Czy zastanawiałyście się kiedyś czy jesteście z odpowiednim mężczyzną lub porównywałyśćie do poprzednich związków
1 2013-11-10 00:02:46 Ostatnio edytowany przez Madziunia88 (2013-11-10 00:16:48)
Owszem, zastanawiałam się. Po jakiś dwóch latach, kiedy minęło zauroczenie i zastała nas rutyna zaczęłam myśleć czy to aby na pewno to jest to. Czy mój związek jest taki jak sobie wyobrażałam, czy tak chcę spędzać kolejne dni, czy z tym człowiekiem. Potem przeczytałam gdzieś, że jeżeli pojawiają się wątpliwości to prawdopodobnie w końcu się to kończy.. i tak się stało.
Ja chyba powoli uświadamiam sobie że rozwód jest tylko kwestią czasu.
Lajla, a co się dzieje w Twoim związku?
Ja jestem w związku od 16 lat dwójka dzieci, od kilku lat myslę o rozstaniu, odwagi chyba brak...ale na pewno nie jest to czego chcę.Wyszłam za mąż zbyt młodo (19 lat) ..
Ja mężatką nie jestem jeszcze,ale tak zastanawiałam się. Byłam w 2 związkach po 3 i 2 lata i to były kompletne pomyłki.Nie zasługiwali na moja osobę a ja wierzyłam że będzie lepiej.
Dziś jestem szczęśliwa kobietką:)i wiem że będziemy razem.Widzę jak facet mnie traktuje.Są i gorsze dni ale uświadamia mnie,że nie zrani mnie a ja widzę to.Widzę jak reaguje na jakieś zdrady czy w tv czy w życiu wokół znajomych.Jest dobrze i wiem,że będzie:)
Sądzę, że każdy - czy to kobieta, czy mężczyzna - powinien, będąc w związku, zastanowić się czy jest z odpowiednim partnerem. Najlepiej zadać sobie takie pytanie przed wejściem w związek. A już nieodwołalnie, niezaprzeczalnie, koniecznie i bezsprzecznie - przed płodzeniem potomstwa. Tak częste chowanie głowy w piasek i zaklinanie rzeczywistości nie jest chyba najszczęśliwszym rozwiązaniem.
na początku bezwzględnie trzeba się zastanowić, szczególnie kiedy motylki już zdechną i zacznie się prawdziwe życie. Potem juz się to wie.
Chemia w związku trwa przez max 4 lata, później zauroczenie przechodzi. No i zaczyna się praca, problemy się już same nie rozwiązują (w związku). Mi się wydaje, że każdy miewa wątpliwości. Każdy ma w głowie jakiś tam ideał i chciałby aby ich partner był jak najbardziej zbliżony do tego ideału. Hm, czy nie chodzi po prostu o uświadomienie sobie, że tego nierealnego ideału mieć nie będziemy? W tedy frustracje do naszego faceta może nie byłyby aż takie? Zdrady się zdarzają, częściej niż się myśli bo ludzie to ukrywają. Nie znam długodystansowego związku, w którym nie byłoby zdrady... a jednak mały ich odsetek się rozstaje. Najgorsze co może być to oddalenie się partnerów od siebie, zaniedbanie relacji. A związek może nam przysporzyć turbo rozwój
W sumie moja wypowiedź jest typową 'rozkminą', zwykła teoria nie sprawdzona na własnej skórze w praktyce (ale za to zaobserwowana u innych par).
Wychodząc za mąż uważałam że trafiłam na odpowiedniego partnera.Był wiadomo opiekunczy dla mnie i dla dzieci.Ale po 15 latach małzenstwa czar prysł (jestem po slubie 25lat))Nasz związek już nie ma sensu .Trwa to prawie 10 lat .Mieszkamy razem lecz osobno.Czasami chciałabym się z tej matni uwolnić, ale niestety po rozwodzie i tak będzie tu mieszkał.Czasami to wszystko jest takie skomplikowane.Pozdrawiam.
