Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 49 ]

Temat: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Witam,

nie mam komu się wygadać, ponieważ przez swój 3,5 roczny związek niemal nie mam znajomych, a przyjaciółka mnie nie rozumie, wg niej powinnam uciekać od niego jak najszybciej.
Jesteśmy ze sobą 3,5 roku, mam 25 lat, on też. Jak zaczęliśmy się spotykać, nie sądziłam, że będzie z tego coś poważnego, raczej chciałam spróbować jak to jest być w związku (to mój pierwszy chłopak), wiedząc, że nie jest to mój wymarzony partner. Z czasem jednak zakochałam się w nim, dostrzegając jego zalety. Przez pierwszy rok było pięknie, potem zaczęły się schody. Nie podobali mi się jego znajomi, uważam, że to towarzystwo patologiczne, zajmujące się tylko piciem, dziwkami i narkotykami. Po wielu kłótniach i awanturach, nie utrzymuje już z nimi takiego kontaktu, spotyka się tylko raz na jakiś czas. To poszło też w drugą stronę - ograniczał mój kontakt z koleżankami, chociaż było ich niewiele i były to "porządne" dziewczyny, jednak był zazdrosny nawet o nie. O kolegach nie mam co wspominać, uciął mój kontakt z nimi - przez zazdrość. Spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę, długo podobało mi się to, ale ile można -  w końcu zaczęło męczyć, chciałam odmiany, ale zorientowałam się, że nie mam już nikogo bliskiego oprócz niego...
Zaczęłam też zauważać, że wiele nas różni, przede wszystkim światopogląd...Niestety często uważam, że jego zachowanie jest prostackie i chamskie.
Dodam, że nie ukończył szkoły, ma kiepską pracę, ja skończyłam studia i zaczęłam pracę w poważnej firmie, zarabiając więcej od niego, co bardzo go razi i podejrzewam, że dlatego nienawidzi mojej pracy, mam wrażenie, że stara się dewaluować moje sukcesy, nie cieszy się razem ze mną.

Co do naszych rodzin - ja z szczęśliwej, kochającej się rodziny, dość zamożnej, wszyscy wysoko wykształceni, on - z rozbitego małżeństwa, ojciec hazardzista, już nie żyje, matka zakochana w synusiu idealnym, pazerna tylko na kasę, mnóstwo kłótni w rodzinie, skłócone rodzeństwa itp. Ale powtarzałam sobie, że przecież rodziny się nie wybiera, a on niekoniecznie musi być taki sam:) Z biegiem czasu, wydaje mi się, że rodzina ma bardzo duży wpływ na człowieka i niestety dzieci często powielają wzorce od rodziców...

Rozstawaliśmy się kilka razy, tylko raz z jego inicjatywy. Za każdym razem wracaliśmy do siebie po kilku dniach, nie mogąc bez siebie wytrzymać...To on chodził za mną, prosił, obiecywał gruszki na wierzbie, a ja się łamałam. Część z tych obietnic spełnił, bardzo się poprawił przez okres naszego związku, ale to niestety dalej nie jest osoba, którą chciałabym mieć przy sobie na całe życie:(

Tylko dlaczego nie potrafię się z nim rozstać, wiedząc, że nic z tego nie będzie? Czasem wydaje mi się, że to ze mną jest coś nie tak i odrzucam kochającego chłopaka na rzecz wymyślonego ideału. Ostatnio powiedział, że już wie, że jestem jego jedyną miłością i chce ze mną spędzić życie, a ja wiem, że z mojej strony jest odwrotnie...Obarcza mnie winą za wszystkie nasze niepowodzenia i - tak jak kiedyś byłąm pewna swoich racji, dziś przez to jego gadanie zaczynam się zastanawiać czy to nie po mojej stronie jest wina. Czuję się strasznie, z jednej strony jest dla mnie bardzo ważny, to mój pierwszy chłopak, jestem do niego przywiązana, z drugiej strony coraz częściej nie mogę na niego patrzeć i denerwuje mnie każdy jego ruch i słowo - nawet żarty, które kiedyś śmieszyły mnie do łez teraz wydają mi się prymitywne i głupie.

Jeśli ktoś dotarł do końca tego wywodu, to bardzo proszę o wyrażenie opinii na temat tej sytuacji. Co powinnam zrobić? Uciekać czy próbować to wszystko jakoś naprawić? Choć uważam, że nie ma już ratunku...

Pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Witaj. Radze uciekać. byłam kiedyś w podobnym związku. To do niczego nie prowadzi. Ograniczył Ci znajomych, niedługo zacznie ograniczać kontakty z rodziną. A pracę znienawidzisz przez niego. Daj sobie spokój póki jest czas jeszcze na to. Jesteśmy w podobnym wieku, więc gwarantuję Ci, że masz szanse ułożyć sobie życie lepiej. Pomyśl o swojej przyszłości. Chcesz ją z nim dzielić?? NIE. Dlatego zerwij z nim kontakt i mimo jego starań, błagań i obiecanek, nie łam się. Z takimi ludźmi nie warto układać sobie życia. Wiem, że to jest trudne, ale znajdź w sobie siłę i zakończ to.
Pozdrawiam

3

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Prosisz o wyrażenie opinii na temat Twej sytuacji.

Opisałaś swój punkt widzenia. Wymieniłaś sporo rzeczy, które was różnią od siebie, ani jednej, która was łączy. W jednym zdaniu wspomniałaś, że chłopak zmienił swe postępowanie, ale też od razu zastrzegłaś, iż nie jest on dla Ciebie kandydatem na wspólne życie.  Znamiennym jest też tytuł wątku.

Po co być w związku, który męczy?
Po co być z kimś, o kim ma się tak negatywne zdanie?
Po co być z kimś, kto wzbudza odrazę?

Przecież decyzję już podjęłaś.

4

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Uciekaj,nie trać więcej czasu na kogoś takiego..Decyzja o rozstaniu nigdy nie jest łatwa...Odnów stare kontakty, przynajmniej spróbuj, będzie Ci lżej wśród ludzi

5

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Po prostu przeczytaj swój post, jakby został napisany przez kogoś innego, co odpisałabyś na takie pytania jak oceniłą tą sytuację.
To z jednej strony.
A z drugiej piszesz jasno, że to nie to. Im dłużej będziesz zwlekać tym będzie trudniej. Jeśli to nie człowiek z którym chcesz spędzić resztę życia, to zrób to bo unieszczęśliwiasz siebie, ale i jego.

