Witajcie
Mam tyle problemów że nie wiem od czego zacząć
W roku 2011 złozyłam pozew o rozwód i alimenty,powód przestanie łozeńia na dzieci,zupełny brak zainteresowania dziećmi czy mają co jeść,ja w tym czaśie nie pracowalam,"mąż" świadomie i wręcz z premedytacją nic nie kupowal do jedzenia,opłaty za media dokonywał osobnym przekazem na poczcie swoje "pół" kwoty,ja jak miałam pieniądze to płaćilam z opóznieniem,dwa razy byli panowie z gazowni odlączyc gaz ,nawet to "męża" nie ruszyło,swoje jedzenie jajka ,mąka ,wegeta olej ,itp zamykal przed dziećmi na klucz ,zamrażarkę też.Dopiero w czerwcu 2013r Sąd zasądzil alimenty na czas trwania procesu (egzekwowane przez komornika)
Między czasie "donosił na dzieći"na Policję że zakłócają mu ćiszę nocną,istnieje podejrzenie że są zdemoralizowane bo:jeden raz piły piwo na boisku sportowym w naszej miejscowośći,jeden raz pojechały do Krakowa ,ućiekł im ostatni autobus więc "siedziały"na klatce schodowej w bloku ,ktoś z mieszkańców powiadomił Policje więc dziewczyny znalazły śię na Komisariacie,dyżurny telefonował aby odebrać dziewczyny miały po 16 i 17 lat na co "tatuś" powiedział aby zostały tam do rana ponieważ on nie ma czym po nie pojechać bo w nocy busy nie kursują ,KLAMAL w garażu stal samochód.
Pewnego wieczora , celowo zostawił klucz w zamku , od wewnątrz abym niemogla wejść do wlasnego domu,szarpał mną ,przewrócil mnie na żiemię na podwórku,uderzal,w tej sprawie zeznawało 4 świadków ,moje doniesienie na Policje umorzono z powodu braku dowodów , a on pojechal do lekarza,lekarz wystawił mu obdukcje (za kasę) napisał niestworzone rzeczy ,w rezultaćie od lekarza z pogotowia Sąd otrzymał linformację że pokrzywdzony miał widoczne zadrapanie i śiniak na nadgarstku,odbyło się 7 spraw karnych,na których musialam być ,dojechać nikogo nie interesowało że nie mam na chleb dla dzieci ,a co dopiero na bilety Sąd sprawę umorzył,pisał apelację Sąd podtrzymal wyrok pierwszej instancji ,on kasę ma dostał spadek ,stać go na adwokata "tatuś"z dziećmi nie rozmawia,gdy rano on jest w kuchńi dzieci wolą pójść do szkoly glodne bo nie chcą nawet na ńiego patrzyć
Na niego był zaśiłek rodzinny na dzieći ,dopóki go komornik nie dopadl,pieniądze pobierane przez niego,dzieciom dawał,pózniej nawet tych panstwowych marnych groszy ,nie dawal.Chodziłam do MOPSu prośiłam ,zgłaszałam,mój dohchód we wrześniu wyniósł 700zł więc więc muśiałam korzystać z pomocy opieki społecznej PÓŁ ROKU walczyłam o przepisanie zaś rodzinnego na mnie jidnocześnie informując że "tatuś" nie daje żadnych pieniędzy ,alimenty egzekwuje komornik
NIE MA ŻADNEJ POMOCY OD GOPSU wbrew temu co powinni pomóc ,od dawna GOPS zna moją sytuację
ten "darmowy prawnik" który tam pracuje i powinien pomagać, stwarzał największe problemy z przepisaniem zaśiłku rodz na mnie ,zgłośiłam to do Rzecznika Praw Dziecka -Chyba to pomogło
Tylko dzieći trzymają mnie jako tako przy życiu
Witaj Czarna
Życzę dużo siły i załatwienia sprawy do końca. Oby wszystko się ułożyło.
Pozdrawiam serdecznie,mam nadzieję że nie zabraknie dobrych serc,które pomogą
w tym kłopocie. ![]()
Witam )Nie poddawaj się dla dobra swoich dzieci.Niektórzy faceci to ............brakuje po prostu słów mój mąż zgotował mi tzw bagno .Zostałam sama z 5 dzieci i wiem ze dam rade i ty na pewno tez robimy to dla naszych pociech.
Czarna, musisz mieć nadal dużo siły w walce. Twój mąż to kawał drania, który nie zasługuje na nic dobrego. W naszym kraju niestety przepisy wcale nie pomagają matkom w podobnej sytuacji. Często kobieta nie uzyskuje pomocy tam gdzie powinna. Bardzo Ci współczuję i życzę siły i wytrwałości.
Witajćie
Dziękuję Wam bardzo za słowa otuchy .Nawet zwierzęta dbają o swoje potomstwo ,bronią
Kolejna sprawa w marcu ,powinna być ostatnia (mam nadzieję) niestety mieszkamy razem ,wyrażnie powiedział że się nie wyprowadzi nawet dla złośliwości ,będzie tu mieszkał . Zastanawiam śię nad eksmitowaniem go ,nie będzie to łatwe ponieważ mamy współwłasnośc,moja mama zapisała nam po równo.
Na istniejącym już budynku (własnośc mojej mamy)nadbudowaliśmy górę ,ale ze względu na fakt iż "mąż" około dwa lata temu dostał sporo kasy po sprzedaży działki po zmarłym ojcu kwota tj.150.000 zł (to zdołałam udowodnić ) dostał też ok.50.000zł ale to już jego mamusia sprzedała jako właścićielka działki .
Cały czas ukrywa te pieńiądze ,udawał że ich nie ma ,ja nie mam do tego nic , a on może korzystać z mojej ojcowizny ,różnego rodzaju pomieszczeń , garaży które zostały wybudowane pracą rąk mojego ojca , a takie "coś"będzie utrudniało mi i dziećiom zamieszkanie poprzez złośliwości , co gorsze on uważa ze to wszystko jest jego bo ma zapisane,to ja powinnam się wyprowadzić
Dziękuję Wam pozdrawiam