Co sądzicie o tym kategorycznym podziale kolorystyki dziecięcej: różowy dla dziewczynek, niebieski dla chłopców? Czy któraś z Was spróbowała się "wyłamać"?
Z tego, co widzę, dość trudno dostać dla małych dziewczynek coś, co nie jest różowe
A czy miałyście może taką sytuację, że córka, ubierana przez Was w, przykładowo, kolorach ziemi, w przedszkolu/szkole zbuntowała się, że chce wyglądać tak jak koleżanki, "różowe księżniczki"?
2 2013-11-05 13:15:42 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-11-05 13:29:22)
Hehehe! Mala anegdotka:
Z tym niebieski-różowy to miałam ubaw w pierwszym roku mojej cory.
mieszkaliśmy wtedy w Krakowie, a wiadomo, że Krakusi maja dziwny zwyczaj nazywania niektórych rzeczy odwrotnie niż reszta Polski ![]()
Moja mama, zapałona "dziergaczka" zrobiła dla małej piękny wiosenny komplecik w kolorze budyniowego różu
Oczywiście żeby mamie zrobić przyjemność Mała została zaprezentowana w kompleciku na najbliższym spacerze - mieszkaliśmy wtedy dopiero 2 miesiące więc co rusz to ktoś z sąsiadów nas zaczepial żeby się przywittać, ale wiadomo, że nie kojarzyli nas tak zupełnie dobrze. No i co trochę słyszę "O, jaki piękny chłopaczek!"
...sssobie myślę - co jest? Slepi jacyś? Dziewucha różowa jak budyn, a oni ją od chłopców wyzywają?
Wracam do domu i opowiadam sasiadce. No a ona do mnie, że co się dziwię, że za chłopaka biorą, jak dziecko na różowo wystroilam!
Zdębiałam ![]()
Otóż naprawdę - nie wiem czy w ogóle w Małopolsce, czy tylko w tym rejonie Krakowa to chłopców ubiera się na różowo, a dziewczynki na niebiesko! Zupełnie odwrotnie niż w całej reszczie świata ![]()
______
A co do samych kolorów - moja cora uwielbia różowy - ja go 3/4 życia nie cierpialam, w Polsce jakoś roż źle się kojarzy. Dopiero po przyjeździe do UK zobaczyłam na ulicach jak wiele odcieni ma ten kolor i jak jest popularny. Nawet mezczyxni noszą różowe, biznesowe koszule
Młoda uwielbia roż, fiolet, błękit i żółć. Resztę kolorów traktuje obojętnie.
Przez 10 lat gust jej się nie zmienił. Różowy i fioletowy królują.
Od najwcześniejszych lat pilnuje, żeby z niej nie robić lalki - nie stroje jej by SOBIE zrobić przyjemność. Od najmłodszych lat właściwie ubiera się sama. Jak ma ochotę iść do cioci na imieniny w dzinsach - to idzie. Jak ma ochotę iść w białej sukience na plac zabaw - to idzie. Po fakcie sama się musi przekonać, ze się sukienka zniszczyła i ze jednak lepiej było założyć coś innego. Nie jest strojnisią, bo i ja nie jestem - nie miała od kogo przejąć zamiłowania do fatalaszkow.
Ale lubi swetry, które jej sama zrobiłam, co mnie cieszy. To jednak jest mile, że traktuje je inaczej niż resztę ubrań.
Niemniej większość zrobionych przeze mnie rzeczy dla niej jest na wyraźnie życzenie różowe, fioletówe, lub niebieskie ![]()
o ile dziewczynkę ubrałabym w różowy i niebieski,tak już chłopca w różowy na jakieś wyjście nie bardzo
no tam w domu synków swoich ubierałam czasem w różowe body czy spodenki ale to tylko w domu i do momentu kiedy to nie skumali sami że coś nie tak z tym kolorem
co do różowego koloru to uważam że jest go za dużo w ubrankach dla dziewczynek
Ale co jest "nie tak" w różowym dla chłopców?
