a:

Wydaje mi się, że takie podejście jest jak najbardziej dobre, ale w małżeństwie/świadomym związku partnerskim. Nie stosowałabym tego do swojego chłopaka, nawet w kilkuletnim związku.

A czym się różni "świadomy związek partnerski" od "chłopaka, nawet w kilkuletnim związku"? smile Ja tam mam całkiem krótki związek, bo nie całe 2 lata, i u nas sprawdza się takie coś. W poprzednim, 5cio letnim, wspólnego konta nigdy nie mieliśmy, ale kasa i tak była wspólna i też nikt nikogo nie rozliczał.

Świadomy związek partnerski jako "małżeństwo" bez "papierka", czyli decydujemy się być razem w doli i niedoli, ale nie lecimy tego zalegalizować.

Uważam, że dzielenie się kasą w związku nie jest złe, np ja Ci coś tam kupie, albo zapłace za coś tam itp. Ale nie chciałabym, żeby mój partner, który zaraz może nie być moim partnerem, korzystał z pieniędzy, które sama zarobiłam i wydawał, bo "jemu zabrakło". Dla mnie to jest tak samo jakbyś teraz ze swoim chłopakiem brała wspólny kredyt, albo kupowała mieszkanie. Uważam, że różne "stadia związku" mają swoje prawa i tyle.

13

Odp: Wspólne konto
Teo napisał/a:

Świadomy związek partnerski jako "małżeństwo" bez "papierka", czyli decydujemy się być razem w doli i niedoli, ale nie lecimy tego zalegalizować.

Uważam, że dzielenie się kasą w związku nie jest złe, np ja Ci coś tam kupie, albo zapłace za coś tam itp. Ale nie chciałabym, żeby mój partner, który zaraz może nie być moim partnerem, korzystał z pieniędzy, które sama zarobiłam i wydawał, bo "jemu zabrakło". Dla mnie to jest tak samo jakbyś teraz ze swoim chłopakiem brała wspólny kredyt, albo kupowała mieszkanie. Uważam, że różne "stadia związku" mają swoje prawa i tyle.

Zgadzam się oczywiście z Tobą. Po prostu sądziłam, że kilkuletni związek to świadomy partnerski związek - choć masz rację, pewnie nie zawsze. Jasne, w związku "jesteśmy razem, jest fajnie, ale nikt nie wie co będzie za rok" też nie chciałabym, aby ktoś wydawał moje pieniądze. Co więcej, nie chciałabym wydawać czyichś pieniędzy.

14

Odp: Wspólne konto

U nas moj mąż zarabia sporo wiecej, więc nieraz jest tak, że wydaje "jego" pieniądze. I nie widzę w tym nic złego.  Z resztą celowo dalam coludzyslow gdyż właściwie od początku traktujemy nasze pieniądze jako wspólne.  Nie dzielimy ja mam tyle a on tyle, tylko razem mamy konkretną kwotę.  Nikt nikomu za nic nie zwraca.

A konta mamy dwa ale mamy siebie wzajemnie uposazonych, więc mamy oboje podgląd.  Tak na prawdę konto mojego męża jest jakby tym głównym,  z ktorego wykonuje wszystkie opłaty a potem wydajemy jak leci.

Ale wracając do głównego pytania. To chyba rzeczywiście sposób z wypłatą pieniedzy w bankomacie jest najlepszy. Ewentualnie można kupować za pobraniem.

Aaaaa teraz mi się przypomniało.  Zarówno mąż jak i ja mamy otwarte konta oszczędnościowe na ktore co miesiąc coś przelewamy. I to są srodki na ewentualne wlasne zachcianki, więc to tez jesteś jakas opcja, żeby ukryć zakup prezentu.

15

Odp: Wspólne konto
carrie87 napisał/a:

A no to nie zrozumiałam smile No to mamy dokładnie tak samo. Fanaberii typu obiektyw za 3tyś może druga osoba nie rozumieć (w moim przypadku był to rower za 5tyś mojego faceta ;p), ale kasa na to i tak idzie ze wspólnego konta, decydujemy o tym razem, i jeśli nas stać, to kupujemy, a jeśli nie, to nie. Trudno mi byłoby mu zabronić kupienia takiego czegoś, bo wiem, że nawet gdyby sam zaoszczędził, to byłoby go na to stać.

