W związku byłam przez ponad 18 lat ,wydawało się że wszystko było super dzieci my ,wspólne plany.Miesiąc temu powiedział mi ,że się zakochał i odchodzi ..a ja co zemną czarna rozpacz depresja, płacz, życie dla mnie się skończyło.Proszę pomóżcie nie
mam siły żyć
Gosiu, różnie bywa... czasami taki 'zakochany' szybko odkrywa swój błąd i wraca z pochyloną głową. może jeszcze nie czas na rozpacz, ale na gruntowny rachunek sumienia... nie piszesz zbyt wiele. może uważasz, że to bez sensu. wiesz, nie ma słów pocieszenia tak naprawdę, bo nic nie jest w stanie wyciągnąć z głowy cierpienia. można jedynie walczyć z przygnębieniem na różne sposoby. dobrze jest nie pozostawać w samotności, spotkać się z życzliwymi osobami, cały czas się czymś zajmować...
Grupa wsparcia dla zdradzonych i porzuconych na tym Forum też jest bardzo fajnym sposobem na wylanie swojego żalu. spróbuj do nas zaglądnąć...
Powiedział Ci że się zakochał, a ty to co , przystawka przez 18 lat.
ma się z Osła trochę z Lwa, aby czasem nie został osłem.
Ja to powiem tak:
Są różni faceci, wiem, iż beznadziejni,którzy szukają pocieszeń, wrażeń i cho.... a wie czego.
Jeśli jest wszystko ok. to po co rozwalać coś co jest dobre.
Zakochał się po 18 latach w innej, bo ta mu sie znudziła jak stary samochód.
No tak, i tak kobietę sie porównuje do auta: bita, po dużym przebiegu, nie modny model to czas na zmianę.
I po co to obiecać "Będę żył w zdrowiu i chorobie, na dobre i na złe".
Wychodzi na to, że będę żył tylko w zdrowiu i na dobre a reszta jak zajdzie , to trzeba spadać.
Szkoda słów.
Tak samo dotyczy to kobiet. Tylko to może nie zbitym modelem.
Kochana ja powiem jedno-odseparuj jak najszybciej..... wiem że ciężko we wrzesniu spotkalo mnie coś podobnego dałam czas....2 dni temu przyznal sie ze zamiast zerwac kontakty itp gnał w to dalej na 2 fronty.... teraz już mniej cierpie.... tak mi się wydaje ale teraz zaluje ze od razu nie wywalilam za drzwi.....Trzymaj się mocno będzie dobrze uwierz mi:)
ból tak wielki ból wiem coś o tym. Trzymam kciuki za ciebie. Mój zdradził mnie dwa razy. Za pierwszym razem przeprosił raz i wrócił. W listopadzie dowiedziałam się o drugiej zdradzie. Tym razem wyrzuciłam go z domu. Pozwoliłam mu wrócić na święta bo dzieci prosiły. Na razie żyjemy koło siebie. Więc wiem jak to jest. Czas pokaże co będzie dalej i u ciebie.
7 2014-01-05 15:00:26 Ostatnio edytowany przez pokonana1 (2014-01-05 15:01:54)
W związku byłam przez ponad 18 lat ,wydawało się że wszystko było super dzieci my ,wspólne plany.Miesiąc temu powiedział mi ,że się zakochał i odchodzi ..a ja co zemną czarna rozpacz depresja, płacz, życie dla mnie się skończyło.Proszę pomóżcie nie
mam siły żyć
gosiaczku, mnie przydarzyło się to samo tyle że niewiele krócej byliśmy ze sobą i stało się to pół roku temu.
Nie będę Ci pisać, że z każdym dniem jest lepiej bo tak nie jest. Mnie przed świętami dopadł kryzys, ale dzisiaj jest już lepiej. Zbliża się wiosna małymi krokami, jest nowy rok. Jeśli zdrowie mi i moim dzieciom dopisze to już nic gorszego chyba nie może się przydarzyć. Chwilami go nienawidzę, w głębi serca nadal kocham, ale coraz bliżej jestem teorii, że nawet jeśli chciałby wrócić to chyba nie ma sensu. Dzisiaj zastanawiam się czy zdradzał mnie 10 lat czy 5 czy 2, chociaż to chyba nie ma znaczenia. Prawie do końca czarował, że mnie kocha. Strasznie mnie okłamywał i udawał kogoś kim nie był.
Córka już wszystko wie, a synek ciągle pyta o tatę i właśnie tego nigdy mu nie wybaczę, że spłodził dzieci (podobno z miłości, a może bo tak trzeba), a teraz ich opuścił, bo bycie z dziećmi jeden dzień (kilka godzin) w tygodniu czasem raz na dwa tygodnie to nie to samo co bycie na co dzień.
problem w tym że,on nie da się odseparować wydzwania do mnie pod byle pretekstem chyba żebym za bardzo nie zapomniała.A ja nie mam siły na nic z jednej strony chcę żeby znikną na zawsze a z drugiej czekam na każdy jego telefon lub sms .Wiem że,to głupie wiem że,niema co ratować on jest na tyle perfidny traktuje mnie jak ostatnią deske ratunku zawsze tak było nie z powodu zdrad ale alkoholu i wielu problemów z tym związanych.Dziękuje wszystkim za słowa prawdy i otuchy.
Życie będzie o wiele łatwiejsze,
piękniejsze i szczęśliwsze, jeśli masz charakter.
Mieć charakter to mieć siłę,
aby czasami powiedzieć sobie "nie"...