Kradzież, lojalność - czy ja przesadzam? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kradzież, lojalność - czy ja przesadzam?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: Kradzież, lojalność - czy ja przesadzam?

Nie wiem co mam sądzić o moim chłopaku.

Żeby nie mieszać w to emocji przedstawię kilka faktów:

2 lata temu jego kolega ukradł mi z domu i-phonea (tak, błąd, że go wpuściłam, nie wiedziałam, że kradnie).
Byłam w szoku: nigdy nic podobnego się u mnie w domu nie zdarzyło i od tej pory uważam.
W międzyczasie ten kolega poszedł siedzieć za kradzieże, przebolałam stratę, chociaż samej mnie nie było stać na kupienie
czegoś tak drogiego (to był prezent).
Ok.
2 miesiące temu po imprezie u mnie w domu mój chłopak, który zobowiązał się wynieść worki po sobie zostawił mnie o 6 rano w domu
samą, bo zadzwoniła jakaś koleżanka, która potrzebowała pomocy w przeniesieniu pralki. Całość posprzątałam sama mimo ręki w gipsie:
jakoś dałam radę jedną ręką to ogarnąć sama. Oczywiście nie tak się umawialiśmy i powstała na ten temat różnica zdań, ale ok, jakoś
przełknęłam tę zniewagę.

Dzisiaj pod moim balkonem stały jakieś 2 wulgarne dziewczyny i gdy mój man wyszedł na balkon - zaczęły go wołać.
Były pijane. Zapytałam się, czy chcą z nim rozmawiać, a one zaczęły mnie wyzywać. Odpyskowałam coś im i pytam się mena o co chodzi.
Okazało się, że jedna z nich to dziewczyna tego, który mnie okradł.
Czyli mój chłopak pomaga dziewczynie człowieka, który mnie skrzywdził.

Nie wiem, czy to te święta tak na mnie wpłynęły nerwowo, czy też oburzyło mnie to zachowanie: zagotowałam się w środku i zrobiłam dziką awanturę.
Nie, nie jestem o nią zazdrosna (jest brzydka i gruba, zupełnie nie w jego typie), ale poczułam się potraktowana idiotycznie.
Już pal licho, że ta dziewczyna zapewne miała niezły ubaw (najpierw jej chłopak mnie okradł, a później mój olał mnie na rzecz wyniesienia jej pralki) -
czy to, jak on się zachował jest w ogóle normalne?
Czy normalne jest utrzymywanie stosunków koleżenskich, a nawet pomaganie osobom, które skrzywdziły partnera?
Czy może ja przesadzam?
Chłopak powiedział, że przesadzam, że jestem złośnicą i zachowuję się jak moja matka, gdy jestem zła (co uznaję za najgorszy wariant),
staram się nie być toksyczna jak ona, ale dzisiaj niestety straciłam panowanie nad sobą i krzyczałam.
Czy to jest w porządku, że on się nadal z nimi zadaje, że nie zwrócił nawet uwagi na kradzież, że nie stanął w mojej obronie (to rozumiem, mógł
się bać), ale czy to jest normalne? Czuję się potraktowana jak śmieć.

Czy może ze mną coś jest nie tak? Czy ja przesadzam?
Nie umiałabym podać ręki człowiekowi, który skrzywdziłby osobę, którą kocham.
Uważam, że on swoim zachowaniem pokazał im, że ani ja ani on nie zasługujemy na szacunek.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kradzież, lojalność - czy ja przesadzam?
Toksyczna napisał/a:

...
Uważam, że on swoim zachowaniem pokazał im, że ani ja ani on nie zasługujemy na szacunek.

NO. Ja uważam TAK SAMO.
I zastanawia mnie co z tym wnioskiem teraz zrobisz... Będziesz go resocjalizować? Wychowywać? Czy uznasz, że to "partia" nie dla Ciebie, bo nie zasługuje na twe zaufanie... NAPRAWDĘ po świecie jeszcze chodzą "normalni" ludzie smile
Bo choć za czyny kumpla nie może odpowiadać, to jednak to on WYBIERA z kim "się zadaje".
A Ty co wybierzesz?