Wiesz, to nawet nie o to chodzi, że maż by mi zabronił czy coś w tym stylu. Sama bym się dziwnie czuła wydając "rodzinne" pieniądze na tak drogą swoją zachciankę.

16 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-01-23 09:19:03)

Odp: Wspólne konto
bbasia napisał/a:

Konkretnie chodziło mi o to, że skoro to ja dbam o finanse w domu (czyli robię zakupy, opłaty) a mąż się tym nie zajmuje, to uważam, że nic mu do tego czy kupie ser za 10 czy za 20zł za kilogram. Kupuje droższy, bo uważam, ze jest lepszy. I tak było od początku naszego małżeństwa. Nawet jak pracował tylko mąż. Po prostu wie, że nie wydam pieniędzy na np. dziesiąte buty a w lodówce będzie pusto.
Dlatego na fanaberie mam swoje własne pieniądze. Bo wydatek rzędu trzech tysięcy na nowy obiektyw do aparatu mąż mógłby uznać za wydatek zbędny.... smile

No a ja mam znajomych, gdzie ona pracuje i zarabia on, bardzo różnie raz zarabia raz nie. Każdy trzyma pieniądze w skarpecie i pilnuje, żeby druga strona nie wiedziała ile ich jest. W ich układzie ona płaci rachunki, utrzymuje dom i rodzinę ale jeśli chodzi o wydatki to on "pan i władca, macho" ma głoś decydujący. Ona nie może bez jego zgody pójść do fryzjera, bo jest jazda, bo kasa bo trzy godziny jej nie było itd. kiedy musieli kupić pralkę bo stara się zepsuła, ona czekała aż on się "dołoży" ale że się nie doczekała, to uniosła się honorem i sama kupiła, jazda oczywiście była nieziemska. Chory układ - prawda?

17

Odp: Wspólne konto
LeeBee napisał/a:

Aaaaa teraz mi się przypomniało.  Zarówno mąż jak i ja mamy otwarte konta oszczędnościowe na ktore co miesiąc coś przelewamy. I to są srodki na ewentualne wlasne zachcianki, więc to tez jesteś jakas opcja, żeby ukryć zakup prezentu.

No to jest opcja smile W sumie jako takich kont oszczędnościowych to nie mamy, mamy tylko takie, gdzie jest założona lokata, no ale tam też każdy ma wgląd smile

bbasia napisał/a:
carrie87 napisał/a:

A no to nie zrozumiałam smile No to mamy dokładnie tak samo. Fanaberii typu obiektyw za 3tyś może druga osoba nie rozumieć (w moim przypadku był to rower za 5tyś mojego faceta ;p), ale kasa na to i tak idzie ze wspólnego konta, decydujemy o tym razem, i jeśli nas stać, to kupujemy, a jeśli nie, to nie. Trudno mi byłoby mu zabronić kupienia takiego czegoś, bo wiem, że nawet gdyby sam zaoszczędził, to byłoby go na to stać.

Wiesz, to nawet nie o to chodzi, że maż by mi zabronił czy coś w tym stylu. Sama bym się dziwnie czuła wydając "rodzinne" pieniądze na tak drogą swoją zachciankę.

No całkowicie rozumiem o co Ci chodzi. Ale to pewnie zależy od podejścia. Ja w ten sposób staram się nie myśleć. Wiem, że jakbym chciała sama uzbierać (albo mój facet) to też dalibyśmy radę uzbierać na jakąś tam zachciankę ze swoich wypłat, wiem, że na coś tam nas stać, więc wtedy nie ma problemu przy kupnie takiej rzeczy. Gorzej jakbyśmy mieli inne pilne wydatki, a druga osoba chciałaby coś drogiego kupić. Jak na razie takiej sytuacji nie mieliśmy, więc ciężko mi stwierdzić co wtedy by było smile