6

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Byłam w identycznym związku rozstałam się. Jest mi ciężko jestem samotna ale podjełam słuszną decyzje..

7 Ostatnio edytowany przez martka88 (2014-01-09 14:48:42)

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Dziękuję za odpowiedzi.

Moje wątpliwości co do rozstania wynikają z tego, że po jego licznych tłumaczeniach zaczęłam się zastanawiać czy może rzeczywiście przesadzam, czy nie szukam tzw. księcia na białym koniu, który przecież nie istnieje...Boję się, że już ćwierć wieku za mną i nie znajdę już nikogo bliskiego, a przecież nie bije mnie czy nie okłamuje, więc zawsze może być gorzej;)
Chyba cały czas żyję nadzieją, że on zmieni się tak jak ja bym chciała, a z drugiej strony zaczęło docierać do mnie, że to jest po prostu niemożliwe i bezsensowne.

8 Ostatnio edytowany przez martka88 (2014-01-09 15:20:40)

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Mogę jeszcze dodać, że chciałabym związać się z kimś, kto byłby dla mnie autorytetem. Niestety mój chłopak właściwie w niczym mi nie imponuje, uważam się za lepszą od niego, mam wrażenie, że muszę mu matkować, a przez niektóre jego poczynania mogę mieć problemy - przykład - spore długi, odziedziczone po ojcu + masa niespłaconych mandatów, a kolejnymi zupełnie się nie przejmuje.
Nie wyobrażam sobie zamieszkać z taką osobą, w moim świecie wszystko jest poukładane, jestem oszczędna i rozsądna.
Dziękuję jeszcze raz za odpowiedzi, opinie obcych osób pozwoliły mi zrozumieć absurd tej sytuacji. Niestety lituję się nad nim, bo wiem, że beze mnie będzie mu bardzo ciężko.

Tylko dlaczego tak za nim tęsknię, kiedy nie widzimy się jedynie jeden dzień??? Czy to przyzwyczajenie? Aż tak??

9

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Tak, Twe poczucie wyższości można zauważyć od niemal pierwszych Twych słów. Nie lepiej, i dla Ciebie, i dla niego, i dla innych - potencjalnych Twych partnerów, byś z takiego sposobu widzenia siebie samej i innych, zrezygnowała?

Litujesz się nad swym (?) obecnym chłopakiem? A on chce Twej litości? Twoja litość do czegoś jest mu potrzebna? Bez Ciebie będzie mu ciężko? Hm...

A może zazdrościsz mu spontaniczności, szaleństwa, życia bez konwenansów i poukładania?

Żyjesz nadzieją, że on się zmieni. On ma się zmienić, bo Ty tak chcesz? A może Ty zmień swoje spojrzenie na siebie samą, na innych, na związek, na relacje w nim panujące? I nie napisałam tego, by zachęcać Cię do pozostania w tym związku. Zachęcam Cię do pracy nad sobą.

10 Ostatnio edytowany przez martka88 (2014-01-09 15:49:53)

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Myślę, że to poczucie wynika ze związania się z nim - nieodpowiednią dla mnie osobą. Nie umiem z nim rozmawiać, bo zaraz się denerwuję jego sposobem myślenia, nie raz pokazał, że nie jest zbyt inteligentny, z czego śmieją się nawet jego znajomi, więc nie jest to tylko moja opinia. Jak już wspomniałam, zakończył szkołę na etapie początków liceum, ja niedawno obroniłam mgr i uważam, że to też o czymś świadczy.

Czasem potrafi ukraść drobną rzecz w sklepie - co dla mnie jest nie do pomyślenia, dla niego nie jest niczym szczególnym. Widzę, jak odnosi się do swojej matki, dla mnie mówienie takim tonem i słownictwem do starszej osoby, a tym bardziej matki jest nie do przyjęcia. Wydaje mi się, że z takich różnic wypływają moje wątpliwości co do tego związku.

Za każdym razem błagał mnie o powrót do siebie, nie licząc się z tym, że za którymś razem powiedziałam że go nie kocham. Myślę, że wiele razy po prostu nie mogłam patrzeć na jego łzy i się litowałam. Do tej pory uważa, że tylko mi się tak wydawało, że go nie kocham i mi to wmawia, a ja już sama nie wiem co myślę, kompletny mętlik.

Nie raz obwiniam siebie za to, że w ogóle się w to wpakowałam, ale niestety człowiek młody i zauroczony nie myśli racjonalnie. Obecnie mam wrażenie, że jestem w bagnie i nie potrafię z niego wyjść, a jedyna kojącą czynnością jest jego przytulenie (?????). Czy wizyta u psychoterapeuty miałaby w tym przypadku sens?

11

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Piszesz dziewczyno, iż jesteż z dobrego domu, dość zamożnego a bierzesz na siebie jakiegoś jełopa. Dlaczego. bo on zachowuje się właśnie tak. Mandaty, zbiera jak znaczki i za nie nie płaci, przejął długi po ojcu, albo jest idiota albo musiałoby mu się to opłacać - w co wątpie.
Powinnaś zostawić go a nie nadnim się litować.

12

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Jesteście razem 3, 5 roku
Gdy go poznalas byłaś na innym etapie swojego życia. W miedzy czasie skonczylas studia, znalazłaś poważną pracę - dojrzalas. Twoj chłopak natomiast stanął w miejscu. I stąd ta rozbieznosc.

Niestety z Twoich postów jasno wynika że na tym etapie Twojego życia , to już nie jest partner dla Ciebie.