11 2013-11-10 10:52:50 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-11-10 10:54:42)
Czym innym jest:
Sądzę, że każdy - czy to kobieta, czy mężczyzna - powinien, będąc w związku, zastanowić się czy jest z odpowiednim partnerem. Najlepiej zadać sobie takie pytanie przed wejściem w związek. A już nieodwołalnie, niezaprzeczalnie, koniecznie i bezsprzecznie - przed płodzeniem potomstwa. Tak częste chowanie głowy w piasek i zaklinanie rzeczywistości nie jest chyba najszczęśliwszym rozwiązaniem.
a czym innym PO LATACH:
Wychodząc za mąż uważałam że trafiłam na odpowiedniego partnera.Był wiadomo opiekunczy dla mnie i dla dzieci.Ale po 15 latach małzenstwa czar prysł ...Mieszkamy razem lecz osobno. Czasami to wszystko jest takie skomplikowane.
Bo gdyby dotyczyło to TEJ samej osoby przed wejściem w związek - zapewne mar66 dałaby sobie to i owo uciąć, że "TO TEN" i "na przekór ludziom i czasom" UPIERAŁA się przy ślubie.
POTEM zaś codzienność, szara rzeczywistość, rutyna. Czego zabrakło? CO SIĘ ZMARNOWAŁO?
Może OPRÓCZ zastanawiania się czy TO TEN, warto pochylić się nad tym JAK nie zmarnować "potencjału"?
Nic Ci nie zagwarantuje, że facet, z którym jesteś teraz to TEN na całe życie, bo takie związki się zdarzajaą raz na 100lat i poeci o nich piszą wiersze. Natomiast jeżeli z kimś jesteś i masz poważne wątpliwości to pakowanie się w śluby i dzieci jest niezbyt mądre. Nie znam związku, który by został uratowany przez ślub albo dzieci. Owszem kryzysy się zdarzają, ale trzeba je rozwiązać zanim się czlowiek rzuci an główkę.
Czy zastanawiałyście się kiedyś czy jesteście z odpowiednim mężczyzną lub porównywałyśćie do poprzednich związków
Mnie w tego typu wątkach bardzo ciekawi co to znaczy "odpowiedni mężczyzna"? Na ile ważne jest czy jest:
- przystojny
- inteligentny
- jaki jest lub będzie wobec dzieci
- czy w ogóle chce mieć dzieci
- jaki jest w łóżku
- na ile jest rozmowny
- ambitny
- a może wystarczy, że dobrze mnie traktuje i nie ma nałogów
- jaki ma zapach
- ... coś jeszcze?
Czy też każda kobieta jest na tyle inna, że nie da się tego określić ?
Pewnie, że się zastanawiałam, nawet doszło do rozstania. Ale zdałam sobie sprawę, że właśnie ideałów nie ma i że tylko duże starania się dają pozytywny skutek w związku. ![]()
Odkąd ja się zaczęłam więcej starać jestem szczęśliwsza. Wiem, że mój ukochany będzie równie mocno dbał o mnie, a jeśli nie to będę z nim na ten temat dyskutować, próbować walczyć. Ale teraz dbamy o siebie i nie tworzymy sobie głupich problemów. Lecz trzeba sobie zadać pytanie czego w związku chcemy i czy to dostajemy. Ja dostaje i jestem szczęśliwa.:)
Ale nadal analizuje związek, bo tak trzeba. Nie wolno mieć nigdy klapek na oczach i tylko cieszyć się szczęśliwym życiem, bagatelizować problemy, bo później te problemy stanął się zbyt duże by je naprawić.
czyli taki przy którym kobieta czuje się szczęśliwa (określiłam w dużym skrócie) i mężczyzna przy niej. wtedy są dla siebie odpowiedni. związek żadnej z osób nie "cofa" a rozwija i zachęca do działania. nie da się określić jednej listy cech dla wszystkich kobiet Facet79. można ustalić zbiór cech na które większość zwraca uwagę, ale to bardzo ogólne.
