Witam was Panie nie powinienem tutaj zaglądać, tak mi się wydaje ale szukam porady bo męczy mnie moja sytuacja.
Mam 25 lat bezdzietny ona 26 i 2 dzieci znamy się od ponad roku, poznalismy sie w pracy.
Pierwsze pol roku znajomosci poprostu sie poznawalismy, rozmawialismy w pracy nie utrzymywalismy kontaktu po za pracą.
Po poł roku zaczelismy się spotykać, na pierwszym spotkaniu otworzylismy się przed sobą i narodziło się uczucie przez kolejne 5 miesiecy widywalismy się codziennie kiedy tylko mieliśmy czas i niemoglismy bez siebie żyć, wspolne plany, marzenia, ciągły kontakt telefoniczny bla bla...
Postanowilem zmienic prace zeby zarabiac więcej, nie widywalismy się juz w pracy i coraz zadziej spotykalismy się.
W naszym związku nastał okres wyziębienia, ja starałem się coraz bardziej pisałem co u niej jak sie czuje opowiadałem jak mi minoł dzień, a od niej słyszałem odpowiedź "jakoś" albo nie wiem czy damy rade się zobaczyć, na spotkaniach 1-2 w miesiącu a wcześniej codziennie siedzi nie odzywa się zbytnio i wszystko ją drażni, probuje rozmawiać wyciagnąc cokolwiek lecz się nie da.
Dwa miesiace temu postanowiłem ze musze zerwać z nią bo widocznie uczucie ulotniło się i nie mam czego u niej szukać, nie umialem sie z nia skontaktowac probowalem 3 dni w koncu odebrała powiedziałem jej ze musimy powaznie porozmawiać i chce sie z nia spotkac nie miala czasu to zerwalem przez telefon.
Przyjechala nastepnego dnia tuliła sie mowila zebym jej nie zostawiał dałem jej 2 szanse i przez 2 tygodnie było jak dawniej rozmawialismy spotykalismy sie wszystko odzyło, jednak po 2 tygodniach znowu to samo, ciagneło sie to juz 5 tygodni, ona pisała tylko jak miała problem zeby sie wyzalic, wspierałem ją wtedy i mowiłem zebysmy sie spotkali ze bardzo tego chce ze jej potrzebuje ze nie wiem co sie z nami dzieje, na to zostawała niewzruszona i nie odpowiadała.
Postanowiłem nie odzywać się do niej wogole, po 6 dniach wysłała smutną minke i zaczeła się zalić jak ma zle w zyciu, zero pytań co u mnie tylko swoje zale, napisałem a jak bedzie z nami ? nic nie odpisała.... powiedziałem jej ze dla mnie nasz związek nie istnieje juz od jakiegos czasu i poprosiłem ją zeby nie pisała do mnie dłuzej.
Tym razem wogole nie zareagowała nic nie napisała, to zyłem w przeswiadczeniu ze wszystko sie skonczyło do wczorajszego dnia... napisała ze kocha i tęskni i nie mam pojęcia co zrobić...
Zdaje mi się ze zaczeła spotykac sie z swoim byłym a ja jestem tylko do wyzalania się... kocham ją ale cierpie przez jej obojętnośc i proszę was o rade.
Pozdrawiam Adam