A czemu tesknisz? Bo 3,5 roku to szmat czasu, bo nie masz innego życia poza nim (przez wzajemne ograniczenia), miłość? może tez,  tylko bardziej do wyobrażenia.
Każde rozstanie boli niezależnie jakim partner był/jest człowiekiem

13

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Kolejny argument..nie szanuje matki to i nie uszanuje Ciebie..i jeszcze szantaż emocjonalny poprzez płacz-raz poskutkowało to robi to nadal..Nie daj się,znajdź w sobie siłę i zakończ to

14

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Dokladnie, czytajac Twoj post zobaczylam sama siebie, wypisz wymaluj moj zwiazek, tyle, ze u nas jest jeszcze dziecko... Ja wiem co powinnam zrobic, jak postapic, ale tak bardzo boje sie tej decyzji, tego rozstania, po pierwsze dlatego, ze nie mieszkamy w Polsce, a oprocz jego i syna nie mam tu nikogo, po drugie dlatego wlasnie, ze jest 5 letnie dziecko. Ale oprocz przyzwyczajenia nie czuje juz tej iskierki... a czasem nawet odraze i obrzydzenie. Nawet teraz. Wrocil po pracy kilka godzin pozniej twierdzac, ze mial nadgodziny, jednak jak tylko przekroczyl prog drazu zobaczylam, ze pil, ale on jak zwykle twardo zaprzeczal do momentu jak go obrazilam to z usmiechem powiedzial, ze przeciez to tylko 1 piwko z kumplem i zadna krzywda mi sie ne stala z tego powodu. I tylko 2 piwka przyniosl ze soba do domu, a co tam. I przeciez od 1 stycznia nic nie pil, nawet piwa nie powachal. No kur** jego mac, przepraszam, ale teraz sie rozwscieczylam. Oczywiscie byla kolejna klotnia, ze ja nie jestem kobieta, bo nie uprawiamy seksu, a on przeciez pracuje i zarabia na to zeby moc wypic sobie piwko!!! Gdzie tu jest logika? Ten czlowiek mnie do takiego stopnia do siebe zrazil klamstwami, alkoholem i hazardem, ze seks z nim czy jakikolwiek pociag seksualny do niego to najodleglejszy temat - nie istnieje. Matko, jaki dol ! Teraz poszedl spacbo trabe juz mial a rano do pracy. Brak i slow na swoja glupote... martka88 ratuj sie dziewczyno poki mozesz. Ja sama chcialabym dostac od kogos pozadnego kopa zebym w koncu mogla sie uwolnic z tego toksycznego zwiazku, bo powoli wysiadam... sad

15

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

lolindaaa:

Ta odraza i obrzydzenie też mnie czasem napada, to jest tak straszne, że nawet nie mogę na niego spojrzeć, a łzy cisną mi się do oczu. Tzw. półprawda, dotycząca też między innymi alkoholu (tak jak w opisanej przez ciebie sytuacji - najpierw nie pił, potem jednak się okazało, że przecież tylko jedno piwko, a tak naprawdę nie wiadomo ile tego było) czy narkotyków, które mu się zdarzały (ale przecież wg niego nic złego nie robi) tak mnie rozwścieczają, że czasem nie mogę na niego patrzeć.

Kiedyś często słyszałam: "co ty z nim robisz", "marnujesz się", "stać cię przecież na kogoś lepszego", ale myślałam sobie, że co oni mogą wiedzieć.
Czasem myślałam sobie nawet, że chciałabym aby mnie zdradził lub zrobił coś bardzo złego, a wtedy już nie mógłby mnie przekonać do swojej zmiany.
Jestem zbyt miękka żeby patrzeć na jego smutek i łzy i aby słuchać miliona obietnic i skruchy. Muszę zebrać się w sobie, nabrać sił i wtedy wykonać ten krok. Tylko to już tak długo trwa, a lata lecą.

16

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Uwazam ze wypicie piwa to zadna tragedia i szczerze mowiac, to nie zwrocila bym na to uwage.
Koniecznie polecam zakonczyc te zwiazki, chociaz by dla tach facetow ktorzy napewno nie sa
z wami (lolinda, martka ) szczesliwi...
co to za zycie, czuc sie gorszym, prosic o uczucia i nawet sexu nie dostac, nie mowiac juz o jakiej kolwiek bliskosci.
Odejdzcie.
Wasi znienawidzeni faceci poznaja kogos kto lepiej do nich pasuje, beda mieli szanse byc szczesliwi.

17 Ostatnio edytowany przez martka88 (2014-01-10 11:31:46)

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Doonna
Oczywiście, że to nie jest żadną tragedią, ale kiedy przyjmuje różne patologiczne formy to zaczyna nią być.

Mój facet twierdzi, że jest ze mną bardzo szczęśliwy, jestem jego ideałem i wyborem na całe życie. Gdzie tu logika?
To nie jest tak, że ja wszystkiego zabraniam, a on biedny jest nieszczęsliwy. Niektóre zachowania są sprzeczne z moimi poglądami i moralnością tak bardzo, że nie jestem w stanie ich tolerować.

Moje długie tłumaczenia, że to nie ma sensu nie docierają do niego, uważa, że wszystko jest w porządku tylko trochę za bardzo się czepiam.

Może po prostu jest mu ze mną wygodnie, a to że czasem się czepiam jakoś da się przetrwać, awantura się kończy, kochanie zaczyna być aniołkiem i wzorem do naśladowania, a ja jestem zadowolona. Aż do kolejnej awantury i tak w kółko.

18

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Martka88 a co jest w Nim dobrego? Co Cię przy Nim trzyma?

19 Ostatnio edytowany przez martka88 (2014-01-10 13:16:05)

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Ja już sama nie wiem, chyba lęk przed zmianą całego mojego życia, w obecnej chwili wszystko co robię jest dopasowane pod niego, każda czynność zaplanowana tak, żebyśmy mogli się spotkać.

Oczywiście kiedy mamy akurat "dobre dni", to fajnie jest z nim pogadać - jako najbliższą mi osobą, znającą wszystkie moje sprawy, obejrzeć ulubiony serial, film itp. Ale kiedy dochodzi do konieczności omówienia jakichś poważniejszych spraw, to niestety nasze zdania się rozchodzą.

20

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Być może trzyma mnie jeszcze jedna sprawa...strach. Kiedyś podczas kilku kłótni-rozstań, szantażował mnie że opublikuje moje nagie zdjęcia, wyjawi kilka sekretów, o których wie tylko on i nie będą tu pisać, o co chodzi, zabije siebie i każdego faceta który będzie się do mnie zbliżał. Albo będę z nim albo z nikim innym.
Pozniej stwierdzał, że mówił to pod wpływem nerwów i tak naprawdę nigdy by tego nie zrobił. Ale nie jestem tego do końca pewna.

21

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

martka88 - po pierwsze kręci Tobą jak chce. Łącznie z tym szantażykiem. Coś tam może nabroić ale nie koniecznie.

Nagie zdjęcia - cóż za mądra to Ty nie jesteś, no ale jak ma Twoje nagie zdjęcia to gdzieś je przechowuje......Może w ramach miłości wyczyściłabyś mu to i owo.