Madziunia88 napisał/a:Czy zastanawiałyście się kiedyś czy jesteście z odpowiednim mężczyzną lub porównywałyśćie do poprzednich związków
Mnie w tego typu wątkach bardzo ciekawi co to znaczy "odpowiedni mężczyzna"?
Czy też każda kobieta jest na tyle inna, że nie da się tego określić ?
Taki, którego kocham i który mnie kocha i z którym jestem w stanie się porozumieć i stworzyć trwały związek.
[
Taki, którego kocham i który mnie kocha i z którym jestem w stanie się porozumieć i stworzyć trwały związek.
No dobrze, ok, to piękne. Ale czy to oznacza, że jeżeli kobieta jest zakochana i facet ją kocha to nigdy nie pojawi się już wątpliwość czy to aby na pewno ten?
Czyli czy kobieta czasem nie zadaje sobie pytania: "Czy na pewno zakochałam się w odpowiednim mężczyźnie" ?
Oczywiście, że się zastanawiałam
Raz związek zakończyłam, raz wyszłam za mąż - w wyniku tego zastanawiania ![]()
... A związek może nam przysporzyć turbo rozwój
..
To znaczu konkretnie co?
...Na ile ważne jest czy jest:
- przystojny
- inteligentny
- jaki jest lub będzie wobec dzieci
- czy w ogóle chce mieć dzieci
- jaki jest w łóżku
- na ile jest rozmowny
- ambitny
- a może wystarczy, że dobrze mnie traktuje i nie ma nałogów
- jaki ma zapach
- ... coś jeszcze?
...
Istotna jest osobowościowa i światopoglądowa zgodność, efektywność komunikacji, stabilność emocjonalna, niezależność i wzajemna akceptacja.
Istotna jest osobowościowa i światopoglądowa zgodność, efektywność komunikacji, stabilność emocjonalna, niezależność i wzajemna akceptacja.
Twoim zdaniem?
Dołożyłabym do tego jeszcze coś takiego jak OKOLICZNOŚCI. Myślę, że wiele par spotkało się w złym czasie i miejscu i przez te czynniki mogło im się nie udać.
Albo odwrotnie - ja znam swojego chłopaka kilka lat, jeszcze z czasów liceum. Ale jesteśmy ze sobą od 3 lat, kiedy już oboje byliśmy na studiach, wyszaleliśmy się, usamodzielniliśmy. Myślę, że w innych okolicznościach mogło by nie być nam razem dobrze, bo np. byliśmy ubożsi w doświadczenia. Albo musielibyśmy tworzyć związek na odległość. Nie wykluczam też, że gdybym w innych okolicznościach poznała i była z byłym chłopakiem to nadal bylibyśmy szczęśliwą parą ![]()
krokodyl666 napisał/a:[
Taki, którego kocham i który mnie kocha i z którym jestem w stanie się porozumieć i stworzyć trwały związek.No dobrze, ok, to piękne. Ale czy to oznacza, że jeżeli kobieta jest zakochana i facet ją kocha to nigdy nie pojawi się już wątpliwość czy to aby na pewno ten?
Czyli czy kobieta czasem nie zadaje sobie pytania: "Czy na pewno zakochałam się w odpowiednim mężczyźnie" ?
To zależy. Jesli ta osoba Cię kocha i szanuje to nie, ale jeśli Cię krzywdzi to jest inna bajka. Natomiast jesli druga strona jest wobec Ciebie w porządku to takie wątpliwości wyglądają dla mnie jak wypalenie albo całkiem brak uczucia.
22 2013-11-10 19:45:05 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-11-10 19:47:17)
N4VV napisał/a:Istotna jest osobowościowa i światopoglądowa zgodność, efektywność komunikacji, stabilność emocjonalna, niezależność i wzajemna akceptacja.
Twoim zdaniem?
Dołożyłabym do tego jeszcze coś takiego jak OKOLICZNOŚCI. Myślę, że wiele par spotkało się w złym czasie i miejscu i przez te czynniki mogło im się nie udać.
Owszem - tyle tylko, że okoliczności są ZMIENNE a cechy o których pisze N4VV wręcz przeciwnie.
