Hej ![]()
Potrzebuje rady... Otóż ok 2 miesiace temu wydostałam sie z iście okropnego i toksycznego zwązku... Nie bede ukrywac ze troche mnie to rozwaliło... No i jakiś czas temu poznałam kogoś, najpierw było kino, rozmowa do północy, pisanie smsów na potęgę itp, 2 randka: film, pierwszy pocałunek, dalej pisanie, smsy, fb, słodko, miło i uroczo. Aż do soboty. Sobotnia randka troszke wymknęła się spod kontroli... Skończyło się na pettingu, on został na noc, pieszczoty były bardziej niż intensywne (ale bez seksu samego w sobie)
Rano pozegnalismy się normlanie, ale... on jakby odpuścił, zwolnił, smsy stały się rzadsze, mniej intensywne, mniej "od serca". Niedzielę w sumie jakoś tak olałam, ale wczoraj sytuacja się powtórzyła, wieczorem napisałam mu (chyba głupio), że mam po sobocie mętlik w głowie, że po tamtym rozstaniu stałam się delikatniejsza ( jest w temacie) i że troche się boję, ale też że było mi z nim bardzo dobrze. Na co on odpisał że źle sie czuje z tym że został, że źle zrobił itp... Koniec końców umówiliśmy się na czwartek, ale jakoś nie wiem... Dzisiaj dostałam od niego 2 suche smsy, że pracuje, że coś tam... Nie wiem co dalej. Ciagnąć to? Odpuścić? Co radzicie? Yhh