Boje się.. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

Temat: Boje się..

Mam 20 lat i jestem z Tomkiem dopiero rok.
Jednak już po 2 miesiącach znajomości zamieszkaliśmy razem , bardzo szybko poczułam do niego coś czego jeszcze nigdy nie czułam mimo że byłam przez 2 lata w dość poważnym związku.
Tomek jest dla mnie wszystkim , jest moim najlepszym przyjacielem , uwielbiamy spedzac razem czas. Gramy w gry jak kumple , gotujemy razem jak kumpele , nie mamy przed sobą tajemnic.
Jest cudownie. Nie wyobrażam sobie już zycia bez niego ! Bardzo sobie ufamy , w moim zyciu nie ma miejsca na innych facetow w tym wszelkich kolegow - on natomiast ma tak samo. Nasi rodzice sa w świetnej relacji - jesteśmy już jak rodzina smile
Wiemy ze chcemy spedzic razem reszte życia. Pomalutku myślimy o ślubie.
Jednak mamy bardzo duże plany aby wybudować razem domek. Malutki , przytulny , nasze własne gniazdko.
Obecnie mieszkamy w mieszkaniu po mojej babci , jednak moja strarsza siostra bardzo uprzykrza nam zycie i robi wszystko zebysmy się wynieśli ( mieszka tuz obok ) ja ciagle chodze zdenerwowana , i wiem ze nie chce tu mieszkać , niech sobie zabiera to mieszkanie a ja nie chce jej widzieć na oczy ( długo by opowiadac jak bardzo zniszczyla mi zycie... )
Rodzice zaoferowali mi dzialke , oraz jest wstępny plan ze rodzice moi i Tomka wspólnie zrealizują budowę nasze domu.
To będzie prezent dla nas. Stać ich na to i chcą abyśmy byli już samodzielni , byli we WLASNYM domu , zajmowali się już w pleni sami sobą.
Tomek pracuje , jest bardzo pracowity i zaradny. Ja studiuje zaocznie i pracuje dorywczo.
Wiemy że jeśli ten pomysl wypali i ruszy budowa - damy sobie rade. Nie będzie kokosow ale będziemy mieć co jeść i to najważniejsze.

Ale jest jedno ALE....

Kocham go lecz boje się czy to nie za szybko ? Wiem ze czas nie ma znaczenia bo my bedac razem rok jesteśmy zżyci 100 razy bardziej niż moi znajomi którzy sa razem 3 lata.
Jednak ja się boje tego ze teraz jest dobrze i pięknie ale np. za kilka lat mu się odwidzi , przestane mu się podobać , znajdzie inna , zostawi mnie...
Nie mam powodow aby się bać , wiem jaki on jest ale boje się że się zmieni.
Znam wiele par który to przechodziły.

Powiedzcie mi czy moje obawy sa uzasadnione ? Czy powinnam sprobowac bo przecież to tylko z nim czuje się szczesliwa i wiem ze jest tym jedynym.
Co wy byscie zrobily ?

Pozdrawiam smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Boje się..

To znaczy: co spróbować? Przecież żyjecie już razem smile Czyli podjęłaś wyzwanie bycia we dwoje. Jeśli mieszkacie ze sobą, dzielicie ze sobą wszystkie dobre i złe chwile, codzienność, to ślub zmieni Ci tylko nazwisko- o ile je zmienisz.

Trudno wszystko przewidzieć! Ja OSOBIŚCIE i wypowiadam się tylko za siebie, nie wychodziłabym za mąż w wieku 20 lat, chociaż miałam wtedy na to wielką ochotę - byłam w długim już związku. Jednak dzięki Bogu tak się nie stało, bo dziś bylibyśmy już po rozwodzie.
Jak będzie z Wami? A któż to wie?! smile NIKT. Może mu się odwidzieć, może się Tobie odwidzieć (Nie, Kochana, nie zaprzeczaj big_smile ), tego nie wiadomo! Człowiek się zmienia - musicie tylko podjąć decyzję, czy zgadzacie się podjąć każde wyzwanie w obliczy tych zmian- czy chcecie być ze sobą, STARAĆ SIĘ, czy Waszym wspólnym celem jest przejść przez życie razem. Jeśli tak- macie naprawdę wielkie szanse przejść przez każdą burzę po drodze smile

3

Odp: Boje się..

