Witam wszystkich wiem ze jest to forum dla kobiet lecz myślę ze jak mam problem małżeński to kto inny mi może doradzić jak nie kobiety co mam zrobić bo już wymiękam opisze swój związek od początku
Poznaliśmy się z żoną 12 lat temu (po ślubie jesteśmy prawie 10 lat) mamy syna 9 letniego który jest naszym oczkiem w głowie zona ma 28L a ja 31L od początku związku było wszystko super pierwsze 2 lata idealnie dogadywaliśmy się jak łyse konie wszystko grało super po 2 latach związku zdecydowaliśmy się na ślub zona była w okresie załatwiania ślubu już w ciąży oczywiście była to nasza wspólna decyzja i nie chodziło o to ze będzie dziecko i się żenimy tylko wyszło to z naszej miłości .Ślub się odbył było dalej wszystko super jak i przed ślubem 4 miesiące po ślubie zona urodziła syna i dalej było wszystko super od sex u po całkowite zrozumienie choć byliśmy bardzo młodzi mieszkaliśmy sami bez rodziców choć oczywiście pomagali nam w początkowym wychowaniu naszego syna po około 3 lat po narodzeniu syna zona poszła do pracy bo sam niestety nie dawałem rady nas utrzymać choć pracowałem bardzo dużo (rodzice byli w stanie nam tylko pomóc w wychowaniu syna nie finansowo bo ja jak i zona mamy młodsze rodzeństwa) wiec zona poszła do pracy w karczmie jako kelner ja również pracowałem dalej.W domu dzieliliśmy się obowiązkami bez problemu zona np. gotowała ja zmywałem naczynia itp .Po 1 roku pracy mojej zony coś się popsuło w naszym związku nie wiem czy to moja wina ze pozwalałem raz na jakiś czas zonie po pracy wyjść z koleżankami z pracy na piwko choć za każdym razem dzwoniła i się mnie pytała czy nie będę miał nic przeciw temu (nie należę do facetów żeby żonę trzymać na przysłowiowej smyczy) wiec pozwalałem miałem w końcu do niej 100% zaufanie ja nie chodziłem po imprezach bo nie pije w ogóle alkoholu (ojciec mój był alkoholikiem wiec nie chciałem skończyć jak ojciec bo przecież moglem mieć tą smykałkę po nim w genach) dużo pracowałem należę do ludzi którzy chcą osiągnąć coś w życiu i zapewnić byt finansowy na przyszłość rodzinie jednym słowem jestem oszczędny oczywiście na rzeczach które nie są mi w danej chwili potrzebne do życia zona znowu lubi wydać i bez problemu jak coś chciała co było w moim zasięgu to dostawała na to po ok 2 latach pracy mojej zony zauważyłem ze zaczęliśmy się oddalać od siebie coraz częściej wychodziła z koleżankami po pracy na piwko zaczęło mnie to już troszkę drażnić wiec jej o tym powiedziałem (zona jest człowiekiem bardzo skrytym w sobie) zona po rozmowie popuściła choć dalej pracowała i zaczynało się powrotem układać w naszym związku po 3 latach po ślubie straciłem prace w Polsce i postanowiłem wyjechać za granice na rok zona nic nie miała przeciw temu i nawet rozmawialiśmy ze tak po 3 miesiącach przyleci do mnie z synem i spróbujemy żyć po za naszym krajem oczywiście pracowała ona dalej w swojej pracy w Polsce dzwoniłem w każdy dzień strasznie tęskniłem po 4 miesiącach zona przyleciała do mnie wzięła urlop w pracy lecz się jej nie spodobało i po urlopie wróciła do polski a ja zostałem bo nie miałem żadnej pracy u siebie w mieście po roku zjechałem do polski bo już miałem dość samemu być bez zony i syna znalazłem prace zona również dalej pracowała i zaczęło się to co dawniej wypady z koleżankami po pracy postanowiłem postawić jasno co o tym myślę i kazałem się zonie zwolnić z pracy co ona mi na to odparła ze się nie zwolni bo dobrze się jej pracuję wiec chyba dałem jej za wygraną i odpuściłem i zaczęły się imprezy zony na całego niekiedy to nawet nie wiedziałem ze jest z koleżankami bo przestała się nawet pytać czy może czy mam przeciw coś (ale pewnie dla tego się nie pytała bo wiedziała ze będę przeciw temu ) zacząłem walczyć sam ze sobą nie dopytywałem się nie sprawdzałem gdzie jest choć bardzo się o nią martwiłem zdążało się jej 2-3 razy ze potrafiła nie przyjść do domu na noc (spała na 100% u koleżanki to wiem na pewno) w końcu nie wytrzymałem i zacząłem z nią rozmowę czy nie widzi ze się coś dzieje ? odparła ze widzi i powiedziała ze jest to moja wina ze widziałem tylko pieniądze a nie ją powiedziałem ze tak nie jest i ze bardzo ją kocham i bardzo mi zależy żeby wszystko było tak jak dawniej wziąłem sobie jej słowa do serca i postanowiłem ze musimy dużo pozmieniać w naszym życiu i ratować nasze małżeństwo lecz jak jej zadałem pytanie ze chce pozmieniać co zepsułem (wiozłem cała winę na siebie ze jest tak jak jest a nie inaczej ja było wcześniej) lecz ona mi odpowiedziała ze nie wie czy ona mi w tym pomoże bo już do mnie nic nie czuje (napisała mi to w smsem nie powiedziała mi to prosto w oczy) lecz postanowiłem ze będę walczył i moja walka trwa tak od 3 miesięcy próbuje wszystkiego kwiaty tak bez okazji miłe słowa mniej pracuje więcej czasu poświęcam zonie lecz czuje się jak bym rozmawiał sam ze sobą przy rozmowie nie potrafi mi popatrzyć mi prosto w oczy jak ją przytulam to tak jakbym przytulał manekina porostu żadnej inicjatywy z jej strony jak ja nie zacznę rozmowy to ona ani trochę i chyba się mnie wstydzi bo jak ją odwożę do pracy to przypadkowo jak idzie jakaś koleżanka to nie da się nawet pocałować w policzek tylko można powiedzieć ze wylatuje z auta a nie jestem żadnym trędowatym facetem i zauważam ze inne kobiety oglądają się za mną.
Jeżeli jest mi ktoś w stanie podpowiedzieć co źle robię będę bardzo wdzięczny bo już sam nie wiem czy mam dale walczyć