Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 164 ]

1 Ostatnio edytowany przez inkaa (2014-01-01 21:01:02)

Temat: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Pisze, bo nie mam z kim porozmawiać. Kto zrozumiałby mój ból..

Na początku września pobraliśmy się. To był piękny słoneczny dzień. Kiedy mi składał przysięgę "i ślubuję Ci miłość i wierność" czułam w sercu dumę. Mój kochany mąż. Na wesele przyjechał jego przyjaciel z innego miasta z siostrą. Po po_prawinach w restauracji przyjechali z nami do domu, bo pociąg do siebie mieli dopiero nastepnego dnia. I miło było, tylko ja zmęczona panna młoda postanowiłam się położyć szybciej spać. W końcu mogłam spokojnie zasnąć, kredyt na mieszkanie został wzięty, mieszkanko skończyliśmy urządzać przed samym weselem, ślub za nami - teraz możemy cieszyć się tylko sobą. I miało być pięknie..
Ale coś zaczęło się psuć, on coraz bardziej się ode mnie odsuwał. Próbowałam rozmawiać, ale to wszystko było na nic. W końcu usłyszałam, że to ja się po ślubie zmieniłam oraz, że nie wie czy ślub to była dobra decyzja. Po tych słowach doznałam wstrząsu, bo co się mogło zmienić po 20 dniach od naszego ślubu? Obserwowałam. Widziałam jak z nią rozmawia. Potem zaczął znikać na dni, noce.. Wracał, jak gdyby nigdy nic. Czasem się, tłumczył wymyślając różne historie a czasem nie mówił nic. Z czasem każdy pretekst był dobry by na mnie krzyczeć. Bym czuła się winna. Przeniósł się na kanapę i tak żyliśmy w dwóch osobnych pokojach. Nie potrafiłam do niego dotrzeć. Domyślałam się prawdy, ale nie miałam dowodów. A on robił ze mnie wariatkę, krzyczał że mam urojenia. A ja stałam przed nim i płakałam błagając by mi powiedział prawdę. To było najdłuższe półtora miesiąca jakie mogłam sobie wyobrazić. Nie jadłam, nie spałam.. wciąż czekałam.

Po półtora miesiąca od naszego ślubu poznałam prawdę. W dzień po_prawin kiedy ja smacznie spałam w drugim pokoju, on z siostrą jego kumpla kochali się. Wtedy wszystko się zaczęło.. Moja męka. Mój ból. Moje cierpienie. Pisali ze sobą cały czas o seksie, o tym jak im było dobrze, jak idealnie do siebie pasują, jak za sobą tęsknią. Planowali kolejne spotkania. Opisywali noce spędzone w hotelach. Mówił jej o mnie. To nie były miłe i prawdziwe rzeczy. Pisali sobie, że się kochają. Pisał jej, że rozstanie się ze mną za jakiś czas.. 

Wyprowadziłam się z hukiem. Zaprosiłam rodziców i teściów, powiedziałam prawdę, pokazując nie zbite dowody. Tego samego dnia się spakowałam i odeszłam.

A on nagle zaczął tęsknić, kochać mnie i błagać bym wróciła. Mówił, że wtedy zbładził i nie wiedział jak się z tego wyplątać. Nie wiedziałam co robić, czułam się jak w pułapce. Postanowiłam dać szansę jemu, nam, sobie. Chciałam mieć czyste sumienie, że spróbowałam. Wróciłam, ale cały czas myślę o tym, co się wydarzyło. Wiem, że on nie ma już z nią kontaktu, ale i tak mu nie ufam. Wszystkie jego słowa są płytkie. Jego dotyk zaczął boleć..

Patrze na niego i jedyne, co przychodzi mi do głowy to słowa "jak mogłeś.."

Mam 24 lata i nie wiem jak żyć, co zrobić by przestać cierpieć.
Chciałabym być szczęśliwa.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

To niezwykle trudna sytuacja. Podziwiam Cię, że dałaś szansę temu związkowi. Wiem, każdy na nią zasługuje...
Moim zdaniem nie będzie Ci łatwo z tym co się wydarzyło po ślubie. To była zdrada, ewidentna zdrada z premedytacją. Nie wiem czy coś takiego byłabym w stanie wybaczyć. Będzie Ci teraz trudno, bo zostało nadszarpnięte zaufanie i wszystko co z tym związane. Musisz chyba obserwować siebie, zobaczyć czy jesteś w stanie zaufać ponownie i czy Twój mąż zrozumiał co zrobił i pokaże to.

3

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Witaj

Po pierwsze skąd masz tą pewność, że nie mają kontaktu (drugi telefon, zapasowy mail itp. to nie problem)? Teściowie przesuszyli mu głowę, może powiedzieli coś ty narobił, jak my będziemy mogli spojrzeć np. sąsiadom w oczy jak nasz synalek dzień po ślubie się już szmaci.
Po drugie wyobraź sobie swoje życie za 5 lub 10 lat u boku tego "faceta", podkreślam "faceta" bo mężczyźni tak nie postępują, uwierz mi że będziesz o tym pamiętać do końca życia i nie ma żadnych gwarancji, że się z tym faktem pogodzisz/wybaczysz . I nie wierz w ani jedno jego słowo, jakby trzeba było powiedziałby że śnieg za oknem jest zielony. Dopadła go pomroczność jasna, no bez przesady przecież to nie był przypadkowy seks skoro potem utrzymywali ze sobą kontakt na takiej stopie. Jest dorosły i powinien ponieść konsekwencje. Poza tym zdradzający w większości przypadków dopuszczają się recydywy. Pomyśl macie w przyszłości dzieci a Ty cały czas drżysz czy on nie wywija czegoś na boku. Czy jest tego wart? Czy Ja nie zasługuję na szczęście zamiast zamartwiania się?
Inko jesteś bardzo młoda, dzieci nie masz. Zaczynasz nowe życie od "wielokrotnego morderstwa" Twojego uczucia do niego. Z tego co piszesz to to małżeństwo jest już dla Ciebie skończone i w głowie i w sercu tylko nie wiesz jak się z tego wyplątać. Podejrzewam, że możliwe byłoby nawet unieważnienie ślubu kościelnego jeśli takowy masz i jeśli dla Ciebie jest to ważne.
Swoją drogą nie wiem dlaczego kobiety wybaczają facetom takie rzeczy łudząc się, że coś się zmieni a ci gnoje to bezczelnie wykorzystują. Naprawdę ciesz się, że nie masz z nim dzieci i nie jesteś finansowo od niego w ten sposób uzależniona. Poczytaj to forum. Naprawdę nie warto dawać drugiej szansy zwłaszcza na tak wczesnym etapie.
pzdr

4

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

To właśnie miłość robi z człowiekiem, wybaczyłaś mu, a jeśli mu zależy to odzyska Twoje zaufanie. Może to trwać bardzo długo ale jeśli wróciłaś i go kochasz, warto czekać. Niech się wysili. Na pewno teraz masz do niego niechęć, możesz wybaczyć ale nigdy nie zapomnisz.. Ale nauczysz się z tym żyć, jeśli on Ci pokaże, że zrobił źle, że żałuje, pokaże, że na prawde Cie kocha. Mam nadzieje, że nigdy nie będziesz musiała żałować tej decyzji smile I życze powodzenia smile

5

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

jesteś młoda i możesz sobie jeszcze życie ułożyć a jak facet zdradzi raz to zdradzi znowu

6 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-01-01 22:15:35)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
Natalia123423 napisał/a:

jesteś młoda i możesz sobie jeszcze życie ułożyć a jak facet zdradzi raz to zdradzi znowu

Nie zawsze ale prawdopodobieństwo jest olbrzymie.