Albo się ze sobą współgra albo jedno z drugim gada "jak ze ślepym o kolorach" ![]()
ja się właśnie zastanawiam... o swojej sytuacji pisałam w dziale psychologia. Z chłopakiem jeszcze nie zerwałam ale zastanawiam się nad tym coraz poważniej. Krokiem do przodu jest to , że wracam do domu, do Polski. Jak pisałam, w moim zyciu jest bardzo mało ludzi, nie mam oparcia w fajnej rodzince czy grupie przyjaciół. Co do chłopaka- Wacham się bo mimo wszystko ma wiele zalet, z drugiej str mnie zawiódł. Zawsze mi mówiono też że o związek się walczy kiedy się kocha a nie odpuszcza przy większej wariacji. Tylko zanim podejmę decyzję (albo on po moim ultimatum, które jutro postawię) to chciałabym wiedzieć jak to jest uwalniać się z związku? jak się później zbieracie w całość po kolejnym zawodzie... Jak przeżyć kolejne rozdarcie, zostawić kogoś kogo się kocha? Owszem w przeszłości zostawiałam facetów, tyle że nie kochałam ich i było znacznie łatwiej. Mnie juz raz zostawił facet którego kochałam na zabój i jak sobie przypomnę tą rozpacz to mnie mdli.. Co zrobiłyście kiedy się zastanowiłyście i powiedziałyście stop?? Co Wam dało kopa do dalszego działania?
Istotna jest osobowościowa i światopoglądowa zgodność, efektywność komunikacji, stabilność emocjonalna, niezależność i wzajemna akceptacja.
Podpisuję się pod tym
. Przy czym warto zaznaczyć, że każdy z tych elementów jest równie ważny. Dodałabym jednak miłość, wzajemny szacunek i zaufanie oraz podobne potrzeby seksualne.
N4VV napisał/a:Istotna jest osobowościowa i światopoglądowa zgodność, efektywność komunikacji, stabilność emocjonalna, niezależność i wzajemna akceptacja.
Twoim zdaniem?
A czyim inszym?
N4VV napisał/a:Istotna jest osobowościowa i światopoglądowa zgodność, efektywność komunikacji, stabilność emocjonalna, niezależność i wzajemna akceptacja.
Podpisuję się pod tym
. Przy czym warto zaznaczyć, że każdy z tych elementów jest równie ważny. Dodałabym jednak miłość, wzajemny szacunek i zaufanie oraz podobne potrzeby seksualne.
Miłość - nie bardzo wiadomo czym jest, więc lepszym słowem wydaje się mi sie "przyjaźń" - no chyba, że wiesz dokładnie jaka jest różnica między nimi.
Dorozumiałem sobie ciąg dalszy, wyprzedzając nieco listę do której się odniosłem. Nie jest problemem wejść w związek, większym jest go utrzymać na poziomie takim, by życie było lepsze niż bez związku. Inaczej to nie ma sensu.
Przyjaźń to zupełnie co innego niż miłość. Związek bez miłości jest, przynajmniej dla mnie, niemożliwy.
Przyjaźń to zupełnie co innego niż miłość..
Dlaczego?
Na czym polega odmienność?
.... Związek bez miłości jest, przynajmniej dla mnie, niemożliwy.
Zdefiniuj miłość - bez definicji właściwie nie wiadomo dlaczego jest niemożliwy.
Nie widzisz różnicy między miłością a przyjaźnią? Naprawdę? Nie umiem tego opisać, wydawałoby się, że to jest coś oczywistego co wiesz jak tylko kogoś kochasz. Przyjaciół można mieć wielu, kocha się tę jedną osobę i to jest takie uczucie jakby chciało się stać jednym z tą osobą: jej ciałem, jej duszą, jej myślami. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale to jest zupełnie inne niz przyjaźń...