3 Ostatnio edytowany przez Toksyczna (2013-12-29 09:35:38)

Odp: Kradzież, lojalność - czy ja przesadzam?

Dziękuję za odpowiedź. Czyli nie przesadzam jednak mimo, że on oskarżył mnie o chorobliwą zazdrość, co prawdą nie jest.
Chodzi mi o brak lojalności.

Właśnie sama się zastanawiam co robić dalej. Ciężko przekreślić ponad 4 lata związku, który nie zawsze był tyko zły, ale ja chyba tylko tracę czas i ostatnie lata młodości...
Takich przypadków, w których nadużył mojego zaufania jest niestety więcej (nie chodzi o zdrady).
Czasami odnoszę wrażenie, że jest pełen zawiści wobec faktu, że pochodzę z bogatej rodziny (ja sama jednak nie jestem bogata, poza tym większością rzeczy się po prostu z nim dzielę, wpierałam go też materialnie gdy nie miał pracy).
W złości powiedział mi, że z iphonem "na biednego nie trafiło".
I nie chodziło mi tu o gadżet, jego kilka aplikacji bardzo przydawało mi się w pracy i życiu codziennym.
Zrobiło mi się przykro.

Nie podoba mi się również jego stosunek do moich rzeczy i do mieszkania, chociaż tutaj zaszła diametralna zmiana na lepsze, bo jak zauważył chłopak "jestem wredna jak moja mama" (i cios poniżej pasa i niestety o zgrozo - prawda) - ale potrafię wyartykułować niezadowolenie.
W przeszłości potrafił np. zrobić mi po pijaku / podczas awantury dziury w ścianie czy zniszczyć komputer.
Kilka razy wyrwało mu się dość nieprzyjemnym tonem, że "fajnie jest mieć bogatych rodziców".
Nie rozumiem tego.
Przecież z mieszkania korzystaliśmy razem, czy nie można się po prostu cieszyć tym, co jest, zamiast wyżywać się na mnie za to, że jego ojciec był bezrobotnym alkoholikiem i "los go pokarał".
Nie mogę zostawić mu klucza od mieszkania i np. wyjechać na 2 dni, bo rok temu w święta bardzo nadużył mojego zaufania w tej kwestii (urządził imprezę, był hałas, policja, miałam nieprzyjemności).

Praktycznie nasz związek robi się coraz bardziej dziwny: seks jest coraz lepszy, ale np. nie wpuszczam go do domu, gdy jest podpity (stwierdziłam, że nie mam zamiaru znosić nieprzyjemności, dość asertywnie, dopiero, gdy nalega robię się jędzowata i prawię kazania) i zraziłam się do niego na tyle, że wszędzie węszę podstęp.
A może ja po prostu jest tak apodyktyczna i stresująca jak moja mama, wówczas lepiej będzie, gdy nie będę z nikim w związku, aby nie marnować ludziom życia.

W naszym związku miała miejsce jeszcze jedna destrukcyjna sprawa, tym razem z mojej strony. 2,5 roku temu rozstaliśmy się na ok 3 tygodnie (popchnął mnie na ścianę, a ja niefortunnie spadając trochę zrobiłam sobie krzywdę - to również mam już pod kontrolą: boi się obdukcji), w tym czasie poznałam kogoś i przeżyłam romans jednonocny z jego - jak się okazało później kolegą, o czym nie wiedziałam.
Od tamtego czasu już tego kolegi nie widziałam, o wszystkim powiedziałam chłopakowi, byłam przekonana, że to już koniec z nami.
Formalnie nie byliśmy razem.

Jednak on uważa, że go zdradziłam, przykro mi bardzo, że tak się stało, to było głupie (byłam nieco pijana) i szalone i kompletnie zbędne, o wiele bardziej wolę się kochać z moim chłopakiem, w łóżku jest nam cudownie.
Stwierdziłabym, że w taki głupi sposób mści się za to, co zrobiłam, ale zniszczenia miały miejsce przed tym incydentem i już się nie powtórzyły. Jednak nie jest to raczej normalne, aby chować pieniądze przed partnerem, gdy jest podpity (zdarzyło mu się podprowadzić mi gotówkę na alkohol).
Tylko jedną osobę traktuje gorzej niż mnie: jego matkę, czyli osoby, które jak twierdzi "kocha najbardziej".

