Też kiedys tęskniłam za moim chłopakiem, generalnie spędzaliśmy cudnie czas, non stop razem, przez cały okres studiów.
Wspólnie znaleźliśmy receptę na tęsknotę.
Pobraliśmy się...Z mężem, po 5 latach, jest o wiele inaczej. Mam go często dosyć, wkurza mnie jakoś tak 234324 razy dziennie, rozwodzimy się 2 x w tygodniu...ale jakoś to ciągniemy dalej, relacja się zmieniła, my się pewnie zmieniliśmy, ale chyba o to chodzi właśnie, żeby dostosować się do sytuacji.
Lenko, wiesz w czym tkwi podstawowy problem niektórych par?
W tym, iż sądzą że ślub będzie jedynie romantycznym "dodatkiem do randek", że związek wejdzie na "wyższy poziom". ![]()
Tymczasem... życie wszystko weryfikuje.
Nie ma już samych "randek", na których widzimy partnera wyszykowanego, wyperfumowanego, pokazującego się jedynie z najlepszej strony. Pojawiają się dni, z których każdy jest podobny do poprzedniego. Widzimy partnera/kę w rozciągniętej koszulce, w dresach, bo okazuje się że w tym najbardziej lubi po domu chodzić, w grubych skarpetkach, leżącego z pilotem przed tv, bądź klikającego godzinami na FB, lub konsoli
Zaczyna się wspólne mieszkanie, dzielenie obowiązków, czyli to, czego nikt nie lubi i co romantyczne już nie jest...pranie, prasowanie, gotowanie, sprzątanie... itp. Trzeba pracować by utrzymać mieszkanie i siebie. Jest coraz mnie czasu. Wtedy zaczynają napływać do głowy myśli "o matko... dlaczego już nie jest między nami tak jak było, coś jest nie tak... on/ona chyba już się nie stara..."
Tylko wtedy, należy zrobić sobie samemu "rachunek sumienia"... "a czy ja się staram?".
Trzeba dobrze przemyśleć każdą rzecz, którą chce się zarzucić partnerowi/partnerce.
Oczywiście jeśli problem faktycznie jest, to należy go rozwiązać.
Zazwyczaj wystarcza szczera rozmowa i znalezienie kompromisu, bo kompromis to podstawa każdego związku.
Bardzo pięknie to napisałaś Margolinko ![]()