Dużo zależy od Was. Od tego jak potoczą się Wasze relacje, czy nie nadejdzie moment, w którym zaczniecie siebie ranić. Ja bym jeszcze poczekała, popatrzyła jak co funkcjonuje. Nie dajcie się ponieść rutynie. Życzę Wam szczęścia i mam nadzieję, że dotrwacie w Waszych planach i marzeniach. smile

4

Odp: Boje się..

Żaden staż związku czy wiek nie da wam gwarancji tego, że wam wyjdzie.
Dłuższy staż i bycie starszym, minimalizuję ryzyko.
Człowiek wie po prostu czego chce od życia, teraz masz lat 20, a za 5 lat możesz być całkiem inną osobą, z innym systemem wartości i innymi celami w życiu.
Jesteście ze sobą tylko rok, to świeży związek, wszelkie źródła psychologiczne z jakimi miałam styczność określają długość zakochania na maks 3 lata, wtedy tracimy różowe okulary i albo związek przetrwa, albo będziemy szukać szczęścia gdzie indziej.
Czy ktokolwiek karze wam już decydować teraz? Możecie się za jakiś czas zaręczyć i nawet nie planować jeszcze ślubu. Mieszkacie razem, nikt nie ma nic przeciwko, praktycznie żyjecie już jak małżeństwo, po co się spieszyć. A dom zdążycie wybudować.

5

Odp: Boje się..

też uważam, że coś wasi rodzice się spiesza za  bardzo

wiesz dlaczego?? bo takie młode, niedojrzałe związki, które dostają od razu wszystko na tacy, nie konsoliduja się, nie uczą walczyc o swoje szczęscie, stawiac sobie priorytetów

kochana... tak na marginesie?? po co wam teraz dom???
macie po 20 lat, powinniście cieszyć się sobą, pracowac, duzo wyjeżdżać.. a nie odśnieżać chałupy całą zimę i w każdy weekend kosić trawniczka przed pięknym skalniakiem!!! to nie ten etap!@! imprezujcie razem, podrózujcie, realiziujcie marzenia o rozwoju, uczcie się, róbcie zdjęcia, bawcie się dobrze i poznawajcie siebie....
wiecie, jakie zycie z domem jest nudne dla 20-latka???
np. koszenie trawnika raz w tygodniu
sprzątanie takiej chaty to cała sobota jest
dom to stabilizacja, rutyna i codzienne obowiązki....
firanki i zasłonki w oknach?
kompletowanie zastawy stolowej?
niedzielne obioadki dla teściów??
naprawdę???


nie ten czas.. zaraz wexmiecie slub, zaraz wam rodzice wybuduja dom i zażadają wnuków....

sądzę, że toi jest ich plan na was....

czy to wasz plan?? wasze marzenia?? wasze chcenia?/
kiedy mój syn był mały, nie zgodziłam się, żeby dziadkowie na trzecie urodziny kupili mu rowerek., wiesz dlaczego?? bo on GO NIE CHCIAŁ. on nie zdązył go jeszcze nawet zamarzyć...
więc powiedziałam - poczekajcie,, lepiej spełniać marzenia, niż je wyprzedzać

za rok mały powtarzał lowelek, lowelek.. jak go dostał, swieciły mu się oczy - dwie doby bez przerwy....;)

6

Odp: Boje się..