Na marginesie nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że zdradzam następnego dnia, kiedy jeszcze ta euforia nie opadła, kobietę, która przyrzekła, że będzie mnie kochać, spędzi u mojego boku całe życie itd i itp. No wybacz ale ja tu miłości z jego strony nie widzę, więc zadaj sobie pytanie czy czujesz to jego uczucie do siebie czy to tylko staranna gra z jego strony z zadatkami na oskara.

Inka
Czy masz pewność, że twój jm i ta dziewczyna nie "praktykowali" ze sobą jeszcze w czasie waszego narzeczeństwa, a to po prostu nie był ciąg dalszy? (tak mi się na myśl nasunęło)
pzdr

7

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Podziwiam Cię, że zeszłaś się z nim po tak paskudnej i perfidnej zdradzie.

Z pewnością będzie Ci ciężko, nie wymażesz tego co Ci się przytrafiło z pamięci i to będzie ciągle wracało, tym bardziej, że tak mocno Cię to uderzyło.

Nie chcę oceniać Twoich decyzji, ale ja wiem, że nie wybaczyłabym czegoś takiego i udusiłabym się w związku z facetem, po czymś takim. Przecież on wbił Ci nóż prosto w serce i to właściwie zaraz po ślubie. Zdradził Cię w waszym mieszkaniu, gdzie Ty spokojnie spałaś za ścianą - dla mnie to jest niewyobrażalne!

8

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
assassin napisał/a:
Natalia123423 napisał/a:

jesteś
młoda i możesz sobie jeszcze życie ułożyć a jak facet zdradzi raz to
zdradzi znowu

Nie zawsze ale prawdopodobieństwo jest olbrzymie.

Na marginesie nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że zdradzam
następnego dnia, kiedy jeszcze ta euforia nie opadła, kobietę, która
przyrzekła, że będzie mnie kochać, spędzi u mojego boku całe życie itd i
itp. No wybacz ale ja tu miłości z jego strony nie widzę, więc zadaj
sobie pytanie czy czujesz to jego uczucie do siebie czy to tylko
staranna gra z jego strony z zadatkami na oskara.

Inka
Czy masz pewność, że twój jm i ta dziewczyna nie "praktykowali" ze sobą
jeszcze w czasie waszego narzeczeństwa, a to po prostu nie był ciąg
dalszy? (tak mi się na myśl nasunęło)
pzdr

nie zawsze tak jest ale jest duże prawdopodobieństwo. ona mu wybaczyła to czemu nie może zrobić tego 2 raz może teraz też wybaczy tak myślą faceci

9

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
Natalia123423 napisał/a:
assassin napisał/a:
Natalia123423 napisał/a:

jesteś
młoda i możesz sobie jeszcze życie ułożyć a jak facet zdradzi raz to
zdradzi znowu

Nie zawsze ale prawdopodobieństwo jest olbrzymie.

Na marginesie nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że zdradzam
następnego dnia, kiedy jeszcze ta euforia nie opadła, kobietę, która
przyrzekła, że będzie mnie kochać, spędzi u mojego boku całe życie itd i
itp. No wybacz ale ja tu miłości z jego strony nie widzę, więc zadaj
sobie pytanie czy czujesz to jego uczucie do siebie czy to tylko
staranna gra z jego strony z zadatkami na oskara.

Inka
Czy masz pewność, że twój jm i ta dziewczyna nie "praktykowali" ze sobą
jeszcze w czasie waszego narzeczeństwa, a to po prostu nie był ciąg
dalszy? (tak mi się na myśl nasunęło)
pzdr

nie zawsze tak jest ale jest duże prawdopodobieństwo. ona mu wybaczyła to czemu nie może zrobić tego 2 raz może teraz też wybaczy tak myślą faceci

Zgadzam się z Tobą. Faceci tacy są, ale mężczyźni to zupełnie inna para kaloszy i jak coś komuś obiecują to nie robią ze swojej gęby cholewy.

10

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
assassin napisał/a:
Natalia123423 napisał/a:

jesteś młoda i możesz sobie jeszcze życie ułożyć a jak facet zdradzi raz to zdradzi znowu

Nie zawsze ale prawdopodobieństwo jest olbrzymie.

Na marginesie nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że zdradzam następnego dnia, kiedy jeszcze ta euforia nie opadła, kobietę, która przyrzekła, że będzie mnie kochać, spędzi u mojego boku całe życie itd i itp. No wybacz ale ja tu miłości z jego strony nie widzę, więc zadaj sobie pytanie czy czujesz to jego uczucie do siebie czy to tylko staranna gra z jego strony z zadatkami na oskara.

Inka
Czy masz pewność, że twój jm i ta dziewczyna nie "praktykowali" ze sobą jeszcze w czasie waszego narzeczeństwa, a to po prostu nie był ciąg dalszy? (tak mi się na myśl nasunęło)
pzdr

Mam pewność, bo nie znali się wcześniej. Poznali się w dniu naszego ślubu. Pisał nawet do niej, że żałuje że nie poznał jej wcześniej..
Jak go zapytałam czy faktycznie ją pokochał i chciał z nią być, to powiedział mi że nie. A pisał do niej po to, żeby podtrzymać tą relacje z której nie umiał i tak już wybrnąć. Sytuacja go przerosła.

Wróciłam, bo chciałam się przekonać jak to będzie.. Nie chciałam stanąć na sprawie rozwodowej i się wahać, tląc w głowie pytania "co by było gdybym dała szansę".

Na obecną chwilę czuje się tak jakbym się dusiła. Jakbym tkwiła nie w tej bajce. Moja rodzina toleruje go ze względu na mnie, przyjaciele nienawidzą - nie mam co liczyć nawet na wspólny wypad na miasto. A ja sama również wstydzę się z nim gdzieś wyjść.. 

Może to dziwne, ale nie boli mnie fakt, że on z nią spał (gdyby nie fakt, że miało to miejsce również w naszym domu) tylko najbardziej boli mnie to, że tak mnie okłamywał i traktował. Kochałam go z całych sił, zawsze stałam za nim murem, dałabym sobie za niego rękę uciąć. A dziś wiem, że bym jej nie miała.

11 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-01-02 00:56:55)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Inka Twoja głowa ma już odpowiedź ale serce robi jeszcze za hamulcowego. Sama przyznajesz że kochałaś (czas przeszły) ale teraz chyba twoje uczucia są zgoła inne. Sama widzisz że to budowla na piasku stawiana.

Czyli Twój jm jest zdobył już "uznanie" na mieście?

PS Jak już wspominałem czy nie zastanawiałaś się nad ew. unieważnieniem ślubu bo chyba są ku temu podstawy.
W każdym bądź razie nie załamuj rąk przemyśl na spokojnie wszystko. Może dobrze zrobiłby Ci wyjazd w pojedynkę.
Pzdr

12

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Hm hm hm twoje zycie twoj wybor.dalas szanse i CIERPISZ !!!sens????facet swinia jakich wielu .ciekawe ze na poprawinach nagle zbladzil .i z taka wielka premesytacja planowal nastepne spotkania z kochanka .czuje ze zalozylas sobie petle na szyje .OBY NIE .jak dalas szanse jemu to musisz zapomniec a nie cierpiec .powiedz swojemu mezowi jak sie czujesz co odczuwasz chyba ze z nim uzgodnilas ze nie wracacie do tego i mu wybaczasz ,a tak naprawde TO CIERPISZ .ale swinia ze ja nie wiem jak bym zareagowala .wracal po zdradach i robil z ciebie idiotke oblakana to nie facet .ptrzepal k.....a i mial smialosc łgac ze ty masz urojenia .na co go stac jeszcze ??!?!?POMYSL .i nie pisz ze sobie tez dalas szanse ---bo na co szanse ????---na to zeby cierpiec .co po paru godzinach po odejsciu od oltarza RUTYNA SIE WDALA W WAS .wydaje mi sie ze to trwalo jeszcze dluzej ten jego romansik.odkrylas co pisal z nia o tobie !!!-ja bym takiemu nie dala szansy .poplamil przysiege pare godzin po zlozeniu jej.co jeszcze taka bestia moze zrobic ????