Joga - sytuacja, którą opisujesz, jest dla mnie w ogóle niezrozumiała smile

18

Odp: Wspólne konto

Bardzo ciekawy temat! Aż żałuję, że dopiero teraz go znalazłam i że nie włączyłam się do dyskusji wcześniej.
Zainteresowały mnie różne rozwiązania, jakie wypracowałyście wraz z partnerami w swoich związkach.
Mój partner po pewnych perturbacjach nie stanął jeszcze w pełni na "finansowe nogi", spłaca swoje stare długi. Ja mam swoje oszczędności, plus zarabiam (i wydaję smile) więcej niż on. Wydaje mi się, że w tak nierównej sytuacji łączenie zasobów nie byłoby dobrym rozwiązaniem. Nasz układ na tę chwilę to: każdy ma swoją kasę, miesięcznie oboje wpłacamy ustaloną kwotę na wspólne wydatki z prowadzeniem domu. Ponieważ kwota specjalnie jest zawyżona, nadwyżka to nasze wspólne oszczędności (wymyśliłam to po to, by mój partner zobaczył, że nawet nie zarabiając bardzo dużo można coś odłożyć smile). Sądzę, że w miarę stabilizowania się jego sytuacji finansowej kwota ta będzie wzrastać.
Widzę, że w większości tworzycie bardzo partnerskie związki - podoba mi się to! A Wasze pomysły są naprawdę inspirujące.

19

Odp: Wspólne konto

Przypomniało mi się jaka kiedyś byłam głupia i naiwna, więc napiszę ku przestrodze.
Byłam w związku z facetem, który nie zarabiał w ogóle przez dwa lata. utrzymywałam go płaciłam ZUS, bo nie był zarejestrowany w Urzędzie Pracy (wstydził się, bo z jego wykształceniem nie wypadało), wyzbyłam się w ten sposób wszystkich swoich oszczędności. W końcu namówiłam go na pracę, to była praca w delegacji, wzięłam więc pożyczkę w banku, żeby miał na hotel, jedzenie i nie czuł się "biednie" przy kolegach, z myślą że jak dostanie pierwszą pensję to sobie odbiorę. Mieliśmy oddzielne konta, moje zarobki szły na życie a jego zostawały na koncie, traktowałam je jako oszczędności, choć miałam kartę do jego konta nigdy z niej nie skorzystałam. Po trzech miesiącach, rozstaliśmy się, kasa na jego koncie została jako "JEGO" ja zostałam z pożyczką do spłacenia. Na odchodne usłyszałam, że on teraz nie ma i nie odda - nie przypominałam mu o tym, że na koncie ma kilkanaście tysięcy, bo uniosłam się honorem. Akurat zmieniałam pracę i była w dołku finansowym ale jakoś wyszłam na prostą, pieniędzy nie oddał mi nigdy i nigdy nawet nie zapytał o ten dług.

Warto więc wydatki jeśli macie oddzielne konta dzielić po równo a oszczędzać tak, żeby oszczędności były również wspólne a nie jednej strony smile

20

Odp: Wspólne konto

Joga miałam kiedyś podobną, choć nie tak dramatyczną sytuację. Nie mieliśmy wspólnego konta, ale ogólnie pieniądze były wspólne i nikt nikogo co do złotówki nie rozliczał, tak po prawdzie nikt nikogo wcale nie rozliczał. Czasem wydawał więcej on, czasem ja. Pewnego razu z bratem postanowiliśmy zrobić rodzicom prezent i wysłać ich na wakacje. To spowodowało, że całkowicie się spłukałam, ale tak do zera. Uzgodniłam to z facetem - nie miał nic przeciwko, w końcu kasa była wspólna, po prostu do kolejnej wypłaty on by za niektóre rzeczy płacił. Zapłaciłam rodzicom za wakacje i co? Mój 5cioletni związek się rozpadł, a ja zostałam z pustym kontem do kolejnej wypłaty ;p

21

Odp: Wspólne konto

Joga, szczerze współczuję takiego zakończenia... Niestety nie wszyscy są honorowi, zdarzają się właśnie takie cwane egzemplarze.
Ciekawy wątek, nigdy nie pytałam znajomych w jaki sposób rozporządzają swoimi finansami, dlatego nie mam pojęcia która metoda jest najbardziej powszechna.
Ja preferuję osobne konta, na które chodzą wypłaty + wspólne konto, na które przelewamy pieniądze na opłaty, jedzenie i inne bieżące wydatki. Jest to wygodne, nie mam problemu z ukrywaniem prezentów i mam poczucie, że za swoje ciężko zarobione pieniądze mogę czasem sprawić samej sobie jakiś drobiazg wink