Ależ teraz też mają obowiązki w domu wink One będą ZAWSZE big_smile

7

Odp: Boje się..
twojapatka666 napisał/a:

Mam 20 lat i jestem z Tomkiem dopiero rok.
Jednak już po 2 miesiącach znajomości zamieszkaliśmy razem , bardzo szybko poczułam do niego coś czego jeszcze nigdy nie czułam mimo że byłam przez 2 lata w dość poważnym związku.
Tomek jest dla mnie wszystkim , jest moim najlepszym przyjacielem , uwielbiamy spedzac razem czas. Gramy w gry jak kumple , gotujemy razem jak kumpele , nie mamy przed sobą tajemnic.
Jest cudownie. Nie wyobrażam sobie już zycia bez niego ! Bardzo sobie ufamy , w moim zyciu nie ma miejsca na innych facetow w tym wszelkich kolegow - on natomiast ma tak samo.:)

jesteście dopiero rok razem

piszesz, że byłaś dwa lata w powaznym związku -0to oznacza, że w wieku 17 lat byłaś w 'powaznym związku", rozstałaś się z facetem i natychmiast poznałaś tomka

znaczy, nie było przerwy, chyba, że była
a wtedy twój "powazny" związek przypadł na wiek- 16-17 lat.. m oj syn ma teraz siedemnascie lat. bardzo go kocham, uważam, że to fajny, odpowiedzialny chłopak - ale żadnego zwiazku, w którym by teraz był, nie uznałabym za "poważny"...

fajnie, że kochasz przyjaciela i kumpla z którym grasz w te same gry, a w kuchni traktujecie się jak kumpele
niepokoi mnie, że piszesz, że w twoim życiu nie ma miejsca na innych facetów... w jego także

czyli ty nie utrzymujesz kontaktów z żadnym facetem.. on z żadna koleżanką - cóś za niedojrzała zazdrośśc i dziecinna postawa, nie uważasz??
jesli brak męskich kumpli i damskich koleżanek traktujesz jako gwarancje waszej stałości.. to bardzo za wcześnie podejmujesz decyzję o związanie się WSPÓLNYM MAJĄTKIEM na wieki wieków

rodzice mili, że wam wybudują gniazdko.... ale powiedz mi.. a jak się rozstaniecie, to czyje ono będzie?/ kto kogo spłaci?? kto :"będzie zawiedziony"??
jak ty się odkjochasz, to twoi rodzice spłaca rodziców tomka.. a jak on się odkocha.. to jego rodzce spłaca twoich??
spiszcie to od razu w umowie...

8

Odp: Boje się..

End_aluzja dramatyzujesz:) Kto powiedział, że małżeństwo ma trwać do śmierci? Teraz rozwodzi się co druga para. Jedyne, co jest istotne to faktycznie z ewentualnym domem i wydatkami z tym związanymi. To należy załatwić jak się należy.

9

Odp: Boje się..
Catwoman napisał/a:

Ależ teraz też mają obowiązki w domu wink One będą ZAWSZE big_smile

jasne catwoman - obowiązki są zawsze, to fakt... pytanie o priorytety w tych obowiązkach..

jesli w wieku 20 lat ten bardzo pracowity tomek będzoe tyrał całe dnie na zarobienie na węgiel zimą  i opłaty, nowe zasłonki, stoliczki i pościele, to ona za dwa lata napisze, że jest taka samotna, że nic ich nie łączy, że nie spędzają ze sobą czasu

chyba, że mają nadopiekuczych rodziców, którzy zamierzają im matkowac całe życie

aaa jeszcze jedno- kochani rodzicie sfinansują domek - jak sądzisz catwoman, która "babcia" będzie bardziej doradzac jak urządzić kuchnię, i jakie jnajlpeiej kupić kafelki?? przeciez to marzenie nie tylko ich, ale także ich rodziców - a wspólnym marzeniem trzeba się dzielić

wiem coś o tym, bo lata temu moi teściowie dali nam w prezencie slubnym dołożenie do mieszkania.. dla moje ntesciowej urządzanie mieszkania było jak 'ponowna zabawa" w budowanie gniazdka.... nie mogła srozumieć, dlaczego ja nie pozwalam jej realizować jej potrzeb i gustów.. bo ona uważała, że zielony jest fajniejszy niż niebieski.. i chociaż ja kupowałam coś niebieskiego - to ona przyjeżdżała z zestawem zielonych dodatków do mojej kuchni;))
teraz to śmieszne jest.. wtedy nie było...

