Proszę o pomoc osoby doświadczone. Post długi, ale proszę o cierpliwość.
W połowie października zakończyłam 4 letni związek z facetem, który krótko mówiąc nie był wobec mnie w porządku. Był dobrym człowiekiem, ale chyba nie do końca umiał się odnaleźć w związku, czym wyżywał się na mnie, klasyczny Piotruś Pan + bardzo duży problem z grami komputerowymi. Przy kolejnej próbie ustalenia jakichś planów na przyszłość ( chociaż wspólne zamieszkanie ) po raz drugi w ciągu 4 lat stwierdził, że nic z tego związku więcej nie będzie i że to zostanie na tym etapie na jakim jest, nie zamieszkamy ze sobą, bo byśmy się pozabijali, że podobało mu się,że byłam obok, że ma wątpliwości czy nasz związek powinien powiększyć się o dziecko. To wszystko połączone było z tym, że pisał na portalu społecznościowym z dziewczyną, pisał jej, że nie jest pewien, czy chce ze mną być. Oczywiście wyczułam, że coś jest nie tak i sprawdziłam jego profil. Nie zdenerwowałam się samym faktem pisania, ale tego co napisał, że nie jest mnie pewien i tego związku. W trakcie pisania z nią strasznie mnie ignorował, będąc w pracy mi pisał, że pracowity tydzień a z nią konwersował do północy. Po jakimś czasie wyszło na jaw, że wiem, że z nią pisze, nazwał mnie węszycielką i stwierdził, że to ja jestem wszystkiemu winna, że mam sobie złożyć konto na portalu randkowym i kogoś poznać, żeby o nim zapomnieć. Ta cała sytuacja wywołała we mnie ogromne emocje, poczułam się strasznie oszukana, ale i tak się przed nim płaszczyłam nawet po tym, jak przyznałam mu rację, że musimy to skończyć. Później pisał do mnie często i wypytywał się czy kogoś na tych randkowych portalach poznałam. Szczerze to nie miałam kompletnie ochoty poznawać kogoś nowego zwłaszcza, że były mnie tak potraktował. Jednak w pewnym momencie stwierdziłam, czemu nie, zrobię mu na złość, złożyłam konto, pisałam z kilkoma facetami, było duże zainteresowanie moim profilem, co skrzętnie przekazywałam mojemu byłemu, skoro tak go to interesowało ( on też sobie pozakładał konta wcześniej ) . No i się stało, zobaczyłam Jego profil , miał coś takiego w oczach, co sprawiło, że musiałam do niego napisać, z profilu wywnioskowałam, że jest lub był w jakiś trudnej sytuacji i pomyślałam może warto napisać, wspólnie się pożalić. Nie wierzyłam w takie romantico historie, bo mam swoje lata, ale... Zaczęliśmy pisać, dzień w dzień po 6 godzin na gg, to po prostu płynęło, czułam się fantastycznie. Były wyczuł, że coś jest nie tak, że już się przed nim tak nie płaszczę i wprost się zapytał, czy kogoś poznałam. Powiedziałam, że tak, ale skoro mnie zostawił to nie powinno go to interesować. I tu nagle u exa zmiana o 180 stopni. Wyczuł, że wyślizguję się z jego rąk. Sytuacja się odwróciła, on pierwszy zaczął do mnie pisać. Natomiast nowa znajomość rozwijała się coraz bardziej, ze zwykłych rozmów o życiu w bardziej emocjonalne, o uczuciach. Spotkaliśmy się jakoś po kilku dniach i okazało się, że rozmowa na żywo jest tak samo fantastyczna jak na gg. On dwa miesiące wcześniej skończył prawie 10 letni związek, nie byli małżeństwem, mają dziecko, jego była kiedy on był w pracy zagranicą poznała nowego faceta i dopiero po dwóch miesiącach się przyznała. On bardzo się starał po powrocie, żeby wszystko naprawić, ona już była zdecydowana na tego nowego. My poznaliśmy się jakoś po 3 tygodniach. Mój ex stwierdził, że za wszystko mnie przeprasza ( napisał to mi na skypie, więc forma przeprosin sama mówi za siebie) i wie, że źle mnie traktował , ze wiele mi zawdzięcza i że pomimo tego, że mi nie mówił to mnie kochał i chciał jeszcze to naprawić. Ja jednak po tym wszystkim co od niego usłyszałam, widziałam ścianę patrząc na niego. Byłam bardzo zaangażowana w ten związek, a on ot tak potrafił mi napisać, że to nie ma sensu. Kiedy powiedziałam mu, że coś poczułam to tego nowego mężczyzny, bardzo się zdenerwował, napisał, że mam się od niego ( piiii...) . Wszystkim znajomym powiedział, że znalazłam sobie nowego faceta, nie mówiąc nikomu, że to on pierwszy mnie zostawił. Zrobił z siebie ofiarę, strasznie jestem na niego za to zła, miałam cały czas o nim dobre zdanie, a teraz czuję się podwójnie oszukana i nadal nie mogę zroumieć jak mógł tak postąpić, po 4 latach razem.
Wracając do nowej znajomości jest naprawdę fantastycznie... teraz jest w pracy za granicą, ale mamy kontakt. Spędzony z nim miesiąc był nieporównywalny do żadnego mojego poprzedniego związku, czyste porozumienie, jesteśmy do siebie bardzo podobni, zarówno jeśli chodzi o podejście do życia jak i okazywanie uczuć. Dużo by pisać, strasznie się zakochałam i on też. Mam 30 lat i swoje wiem, ale w tym przypadku straciłam dla niego głowę. W tym wszystkim zastanawiam się czy nie za szybko weszliśmy w nowy związek i on i ja. Bez żadnej przerwy. Czuję, że będąc ze sobą tak jakby staramy się naprawić to co popsuliśmy w poprzednich związkach. Strasznie szybko to wszystko przebiegło, po miesiącu wspólne marzenia ,wspólne plany po jego powrocie. Przed jego wyjazdem do pracyna 4 msc, byliśmy ze sobą dzień w dzień. Mam obawy czy nie przyjdzie taka chwila, że jego była będzie chciała do niego wrócić co wtedy ?? , już mu wspominała, że ten jej nowy to chyba nie to ( chociaż nim zamieszkała) , kiedy dowiedziała się, że on spotyka się ze mną. ale wiem, że jest dziecko i ono jest najważniejsze. Poznałam małą ma 4 lata i bardzo ją polubiłam. Nie przeszkadza mi, że ma dziecko, wręcz mi bardzo imponuje, że tak dba o małą. On powiedział, że nie wróci do byłej, bo nie wybaczy zdrady, chociaż przyznał się, ze zawiódł byłą będąc z nią w związku. Ale wiecie jak to jest, spędzili razem 9 lat... Czuję, że mój były też się do mnie odezwie, prędzej czy później, kochałam go, ale nie mogę sobie pozwolić na takie traktowanie. Za to z Nim, to coś naprawdę WYJĄTKOWEGO. On też pisał wątek na forum, kiedy nie wiedziałam co zrobić z byłym, że bardzo mu zależy, bo jestem jak to napisał wyjątkowa i cudowna.
Co o tym sądzicie, czy może ktoś miał podobną sytuację, był w związku z kimś kto ma dziecko? Z dnia na dzień myślę o tym coraz częściej, że będę musiała żyć w niepewności czy nie nadjedzie dzień, kiedy ona kiwnie palcem a on do niej wróci. A do tego wciąż jakieś moje uczucia do byłego, co prawda gasnące i bardziej złość, ale zawsze...Nie wiem jakie było by teraz najlepsze rozwiązanie...