Kochani prosze was bardzo o porade.
Jestem w dlugoletnim zwiazku ktorym duzo sie przez lata zmienilo,moj problem lezy w tym ze zycie mojego partner uwarunkowane jest tylko i wylacznie destrukcyjna telewizja.W kazdej wolnej chwili wlancza programy o konfliktach,wybuchach,morderstwach,kataklizmach,zamachach,potrafi 10 godzin siedziec i ogladac20 krotnie jedno i to samo.Zeby to chociaz byly programy naukowe,przyrodnicze to juz pol sukcesu!Niestety w domu mamy cienkie sciany gdziekolwiek pojde,lub sie czyms zajme slysze ciagle te potworne zeczy ze swiata,nawet do kuchni musze przejsc przez pokoj w ktorym siedzi maz i oglada te dziadostwa.Kiedy uda mi sie wlaczyc film i wyjsc na chwile do kuchni po cherbatke on natychmiast przelancza na tvn lub dzienniki...
Uciekam z domu ale to nie alternantywa na przyszlosc.Dusze sie czuje obrzydzenie do tego,niewyobrazam sobie ogladac 20 razy tego samego.Co to moze byc/?Czy to na tle depresyjnym/? Nie interesuja go inne zajecia.Czy to typowe dla mezczyzn po 50tce/?Nawet kiedy znajomi sie pojawia pozostawia tv.wlaczona.i bardziej zerka tam nizeli towarzyszyc gosciom..i wylaczyc telewizor..
1 2013-11-17 19:53:33 Ostatnio edytowany przez bebet (2013-11-17 23:34:58)
Kup mężowi słuchawki ![]()
Może przydałby się mu jakiś psycholog, on by się dowiedział na pewno co mu w głowie siedzi, spróbuj go zaciągnąć na sesje.
Niema mowy o zadnym psychologu czy psychiatrze jest uparty i twierdzi ze oni sami sa idiotami.Rozmyslama rowniez o terapi malzenskiej,niema szans..roznych ludzi spotykalam,wiem ze ci starsi chetnie wiadomosci czy tez polityke lubia,ale cos takiego co on wyprawia w glowie mi sie niemiesci...