Generalnie jak chcesz odezwij się na priv - może znajdziemy jakąś skuteczną obronę przed jego manipulacjami. Ogólnie reguła jest taka, że jak Cię szantażuje to bagatelizujesz typa. HIPOTETYCZNIE GOŚĆ MÓWI, ŻE WIE, ŻE PUSZCZAŁAŚ SIĘ ZA KASĘ I TO POWIE. ODPOWIADASZ - A MÓW SOBIE, CIEKAWE KTO CI UWIERZY.

P.S. jak on jest taki artysta jak piszesz to uwierz, że raczej niewiele osób to łyknie.

22

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

To poszło też w drugą stronę - ograniczał mój kontakt z koleżankami, chociaż było ich niewiele i były to "porządne" dziewczyny, jednak był zazdrosny nawet o nie. O kolegach nie mam co wspominać, uciął mój kontakt z nimi - przez zazdrość. Spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę, długo podobało mi się to, ale ile można -  w końcu zaczęło męczyć, chciałam odmiany, ale zorientowałam się, że nie mam już nikogo bliskiego oprócz niego...

sama piszesz,że cie to męczy,bo jak można kogoś kochać  i w paranoicznym strachu ograniczać jego wolność? to nie tak...



Zaczęłam też zauważać, że wiele nas różni, przede wszystkim światopogląd...Niestety często uważam, że jego zachowanie jest prostackie i chamskie.
Dodam, że nie ukończył szkoły, ma kiepską pracę, ja skończyłam studia i zaczęłam pracę w poważnej firmie, zarabiając więcej od niego, co bardzo go razi i podejrzewam, że dlatego nienawidzi mojej pracy, mam wrażenie, że stara się dewaluować moje sukcesy, nie cieszy się razem ze mną.


z tego zdania też wynika,że się różnicie, poza tym nie ma wsparcia,akceptacji z jego strony

Co do naszych rodzin - ja z szczęśliwej, kochającej się rodziny, dość zamożnej, wszyscy wysoko wykształceni, on - z rozbitego małżeństwa, ojciec hazardzista, już nie żyje, matka zakochana w synusiu idealnym, pazerna tylko na kasę, mnóstwo kłótni w rodzinie, skłócone rodzeństwa itp. Ale powtarzałam sobie, że przecież rodziny się nie wybiera, a on niekoniecznie musi być taki sam:) Z biegiem czasu, wydaje mi się, że rodzina ma bardzo duży wpływ na człowieka i niestety dzieci często powielają wzorce od rodziców...

tak jest czym skorupka za młodu nasiąknie,tym na starość trąci,niestety to prawda

Rozstawaliśmy się kilka razy, tylko raz z jego inicjatywy. Za każdym razem wracaliśmy do siebie po kilku dniach, nie mogąc bez siebie wytrzymać...To on chodził za mną, prosił, obiecywał gruszki na wierzbie, a ja się łamałam. Część z tych obietnic spełnił, bardzo się poprawił przez okres naszego związku, ale to niestety dalej nie jest osoba, którą chciałabym mieć przy sobie na całe życie:(


tutaj sama sobie odpowiedziałaś na swoje pytanie-czy chcesz z nim spędzić resztę swojego życia, nie oszukuj się już dłużej



Tylko dlaczego nie potrafię się z nim rozstać, wiedząc, że nic z tego nie będzie?


powtórzę się- oszukujesz siebie,że to się zmieni,ale powróci jak bumerang sad

23

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek
Adam12 napisał/a:

martka88 - po pierwsze kręci Tobą jak chce. Łącznie z tym szantażykiem. Coś tam może nabroić ale nie koniecznie.

Nagie zdjęcia - cóż za mądra to Ty nie jesteś, no ale jak ma Twoje nagie zdjęcia to gdzieś je przechowuje......Może w ramach miłości wyczyściłabyś mu to i owo.

Generalnie jak chcesz odezwij się na priv - może znajdziemy jakąś skuteczną obronę przed jego manipulacjami. Ogólnie reguła jest taka, że jak Cię szantażuje to bagatelizujesz typa. HIPOTETYCZNIE GOŚĆ MÓWI, ŻE WIE, ŻE PUSZCZAŁAŚ SIĘ ZA KASĘ I TO POWIE. ODPOWIADASZ - A MÓW SOBIE, CIEKAWE KTO CI UWIERZY.

P.S. jak on jest taki artysta jak piszesz to uwierz, że raczej niewiele osób to łyknie.

Co do nagich zdjęć - w kilkuletnim związku, kiedy na początku wszystko dobrze się układa, mija dłuższy czas, a partnerzy sobie ufają - nie widzę nic dziwnego w takich zdjęciach. Niestety ludzie się zmieniają i może to się przerodzić w problem, więc na przyszłość już mam nauczkę smile
Ja też mam takie zdjęcia z nim w roli głównej, więc jakby co mogę grozić tym samym, chociaż nawet to wydaje mi się ohydne. Nie mogę ich usunąć, bo ma je głęboko pochowane na dysku, żeby nikt ich przypadkiem nie znalazł.

Hipotetycznie, gość mówi mi, że powie o czymś komuś, na co ma dowody - więc nie mogę odpowiedzieć "kto ci uwierzy", bo wystarczy, że pokaże dowód:) Niestety będąc tyle czasu ze sobą weszliśmy w znajomość naszych tajemnic i wcześniej nie pomyślałabym o tym, żeby czegoś mu nie mówić, bo może to obrócić przeciwko mnie - bo po prostu mu ufałam.

24

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek
martka88 napisał/a:

Co do nagich zdjęć - w kilkuletnim związku, kiedy na początku wszystko dobrze się układa, mija dłuższy czas, a partnerzy sobie ufają - nie widzę nic dziwnego w takich zdjęciach.