22

Odp: Wspólne konto
carrie87 napisał/a:

Hej
Wątek stworzony w sumie z ciekawości, skierowany do kobiet, które mają wspólne konto ze swoim partnerem / mężem.
Jak radzicie sobie z sytuacjami, gdy chcecie partnerowi zrobić niespodziankę? smile

My mieliśmy osobne konta, ale stwierdziliśmy, że to niewygodne, skoro razem mieszkamy i większość wydatków mamy wspólne. Założyliśmy więc wspólne konto i na nie wpływają nasze wypłaty. Mamy też konta osobne, ale na razie leżą nieużywane. Mogę przelać na swoje konto trochę pieniędzy i stamtąd kupić prezent / zrobić niespodziankę, no ale partner zauważy, że np. większa suma ubyła ze wspólnego konta i będzie się domyślał smile

Już nawet zastanawiałam się nad rozwiązaniem, które słyszałam w wielu innych związkach: wypłata wpływa na osobne konta, część pieniędzy wpłacają na wspólne i z niego robią opłaty, zakupy, a reszta zostaje na osobnych i jest na "swoje" wydatki - wtedy też nie ma problemu z prezentami. Jednak nie będę specjalnie zmieniała sposobu "zarządzania" naszymi finansami ze względu na problem z kupnem prezentów tongue

Swoją drogą, może Wy właśnie macie taki sposób zarządzania pieniędzmi: trzy konta, i część wypłaty dajecie na wspólne? Zastanawiałam się kiedyś nad takim rozwiązaniem, bo to było dla mnie jedyne rozsądne (oprócz tego jak mamy teraz), bo całkiem osobne konta w związku są dla mnie uciążliwe. Ciekawi mnie jak to działa. Ze wspólnego konta płacicie za wspólne rzeczy, a jak idziecie z mężem na zakupy ubraniowe, to każdy płaci za siebie? smile Z ciekawości pytam, bo zawsze mnie to zastanawiało. Zawsze kobiety tłumaczyły się tym, że chcą mieć swoją i tylko swoją kasę, by nie tłumaczyć się z wydawanych pieniędzy i czuć się niezależne. A czemu z czegokolwiek trzeba się tutaj tłumaczyć, skoro się zarabia? Ja wszystko opłacam z konta wspólnego i nie czuję się w żaden sposób zależna od kogokolwiek, jeszcze mi się nigdy nie zdarzyło, by partner zapytał się "a na co wydałaś znowu te 100zł", ale może w innych związkach takie problemy powstają.

Może ktoś opowie jak to u niego / niej jest? smile

Można mieć kilka kont, jeśli dysponuje się przypływem większch gotówek,ale osobiście uważam, że najlepiej mieć dwa osobne,tak na wszelki wypadek, ponieważ życie i tak pisze nam swoje scenariusze i dzisiaj ten kto nie widzi świata, poza swoim partnerem, jutro może życzyć mu wszystkiego co najgorsze,a pieniążki ze wspólnego konta dziwnym trafem mogą nagle wyparować i to wszystkie.Zresztą wiadomo nie od dzisiaj, że strzeżonego Pan Bóg strzeże.

23

Odp: Wspólne konto
natolinka napisał/a:

Można mieć kilka kont, jeśli dysponuje się przypływem większch gotówek,ale osobiście uważam, że najlepiej mieć dwa osobne,tak na wszelki wypadek, ponieważ życie i tak pisze nam swoje scenariusze i dzisiaj ten kto nie widzi świata, poza swoim partnerem, jutro może życzyć mu wszystkiego co najgorsze,a pieniążki ze wspólnego konta dziwnym trafem mogą nagle wyparować i to wszystkie.Zresztą wiadomo nie od dzisiaj, że strzeżonego Pan Bóg strzeże.