Boisz się, ze jak synkowi będziesz zakładać różowa koszulkę to się gejem stanie? ![]()
Mnie po raz pierwszy szlag trafił, gdy chciałam wybrać coś dla dziecka znajomych, wchodzę do Tesco a tam jedyny podział: różowe i niebieskie. Innych rzeczy nie było. Mówię o dziale zabawkowym!! Już nawet nie o ubrankach. Pudełka lalek, klocków, układanek- odpowiednio różowe lub niebieskie.
6 2013-11-05 15:23:19 Ostatnio edytowany przez lena812 (2013-11-05 15:23:56)
nie iceni nie boję się ![]()
mało jest ubran w tym kolorze dla chłopców
i nawet nie zastanawiałam się nad ich kupnem
ponad to teraz jest podział nie tylko na kolory ale tez na fasony,krój szycia,ozdoby
nie nałożę przeciez różowej bluzeczki po dziewczynce chłopczykowi,bo ona ma i kwiatki i serduszka i jest inaczej szyta ;)przyznaj sama wyglądałby co najmniej głupio ![]()
równie dobrze możemy zastanawiać się czy chłopcu sukienki badz spódniczki nie nałożyć
Ja mojego syna najchętniej wogole nie ubieralabym w błękit bo nie lubie tego koloru i sama kupując ciuszki wybieram kolor; zielony fiolet granat żółty pomarancz itp lubie mocno kolorowe ubranka moze ze wzgledu że ma dopiero 3miesiace.
Na przeciwko swojego mieszkania mam przedszkole i smiesznie to wyglada ze biegają dzieci chlopcy w różnych kolorach a dziewczynki wszystkie tylko róż bądź folet zmieszany z rozem.
Ja będąc w ciąży kupilam wózek fiolet z kremem i caly czas idąc na spacer denereuja mnie komentarze o to pewnie dziewczynka bo taki wozek; (
No ciebie to denerwuje ale wyobraz sobie, ze masz córkę, która poszła do przedszkola - i co? Zakazesz jej zakładania ubranek w tych kolorach? Narzucisz swoją wolę?
Pewnym rzeczom trzeba ulec nawet jeżeli nie mamy na to ochoty.
Z drugiej strony jakie proste sa zakupy
ide do sklepu i kupuje w ślepo - jest fioletowe - znaczy się jest ok.
No jak będę miala córkę a mam taką nadzieję za jakiś czas to moj czas bedzie ze jako niemowlaka poubieram ją w moje kolory a jak pojdzie do przedszkola to faktycznie masz racje będzie tak jak wybierze ona; )
Pierwsze słyszę by dziecko samo sobie wybierało ubranka
Tzn. w moim świecie się to nie zdarzyło: matka ubranko kupiła jakie uważała za słuszne i czy się podobało czy nie, trzeba było w nim chodzić.
My bylysmy dziećmi w czasach późnego PRL-u i tuż po - wybór był ciut mniejszy jak teraz.
Skoro w sklepie wiszą bluzki w 20 fasonach i kolorach to dlaczego miałabym dziecku narzucać swoją wolę?
A za 10 lat zostanie jakimś dziwolagiem z 50 kolczykami w twarzy i post-punkowych ciuchach?
Jaak ma szaleć z ubraniami, niech szaleje teraz - znudzi się i jak wejdzie w okres dojjrzewania nie będzie mi musiała udowadniać "własnego zdania" w stroju - bo będzie je miała od zawsze
a o to co się już ma walczyć nie trzeba ![]()
Taaaak tak to sobie tłumacz
![]()
o ile 3 latkowi narzucę to w czym ma chodzić,chociaż już tez czasami nie chce czegoś ubrać,
to już raczej 12 latkowi nie nakażę że ma wybrac w sklepie spodnie koloru czarnego ,skoro on woli zielone
A weź spróbuj dziecku narzucić, że ma włożyć czarne bojówki, skoro dla dziewczynki nie idzie czegoś takiego dostać ![]()
Ja tam ubieram córkę we wszystkie kolory.
Fakt- lubię róż i Lusia naprawdę dużo rzeczy ma w tym kolorze, ale to nie znaczy że kurczowo trzymam się tej kolorystyki i nie odcinam się od stereotypów.