13

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

I jak tu nie przeklinać na forum, gdy słowa same się cisną..

Świnia to zbyt łagodne określenie dla Twojego męża, ja na Twoim miejscu kopnęłabym  go w dupę z wielkiego rozpędu,przez całe życie jak by na niej siadał by srał pod siebie z bólu przypominając sobie jakim jest wielkim skurwysy...

Szansa jest dla człowieka,który ją wykorzysta a nie dla świni.

14

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
poly28 napisał/a:

I jak tu nie przeklinać na forum, gdy słowa same się cisną..

Świnia to zbyt łagodne określenie dla Twojego męża, ja na Twoim miejscu kopnęłabym  go w dupę z wielkiego rozpędu,przez całe życie jak by na niej siadał by srał pod siebie z bólu przypominając sobie jakim jest wielkim skurwysy...

Szansa jest dla człowieka,który ją wykorzysta a nie dla świni.

Swieta racja .tez masz piwo dobre u mnie za szczerosc.
Tak sie zastanawiam po co sa przysiegi .Przeciez o tragediach jakich sie slyszy co ludzie przechodza to tych ceremoni nie powinno byc .to jest chore .szkoda ze w Polsce  nie ma krainy zsylek .i tych nie wiernych i zdradzajacych tam zeslac nie dac utrzymania tylko co sobie wydrapie to jego .

15

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
myszka50 napisał/a:
poly28 napisał/a:

I jak tu nie przeklinać na forum, gdy słowa same się cisną..

Świnia to zbyt łagodne określenie dla Twojego męża, ja na Twoim miejscu kopnęłabym  go w dupę z wielkiego rozpędu,przez całe życie jak by na niej siadał by srał pod siebie z bólu przypominając sobie jakim jest wielkim skurwysy...

Szansa jest dla człowieka,który ją wykorzysta a nie dla świni.

Swieta racja .tez masz piwo dobre u mnie za szczerosc.
Tak sie zastanawiam po co sa przysiegi .Przeciez o tragediach jakich sie slyszy co ludzie przechodza to tych ceremoni nie powinno byc .to jest chore .szkoda ze w Polsce  nie ma krainy zsylek .i tych nie wiernych i zdradzajacych tam zeslac nie dac utrzymania tylko co sobie wydrapie to jego .

Tak samo myślimy i piwo lubimy...;)

16

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
assassin napisał/a:

Inka Twoja głowa ma już odpowiedź ale serce robi jeszcze za hamulcowego. Sama przyznajesz że kochałaś (czas przeszły) ale teraz chyba twoje uczucia są zgoła inne. Sama widzisz że to budowla na piasku stawiana.

Czyli Twój jm jest zdobył już "uznanie" na mieście?

PS Jak już wspominałem czy nie zastanawiałaś się nad ew. unieważnieniem ślubu bo chyba są ku temu podstawy.
W każdym bądź razie nie załamuj rąk przemyśl na spokojnie wszystko. Może dobrze zrobiłby Ci wyjazd w pojedynkę.
Pzdr

Mija drugi tydzień jak wróciłam do domu i coraz bardziej uświadamiam sobie co on mi zrobił. W mojej głowie jest już odpowiedź, co powinnam.. Zbieram tyko jeszcze siły na realizację. Ciężko jest przyznać się, że się odniosło porażkę w momencie kiedy wydawało się, że właśnie wszystko zaczyna się układać.

Zastanawiałam się, ale nie wiem czy dostałabym unieważnienie. Oczywiście chyba bym spróbowała, je dostać żeby mieć czystą kartę tylko z drugiej strony nie sądzę bym kiedyś wyszła ponownie za mąż.. Bo niestety, ale dla mnie przysięga małżeńska nie znaczy już zupełnie nic.

17

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Ciężka sytuacja. Pamiętam jak mi moja babcia powiedziała, że miłość to nie wszystko, są pewne granice i moim zdaniem Twój mąż je przekroczył. Na pewno Ci ciężko i nie powiem że rozumiem co czujesz, bo czegoś takiego nie przeżyłam. Ale jeśli masz ochotę porozmawiać, ja Cie wysłucham, chcesz popłakać to ja Cie pocieszę. Po to jest to forum żebyśmy mogli się wspierać.

18 Ostatnio edytowany przez inkaa (2014-01-02 13:50:11)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
KaMia napisał/a:

Ciężka sytuacja. Pamiętam jak mi moja babcia powiedziała, że miłość to nie wszystko, są pewne granice i moim zdaniem Twój mąż je przekroczył. Na pewno Ci ciężko i nie powiem że rozumiem co czujesz, bo czegoś takiego nie przeżyłam. Ale jeśli masz ochotę porozmawiać, ja Cie wysłucham, chcesz popłakać to ja Cie pocieszę. Po to jest to forum żebyśmy mogli się wspierać.

Bardzo Wam dziękuję, za wsparcie. Cieszę się, że w końcu zdobyłam się na odwagę i podzieliłam się z kimś tym, co czuje. Jest mi łatwiej.

Dla mojego męża mam wrażenie życie wróciło do normy. Co prawda nie wychodzi z kumplami - siedzi cały czas w domu i może trochę więcej czasu mi poświęca, ale nie rozumie dlaczego ja się do niego nie przytulam, nie pałam miłością i rozmowami. Pytał mnie co się dzieje, ale ja milczałam.. co miałam powiedzieć.. Wówczas z jego ust usłyszałam, żebym była dobrą żoną.
Zanim wróciłam do domu, powiedział mi że żeby iść dalej musimy skończyć rozmawiać o tym, co się stało. I wydawało mi się to rozsądne. Dla mnie jednak czas się zatrzymał w tamtej chwili kiedy poznałam prawdę..Kiedy przeczytałam 500 stron romansu, który wydarzył się naprawdę.

19

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Nie ponioslas ZADNEJ PORAZKI .PORAZKA I SWINIA TO DRUGIE IMIE TWOJEGO MEZA.latwo mu powiedziec zamknac temat bo co ?bo strzepnal......i uwazac ze wszystko ok.Ja nie wiem co bym zrobila.!!zostaje tylko wspolczuc .rszcze bym go mogla zrozumiec po dlugoletnim stazu jakas rutyna cos sie wypaliloale w takim dniu?PIES NIE FACET A I PIES MA ZACHAMOWANIA .trzymaj sie dzielnie i pamietaj ze masz wartosc i swoja dume .

20

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Wróciłam, bo chciałam się przekonać jak to będzie.. Nie chciałam stanąć na sprawie rozwodowej i się wahać, tląc w głowie pytania "co by było gdybym dała szansę".

Na obecną chwilę czuje się tak jakbym się dusiła. Jakbym tkwiła nie w tej bajce. Moja rodzina toleruje go ze względu na mnie, przyjaciele nienawidzą - nie mam co liczyć nawet na wspólny wypad na miasto. A ja sama również wstydzę się z nim gdzieś wyjść.. 

Może to dziwne, ale nie boli mnie fakt, że on z nią spał (gdyby nie fakt, że miało to miejsce również w naszym domu) tylko najbardziej boli mnie to, że tak mnie okłamywał i traktował. Kochałam go z całych sił, zawsze stałam za nim murem, dałabym sobie za niego rękę uciąć. A dziś wiem, że bym jej nie miała.

