Moj ukochany trafil do zk w klodzku.Nie jestesmy malzenstem i nie moge sie niczego dowiedziec. On najwyrazniej nie chce sie ze mna spotkac bo nie wpisal mnie na liste odwiedzajacych,zreszta nikogo nie wpisal.Nie wiem co sie z nim dzieje i odchodze od zmyslow.Ukladalo nam sie bardzo dobrze ale on zatail przede mna swoje klopoty bo jest strasznie uparty.A moze nie chcial obarczac mnie tym wszystkim,choc zawsze powtarzalam jemu ze zawsze mu pomoge.Nie wiem jak sobie z tym poradzic bo bardzo sie martwie o niego i strasznie tesknie za nim. Jak na razie npisalam do niego kilka listow ale na razie zadnej odpowiedzi.
Może po prostu się wstydzi...
Chyba jedyne co możesz zrobić to spróbować wyciszyć emocje, uporządkować to, co wiesz na temat sytuacji, w jakiej się znaleźliście oboje i uzbroić w cierpliwość (co jest pewnie najtrudniejsze).
Jeżeli było dobrze między wami, może za jakiś czas odważy się wyjaśnić sytuację.
Bardzo Wam dziekuje !!! Wiem ze musze sie uzbroic w cierpliwosc ale to takie trudne.Nawet nie mam z kim o tym pogadac.Fakt ze zatail przede mna swoje klopoty ale ja nie mam zalu o to do niego. Strasznie chcilabym mu pomoc tylko nie wiem jak.Jedynie moge do niego pisac i czekac na niego.Ale nawet nie mam jak sie dowiedziec czy przeczytal moje listy.Poprostu wpadam w dola.
Cóż, nie martw się rzeczami, na które nie masz wpływu. Jeżeli on nie czyta twoich listów, to nic na to nie poradzisz. Może w końcu odpisze. Jeśli kochasz go, to spróbuj go wspierać nadal, niech czuje że jest kochany, akceptowany bez względu na wszystko i że na niego czekasz. Na forum jest wątek dla dziewczyn mających swoich facetów w zk, poszukaj tam wsparcia może.
Nie moge znalezc takiego watku.Ale dziekuje !!
Znalazłam, ale niestety został zamknięty, to ten wątek: http://www.netkobiety.pl/t6792.html