29 2013-11-11 10:23:57 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-11-11 10:24:20)
Nie tyle nie widzę, co jest ona trudna do uchwycenia. Tym niemniej nie wyobrażam sobie miłości, bez oparcia w przyjaźni. Spotkałem się z definiowaniem przyjaźni, jako miłości bez seksu, ale to nie jest dobra definicja moim zdaniem. Nie sądzę, by przyjaciół można mieć wielu - nie ten poziom relacji.
To, co opisałaść jako miłość, to stan Twojego umysłu, nie stan relacji. Może być jedynie własną iluzją miłości, a do miłości potrzeba dwojga.
bloody_mary napisał/a:N4VV napisał/a:Istotna jest osobowościowa i światopoglądowa zgodność, efektywność komunikacji, stabilność emocjonalna, niezależność i wzajemna akceptacja.
Twoim zdaniem?
A czyim inszym?
Piszesz swoje posty jakbyś głosił prawdę objawioną o wszystkim na świecie ![]()
N4VV napisał/a:bloody_mary napisał/a:Twoim zdaniem?
A czyim inszym?
Piszesz swoje posty jakbyś głosił prawdę objawioną o wszystkim na świecie
Piszę, co myśle. Myślę, co chcę. Niekoniecznie zawsze dobrze myślę.
Tym niemniej oczywistą oczywistością jest, ze skoro napisałem, to ozancza to "moim zdaniem" - jeśi nie zaznaczono jawnie inaczej. Nie chce mi się wydłużać tekstu ubierając go w tryby warunkowe i upstrywac niezlicznymi "moim zdaniem", bo niektórzy maja interpretacyjną inercję.
A pouczanie jest roszczeniem narzucającym - w przeciwieństwie do wyrażenia stanowiska. Chcesz wykazać błąd myślenia, polemizuj na poziomie argumentów. Wbrew pozorom dość łatwo zmieniam zdanie pod ich ciężarem.
Nie tyle nie widzę, co jest ona trudna do uchwycenia. Tym niemniej nie wyobrażam sobie miłości, bez oparcia w przyjaźni. Spotkałem się z definiowaniem przyjaźni, jako miłości bez seksu, ale to nie jest dobra definicja moim zdaniem. Nie sądzę, by przyjaciół można mieć wielu - nie ten poziom relacji.
To, co opisałaść jako miłość, to stan Twojego umysłu, nie stan relacji. Może być jedynie własną iluzją miłości, a do miłości potrzeba dwojga.
Można mieć wielu przyjaciół, nie mówię o setkach, ale wiecej niż jedną osobę na pewno. Miłość to nie jest stan relacji, to jest stan umysłu, to jak Ty się czujesz względem drugiej osoby. To czy ona czuje to samo czy podobnie to już inna rzecz. A przyjaźń nie jest potrzebna do miłosci, przyjaźń jest potrzebna, żeby utrzymać związek, bo na samej miłości sie daleko nie pojedzie, wiem po sobie i innych.
N4VV napisał/a:Nie tyle nie widzę, co jest ona trudna do uchwycenia. Tym niemniej nie wyobrażam sobie miłości, bez oparcia w przyjaźni. Spotkałem się z definiowaniem przyjaźni, jako miłości bez seksu, ale to nie jest dobra definicja moim zdaniem. Nie sądzę, by przyjaciół można mieć wielu - nie ten poziom relacji.
To, co opisałaść jako miłość, to stan Twojego umysłu, nie stan relacji. Może być jedynie własną iluzją miłości, a do miłości potrzeba dwojga.Można mieć wielu przyjaciół, nie mówię o setkach, ale wiecej niż jedną osobę na pewno. Miłość to nie jest stan relacji, to jest stan umysłu, to jak Ty się czujesz względem drugiej osoby. To czy ona czuje to samo czy podobnie to już inna rzecz. A przyjaźń nie jest potrzebna do miłosci, przyjaźń jest potrzebna, żeby utrzymać związek, bo na samej miłości sie daleko nie pojedzie, wiem po sobie i innych.
Mam wrażenie, że opisujesz pożądanie. Ja odbieram miłość jako stan relacji - nie dopuszczę do własnego zaangażowania emocjonalnego, jeśli nie dostrzegę wzajemności. To nie ma sensu i niszczy byty.