Podobnie jak inni podziwiam Ciebie. Mam wrażenie, że wróciłaś do niego nie dlatego, że tak chciałaś, ale dlatego że tak trzeba. Skoro już go nie kochasz, a wręcz nienawidzisz - dołączam do grona osób, które uważają że nie ma sensu dalej na siebie zaciskać "pętli tego związku". Tym samym krzywdzisz sama siebie. Dałaś Sobie szansę na ewentualną naprawę, myślę że jednak widzisz iż nie dajesz rady, gdyż jest to ponad Ciebie. Daj mu teraz to na co on faktycznie zasługuje - rozwód + elementy dla Ciebie, aby ewentualne jego kolejne wybranki dowiedziały się z czasem jakim jest typem. Teraz zasługujesz na inwestycję samą w siebie, przyjaciele i rodzina pomogą Ci w tym i daj Boże z czasem wyleczysz się z przykrych konsekwencji już nie istniejącego małżeństwa.

Zawsze możesz spróbować unieważnić ślub kościelny, wiem że w Polsce są już kancelarie prawne, które właśnie specjalizują się w tych kwestiach.

21

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Przysięga małżeńska ma bardzo dużą wartość ale tylko gdy pada z właściwych ust. Zapewniam Cię także, że na Twoim mężu męski świat się nie kończy.
Jeszcze raz podkreślę, że jesteś bardzo młodą kobietą i jak już odchorujesz ten związek i staniesz na nogi to będziesz się śmiać z tego frajera, który stracił przez swoją głupotę tak wspaniałą kobietę, która chciała iść z nim przez życie.
Pzdr i głowa do góry;)

22

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Wydaje mi się, że jeśli masz siłę (a widzę, że masz smile ) zacznij żyć na nowo. Dla mnie przysięga małżeńska bardzo wiele znaczy, dlatego miewam kłopoty natury moralnej. Jednak cóż z tego, że dla mnie znaczy, jak dla mojego byłego męża nic.
Jesteś młodą dziewczyną, gdy postanowisz zakończyć ten związek - rozwód dostaniesz szybciutko, a i unieważnienie małżeństwa w kościele także otrzymasz. Potrwa to trochę, ale będziesz to miała jak w banku.

Życzę Ci dużo sił, zdrowego rozsądku i przemyślanych na wskroś decyzji smile

23

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Wróciłam, bo chciałam się przekonać jak to będzie.. Nie chciałam stanąć na sprawie rozwodowej i się wahać, tląc w głowie pytania "co by było gdybym dała szansę".

Na obecną chwilę czuje się tak jakbym się dusiła. Jakbym tkwiła nie w tej bajce. Moja rodzina toleruje go ze względu na mnie, przyjaciele nienawidzą - nie mam co liczyć nawet na wspólny wypad na miasto. A ja sama również wstydzę się z nim gdzieś wyjść.. 

Może to dziwne, ale nie boli mnie fakt, że on z nią spał (gdyby nie fakt, że miało to miejsce również w naszym domu) tylko najbardziej boli mnie to, że tak mnie okłamywał i traktował. Kochałam go z całych sił, zawsze stałam za nim murem, dałabym sobie za niego rękę uciąć. A dziś wiem, że bym jej nie miała.

Gdy dowiedziałam się że mój był już mnie zdradził, czułam dokładnie to samo co Ty, dałam nam kilka dni, i się dusiłam, wstydziłam się z nim wyjść gdzieś, myślałam co ludzie pomyślą, że jestem taka głupia, że mu wybaczyłam, a co powiedzieliby moi rodzice.
Też fakt samej zdrady ma mniejsze znaczenie, ale kłamstwo to nie do wybaczenia.
Też bym mogła dziś nie mieć ręki. Na szczęście mam.

Mija drugi tydzień jak wróciłam do domu i coraz bardziej uświadamiam sobie co on mi zrobił. W mojej głowie jest już odpowiedź, co powinnam.. Zbieram tyko jeszcze siły na realizację. Ciężko jest przyznać się, że się odniosło porażkę w momencie kiedy wydawało się, że właśnie wszystko zaczyna się układać.

Dokładnie miałam tak samo, kilka dni mi wystarczyło żebym zrozumiała że to niewybaczalne, i nie da się budować związku na kłamstwie i zdradzie. Przyznanie się do porażki jest rzeczywiście trudne, ale lepiej zrobić to teraz niż za np 10 lat.
Trzymaj się swojej decyzji. A wszystko się ułoży.

Dla mojego męża mam wrażenie życie wróciło do normy. Co prawda nie wychodzi z kumplami - siedzi cały czas w domu i może trochę więcej czasu mi poświęca, ale nie rozumie dlaczego ja się do niego nie przytulam, nie pałam miłością i rozmowami. Pytał mnie co się dzieje, ale ja milczałam.. co miałam powiedzieć.. Wówczas z jego ust usłyszałam, żebym była dobrą żoną.

Nawet nie rozumie co Ci zrobił, i się dziwi że jesteś oschła... Naprawdę.
Z tego co pisałaś wynika, że masz wsparcie nie tylko tu, ale i w rodzinie wśród znajomych, pamiętaj że możesz na nich liczyć, nawet jak będziesz miała chwile zwątpienia czy dobrze robisz. A robisz. Powodzenia!

24

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Twoja historia przypomina mi dzieje życia mojej matki. Mój ojciec od razu po ślubie zaczął zdradzać i wymyślać, wybaczała mu,narodziłam się ja i moja siostra- nic się nie zmieniło, później doszedł alkohol, nie będę opisywać jakie piekło było u mnie w domu. Moja mama jest od niego uzależniona, gdy tylko chciała odejść nagle się zmieniał nie do poznania, odstawiał alkohol, był miły, przypominał sobie że jest ojcem, a gdy tylko się poczuł pewnie było znów to samo- mało tego, tak jak Twój mąż koniec końców nie rozumiał o co całe "halo", "przecież nic się nie stało". Wiele razy ja oglądałam zapłakaną, nie raz chciała odejść- do dziś to trwa, męczy się tak juz prawie 26 lat. Jesteś młoda, zasługujesz na więcej, Twój mąż to po prostu drań. Bardzo mi Ciebie szkoda...

25

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Witam,

Na początku chciałabym zaznaczyć, że podziwiam Cię za to że dostał szansę.
Pewnie słyszałaś już to od nie jednej osoby ale musisz być dzielna i pamiętaj nie należy słuchać tylko serca czasami warto dać dojść do głosu rozsądkowi.
Musisz być dzielna trzymam kciuki.

26

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
assassin napisał/a:

Przysięga małżeńska ma bardzo dużą wartość ale tylko gdy pada z właściwych ust. Zapewniam Cię także, że na Twoim mężu męski świat się nie kończy.
Jeszcze raz podkreślę, że jesteś bardzo młodą kobietą i jak już odchorujesz ten związek i staniesz na nogi to będziesz się śmiać z tego frajera, który stracił przez swoją głupotę tak wspaniałą kobietę, która chciała iść z nim przez życie.
Pzdr i głowa do góry;)

Popieram.
Teraz wydaje Ci się, że to niemożliwe, że to koniec szczęścia i już nigdy nie spotkasz kogoś odpowiedniego. Bzdura. Tak jak już pisano - odchorujesz swoje, staniesz na nogi i zobaczysz co jeszcze świat ma Ci do zaoferowania, a ma naprawdę wiele smile

27

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Gdyby to była miłość, taka prawdziwa...
ale to tylko seks.
Powinnaś odejsc poki nie masz dzieci.

ale gostek:(

28 Ostatnio edytowany przez inkaa (2014-01-02 22:46:46)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Jest mi strasznie ciężko. Boje się tego, co nastąpi.. Rozwodu, przyznania się do tego co mnie spotkało. Nawet nie wiem jak powinnam odejść - czy porozmawiać z nim, że chce odejść czy po prostu zostawić kartkę na lodówce z napisem "odeszłam, bo nie umiałam inaczej".

