jestem 13 lat po ślubie,zawsze współżyłam z jedynym mężczyzną,nie było nam zle,ale ostatnio tak mi powiedział odnosnie mojej vaginy ze ja juz chyba
nie będe umiała na trzeżwo sie kochac.Nie była to wypowiedz bezposrednia ,lecz w towarzystwie określil z takim ponizeniem ,ze te po trzecim to dopiero maja,a ja jestem po 3 porodach,z tym ze 1 siłami natury.wiem ze jestem luzna i wziełam to przygadanie do siebie
2 2009-08-09 15:46:47 Ostatnio edytowany przez PurBlanca <3 (2009-08-09 15:53:14)
To normalne,że po porodzie jest się tam luźniejszą.A mąz powinien o tym doskonale wiedzieć..Szkoda,że nie był przy przyjściu dziecka na świat.Jeszcze bardziej szkoda,że nie może zamienić sie z Tobą chwilowo na miejsca.
Myślę,że powinnaś starać się wpuścić to jednym uchem,a drugim jak najszybciej wypuścić.Pozatym nie było to bezpośrednio do Ciebie ,bo Ty miałaś jeden naturalny porod.
W małżeństwie,związku jest wiele sytuacji w których możesz poczuć się dotknięta,ale trzeba to puszczać w zapomnienie.:)
Dziękuję za miłe słowa,ale moja najmłodsza córka ,która urodziła sie naturalnie ma już 10 lat,nigdy takiego czegoś nie słyszałam ,a pomyślałam,ze pewnie mąż spróbował czegoś lepszego,widzimy się rzadko,mąż pracje za granicą,ja jestem podejrzliwa,bo mąż jest atrakcyjny,ja przeciętna.SA dni że moje życie to prawdziwie pieklo
Może by było warto z nim na ten temat porozmawiać.Czy miał na myśli właśnie ciebie??? O jakim piekle tu mowa?
o piekle,jakim jest moja podejrzliwość i zazdrość.Nigdy nie powie mi prawdy,dla swojego świętego spokoju.
Kiedyś mi ktoś powiedział,że zazdrość jest gorsza od raka i miał świętą rację,bo ona nas zabija.Usiądżcie razem i szczerze porozmawiajcie na temat waszego współżycia czy rzeczywiście jesteś aż tak lużna.Ja ci powiem,że urodziłam dwoje dzieci i to dużych,bo jedno ważyło 3.890 a drugie 3.720 siłami natury,a wiesz co mi się ginekolog zapytał czy ja wogóle kiedykolwiek rodziłam?
Może ty też wybierz się do ginekologa i powiedz mu o swoim problemie,może on rozwieje twoje wątpliwości,może nie potrzebnie się przejmujesz.Pozdrawiam.
Z tą zazdrością bywa ciężo.Potrafi człowiekowi zrujnować poł życia i zdrowia...
Kiedyś czytałam jakiś artykuł o mężczyznach którzy po naturalnych porodach żon dawali lekarzom w łapę,żeby zrobili dwa,trzy szwy więcej;/
Tak,ja mam kompleks starszej żony i to tak wszystko suma sumarum,ja mam 38 lat,mąż 35.Wiem,że jest coś takiego jak plastyka pochwy.Ale sporo kosztuje.Mamy wydatki związane z rehabilitacją 13-letniej niepełnosprawnej córki.
PurBlanca <3, to bardzo pocieszyłaś autorkę postu...
Na temat tego "luzu" słyszałam wiele sprzecznych opinii. Mam znajome, które po 2-3 porodach naturalnych nie narzekają na jakość życia seksualnego i ich mężowie też nie mają problemów.
Wcale się nie dziwię, że po takich tekstach męża straciłaś ochotę na seks z nim. W końcu my seks mamy w głowie... Na pewno opiórkałabym delikwenta od góry do dołu za takie docinki przy znajomych i przypomniałabym, że żadna z Twoich ciąż nie była Twoim indywidualnym dziełem.
Co do "luzu" słyszałam, że ćwiczenia mięśni Kegla mogą być bardzo pomocne, poszukaj w internecie, nie są trudne, nie są kłopotliwe, a może pomogą. Choć bardziej niż porody Wasze życie seksualne zrujnował mąż swoim wymądrzaniem się - i tego nie puszczaj mu płazem bez reakcji!
TAK,a ja latam za nim jak nastolatka,seksowna bielizna i.t.d.Nie umiemsię zdystansować do niego,i tak jak pisze Kasia Grochola "Gdy mężczyzna uzna ,ze kobiecie na nim zależy,to w zasadzie już jest na straconej pozycji,a ja zawsze sie godze pierwsza ,bo on uważa że ja mam winę,on nigdy,nawet gdy mnie coś zaboli,twierdzi że wymyślam.SEks praktycznie też inicjuje pierwsza
Napewno nie chciałam,żeby odebrała to negatywnie!
Też czytałam o tym,że są różne ćwiczenia które częsciowo przywracają dawna elastyczność.
A mężowi możesz powiedzieć prosto z mostu co poczulaś w zaistniałej sytuacji.
12 2009-08-09 17:26:05 Ostatnio edytowany przez edytta (2009-08-09 17:29:23)
Absolutnie nie odbieram negatywnie,dziękuję za zainteresowanie.Cóż nikogo na siłę nie zatrzymam.Ale rozumiecie:)JAK nie mam cacy bużki to chociaż pupcia powinna być cacy:)
Bez presadyzmu:)Trochę pozytywizmu i wiary w siebie ![]()
Powiem szczerze:gdy mówię o sobie ,że nie jestem ładna,słyszę ,ale jesteś dobra.Niestety,w dzisiejszym świecie to za mało.
CHociaż ,chyba nie straszę.Taka sobie kobitka,tak pół żartem ,pół serio,żeby było miło:)
Nieprawda!Najważniejsze to myśleć o sobie pozytywnie.Widziałaś zdjęcia tych wszytkich gwiazd,gwiazdeczek,pięknych dziewczyn przed retuszem?
Tak naprawdę dzisiejszym wzorem piękna jest retusz komputerowy idealnych ciał i buzi...
Piękno to wnętrze.
Widziałam,ja muszę się wygadać .Teraz jest mi już lepiej.Cały czas tylko dzieci ,praca już tylko na pół etatu, rehabilitacja córki 2 lub 3 razy dziennie.
Moja mama zawsze mówi weź sie w garść i się nie rozczulaj nad soba.
Jak byś się mu nie podobała to by się z tobą nie ożenił,więc najwidoczniej masz w sobie to coś,a zazdrością nic nie wskurasz i nie upilnujesz,bo jak będzie chciał iść w bok to i tak pójdzie,nie sądzisz???