Cześć dziewczyny, jak wiadomo mam problem...jestem tu nowa, szukam pomocy bo moje małżeństwo się rozpada. Problem w tym że mojemu mężowi to nie przeszkadza, nie widzi nawet problemu, ale o tym później...
Jesteśmy razem 7 lat, od ponad 4 lat jesteśmy małżeństwem, mamy 5 miesięcznego synka. Zaczęło się pięknie, sielanka skończyła się po ślubie, kiedy zaczęliśmy ze sobą mieszkać. Już pierwszy rok naszego małżeństwa był porażką, mieszkanie obok jego rodziców i moja wieczna rywalizacja z jego kawalerskim trybem życia-całe wieczory przy komputerze. Po roku wyprowadziliśmy się od jego rodziców i zaczęło być normalnie.
Teraz znowu muszę walczyć z tym jego komputerem.
Od roku mieszkamy na wsi, kupiliśmy dom do remontu, który okazał się kompletną porażką...remont okazał się o wiele większy niż przypuszczalimy, musieliśmy dobierać kredyt i na dodatek doszło do tego dziecko, więc mamy teraz dwie skarbonki bez dna- dom i dziecko. Jest ciężko finansowo, na dodatek nam juz się obydwojgu odechciało cokolwiek w tym domu... jemu dokończyć remont, woli pograć na kompie i żyć w syfie, mi się odechciewa sprzątać jak patrze na te niedokończone pomieszczenia. Teraz ja chcę sprzedać ten dom i iść do miasta z powrotem, po prostu odkręcić kaloryfer i mieć ciepło a nie latać do pieca. Mój mąż woli tu zostać, mimo że nic nie ma ochoty tu robić żeby stworzyć nam miłe dla oka warunki, mimo że wychował się na wsi i wiedział że będzie dużo pracy, jak to przy dużym domu.
Od tego zaczynają się nasze kłótnie, bo on może zrobić własnymi rękoma ale mu się nie chce. Pracuje na dwie zmiany- po 15 jest zbyt zmęczony po pracy, przed drugą zmianą zaś "ma za mało czasu". Mój mąż ma ojca i brata budowlańców, którzy nas kompletnie zawiedli. Po pracy o 23 zamiast pójść spać ze mną( cały czas zasypiam sama i budze się sama...) woli pograć na kompie 2 godziny ,a potem spać i nic w domu nie zrobić, bo przecież za późno wstał. Dobrze że zajmuje się dzieckim, ale i tak czuję że on jest nieszczęśliwy. Siedzi ze mną "za karę", kiedy tylko zajmę się dzieckiem to włącza kompa i odpływa. Potem wymawia mi: no przecież z tobą posiedziałem! Jakby za karę... czuje że on woli spędzac czas sam tak jak przed ślubem w swoim pokoju w samotne wieczorne maratony przy kompie, a ja mu tylko przeszkadzam. To po co mu była żona skoro nie chce spędzać z nią czasu... i dziecko!