29

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Pisze, bo nie mam z kim porozmawiać. (...)

To nieprawda!
Pisz do mnie inkaa'o (pisownia zgodna z oryginałem), akurat we mnie masz całkiem wytrawnego słuchacza...

Pozdrawiam

30

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Jest mi strasznie ciężko. Boje się tego, co nastąpi.. Rozwodu, przyznania się do tego co mnie spotkało. Nawet nie wiem jak powinnam odejść - czy porozmawiać z nim, że chce odejść czy po prostu zostawić kartkę na lodówce z napisem "odeszłam, bo nie umiałam inaczej".

Ja odeszłam od swego zdradzacza zbyt pózno,ale nie za pózno.
Nie zostawiłam żadnej kartki,przygotowałam się i po prostu wyjechałam.


Pozdrawiam cieplutko trzymaj się smile

31

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Ja bym to zrobila TAK PO CICHU JAK ON PO CICHU ZROBIL TO CO ZROBIL.nie przyszedl do Ciebie i nie powiedzial ze idzie do wyra z siostra koego .on sie nie tlumaczyl.a jeszcze teraz wymaga zeby przejsc do rzeczywistosci.
Ciezki masz orzech do zgryzienia .

32

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

odejsc.
rozwód.
nie macie dzieci.
wiesz gdyby raz sie kolesiowi zdarzylo a potem by żalowal, to ok-moznaby walczyc. ale trwalo to wiecej razy i nie zalowal.
troche przerazilas mnie, ze on kogos ma. moj partner tak sie zachowywal jak twój.

33

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Ale nie zaczynajmy gnoja tlumaczyc czy raz czy dwa .SWIEZO UPIECZONY ZONKIS POSZEDL DYMIC KUMPLA SIOSTRE MALO TEGO WE WLASNYM DOMU .uciac jaja i na smietnik wywalic .pamietac trzeba o rekawicach bedzie cuchło

34

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

To tragiczna historia.Zwierzęta są bardziej oddane niestety.

35 Ostatnio edytowany przez inkaa (2014-01-03 12:18:57)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

A lepiej bym składała rozwód z orzekaniem o winie czy bez?
Jak kontaktowałam się z adwokatem zaraz po tym jak odkryłam zdradę to powiedział mi, że rozwód z orzekaniem o winie powinnam dostać na pierwszej rozprawie - mam zbyt mocne dowody. Tylko nie wiem czy fakt, że wróciłam na "chwilę" do domu nie zmieni biegu sprawy..

36

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Inka wbij sobie do głowy raz na zawsze: TO NIE TWOJA WINA. Co do samej wyprowadzki wtajemnicz kogoś z rodziny żeby Ci pomógł ze wszystkim i w razie czego dał kopniaka gdyby naszły Cię wątpliwości. Musisz też przygotować się że Twój jm będzie za wszelką cenę starał się na Ciebie wpłynąć, więc chyba lepiej odejść bez jego obecności.
Trzymaj się ciepło.

37

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Tylko nie wiem czy fakt, że wróciłam na "chwilę" do domu nie zmieni biegu sprawy..

Czyli znowu musisz skonsultować się z prawnikiem i wypytać o wszystko, tj jak sąd będzie interpretował ewentualną wyprowadzkę przed rozwodem, czy to co masz się nie przeterminowało.

38

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
assassin napisał/a:
inkaa napisał/a:

Tylko nie wiem czy fakt, że wróciłam na "chwilę" do domu nie zmieni biegu sprawy..

Czyli znowu musisz skonsultować się z prawnikiem i wypytać o wszystko, tj jak sąd będzie interpretował ewentualną wyprowadzkę przed rozwodem, czy to co masz się nie przeterminowało.

Dowody a tym bardziej o zdrade nie beda przeterminowane.co ma twoj powrot do domu do rozwodu .tlumaczyc sie trzeba ze nie jestes w stanie wybaczyc przebolec itd .na twoj plus ty probowalas ale nie jestes w stanie .ROZWOD TYLKO Z WINY PANA POPEDLIWEGO+alimenty.przeciez jak pojdziesz do adwokata to on ci poprowadzi sprawe .i nie sluchaj czasem adwokata ze ci powie ze rozwod z orzeczeniem winny moze sie ciagnac .niech sie ciagnie dla ciebie tez sie ciagnie to co zrobil .glowa do gory .bedzie ok

39

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Ja Ciebie autorko podziwiam za ta szansę dla niego.Ale ja na bank bym odeszła i nie myślała o wybaczeniu.  Ja nie mogę zaraz po ślubie z jakaś wywłoką-no kultura na poziomie.

40

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

A lepiej bym składała rozwód z orzekaniem o winie czy bez?
Jak kontaktowałam się z adwokatem zaraz po tym jak odkryłam zdradę to powiedział mi, że rozwód z orzekaniem o winie powinnam dostać na pierwszej rozprawie - mam zbyt mocne dowody. Tylko nie wiem czy fakt, że wróciłam na "chwilę" do domu nie zmieni biegu sprawy..

Oczywiście Inka że Rozwód z orzekaniem o winie. Wina jest jego i na tym się opieraj.
Właśnie ,co do tego że ciągnie się dłużej,przecież to zależy jak będzie na sprawie.
Ważne aby napisać wniosek prawidłowo,podając w punktach wszystko co jest ważne.
Oczywiście nie zapominając o sprawach mieszkaniowych,eksmisja  itp.... w zależności jak to jest u was. A co do Adwokata... hmm czy rzeczywiście jest potrzebny? Przecież masz niezbity dowód na to co on robił... Sąd pyta a Ty odpowiadasz i tyle. Trzeba odpowiadać konkretnie i pewnie.Pomimo bólu i tego co przeżyłaś z tym gadem.

41

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Może i faktycznie nie potrzebny mi adwokat, bo sam adwokat powiedział mi że dowody mam nie zbite. Zresztą nawet dodał, że policzy mi jak za sprawę z rozwodem za porozumieniem stron a nie jak orzekaniem o winie, bo sprawa prosta.
Tylko jak samemu napisać wniosek? Obawiam się, że tego nie podołam.

42

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

A poza tym adwokat chyba broni w razie potrzeby? Z własnego doświadczenia może ktoś z Was mi podpowie jakich pytań mogę się spodziewać na rozprawie?

43

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Może i faktycznie nie potrzebny mi adwokat, bo sam adwokat powiedział mi że dowody mam nie zbite. Zresztą nawet dodał, że policzy mi jak za sprawę z rozwodem za porozumieniem stron a nie jak orzekaniem o winie, bo sprawa prosta.
Tylko jak samemu napisać wniosek? Obawiam się, że tego nie podołam.

Inka wzory wniosków jest pełno w necie,ja brałam właśnie z netu wpisując wzory pozwu rozwodowego. Dasz radę,choć teraz wydaje się to "strasznie trudne" ze względu że to jest świeża sprawa.Jednak najlepiej zrobić  to właśnie teraz... kiedy już zaczęłaś coś w tej kwestii robić. Pytania... ze swojej sprawy właśnie pamiętam , że były to konkretne pytania,ale  jakby wzięte właśnie z pozwu.Sąd po kolei pyta o wszystko...  Nie ma się co bać,choć  sama również miałam stracha,no ale w końcu nie jest to zjawisko codzienne. U mnie odbyło się zaocznie nawet,bo siedzi za granicą i po prostu nie mógł się pojawić. A na to co napisał w odpowiedzi do Sądu , pisał oczywiście bzdury,że nie pracuje że go nie stać   Sąd to wyśmiał.... mówiąc jak to siedzi tam  za co? i nie stać go na alimenty dla córki....  to było śmieszne... naprawdę było szybko i konkretnie. Pomimo że łzy cisnęły mi się do oczu,nie dałam po sobie poznać,odpowiadałam tak jak faktycznie było. Zapomniałam wtedy  o eksmisji,ale całe szczęście że jeszcze jest inna droga,aby dziada wywalić z mieszkania...

