Witam was wszystkich
jestem na forum dosyć długo, czytam dużo i odpisuje dużo również. i chyba sama mam problem, który jak przypuszczam powinnam szybko rozwiązać i pożegnac sie z chlopakiem.
jesteśmy razem nie długo ponad pół roku. generalnie wszystko jest dobrze, często gdzieś wychodzimy, kolacje, wyjazdy, kino i te wszystkie rzeczy które ja lubię, często robimy sobie drobne niespodzianki itp... nie bede sie tu za duzo rozpisywała, bo komu by sie chciało czytać ![]()
problem jest w jego odzywaniu sie do mnie, a ostatnio nie za bardzo mi się to podoba. zadzwoniłam do niego jakies pol godzinki temu żeby sobie pogadać jak juz leże w łóżku, chwilke pogadal i mowi ze konczy bo coś oglada, ja sie pytam co a on tv, mysle sobie ze moze oglada coś co lubi skoro juz musi konczyc wiec mowie ze chcialam chwilke pogadac on na to- chcesz mnie zdenerwować na noc... rozlaczylam sie bo naprawe troche chyba dziwna reakcja, przeciez chcialam tylko pogadac...
zawsze jak ma stresujacy dzien podnosi na mnie głos, jak mowie zeby si opanował to sie rozłącza
jak coś zrobi i chce to wyjaśnić żeby sytuacja była czysta, nie odbiera albo bezczelnie mnie rozłącza, jest to dośc irytujące, nie mogę w tym momencie sobie przyponmiec sobie wiecej takich sytuacji, ale szczęka mi troche opada jak to robi znowu, gdzie zwracam mu uwage za kazdym razem, że o tym trzeba pogadać bo tak być nie może.
ostatnio poklocilismy sie o coś drobnego, po wymianie zdań spytałam o co mu chodzi on do mnie o gówno...
bardzo zła jestem ![]()
teraz moje pytanie cz ja przesadzam, biorąc pod uwage ze w innych kwestiach jest wszystko dobrze, czy naprawdę powinnam to zaliczyć do kolejnego nieudanego związku ?
pozdrawiam