10

Odp: Boje się..

jasne, że dframtyzuje

ale autorka wątku już ma wątpliwości....
wie, że decyzja o domu to decyzja NA CAŁE ŻYCIE

a jak sama piszesz - związki- to juz nie na całe zycie - bo róznie może być;)

11

Odp: Boje się..

Oczywiście, że są i "ciemne strony" o których słusznie piszesz- zwłaszcza wtrącanie się rodziców- gdy jest się tak młodym jak Autorka, trudno jeszcze o asertywność, więc macha się ręką na niejedno i zgadza choćby na to, by jedna czy druga mama narzuciła wzornictwo kafelek w kuchni smile Głupia rzecz ale tak FAKTYCZNIE bywa i faktycznie nie jest to fajne, gdy człowiek myśli, że już coś dostał na wstęp w dorosłe życie, że może decydować, a tu okazuje się, że zdecydować to może o kolorze własnych majtek.

Mam nadzieję, że:
- Autorka jest w miarę asertywna,
- omówi sprawę swojego własnego życia z rodzicami, by potem nie było rozczarowań z jednej i drugiej strony.

Kwestię związku z Tomkiem to już trzeba pozostawić, bo każdy 20-latek to kwestia indywidualna; młodzi ludzie gdy zaczynają wcześnie pracę, wcześniej też dojrzewają. Jedno jest tylko niezaprzeczalne: pewnych rzeczy się nie przeskoczy. 20-latka nie będzie mieć myślenia 30-latki, choćby nie wiem jak było to wskazane.

12

Odp: Boje się..

Dziękuje kochane kobitki za odpowiedz.
Tak wiec odpowiem na kilka waszych pytań.
1. To jest NASZE marzenie a nie naszych rodzicow. Oni po prostu pomoga nam je zrealizować ale to my tam będziemy mieszkać i nie ma mowy ze ktoś nam cokolwiek narzuci.
2. Tu gdzie obecnie mieszkamy.. nie ma warunków , codziennie płacze bo siostra bardzo niszczy mnie psychicznie. Chcemy zyc w spokoju a nie w takiej sytuacji jak jest teraz...
3. Tomek pracuje , ja też dorabiam jak tylko mam okazje. I nie mamy z tym problemu i na pewno pretensji że nie spędzamy ze sobą każdej chwili. Rozumiemy i szanujemy ze pracować trzeba , zwłaszcza jeśli chcemy być na swoim.
4. Co do tego że ja nie mam kolegów a on koleżanek - po prostu tak jest i nigdy nie było nawet rozmowy jak ' pamiętaj nie wolno Ci mieć koleżanek bo ja nie zadaje się z facetami ' my po prostu nie lubimy imprez , zdecydowanie wolimy spedzic czas na spacerze z psami , w kinie lub po prostu w domu. Taki typ ludzi smile A znajomych mamy - kilka zaprzyjaźnionych par i tak jest dobrze.
5. Jak miałam 17 lat to poznałam pierwszego chłopaka , byliśmy razem 2 lata , również zamieszkaliśmy razem ale to był koszmar..
on niszczyl mnie psychicznie , był obsesyjnie zazdrosny , kontrolowal na każdym kroku , śledził.. w końcu to przerwałam i po kilku miesiącach poznałam Tomka.

Dziewczyny ja wiele od zycia nie chce i znam realia smile już mieszkamy razem , już sami płacimy za rachunki , gotujemy , sprzątamy i nigdy nie mamy z tym problemu. Nowy domek po prostu ma być nasz i dla nas. Nie chcemy aby ktoś nam zagladal , szpiegował , grzebał w rzeczach.. jak to jest teraz.

Kocham go bardzo , układa się idealnie ale wydaje mi się tez ze moje obawy wynikają z kompleksów. Wciąż np. zastanawiam się czy aby jestem dla niego wystarczająco atrakcyjna , czy aby za kilka lat nie znajdzie lepszej.. to moje jedyne obawy.

Miłego dnia smile

13

Odp: Boje się..