44

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
Milionek napisał/a:
inkaa napisał/a:

A lepiej bym składała rozwód z orzekaniem o winie czy bez?
Jak kontaktowałam się z adwokatem zaraz po tym jak odkryłam zdradę to powiedział mi, że rozwód z orzekaniem o winie powinnam dostać na pierwszej rozprawie - mam zbyt mocne dowody. Tylko nie wiem czy fakt, że wróciłam na "chwilę" do domu nie zmieni biegu sprawy..

Oczywiście Inka że Rozwód z orzekaniem o winie. Wina jest jego i na tym się opieraj.
Właśnie ,co do tego że ciągnie się dłużej,przecież to zależy jak będzie na sprawie.
Ważne aby napisać wniosek prawidłowo,podając w punktach wszystko co jest ważne.
Oczywiście nie zapominając o sprawach mieszkaniowych,eksmisja  itp.... w zależności jak to jest u was. A co do Adwokata... hmm czy rzeczywiście jest potrzebny? Przecież masz niezbity dowód na to co on robił... Sąd pyta a Ty odpowiadasz i tyle. Trzeba odpowiadać konkretnie i pewnie.Pomimo bólu i tego co przeżyłaś z tym gadem.

No no o adwokata moze poprosic z urzedu czyli za darmo.z napisaniem pozwu tez sie idzie do sadu tam siedza adwokacie (darmowi)i laski nikt nie robi ze napisze jej pozew .zeby pozniej sie nie okazalo ze w polowie sprawy nie dasz rady .adwokat to adwokat nawet jak cie kaszel wezmie on prowadzi .nie czuj sie za mocna za takimi wlasnie namowami bo samo to ze masz dowod na zdrade to nie wszystko bo moze okazac sie ze maz bedzie cwanszy jak ty.adwokat zna wszystkie przepisy i paragrafy wiec nawet jak wezmierz go sobie z urzedu i dasz mu pelne pelnomocnictwo to bedzie ci lzej .a jestes na etapie nie zdecydowania i nie mysl ze w sadzie bedzie ktos cie glaskal mino ze jestes ta zraniona .Sad to jest sad

45

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Sąd zadaje pytania na podstawie pozwu. Musisz napisać że męża nie kochasz już, że się załamałaś, czujesz się pozbawiona swojej kobiecości, odrzucona, zraniona do szpiku kości, że czujesz do niego obrzydzenie, że po tym jak z powrotem się zeszliście to on udawał że nic się nie stało, nie wykazał chęci do zmiany, nie ufasz już mu, nie wyobrażasz sobie dalszego życia. Sąd zapyta cię, co cię z mężem łączy, powiesz że nic, nawet jeśli jeszcze go kochasz to powinnaś powiedzieć że nie i najlepiej że nie chcesz go nigdy więcej widzieć. Wszystkie dowody które masz dołącz do pozwu (zostaw sobie oryginały do wglądu - billingi, wydruki maili czy co tam jeszcze masz). Jeśli jeszcze mąż zacznie kręcić to zawsze możesz poprosić sąd o powołanie na świadka kochanki. Ona musi się stawić, inaczej zostanie doprowadzona siłą. Pomyśl, że sędzia to też człowiek, niejednego gada widział i że idziesz tam po sprawiedliwość. I bądź silna, też przez to przeszłam i dałam radę. Tylko na rozprawie pamiętaj, by mówić pewnie, logicznie, sprawiać pozytywne wrażenie osoby, która wie, czego chce. Ty chcesz rozwodu z orzekaniem o winie męża, który w podły sposób zdradził cię w dniu waszego ślubu. Moim zdaniem rozwód dostaniesz od ręki. Z adwokatem to nie jest taki zły pomysł. On zna wszystkie kruczki prawne i potrafi utrzeć nosa tej gadzinie, jaką jaką jest twój jeszcze mąż.

46 Ostatnio edytowany przez antuanet77 (2014-01-04 03:22:55)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Zanim wróciłam do domu, powiedział mi że żeby iść dalej musimy skończyć rozmawiać o tym, co się stało. I wydawało mi się to rozsądne. Dla mnie jednak czas się zatrzymał w tamtej chwili kiedy poznałam prawdę..Kiedy przeczytałam 500 stron romansu, który wydarzył się naprawdę.

zdradził ciebie w waszym domu, pod twoją obecność, nie bał sie ze sie obudzisz, ze zobaczysz, nie maił szacunku do ciebie, do przysiegi małżenskiej, dla neigo były to puste sława: "ślubuje ci miłość, wierność..."
nic dla niego to nie znaczy, jeden raz zobaczył kobietę i fiut mu zasłonił oczy,

"pisał do niej o mnie,  nieprawdziwe rzeczy..."-pomawiał ciebie, szkalował, miał w dupie co myślisz i czujesz

"wmawiał mi, ze to nieprawda, że sobie uroiłam..."-oszukiwałby ciebie dalej, i dalej gdybyś nie zrobiła jednej mądrej rzeczy, rzuciłaś dowodami przed rodzicami i teściami, nie było osobnych schadzek rodzin, osobnych gadek aby cos z tym zrobić itp,

zgadzam sie z ludzikami, że skonczył to bo mu kazali, że wszedł w role męza, bo mu o tym przypomnieli, kredyt na chate? ale on nie ma wyrzutów sumienia, ani nie żałuje tego, skąd wiem, sława przytoczone u góry, nie macie o tym rozmawiac, dlaczego?

dleczego!!!!!!!
bo pan i władca wyślizgał sie, bo teraz bedzie głupa kleił, masz nie mówic nic, bo sobie nie zyczy, masz nie wspominac, bo on nie chce słuchac, masz sama to pprzezywac, a on jest tego przyczyna,

facet który sie pogubił, sam próbuje to naprawić, nie kaze ci milczec, jakbys  tym gadaniem robiła mu krzywde, facet który nigdy nie chce tego znów zrobić i rozumie swój błąd ponosi konssekwencjie swoich wyborów, znosi dzielnie i jeczenie kobiety i zarzuty, wiem, bo czytam o zdradach i faceci sami deklarują ze muszą to zniesc, bo to jest ich kara, są tacy co nie mogą zniesc cierpienia kobiety i tego ze ona to tak przezywa, zaden z nich nie kazał jej milczec, nie przezywac, nie płakac,

to co on zrobił jest skyrwysynstwem, bo
1.spędził noc poslubną nie z własną żoną, a kochanką,
2.zakazał jej o tym mówic, aby czuc sie lepiej, aby nie ponosic odpowiedzialności za to co zrobił, bardzo wygodne, cwane, i okrytne
3.to jest ten typ co zrobi to drugi raz, bo to widac, po ty, ze kaze ci milczec i zachowywac sie jak dobra zona, przymykac oko,
4.są faceci co sie pogubia i załuja i nigdy tego nie zrobią bo cierpienie zony jest tak wielkie, nawet jak nic nie mówi, a on to widzi, ze nie chca tego przechodzic ponownie, bo kochają,
5.on jest typem faceta co zamiata pod dywan, i bawi sie w doroslosc,