No patrz, byłam w związku 8 lat, ufałam, miał być "ten jedyny" itp, itd, a ani jednego nagiego zdjęcia nie zrobiłam sobie dla niego i odwrotnie... smile I nie dlatego, że jestem wstydliwa czy uważam, że to "brudne i pornograficzne". smile

A co do Twojego problemu, to przestań się krygować tylko rzuć go w diabły i tyle. A może trzymasz się go tak, bo myślisz, ze jak go w końcu rzucisz to on popłacze trochę, a potem jak pies zerwany ze smyczy, poleci! I się nawet na Ciebie nie obejrzy smile

25

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

takaJakTy ; nie zgodzę się z tym ze jak ktoś nie szanuje matki nie będzie szanował swojej kobiety... oczywiście w zależności co rozumiemy poprzez szacunek...rodzice zazwyczaj jak są do dziecka związku negatywnie nastawieni ..oboje tnie w jakim by wieku by nie było...zawsze będą schizowac, nieświadomie destrukcyjnie wpływać na swoje dziecko, ja z moja Matka urwałem na razie kontakt, bo coś nie jest po jej myśli, i wszystkie kobiety ląduje do jednego worka co jest dla mnie niedopuszczalne, kolejna sprawa jest taka ze żaden rodzic za nas życia nie przeżyje.
Ja mimo wszystko uważam ze o związek należny zawsze walczyć, ale nie żebrać! to jest najważniejsze co uważam. Nie znajdzie eis idealnego związku, nigdy..bo po prostu jesteśmy inni i cale życie się siebie uczymy, uczymy się być z drugim człowiekiem pod jednym dachem, uczymy się cierpliwości, pokory i kompromisów. A przyjaciele ...wiesz jak jest dzisiaj są jutro ich nie ma, co nie zmienia faktu ze warto kontakt ze światem mieć, poznawać go...spontaniczność dla mnie ma dwa wydźwięki negatywna i pozytywna ...jeśli to ma być kupienie Tobie kwiatka, spacer, wyjście na rower, jakiś szalony najzwyklejszy wyjazd.... to luz, ale jeśli to są w jego przypadku balangi, kumple, piwko i nie odpowiedzialność za drugiego ...to negatyw..
bardzo często kobiety i faceci zapominają ze w związku nie myślimy kategoria JA tytko MY

26

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek
Teo napisał/a:
martka88 napisał/a:

Co do nagich zdjęć - w kilkuletnim związku, kiedy na początku wszystko dobrze się układa, mija dłuższy czas, a partnerzy sobie ufają - nie widzę nic dziwnego w takich zdjęciach.

No patrz, byłam w związku 8 lat, ufałam, miał być "ten jedyny" itp, itd, a ani jednego nagiego zdjęcia nie zrobiłam sobie dla niego i odwrotnie... smile I nie dlatego, że jestem wstydliwa czy uważam, że to "brudne i pornograficzne". smile

A co do Twojego problemu, to przestań się krygować tylko rzuć go w diabły i tyle. A może trzymasz się go tak, bo myślisz, ze jak go w końcu rzucisz to on popłacze trochę, a potem jak pies zerwany ze smyczy, poleci! I się nawet na Ciebie nie obejrzy smile

Pewnie, nie jest regułą robienie sobie takich zdjęć, ale myślę, że dużo par tak robi, kiedy np. nie mogą się przez dłuższy czas spotkać, ale zawsze jest ryzyko, że potem te zdjęcia mogą być niewłaściwie użyte wink Człowiek uczy się na błędach i nie zamierzam więcej tak robić, choćbym miała męża od 50 lat;D

Fakt, możliwe że w głębi serca się tego boję, że zobaczę go z jakąś inną, to na pewno będzie bolesne. Ale pewnie mi przejdzie, taka kolej rzeczy - nie jedna, to następna, przecież nie liczę na to, że całe życie będzie płakał i marzył o mnie.

27

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

W skrócie:

Mojego męża poznałam w równe 30-te urodziny, zatem 25 lat to jeszcze, że tak powiem młodziutka jesteś.

Zwraca się bez szacunku do matki - 100% z czasem czeka to również Ciebie.
Kradnie drobne rzeczy ze sklepu i nic sobie tego nie robi......jak to według Ciebie skomentować czy ocenić???

Masakra.

28 Ostatnio edytowany przez martka88 (2014-01-14 10:34:31)

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek
Zielony_Domek napisał/a:

W skrócie:

Mojego męża poznałam w równe 30-te urodziny, zatem 25 lat to jeszcze, że tak powiem młodziutka jesteś.

Zwraca się bez szacunku do matki - 100% z czasem czeka to również Ciebie.
Kradnie drobne rzeczy ze sklepu i nic sobie tego nie robi......jak to według Ciebie skomentować czy ocenić???

Masakra.

Dzięki, zawsze jakaś nadzieja, że mam kilka lat przed sobą na poznanie kogoś smile

Fakt, że wcale się nie dziwię, że czasem się na nią wkurza, bo potrafi być naprawdę denerwująca i robić "zakazane rzeczy", czyli np. otwierać korespondencję, ale wykrzykiwanie że "ch** ją to obchodzi" czy "idź stąd", "zamknij się" uważam za zachowanie że tak powiem niedozwolone.

Ja już nawet tego nie komentuję, bo brak mi słów. Dla niego to "wzięcie sobie" zapalniczki czy gumy, przecież to nie kradzież yikes Często się nie zdarza, ale dla mnie to i tak nie do pomyślenia.

29

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Moja droga, powiem krótko-przerwij to jak najszybciej. Jakbym czytała o sobie. Ja po studiach z wyróżnieniem, on ledwo skończył zawodówkę. Ja-pragnąca poznawać, zwiedzać, dowiadywać się - on pytał tylko "po co"..straciłam znajomych, jego mi nie odpowiadali (piwo, narkotyki, zachowanie godne nastolatka). Mi ocknięcie się zajęło 13 lat, 13 długich lat które mu poświęciłam, a które on zmarnował. Dorobiłam się z nim trójki dzieci i mnóstwa długów. Odeszłam. Mimo że tak jak Ty mówiłam sobie żeby coś zrobił, że jak przekroczy granicę to mu już nie wybaczę - i za każdym razem moja granica przesuwała się coraz dalej, a on pozwalał sobie na coraz więcej.   
Cieszę się że odeszłam, mimo że przegrałam swoje życie - mam do siebie żal że tyle czasu mu poświęciłam.. dlatego odejdź już teraz, żebyś nie miała takiego żalu do siebie jak ja..

30

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek
CrazyChild napisał/a:

Moja droga, powiem krótko-przerwij to jak najszybciej. Jakbym czytała o sobie. Ja po studiach z wyróżnieniem, on ledwo skończył zawodówkę. Ja-pragnąca poznawać, zwiedzać, dowiadywać się - on pytał tylko "po co"..straciłam znajomych, jego mi nie odpowiadali (piwo, narkotyki, zachowanie godne nastolatka). Mi ocknięcie się zajęło 13 lat, 13 długich lat które mu poświęciłam, a które on zmarnował. Dorobiłam się z nim trójki dzieci i mnóstwa długów. Odeszłam. Mimo że tak jak Ty mówiłam sobie żeby coś zrobił, że jak przekroczy granicę to mu już nie wybaczę - i za każdym razem moja granica przesuwała się coraz dalej, a on pozwalał sobie na coraz więcej.   
Cieszę się że odeszłam, mimo że przegrałam swoje życie - mam do siebie żal że tyle czasu mu poświęciłam.. dlatego odejdź już teraz, żebyś nie miała takiego żalu do siebie jak ja..