Staram się nie ulegać stanom własnego umysłu wobec kobiet, na których zaczyna mi zależeć. To się oczywiście nie udaje w 100%, tym niemniej tworzy pewien dystans umożliwiający postrzeganie rzeczywistej sytuacji, nie wyłącznie własnej jej (sytuacji) iluzji (nadinterpretacji).
Postrzeganie miłości jako pożądania i wyłącznie stanów własnego umysłu, wydaje się uproszczeniem. Widzisz, tak jak przyjaciela poznaje się w biedzie, tak miłość poznaje się (że jest) w sytuacjach krytycznych. Nigdy nie ma pewności, ale jelsi jest przyjaźń, zrozumienie, po prostu jest Ci z kimś dobrze, można poczynić założenie, że jest miłość. Miłośc zawiera wiele rozmaitych stanów (imperatywów), ale moim zdaniem dominującym stanem miłości powinna być przyjaźń. Bez niej działają wyłącznie mechanizmy ewolucyjne przedłużenia gatunku.
To trudny temat jest. Wielowymiarowy. Cokolwiek napiszemy, będzie tylko cząstkowym przybliżeniem, czasem wcale nie zbliżającym nas do zrozumienia siebie.
Mam wrażenie, że opisujesz pożądanie. Ja odbieram miłość jako stan relacji - nie dopuszczę do własnego zaangażowania emocjonalnego, jeśli nie dostrzegę wzajemności. To nie ma sensu i niszczy byty.
Staram się nie ulegać stanom własnego umysłu wobec kobiet, na których zaczyna mi zależeć. To się oczywiście nie udaje w 100%, tym niemniej tworzy pewien dystans umożliwiający postrzeganie rzeczywistej sytuacji, nie wyłącznie własnej jej (sytuacji) iluzji (nadinterpretacji).
Postrzeganie miłości jako pożądania i wyłącznie stanów własnego umysłu, wydaje się uproszczeniem. Widzisz, tak jak przyjaciela poznaje się w biedzie, tak miłość poznaje się (że jest) w sytuacjach krytycznych. Nigdy nie ma pewności, ale jelsi jest przyjaźń, zrozumienie, po prostu jest Ci z kimś dobrze, można poczynić założenie, że jest miłość. Miłośc zawiera wiele rozmaitych stanów (imperatywów), ale moim zdaniem dominującym stanem miłości powinna być przyjaźń. Bez niej działają wyłącznie mechanizmy ewolucyjne przedłużenia gatunku.
To trudny temat jest. Wielowymiarowy. Cokolwiek napiszemy, będzie tylko cząstkowym przybliżeniem, czasem wcale nie zbliżającym nas do zrozumienia siebie.
Filozofujesz. Życie to forma istnienia białka a miłość to reakcja chemiczna służąca tak własnie przedłużeniu gatunku;P. Miłość jest uczuciem, które powstaje w Tobie i może byc odwzajemniona lub nie i zmieniać się w czasie, rozwijać lub ginąć. To co opisalam to nie tylko pożądanie, choc pożądanie to element miłości. Dla mnie miłości nie mozna tak sobie kontrolować i pozwalac jej na pojawienie się lub nie, ale OK, może inni ludzie maja inaczej. Tak samo przyjaźń jest tym co czujesz do kogoś, może się okazać, że Twój przyjaciel Cię zdradzi, zawiedzie, ale to nie znaczy, że to co czułeś do tej osoby było nieprawdziwe. z miłością tak samo: mozna kogoś kochać, ale związki się rozpadają a miłość może się skończyć, to nie znaczy, że nie była prawdziwa czy że była iluzją.
35 2013-11-12 01:32:32 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-11-12 01:35:10)
.... Życie to forma istnienia białka a miłość to reakcja chemiczna służąca tak własnie przedłużeniu gatunku;P.....
Lipa. ![]()
Z przyjemnością mogę przedłużać gatunek bez miłości.