wróciłas bo chciałas spróbowac, jego zachowanie miało być mierniem waszej miłości, testem małżeństwa, które on zbrukał,
gdyby zachowywał sie inaczej byłabys skłona mu wybaczyc, ale nie umiesz bo on nie daje ci szansy na was, widzisz intuicyjnie, ze jemu nie zalezy na was, on chce tylko nie ponosic odpowiedzialnosci za to co zrobił,
owszem moglibyscie isc do psychologa na terapie, ale to ty tylko bys pracowała a on by ciebie obwiniał, ze popełnił błąd a ty nie dajesz mu o tym zapomniec, facet bierze to na klate, i niesie ten krzyz co go zwalił komus na głowe,
byłas sama kiedy sie o tym dowiedziałas, sama kiedy wykryłas i udowodniałas, teraz tez jestes sama, i nawet nie mozesz o tym mówic,
ani wtedy kiedy jemu udawadnaiłs, bo robił z ciebie wała, ani teraz,

dobrze, ze dałas wam szanse, przynajmniej wiesz jak było, to ze nie da sie tego posklejac nie wynika z tego, ze nie umiesz zapomniec, to on wypera to a was, nie chce wziąść odpowiedzialnosci,
potrafi tylko pytac co sie dzieje, przeciez on wie co, głupa klei, i kaze ci udawac ze jest dobrze, potem znajdzie sobie kogos i powie ze to twoja wina, bo nie dałas mu zapomniec to nie jest dojrzały facet co bierze odpowiedzialnosc za to co zrobił,

powtarzam: spedził noc poslubną na twoich oczach z inna kobieta, potem zrobił z ciebie wała przed rodziną i znajomymi, obmawiał i gadał na ciebie, zdradził ciebie bo chciał, świadomie to robił skoro gadał na ciebie, nie ze sie pogubił,

ja na twoim miejscu bym zakonczyła to, nie wiem czy zdecydowałabym sie na awanture/szczerą rozmowe, skoro on tak pieknie przekonuje co ci sie wydaje co nie, i wpedza w poczucie winy,
bo sie załoze ze to ty sie czujesz winna ten sytuacji, -
-spałam po slubie, wiec on seksił sie z inną-moja wina
-milcze, przezywam, nie daje sie zblizyc, on nie chce gadac, ale pyta co sie dzieje ze mną,-a co k...wa ma sie dziac, jak dotyka mnie rekoma którymi dotykał innej, jak całuje mnie po pocałunkach tamtej, jak ...itp

zdradzil ciebie fizycznie w dzien ślubu mówiac ze sie pogubił
zdradził ciebie emocjonalnie wyznajac jej miłosc, uczucia
zdradził ciebie lojalnie utrzymujac tą znajomosc
zdradził ciebie psychicznie mówiac do niej, ze załuje slubu i ze tak późno sie spotkali,

a tobie, ze tylko tak jej nawymyslał, bo nie wiedział jak skonczyc ten zwiazek, przeciez on by go nie skonczył gdybys ty nie dała dowodu na to i nie sprzedała go rodzicom obu stron, to by trwało latami

zdradził ciebie na wszyskie mozliwe sposoby, i kłamał caly czas, on nie załuje tego,

wzięłabym unieważnienie małżeństwa, nie po to, aby kiedyś tam z kimś, bo teraz tego nie widzisz, ale dla siebie, ty przysięgałaś przed bogiem, dla niego nie miało to znaczenia, zrobiłabym to dla siebie, to jest długotrwale i troche kosztuje, ale potem obciążyłabym go kosztami, a na pewno nie milczałabym i nie tkwiła w tym układzie,

owszem dalas szanse wam, ale jego zachowanie wpłyneło na to w jakim jestes stanie, i ze nie ma szans na to ze on bedzie wierny i bedzie dobrze,

to nie jest człowiek dojrzały i nie facet dla ciebie, czasem tak bywa, o nie jest twoja wina

i nie daj sie przekonać rodzinie, ze nie dajesz wam szansy, albo ze kredyt, kredyt mozna spłacic samemu, albo chate sprzedac, i kredyt oddac, to nie jest problem,
adwokata weź, przynajmniej nie cofniesz sie przed zakonczeniem, niech to zacznie, potem nawet nie musisz byc na rozprawie, bedzie ci łatwiej,

47

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

antuanet77 bardzo dziękuję, za obszerną i treściwą odpowiedź. Ze wszystkim masz racje..

Dziś posprzeczaliśmy się jeszcze o znajomych. Mój mąż nie rozumie dlaczego ja nie chce widzieć i spotykać się z jego kumplami. A ja w głębi ducha mam pretensje do jego "super" przyjaciół, którzy wszystko wiedzieli, spędzali czas z nim i jego kochanką a także kryli go przede mną. Tym bardziej, że jego przyjaciel był naszym świadkiem - zdrajcą nr 1. Myślałam, że bycie świadkiem do czegoś zobowiązuje..

Zaczynam sobie zdawać sprawę, że im szybciej odejdę tym lepiej dla mnie. Czuje, że on mnie zatapia w błocie..

48 Ostatnio edytowany przez smallangel (2014-01-04 13:32:28)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Inkaa (swoją drogą uwielbiam tą kawę wink ) - jeżeli dałaś mężowi szansę ( i tak będzie powiedziane w sądzie - potwierdzone) to może to przekreślić orzeczenie o winie, będzie to potraktowanie jako "wybaczenie" więc jakby "zaakceptowanie"  zdrady i chęć spróbowania życie po. To, że potem pożycie nie było dla Ciebie satysfakcjonujące - to już odrębny temat.

49 Ostatnio edytowany przez inkaa (2014-01-04 13:38:54)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Czyli zostaje mi w takim razie za porozumieniem stron? A co jeśli on się nie zgodzi za porozumieniem stron?

ps. Ja też uwielbiam tą kawę smile

50

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Bardziej chyba się nie zgodzi z orzeczeniem, bo za porozumieniem to dla Niego najlepsze wyjście i jeżeli będzie chciał rozwód - to tylko za porozumieniem najpewniej, chyba, że będzie na tyle odpowiedzialny, że sam z siebie weźmie winę na siebie wtedy sąd da rozwód z orzekaniem. Niestety mało jest takich odpowiedzialnych za swoje czyny. Swoją drogą - musi minąć 6 miesięcy braku pożycia żeby móc wznieść sprawę o rozwód - inaczej sąd może cofnąć mając na uwadze działanie w emocjach (i słuszna uwaga). Więc najlepsze moim zdaniem jest wzniesienie o separację, a potem rozwód. I uważaj również na to, że Mąż może nie chcieć rozwodu - jeżeli powie w sądzie, że Cię kocha, widzi sens dalszej walki - odejdziesz z sądu z kwitkiem. Da Wam czas sąd na porozumienie, dojście do zgody. Jeżeli ten czas nic nie da - wtedy rozpatrzy wniosek.

51

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Teraz to sie zalamalam..

52 Ostatnio edytowany przez myszka50 (2014-01-04 15:59:25)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Wcale nie musi mowic ze dala mu jakakolwiek szanse .wrocila do domu by sie nie walesac

53

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Nie Autorko wątku nie zalamuj się!!! Potrzebujesz adwokata. To oczywiste że gad będzie sie bronił jak bedzie mógł, i wybielał, bo jego zachowanie świadczy o tym, że nie ma honoru.. jednak jego wina jest oczywista! Adwokat sam to powiedział, że masz mocne dowody. To, że wróciłaś do domu może być rózwnież działaniem w emocjach... Moim zdaniem jest to na plus. Tylko moim zdaniem potrzebujesz adwokata, czyli kogoś, kto będzie wiedział, jak sprawę prowadzić, co masz mówić, i będzie silny za Ciebie! Pozdrawiam

54

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Jeszcze dodam, że rozumiem, że wróciłaś do Waszego wspólnego mieszkania, tak? Jeśli tak, to tym bardziej, dlaczego to Ty masz się wyprowadzać, nie rozumiem, skoro to on spowodował, że nie można na niego patrzeć?