Jeśli ktoś tak chce (grupować kolory dla swojego malucha) to proszę bardzo.
Niech robi to póki może, bo jeszcze troszeczkę i dziecko samo będzie wiedziało jaki kolor chce nosić.
Tyle naszego przywileju w kwestii ubierania naszych pociech. ![]()
Ale jedyne na co bym nie poszła to moja córka w moro-wojskowych fatałaszkach...Tego bym chyba nie zniosła. ![]()
A, no i gdybym miała syna to też nie ubierałabym go w różowe rzeczy, z prostej przyczyny. Nie pasuje mi ten kolor do chłopca i w ogóle mi się to nie podoba.
Ale jedyne na co bym nie poszła to moja córka w moro-wojskowych fatałaszkach...
A ja bym właśnie takie chciała
- ale nigdzie takich nie ma ![]()
Ja w ogóle nie rozumiem, dlaczego dla dzieci nie ma ubranek w kolorze czarnym i brązowym. A moro to już prędzej znajdziesz!
No to dziewczyny! Otwierać sklep! ![]()
Chyba fabrykę! Bo to tam musi nastąpić zmiana myślenia ![]()
Nataluszek napisał/a:Ale jedyne na co bym nie poszła to moja córka w moro-wojskowych fatałaszkach...
A ja bym właśnie takie chciała
- ale nigdzie takich nie ma
BaboOsiadła, a szukałaś na dziale chłopięcym? Przecież dwulatki obojga płci w tym wieku jeszcze budową się nie różnią ![]()
BabaOsiadła napisał/a:Nataluszek napisał/a:Ale jedyne na co bym nie poszła to moja córka w moro-wojskowych fatałaszkach...
A ja bym właśnie takie chciała
- ale nigdzie takich nie ma
BaboOsiadła, a szukałaś na dziale chłopięcym? Przecież dwulatki obojga płci w tym wieku jeszcze budową się nie różnią
Szukałam
Były, ale dla trochę starszych dzieci. Dla córci znalazłam tylko rozkoszną czapkę moro z daszkiem ![]()
22 2013-11-23 13:30:24 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2013-11-23 13:31:14)
Nie cierpiałam różów ( i nadal ich nie cierpię).Kiedy córka była maluchem kupowałam jej rzeczy brązowe,pomarańczowe,niebieskie,granatowe,żólte lub czerwone.
Różowych oczywiście też trochę miała- bo to nieuniknione.
Gdzieś tak w wieku trzech lat kolor różowy musiał być we wszystkich:zabawkach,kolorach ścian,roletach.Trudno,ścierpiałam,choć i tak w miarę niepostrzeżenie dokładałam do różowej kurteczki granatową czapkę i szalik.
Pamiętam jak poszłam sama do sklepu kupić córce zimowe buciki.Zobaczyłam śliczne sznurowane traperki w kolorach żółtym i różowym.Oczywiście wzięłam żółte.Córka najpierw wyła,że brzydkie ale jak zobaczyła nastolatki pokazujące sobie jej buty na ulicy albo zaczepiające,że ma fajne buty to popłakała się gdy z nich wyrosła.
Teraz moja córka nosi fiolety,czernie i granaty.
Ostatnio w zoologicznym pani z yorkiem przyszła po ubranko.Sprzedawczyni coś tam jej pokazuje na co pani: ale to ma być różowe bo moja Milka to DZIEWCZYNKA i trzeba to podkreślić!:))
Catwoman - brązowe ubranka są na pewno
mój synek miał wiele w tym właśnie kolorze.
Syna zazwyczaj ubierałam w bardzo stonowanych albo mocnych kolorach, rzadziej w niebieskie czy błękity, chociaż i takie miał. Teraz spodziewam się córki i nie ukrywam, że bardzo lubię różowy, ale ubranka mam chyba we wszystkich możliwych kolorach (różowe, kremowe, białe, zielone, fioletowe, czerwone, żółte, pomarańczowe, szare, a nawet niebieskie). Nie uznaje czegoś takiego jak podział kolorów, chociaż osobiście syna w różowe nie ubieram ( fakt, ma jedną koszulę w kolorze delikatnego różu i to wszystko ) ![]()