Dziękuję CrazyChild, takie historie najbardziej na mnie działają - motywująco do skończenia tego.

31

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Franek2014, martka88 pisała że nie wyobraża odnosić się do matki używajac takich slow jak on i takim tonem, wiec nie sadze ze po prostu wyraża sprzeciw, bunt tylko wyraźnie kipi w nim agresja. Można komuś przedstawić swoje zdanie w inny sposób.Ty widzisz w tym swoja sytuacje-oddalenie sie od matki a ja np widze swojego wujka ktory od mlodych lat krzyczał na swoja matke a teraz hm?sterroryzował swoja rodzine no i generalnie ja nie wytrzymałabym z nim pod jednym dachem zbyt długi okres czasu, jest kompletnie nie do zycia

32

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek
TakaJakTy napisał/a:

Franek2014, martka88 pisała że nie wyobraża odnosić się do matki używajac takich slow jak on i takim tonem, wiec nie sadze ze po prostu wyraża sprzeciw, bunt tylko wyraźnie kipi w nim agresja. Można komuś przedstawić swoje zdanie w inny sposób.Ty widzisz w tym swoja sytuacje-oddalenie sie od matki a ja np widze swojego wujka ktory od mlodych lat krzyczał na swoja matke a teraz hm?sterroryzował swoja rodzine no i generalnie ja nie wytrzymałabym z nim pod jednym dachem zbyt długi okres czasu, jest kompletnie nie do zycia

Jeden z licznych przykładów - "won stąd", inne wymieniłam we wcześniejszym poście.

33

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

martka88 nie zauważyłam tego postu. Fakt, matka jest nie w porządku,ale on też zachowuje się nieodpowiednio..Z tymi drobnymi kradzieżami to też dla mnie nie do zrozumienia,moim zdaniem poziom jego ogłady i kultury pozostawia wiele do życzenia, jeszcze ten szantaz..

34

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Jestem w podobnej sytuacji, przy czym jestem młodsza, bo mam 18lat.
Z moim chłopakiem  jesteśmy od 8miesięcy, również jak autorka zaczęłam ten związek tak o, na spróbowanie, bo co zależy (dodam, że poprzedniego chłopaka przezywałam 9 miesięcy po 16 miesiącach bycia razem).
Pare małych kłamstewek się przewinęło, nic się nie stało, w moje urodziny był naćpany - ja generalnie nie poznałabym tego , kolezanka mi to uswiadomiła, mydlił oczy, bo to potrafi robić - w końcu się przyznał gdy zagroziłam, że kupię mu test na obecność narkotyków. Ponoć nie było to z własnej woli. Od tamtego czasu był spokój, pokazywał, że się stara, kocha itp itd. Zaczęło się znowu, przed świętami jechaliśmy na imprezę umawialiśmy się inaczej, on zalał się w trupa oczywiście mi wmawiając, że jest trzeźwy. hmm Zebrałam się pojechałam do domu, telefon wyłączony, przyjechał o 6 rano twierdząc , że był cały czas na imprezie, podpytałam znajomych, niby wszystko okej... Sylwester... Powtórka z wakacyjnej rozrywki - ćpał. W tę niedzielę okłamał mnie, mówił, że jedzie do domu, pojechał do kolegi, pili. Nie rozumiem czemu skłamał, pewnie bym trochę nafukała na niego, ale by mi przeszło. Oczywiście telefon wyłączony, w poniedziałek wieczorem napisał mi, że był na komendzie, znowu telefon wyłączony. Wczoraj rano doszliśmy do ładu i składu wyjaśnił o co chodziło z komisariatem, mandaty, stare sprawy ... Wieczorem powiedział o swoim kłamstwie z tym picie z kolegą..
Rówieśnicy nie potrafią mi pomóc.. Ja mimo wszystko go kocham, nie chcę go tracić, ale nie wiem , w którym momencie jest on zagubiony. Jak mu pomóc. Ciągle twierdzi, że się zmieni itp itd. Niby coś tam rusza, a potem pieprzy się w chwilę..
Czytając ten wątek obawiam się , że będzie gorzej.. Co powinnam zrobić? Dodam, że jestem dość emocjonalną osobą i naprawdę takie sytuacje mnie bolą...

35

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek
Małe_Wredne napisał/a:

(...)w moje urodziny był naćpany - ja generalnie nie poznałabym tego , kolezanka mi to uswiadomiła, mydlił oczy, bo to potrafi robić - w końcu się przyznał gdy zagroziłam, że kupię mu test na obecność narkotyków. Ponoć nie było to z własnej woli (...)

Hehe skąd ja to znam - nie z własnej woli...trzymali go i naćpali biednego;)

36 Ostatnio edytowany przez Małe_Wredne (2014-01-15 11:37:30)

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Tak, poszedł do łazienki i mu dosypali... sad
Mówię, od tamtego razu był spokój.. Do grudnia, nie wiem co odwala, prosi o kolejną, ostatnią szansę aby pokazać jak się zmienia, definitywny koniec kolegów itd. - napisałam mu wczoraj, że przecież wiem o tym, zawsze to mówi.
Boję się samotności, tego, że nie będzie się do kogo przytulić.. My przez ten czas widzimy się codziennie i dodam.. Ja Technikum Ekonomiczne - ciężko mi tam idzie, ale jednak są ambicje, on skończył gimnazjum poszedł do pracy.
Jest czuły, fantastyczny, kochany, jestem tylko ja, nie interesują go inne kobiety, nie ślini się na pornole, gołe zdjęcia, wątki w filmach (a to był problem z moim byłym, kompleksy, płacz, łzy) jest ideałem , którego potrzebowałam, a okłamał mnie z głupią flaszką hmm ... Jestem pewna, że prędzej czy później znowu albo ktoś mu coś dosypie (bo tak najwygodniej powiedzieć, naiwna i tak wierzy, bo przecież płacze i krzyczy jej w twarz, że kocha!) albo znowu będzie kłamał z pierdołą.. Brak zaufania.. ;(

Ktoś mógłby coś dodać w tej sytuacji ? Stwierdziłam, że dam znać mu w sobotę co dalej. Na razie traktujmy sie jak znajomi - nie widzimy się w tym czasie, pracuje. Suma sumarum zmienił się, nawet jego matka mi to mówiła, ja jedno słowo i poszedł do roboty, ona mogła sobie gadać. Znowu dawać szansę? Część mnie mądrze decyduje się na rozstanie, druga trzyma go kurczowo i nie chce puścić.