Na Twoim miejscu to ja bym sobie dała na wstrzymanie. Masz 20 lat, czyli jesteś bardzo młodziutka, i swojego chłopaka znasz zaledwie od roku, co wcale nie jest dużym stażem. Ludzie, może to taka klisza ale prawdziwa, bardzo się zmieniają pomiędzy dwudziestką a trzydziestką (a właściwie nawet 25tką), ponieważ osobowość się ciągle kształtuje. Teraz, wybacz, ale wy się chcecie "bawić w dom", a nie mieć dom, z jego wszystkimi, a jakże, ograniczeniami i balastemi.

Mieszkacie razem. Chyba nic nie stoi na przeszkodzie byście sobie tak pomieszkali następne parę lat, lepiej się poznali, dojrzeli razem? Jeżeli chodzi o siostrę, to o ile nie wiem jaka jest dokładnie sytuacja, można się w jakiś sposób od niej odciąć, jeżeli jej zachowanie Cię rani, a nie od razu uciekać w fantazje "gniazdka", bo nie czarujmy się, to jest fantazja.

Z ręką na sercu mogę powiedzieć, ze chłopak z którym byłam w Twoim wieku, i tez myślałam, ze na zawsze, byłby dziś moim bardzo nielubianym eks mężem, bez dwóch zdań, gdybym wtedy się na ślub zdecydowała. I taką samą historię wiele kobiet mogłoby Ci przytoczyć. Nie mówię, że jest tak u wszystkich, tzw pary licealne zdarzają się być dobrymi małżeństwami, ale radziłabym ostrożność w temacie. Z narzeczeństwa można się łatwo wymotać, z kredytów i prawnych zobowiązań- raczej nie tak lekko i przyjemnie.

14

Odp: Boje się..

twojapatka666 przede wszystkim dużo ze sobą rozmawiajcie, nie pozostawiajcie rzeczy "do domyślenia się" bo to niszczy niejeden związek dojrzałej kobiety.
A Wy teraz mieszkacie gdzieś z tą siostrą? Czy u rodziców i siostra też tam mieszka?
Cokolwiek ona robi, odgrodź się od niej - jak przez szklaną ścianę - w ogóle nie reaguj jeśli mówi Ci coś przykrego. Jakby jej nie było. Póki co.

15

Odp: Boje się..
Catwoman napisał/a:

twojapatka666 przede wszystkim dużo ze sobą rozmawiajcie, nie pozostawiajcie rzeczy "do domyślenia się" bo to niszczy niejeden związek dojrzałej kobiety.
A Wy teraz mieszkacie gdzieś z tą siostrą? Czy u rodziców i siostra też tam mieszka?
Cokolwiek ona robi, odgrodź się od niej - jak przez szklaną ścianę - w ogóle nie reaguj jeśli mówi Ci coś przykrego. Jakby jej nie było. Póki co.

U mnie w domu nie ma dla nas miejsca - moj chłopak natomiast ma w domu srednia sytuacje ( jego rodzice się rozwodzą , jego matka jest bardzo zaborcza kobieta i rozbila rodzine )
dlatego mieszkamy w mieszkaniu po mojej babci.
szczerze ? jest bardzo malutkie , bardzo stare i już się sypie. wszystko musiałoby zostać wyremontowane.
jest to malutki domek dwurodzinny i w jednej polowie mieszka siostra z tym ze ma dostep do naszej polowy.
wciąż sobie przychodzi , grzebie nam w rzeczach , uprzykrza zycie i robi awantury.
nie chce już tak zyc , nawet moi rodzice sa za pomysłem naszego własnego gniazdka bo wiedza ze tam się meczymy.
sami sa bardzo za naszym związkiem jednak tez powiedzieli zebysmy byli pewni. ale na dzień dzisiejszy jesteśmy pewni ze chcemy ! chcemy razem zyc.
i dlaczego by nie ? stać nas aby utrzymać dom , Tomek naprawdę dobrze zarabia , ja mimo studiow tez potrafie zarobić.
wiemy jakie sa koszta , wiemy tez ze damy sobie z tym wszystkim rade.
to nie jest problemem.
problemem jest jedynie to ze ja nie wierze w siebie. Nie czuje się atrkacyjna... ale to już chyba inna sprawa.