55

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Zaraz zaraz,czyli jeśli w dniu ślubu drań zdradził , to trzeba czekać pół roku aby wnieść sprawę o rozwód....? Chyba coś nie ten tego. Ciekawa jestem co na to prawo,ale tak naprawdę.... jak to się ma. Nie ma na co czekać i wywalić dziada z domu. smile

56

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Ja również uważam,że lepiej będziesz się czuła autorko mając adwokata.Wsparcie to dobra rzecz.Z urzędu dadzą darmowego i powinien wystarczyć a masz w garści wygraną.     

On to zwykły h*j więc będzie starał się na Ciebie zgonic to i tamto ale przegra szuja.      Ja z nerwów to i JEGO i tą SUKĘ to bym pokarała konkretnie.ja pier**le szok.

57

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Uciekaj, dziewczyno!!! Bierz nogi za pas i uciekaj. Bo jak nie, to za 20 lat napiszesz taki post:
http://www.netkobiety.pl/t62714.html

A gnojowi który dzień po ślubie zdradza i który wypisuje takie rzeczy do innej utnij jaja, zanim wywalisz go na bruk.

58

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

sąd zada pytanie czy zroiłas wszystko, aby spróbowac ratowac małżenstwo, i odpowiedz jest prosta, tak, wróciłas, dałas szanse, ale jego zachowanie po tym nie dało wam szansy na pojednanie, a nie ze ty nie umiesz wybaczac, nie ma znaczenia ile mineło od slubu, i ile jest braku pozycia małzenskiego, sąd musi jedynie dac ci wiare, ze ty nie widzisz zadnego pojednania, ze nie chcesz, ze nie jest to chwila, ze zostały pogrzebane wartosci twoje na których ci zalezy, nie widzisz w nim człowieka którego kochałas, ze widac go w ogole nie znałas,
i jego zachowanie po tym zdarzeniu dla ciebie jest niezrozumiałe i dziwne, ze kaze ci milczec i nie chce poniesc konsekwencji ego co zrobił, ze masz ty udawac jakby nic nie było,
musisz udowodnic ze romans by trwał nadal gdybys go nie sprzedała do jego rodziców, wroc do rodziców, oni dadza ci wsparcie, napewno nie podwaza twojej decyzji jesli im przedstawisz tak sprawe jak jest, a potem podejmiesz kroki co do mieszkania, kredytu,
to ze wrociłas akurat ma aspekt pozytywny i sad nie bedzie tego negował, przynajmniej juz ci nie zaproponuje ugody i powrotu, wyprowadz sie, a papiery złozysz potem,
adwokat bedzie potrzebny, abys nie uległa kolejnym czarowaniem, aby go nie obwiniac, nie musisz nawet rozwodu przeprowadzac, mozesz go uniewaznic, są takie przypadki, i nie słuchaj kwesti winy, i co bedzie mozna a co nie, pogadaj z prawnikiem, on sie zna na ty to jest prota sprawa,

59

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Nic mnie nie cieszy, dużo płaczę, przestałam sypiać. A nawet jak na chwilę uda mi się zasnąć to śnią mi się moi byli.. I te sny są miłe. Czy to dlatego, że moja podświadomość pożegnała już męża zdrajcę?

60

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Nic mnie nie cieszy, dużo płaczę, przestałam sypiać. A nawet jak na chwilę uda mi się zasnąć to śnią mi się moi byli.. I te sny są miłe. Czy to dlatego, że moja podświadomość pożegnała już męża zdrajcę?

Myślę,że w pewnym stopniu tak.Czujesz się tak skrzywdzona przez męża jeszcze,że szukasz podświadomie w snach tego co było-może jakby szczęścia które było.      Nie jestem psychologiem ale to może tak działac.

61

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo
inkaa napisał/a:

Nic mnie nie cieszy, dużo płaczę, przestałam sypiać. A nawet jak na chwilę uda mi się zasnąć to śnią mi się moi byli.. I te sny są miłe. Czy to dlatego, że moja podświadomość pożegnała już męża zdrajcę?

Na pewno nie będę oryginalny ale proponuję Ci udać się do Przychodni Pomocy Psychiatrycznej - ten lekarz nie gryzie tongue Sen jest podstawą w zdrowiu psychicznym, myślę że środki nasenne pomogłyby Ci.

62

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Bedzie dobrze lepiej teraz troche poplacz niz za pare lat mialabys plakac z garstka dzieci na takiego drania

63

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

jeśli myślisz o swoich byłych to podswiadomośc analizuje powody rozstaia i porównuje, że żaden nie byl tak bolesny jak ten, zaden nie zrobił tak jak teraz, jest to jakiś spoób poradzenia sobie z tym problemem,
kobieta potrzebuje zroumieć dlaczego?
jak znajdzie odpowiedź to się godzi z tym czeg zmienić sie nie da, ale czasem nie ma odpowiedzi i trzeba iść dalej choć bardziej bolesnie,
poznanie odpowiedzi pozwala łagodniej przejśc problem,
bedziesz miala htawki nastroju, od płaczu, po euforie, to jest tak jak z załobą po zmarłym, coś tutaj ewidentie umarło i jeszcze cuchnie, prblem masz z pochówkiem, bo jeszcze się zegnasz ze zwłokami,
psycholog pomógłby ci napewno, jakies ziołowe leki na sen, lub coś inego y ci zapisal, fakt, problem w trakcie rozwiązania, brak wsparcia i odpowiedzlności sprawcy utrudnia proces rekonwalescecji i preciaga myśli i dreczenie siebie, a problem z pełną głową to niespokojny i urywany sen, to zaś wpływa na bezsennośc i niestabilnośc emocjonalną, mżesz dramatyzować z braku snu, mieć schizy, izachowywac sie iraconalnie, mozesz miec tez poczucie odrealnieni, jakbyś stała z boku siebie i nie miała kontaktu z sobą, wszystko co sie pojawia jest normalne, a sen jest dobrym lekiem na wszystko,

64 Ostatnio edytowany przez inkaa (2014-01-09 12:37:27)

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Powiedzcie mi proszę, czy on może zwalić całą winę na mnie?

Wczoraj z nim rozmawiałam, ponieważ on nie rozumie dlaczego jestem mało wylewna emocjonalnie do niego. Wytłumaczyłam, że moje zachowanie jest skutkiem tego, co on zrobił. Na, co usłyszałam, że on poszedł do innej, bo między nami było źle (zdębiałam, bo oczywiście to nie jest prawda. A nawet jeśli by było tak jak twierdzi to przecież nikt mu nie kazał się żenić).
Boje się, że jak spotkamy się w sądzie to tego typu kłamstwa będzie gadał..

65

Odp: Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Inkaa, czego się boisz?? masz sobie coś do zarzucenia ??

Ja bym się nie przejmowała jego paplaniną...sorry ale On chyba z byka spadł...i jaja sobie z Ciebie robi...tchórz z Niego i tyle...a Jego zachowanie jest dość schematyczne, próbuje właśnie przerzucić winę na Ciebie...i co jeszcze może przez to że rzekomo między wami źle się działo to kazałaś mu wleźć na inną babę...na Boga.. bezjajeczny On jest, taki trzęsi portek, ot cała prawda o nim.
Problemy są po to aby je rozwiązywać, trzeba o nich rozmawiać...a nie lądować w kroczu innej kobiety bez pierdół.
Nie daj sobie wmówić nic co nie jest zgodne z prawdą.

Posty [ 1 do 65 z 164 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nasze po_prawiny - dzień w którym pękło niebo

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024