37

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek
Małe_Wredne napisał/a:

Tak, poszedł do łazienki i mu dosypali... sad
Mówię, od tamtego razu był spokój.. Do grudnia, nie wiem co odwala, prosi o kolejną, ostatnią szansę aby pokazać jak się zmienia, definitywny koniec kolegów itd. - napisałam mu wczoraj, że przecież wiem o tym, zawsze to mówi.
Boję się samotności, tego, że nie będzie się do kogo przytulić.. My przez ten czas widzimy się codziennie i dodam.. Ja Technikum Ekonomiczne - ciężko mi tam idzie, ale jednak są ambicje, on skończył gimnazjum poszedł do pracy.
Jest czuły, fantastyczny, kochany, jestem tylko ja, nie interesują go inne kobiety, nie ślini się na pornole, gołe zdjęcia, wątki w filmach (a to był problem z moim byłym, kompleksy, płacz, łzy) jest ideałem , którego potrzebowałam, a okłamał mnie z głupią flaszką hmm ... Jestem pewna, że prędzej czy później znowu albo ktoś mu coś dosypie (bo tak najwygodniej powiedzieć, naiwna i tak wierzy, bo przecież płacze i krzyczy jej w twarz, że kocha!) albo znowu będzie kłamał z pierdołą.. Brak zaufania.. ;(

Ktoś mógłby coś dodać w tej sytuacji ? Stwierdziłam, że dam znać mu w sobotę co dalej. Na razie traktujmy sie jak znajomi - nie widzimy się w tym czasie, pracuje. Suma sumarum zmienił się, nawet jego matka mi to mówiła, ja jedno słowo i poszedł do roboty, ona mogła sobie gadać. Znowu dawać szansę? Część mnie mądrze decyduje się na rozstanie, druga trzyma go kurczowo i nie chce puścić.

Hmm nie wiem czy powinnam się wypowiadać, bo sama sobie nie umiem poradzić, ale wydaje mi się że tak jak i ja powinnaś uciekać...

38

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

To czemu w tym siedzimy dalej ? sad

39 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2014-01-15 13:40:34)

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

martka88 co do zdjęć. No cóż, jak sama piszesz niektóre pary takie swoje zdjęcia mają, więc nawet jeśli Twój facet by je gdzieś upublicznił to po pierwsze możesz to zgłosić na policję, a po drugie nie przejmować się, bo to był zdjęcia dla człowieka z którym byłaś w długim związku.
A po drugie to następnym razem na takie groźby powiedz mu, że niech upublicznia, Ty nie masz się czego wstydzić.

40 Ostatnio edytowany przez martka88 (2014-01-15 15:29:22)

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Wydaje mi się, że nie posunie się aż tak daleko, żeby je upubliczniać, ale zawsze jakieś wątpliwości są - czy w przypływie załamania, nerwów, bezsilności jednak tego nie zrobi. Na szczęście dysponuję też jego takimi fotkami, więc jakby co mogę postraszyć.

41

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Witajcie,

ostatecznie rozstałam się z chłopakiem opisywanym w wątku kilka dni temu. Niestety on nie odpuszcza, bombarduje mnie telefonami, smsami itd, za chwile przeprasza, że mnie męczy, potem na trochę spokój, potem znów nęka i błaga już nie o powrót, ale o "ostatnie spotkanie". Kiedy się rozstawaliśmy nasze spotkanie trwało jakąś godzinę, w tym czasie wszystko mu wyjaśniłam i się rozeszliśmy.
Muszę mu oddać jeszcze jedną ważną rzecz, niestety.
On koniecznie chce się ze mną w tym celu spotkać, doradźcie mi proszę czy umówić się z nim oddać to i pogadać jeszcze (o co strasznie mnie prosi) czy próbować oddać mu to poprzez osoby trzecie/pocztę itp?
On bardzo nie chce ze mą zrywać kontaktu, ja nie widzę innego wyjścia...jesteśmy do siebie bardzo przyzwyczajeni i według mnie jeśli będziemy się kontaktować to będzie się to tylko niepotrzebnie przeciągało. Myślicie, że mam rację i po prostu ignorować jego ciągłe telefony i wiadomości? W przyszłości nie przeszkadzałby mi sporadyczny kontakt z nim, ale to jak emocje opadną, pewnie za dłuższy czas...

42

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek
martka88 napisał/a:

Witajcie,

ostatecznie rozstałam się z chłopakiem opisywanym w wątku kilka dni temu. Niestety on nie odpuszcza, bombarduje mnie telefonami, smsami itd, za chwile przeprasza, że mnie męczy, potem na trochę spokój, potem znów nęka i błaga już nie o powrót, ale o "ostatnie spotkanie". Kiedy się rozstawaliśmy nasze spotkanie trwało jakąś godzinę, w tym czasie wszystko mu wyjaśniłam i się rozeszliśmy.
Muszę mu oddać jeszcze jedną ważną rzecz, niestety.
On koniecznie chce się ze mną w tym celu spotkać, doradźcie mi proszę czy umówić się z nim oddać to i pogadać jeszcze (o co strasznie mnie prosi) czy próbować oddać mu to poprzez osoby trzecie/pocztę itp?
On bardzo nie chce ze mą zrywać kontaktu, ja nie widzę innego wyjścia...jesteśmy do siebie bardzo przyzwyczajeni i według mnie jeśli będziemy się kontaktować to będzie się to tylko niepotrzebnie przeciągało. Myślicie, że mam rację i po prostu ignorować jego ciągłe telefony i wiadomości? W przyszłości nie przeszkadzałby mi sporadyczny kontakt z nim, ale to jak emocje opadną, pewnie za dłuższy czas...

JA odeslalam wazne rzeczy poczta,zablokowalam wszedzie gdzie sie dało.Nie spotykaj go juz wiecej a szybciej dojdziesz do rownowagiI zapomnij o nim jakby nigdy nie istnial ,na poczatku to trudne ale mozliwe.Nie idealizuj go w myslach,napisz list do niego,ale nie wysylaj NIGDY.Organizuj sobie spotkania z przyjaciolmi.I zastanow sie dlaczego spotykasz w zyciu trudnego partnera.Co on swoim zachowaniem Ci zapewnia,co przypominia -moze cos z dziecinstwa.