Według tego co piszesz, po ślubie też nie warto mieć wspólnego konta / wspólnej kasy - bo przecież nigdy nic nie wiadomo smile

24

Odp: Wspólne konto

Dla mnie najlepszym rozwiązaniem są trzy konta, każdy ma swoje konto, na które wpływa wypłata, i jedno wspólne, na wydatki związane z utrzymaniem domu.
Przy czym wpłaty na to wspólne konto niekoniecznie muszą być po połowie od każdego. Jak trzeba na wspólne wpłacić np. 2500zł to po połowie byłoby 1250. A jak żona zarabia np. 1500 a mąż 3000, to wtedy jej zostanie 250 a jemu 1750.
W tym momencie te wpłaty na wspólne konto, jednak uzależniłabym również od zarobków każdego.

Co do patologicznych sytuacji, to moja szwagierka nie pracuje, ma czworo dzieci. Jej dochód to rodzinne na te dzieci + jakieś 100 zł, które czasem dorobi. Jej mąż zarabia 3000-4000 tys. miesięcznie. Ona nie ma żadnego wglądu na jego konto, nie ma pojęcia na co on wydaje pieniądze. Dwa tygodnie po jego wypłacie, gdy ona go poprosi, żeby kupił jakieś jedzenie, ten mówi, że nie ma kasy i pojedzie coś kupić jak ona mu da. I daje.... Że nie wspomnę o tym, że on chyba uważa, ze ubrania tym dzieciom z nieba spadają.
To w sumie nie moje sprawa, ale przyznam się, że czasem ją namawiam, żeby z tym coś zrobiła, toż to jakaś masakra jest.

25

Odp: Wspólne konto
Anik38 napisał/a:

Dla mnie najlepszym rozwiązaniem są trzy konta, każdy ma swoje konto, na które wpływa wypłata, i jedno wspólne, na wydatki związane z utrzymaniem domu.
Przy czym wpłaty na to wspólne konto niekoniecznie muszą być po połowie od każdego. Jak trzeba na wspólne wpłacić np. 2500zł to po połowie byłoby 1250. A jak żona zarabia np. 1500 a mąż 3000, to wtedy jej zostanie 250 a jemu 1750.
W tym momencie te wpłaty na wspólne konto, jednak uzależniłabym również od zarobków każdego.

No o tym właśnie pisałam, że dużo osób tak robi, ale chciałabym usłyszeć rozwinięcie, dlaczego taki sposób jest najlepszy smile

26 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2017-03-03 12:16:04)

Odp: Wspólne konto

My niedawno zdecydowaliśmy się z partnerem na założenie wspólnego konta w [spam]. Dzięki temu możemy świetnie manipulować finansami przeznaczonymi na dom. Dwie karty na jedno konto to fajna opcja, a w razie gdy zostanie nam coś z pieniędzy przeznaczonych na ten miesiąc to leci na konto oszczędnościowe z oprocentowaniem.

27

Odp: Wspólne konto

Sama zastanawiam się czy lepsze jest wspólne konto czy dwa osobne.

28

Odp: Wspólne konto

Każdy z nas ma osobne konto.
Ja mam na swoim telefonie dodaną kartę do konta męża,na wypadek jakby mi gdzieś kasy zabrakło smile
On z moich pieniędzy nie korzysta i chyba nawet nie wie ile ja zarabiam wink

Moim zdaniem wszystko tutaj zależy od indywidualnej sytuacji. W jednym przypadku będą lepsze dwa osobne konta, w drugim jedno konto. Nie wiem czy chcesz otworzyć, ale jeśli się nad tym zastanawiasz, zerknij sobie na stronę:
https://polakoszczedza.pl/wspolne-konto … k-zalozyc/

Opisane jest na stronie jak znaleźć wspólne konto bankowe. Dobrze jest zerknąć sobie na promocje w bankach na konta, a tych jest wiele.

29

Odp: Wspólne konto

My mamy w ING wspólne Konto Komfort. Ale dopiero później się dowiedzieliśmy, że Konto Direct też można prowadzić we dwoje - dodając pełnomocnika do rachunku. Tak przynajmniej pisze na tej stronie https://finp.pl/konto-wspolne-ing-bank-slaski-analiza/ W sumie wolelibyśmy Direct, bo jest darmowe w prowadzeniu a Komfort kosztuje nas 15 zeta miesięcznie i nie da się tego uniknąć hmm

Posty [ 29 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024