No i rozmawiamy zawsze i o wszystkim. Tomek powiedział ze jest tego pewien , dlatego nie boi się tej decyzji bo chce ze mna spedzic reszte zycia.

16

Odp: Boje się..

No to dobrze! A siostra MUSI mieć dostęp póki co, do Waszej części? Nie dałoby się zamykać drzwi czy coś z tym zrobić?
ps. a co Wy na to by póki co np. wynajmować mieszkanie. Są to koszty i to niemałe, ale mielibyście święty spokój, bo skoro i tak to rodzice chcą Wam sfinansować dom to nie ma problemu.

17

Odp: Boje się..

Poczekałabym i z domem i z ślubem, chociaż do tych 25 lat.
Na sprawdzenie siebie wynajęłabym coś razem i zobaczyła jak podołacie obowiązkom płacenia za wszystko. Skończyłabym studia, podjęłabym pracę i wtedy wzięła ślub.

18

Odp: Boje się..
twojapatka666 napisał/a:

Co do tego że ja nie mam kolegów a on koleżanek - po prostu tak jest i nigdy nie było nawet rozmowy jak ' pamiętaj nie wolno Ci mieć koleżanek bo ja nie zadaje się z facetami ' my po prostu nie lubimy imprez , zdecydowanie wolimy spedzic czas na spacerze z psami , w kinie lub po prostu w domu. Taki typ ludzi  A znajomych mamy - kilka zaprzyjaźnionych par i tak jest dobrze

Teraz jesteście tego pewni, że takie życie wam odpowiada. I gdybyś miała te 10 lat więcej to prawdopodobieństwo zmiany tego byłoby dużo mniejsze niż teraz.

Dużo z moich znajomych, w wieku 18-20 lat domatorów, spokojnych, z niewielką ilością znajomych, z drugą połówką i zaplanowanym życiem po kilku latach zmieniało się nie do poznania. To oni teraz biorą garściami z życia, imprezują, podróżują poznają nowych ludzi. Natomiast część z tych, którzy wiedli bardzo rozrywkowe życie pozakładali rodziny i ustabilizowali się. Jeszcze dużo może się zmienić. Jeśli za 5 lat obojgu wam się odmieni to tragedii nie będzie, ale jak jedno będzie chciało od życia czegoś więcej niż dom z ogródkiem a drugie nie to będzie wielka tragedia.

Sluuu dobrze mówi 25 lat to dobry wiek, wtedy człowiek wie trochę lepiej czego chce od życia i może z mniejszą obawą podjąć jakieś większe życiowe decyzje.

Na początek załatwiłabym sprawę z siostrą, skoro ma dostęp do waszej części to musi przechodzić przez jakieś drzwi, a w drzwi wystarczy wstawić zamek. Rodzice nie mają jakiegokolwiek wpływu na siostrę? O co chodzi w tym całym konflikcie? Wydaję mi się, że tu tkwi Twój problem.

19

Odp: Boje się..

Problem wydaje mi się tu zupełnie inny niż chęć własnego domu i małżeństwa, a mianowicie widoczne słabe stosunki z siostrą oraz brak pewności siebie. Niestety obu tych problemów nie da się załatać nawet najlepszym gniazdkiem. Budowa domu nie da Ci pewności swojej urody, ani murowanej pewności związku, bo są one zupełnie niezwiązane z tym celem.

20

Odp: Boje się..
Beyondblackie napisał/a:

Problem wydaje mi się tu zupełnie inny niż chęć własnego domu i małżeństwa, a mianowicie widoczne słabe stosunki z siostrą oraz brak pewności siebie. Niestety obu tych problemów nie da się załatać nawet najlepszym gniazdkiem. Budowa domu nie da Ci pewności swojej urody, ani murowanej pewności związku, bo są one zupełnie niezwiązane z tym celem.

Dokładnie tak!  Powtórzę jeszcze słowa Agnik :  czy nie ma sposobu odizolować się od siostry, tak by nie miała możliwości do was wejść? Może siostra tak was dręczy, bo chodzi jej by zająć cały dom po babci?  A co na to Twoi rodzice?

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024