Dla znajomych jest zupełnie inny: uczynny, pomocny, opanowany i lojalny.
Ja rozumiem, że on jest DDA, ja jestem DDD, poza tym jesteśmy dla siebie bardzo czuli, świetnie bawimy się razem i spędzamy czas, lubimy przebywać w swoim towarzystwie.

Czy waszym zdaniem jest tu jeszcze co ratować?

4

Odp: Kradzież, lojalność - czy ja przesadzam?

Ja sie dziwie, ze ty jeszcze z nim jesteś.
Dziury w ścianie, jego zachowanie to totalne dno.

5 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-12-30 07:51:10)

Odp: Kradzież, lojalność - czy ja przesadzam?
Toksyczna napisał/a:

Dla znajomych jest zupełnie inny: uczynny, pomocny, opanowany i lojalny.
Ja rozumiem, że on jest DDA, ja jestem DDD, poza tym jesteśmy dla siebie bardzo czuli, świetnie bawimy się razem i spędzamy czas, lubimy przebywać w swoim towarzystwie.

Czy waszym zdaniem jest tu jeszcze co ratować?

A TY masz zamiar być jego dziewczyną/narzeczoną/partnerką czy psychoterapeutką, podporą lub medykiem?
TO ON ma problem z DDA, nie TY. Więcej: TYLKO On może zmienić swe zachowania, jeśli je ZROZUMIE. WIĘC albo albo. Proponuję sprawę WYJAŚNIĆ> Z udziałem kogoś kto może przeprowadzić mediacje i na kogo nie "naskoczy"... Psycholog? Mądry dziadek czy inny członek rodziny cieszący się jego szacunkiem?
A jeśli nie zrozumie... to lepiej wcześniej niż później... gdy np. dzieci będą musiały na takie wybryki patrzeć.
Przykre? Prawdziwe sad

6

Odp: Kradzież, lojalność - czy ja przesadzam?

Przykra sprawa... Myślę, że nie wyolbrzymiasz i naprawdę masz prawo się taką sytuacją zirytować. Ja bym się poważnie zastanowiła nad przyszłością związku z takim człowiekiem....

7

Odp: Kradzież, lojalność - czy ja przesadzam?

Ten gość to jakaś patologia. Chłopak potrafi być wobec Ciebie agresywny. Niszczyć Ci mieszkanie.  Upija się. W dodatku obraca się w "szemranym towarzystwie" które przedkłada ponad Ciebie. Nad tym wszystkim uwidacznia się totalny brak szacunku do Twojej osoby.

Przeczytaj to jeszcze raz i odpowiedź sobie czy z takim człowiekiem chcesz budować normalną rodzinę? Jeśli liczysz na to że go sobie wychowasz i on się zmieni to jesteś na jak najlepszej drodze by spartolić sobie życie.
Smutne to, ale zastanów się, czy za kilka lat chcesz pisać tutaj na forum coś w stylu że mąż mnie bije, pije,  nie szanuje itd.

8

Odp: Kradzież, lojalność - czy ja przesadzam?

Witam ostatnio miałam podobny przypadek .Była u mnie znajoma wnuczka takiej pani co odwiedzała mojego chłopaka mamę .W niedzielę zadzwoniła do mnie , że chce przyjechać .Było wszystko oki rozmawialiśmy i ugościłam ją .Ale tuż po jej wizycie zauważyłam brak moich okularów kupionych w Gdańsku poprzedniego roku..
Nie wiem co mam myśleć o tym czy ona zabrała .Wiem gdzie co mam bo mam zawsze wszystko ładnie poukladane tak by móc znaleźć .Te okulary nie są tanie i były markowe :-(

9

Odp: Kradzież, lojalność - czy ja przesadzam?

Sorka za określenie ale to patologia....zakończ ten związek jeżeli możemy to nazwać związkiem ....po co Ci kłopoty to nie facet dla Ciebie....

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Kradzież, lojalność - czy ja przesadzam?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024