43

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Milczysz juz od miesiaca ,to pewnie poplynelas i użerasz się z nim znow-eh

44

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Również byłam w identycznym związku . Też był moim pierwszym chłopakiem potem narzeczonym, świata poza nim nie widziałam, telefonu nie odstępowałam na krok bo zaraz by się obraził że nie odpisałam na czas. On wiecznie mnie o wszystko obwiniał bo wiedział że prędzej czy później ja do niego przylecę. Ograniczył moje kontakty do minimum zero kolegów, mało koleżanek. Moja rodzina go nie lubiła on ich z resztą też a z siostra próbował mnie nawet skłócić. To poniewieranie doprowadziło do tego że w końcu podniósł na mnie rękę i ja wtedy powiedziałam kategorycznie dość. I wiesz co Ci powiem ?Odżyłam jak nigdy. W ogóle nie żałowałam odejścia czułam się raczej dumna, że w końcu pokazałam mu kto rządzi i że nie będzie mną pomiatał. Może na początku będzie Ci go strasznie brakowało skoro nie rozstajecie się na krok ale w końcu poczujesz ulgę. Radzę Ci uciekać póki czas bo skoro on myśli o poważnym związku może nawet małżeństwie to nie daj Boże żebyś związała się z kimś kto Cię tak ogranicza i nie szanuje.

45

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek
renatafbm napisał/a:

Milczysz juz od miesiaca ,to pewnie poplynelas i użerasz się z nim znow-eh

Pomyliłaś daty wink To dopiero kilka dni, jest ciężko, nie ma co robić, bo wypełniał większość mojego czasu, a moje kontakty się pourywały przez te 3 lata...W dodatku obiecuje gruszki na wierzbie, ale ja cały czas wbijam sobie do głowy, że tyle razy obiecywał a poprawa trwała tylko trochę i znów powtórka z rozrywki:)
Oczywiście pojawiają się też tęsknota i wątpliwości, że może już nigdy nikt nigdy tak mnie nie pokocha, ale wtedy przypominam sobie te wszystkie złe chwile, których było chyba więcej niż dobrych, przypominam sobie jak beznadziejne były ostatnie miesiące z nim i mija...Trzymajcie kciuki;)

46

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

trzymamy kciuki-teraz nadchodzi czas dla Ciebie,inwestuj jak najwiecej w swoj spokoj.:)

47

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Witaj,słuchaj mam 19 lat i jestem w takiej samej sytuacji jak bylas Ty. Otworzylam oczy ze zdziwienia KAZDA doslownie KAZDA sytuacja ktora opisalas jest taka sama jak moja. Takie same zachowanie, typowy leń,z rodziny rozbitej, patologiczne towarzystwo,zero kontaktow z innymi przez zwiazek,obiecanki cacanki,zwalanie winy za wszystko na mnie, moje zycie ktore ciagle jest w marzeniach i planach"moze kiedys..." a  realnie jest do dupy  i 3 lata razem. Tez jestem tak bardzo przyzwyczajona,codzienne spotkania sms na kazdym kroku...pierwsza milosc.. Chce to zakonczyc bo wiem ze marnuje tylko czas i swoje ambicje przy nim,wiem ze cale zycie bedzie takie jesli nie odejde,on sie nie zmieni chociaz tyle obiecuje przy klotniach..po tygodniu wszystko jest tak samo jak bylo.. i dalsze obiecanki.Nie musialam nawet czytac twoich postow pozniejszych bo wiedzialam co w nich znajde, moze masz czas i ochote pogadac przez jakis inny portal gdzie latwiej sie zlapac? Bardzo potrzebuje wstparcia tez chce to zakonczyc..

48

Odp: Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek
dzikalara napisał/a:

Witaj,słuchaj mam 19 lat i jestem w takiej samej sytuacji jak bylas Ty. Otworzylam oczy ze zdziwienia KAZDA doslownie KAZDA sytuacja ktora opisalas jest taka sama jak moja. Takie same zachowanie, typowy leń,z rodziny rozbitej, patologiczne towarzystwo,zero kontaktow z innymi przez zwiazek,obiecanki cacanki,zwalanie winy za wszystko na mnie, moje zycie ktore ciagle jest w marzeniach i planach"moze kiedys..." a  realnie jest do dupy  i 3 lata razem. Tez jestem tak bardzo przyzwyczajona,codzienne spotkania sms na kazdym kroku...pierwsza milosc.. Chce to zakonczyc bo wiem ze marnuje tylko czas i swoje ambicje przy nim,wiem ze cale zycie bedzie takie jesli nie odejde,on sie nie zmieni chociaz tyle obiecuje przy klotniach..po tygodniu wszystko jest tak samo jak bylo.. i dalsze obiecanki.Nie musialam nawet czytac twoich postow pozniejszych bo wiedzialam co w nich znajde, moze masz czas i ochote pogadac przez jakis inny portal gdzie latwiej sie zlapac? Bardzo potrzebuje wstparcia tez chce to zakonczyc..

Udostępniłam kontakt przez maila, jak chcesz pogadać to pisz.
Jakiś czas temu sobie uświadomiłam, że żyłam z takim wyobrażeniem o nim, że jakby zrobił tylko to to i tamto, to by było super, ma potencjał, ale go nie wykorzystuje i po takim czasie nie mam już nadziei że to zrobi. Strasznie ciężko jest mi patrzeć jak płacze i prosi mnie o ostatnią szansę (która to już "ostatnia" - z piąta?), szkoda mi go, bo wiem że mnie kocha, ale mnie taka miłość nie satysfakcjonuje. Mogę dawać od siebie bardzo dużo i chcę to robić, ale liczę na tyle samo w zamian. Wszystko to mu powiedziałam, ale nie dociera...Dalej mnie męczy i twierdzi, że nie da mi spokoju, będzie czekał, mimo że wyraźnie mu powiedziałam, że nie ma na co czekać, bo dla mnie sprawa jest zakończona. Chwilami strasznie tęsknię i te obietnice są naprawdę kuszące - ale zaparłam się wreszcie i nie dam się!

Posty [ 49 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy zdecydować się na rozstanie?Męczący związek

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024