Nie pierwszy juz raz slysze ze emigranci nie powinni sie wypowiadac o tym co sie w Polsce dzieje. Nie powinni wyrazac swoich opini, nie powinni glosowac w wyborach w Polsce. Mamy sie nie interesowac jak to sie ladnie mowi, ma nas nie obchodzic sytuacja polityczna w Polsce...
Czy sie z tym zgadzacie?
Czy fakt emigracji odziera nas z prawa do wyglaszania swojego zdania o kraju w ktorym sie urodzilismy?
Czy bycie emigrantem od razu sprawia ze mamy oslepnac i ogluchnac na to ci sie dzieje w Polsce?
Czy bycie emigrantem sprawia ze nie mozemy sie byc moze gorzko wypowiedziec podczas gdy tysiace Polakow ktorzy zostali w kraju robia to samo?
Nadal jestesmy Polakami i nic tego nie zmieni.
Co wy myslicie o takim podejsciu do emigrantow?
Ja tym razem spróbuję krótko:
Ciekawe co by zrobili ci, którzy tak krytykują "wtrącanie się" w sprawy polskie emigracji - co by zrobili, gdybyśmy nagle wszyscy postanowili do Polski wrócić? (I wtedy NAPRAWDĘ zaczęli się wtrącać w to, co w PL się dzieje biorąc pod uwagę to, czego doświadczyliśmy na własnej skórze i jak MOŻE życie wyglądać
)
![]()
A wracajta
Powiem tak, prawie 20 lat temu wyprowadziłem się ze swojego rodzinnego miasta. Nigdy mi nie wpadło do głowy jechać w czasie wyborów i wybierać tam lokalne władze. Przecież skutki działań tej władzy nie dotkną mnie, bo mnie tam nie ma. Wybieram tam gdzie mieszkam naprawdę. Jak jadę dwa razy do roku na święta, to przy świątecznym stole nie gnębię rodziny, że ale mają kijowo, bo ani porządnego CH nie mają, ani teatru, filharmonii, basenu, zarabiają 2 x razy mniej i w ogóle, to miasto jest takie szare i nudne... Ale owszem wyobrażam sobie, że tak robię i wiem jak zostałbym potraktowany.
A wracajta
Powiem tak, prawie 20 lat temu wyprowadziłem się ze swojego rodzinnego miasta. Nigdy mi nie wpadło do głowy jechać w czasie wyborów i wybierać tam lokalne władze. Przecież skutki działań tej władzy nie dotkną mnie, bo mnie tam nie ma. Wybieram tam gdzie mieszkam naprawdę. Jak jadę dwa razy do roku na święta, to przy świątecznym stole nie gnębię rodziny, że ale mają kijowo, bo ani porządnego CH nie mają, ani teatru, filharmonii, basenu, zarabiają 2 x razy mniej i w ogóle, to miasto jest takie szare i nudne... Ale owszem wyobrażam sobie, że tak robię i wiem jak zostałbym potraktowany.
1. Ale nie kazdy musi myslec jak ty.
2. Jest roznica miedzy wyrazaniem zdania a gnebieniem rodziny. Ja jak przyjezdzam to przeciez nie gadam tylko o tym jak to oni maja chusteczkowo. Ale jak oni sami zaczna rozmowe kierowac na te tory to im jasno powiem. Emigracja nie odebrala mi prawa do wlasnej opini i jej wyrazania.
Iceni pozostanmy przez chwile na ziemi ![]()
Nie pierwszy juz raz slysze ze emigranci nie powinni sie wypowiadac o tym co sie w Polsce dzieje. Nie powinni wyrazac swoich opini, nie powinni glosowac w wyborach w Polsce. Mamy sie nie interesowac jak to sie ladnie mowi, ma nas nie obchodzic sytuacja polityczna w Polsce...
Czy sie z tym zgadzacie?
Czy fakt emigracji odziera nas z prawa do wyglaszania swojego zdania o kraju w ktorym sie urodzilismy?
Czy bycie emigrantem od razu sprawia ze mamy oslepnac i ogluchnac na to ci sie dzieje w Polsce?
Czy bycie emigrantem sprawia ze nie mozemy sie byc moze gorzko wypowiedziec podczas gdy tysiace Polakow ktorzy zostali w kraju robia to samo?
Nadal jestesmy Polakami i nic tego nie zmieni.
Co wy myslicie o takim podejsciu do emigrantow?
Wypowiadać się do woli. Ale jeśli ktoś mieszka określoną ilość czasu poza granicami( nie wiem jaką cezura wybrać- 5 lat? 10?) powinien tracić prawa wyborcze.
Wypowiadać się do woli. Ale jeśli ktoś mieszka określoną ilość czasu poza granicami( nie wiem jaką cezura wybrać- 5 lat? 10?) powinien tracić prawa wyborcze.
Utrata praw wyborczych karze sie tez przestepcow na pewnym poziomie.
Postawilbys znak rownosci miedzy przestepca a emigrantem?
Dlaczego?
7 2013-10-17 21:35:47 Ostatnio edytowany przez harmagedon (2013-10-17 21:36:48)
Znaku równości nie.
Ale dlaczego emigrant żyjący poza krajem 15 lat, 20 lat, mający np status rezydenta czy prawo stałego pobytu w innym kraju, tam płacący podatki, ma decydować kto ma zostać prezydentem czy posłem? sam nie ponosi konsekwencji swoich wyborów.
Znaku równości nie.
Ale dlaczego emigrant żyjący poza krajem 15 lat, 20 lat, mający np status rezydenta czy prawo stałego pobytu w innym kraju, tam płacący podatki, ma decydować kto ma zostać prezydentem czy posłem? sam nie ponosi konsekwencji swoich wyborów.
Bo tego ze urodzil sie Polakiem nic nie zmieni? ![]()
Mozna miec tysiac roznych paszportow ale nic nie zmieni miejsca urodzenia.
Urodził jako Polak, ale żyje i zapewne umrze poza granicami tego kraju. Wybór i konsekwencje.
Bo tego ze urodzil sie Polakiem nic nie zmieni?
Mozna miec tysiac roznych paszportow ale nic nie zmieni miejsca urodzenia.
No właśnie. Nie podobają mu się polskie zarobki, polskie przepisy, polskie podatki i wybiera insze ale czuje, że ma jakieś prawo wybierać z daleka rodakom władze. Gdzież konsekwencja dokonywanych wyborów? No chyba, że ktoś pracuje za granicą, a zarobki przesyła na konto do ojczyzny
i tam są one choć częściowo wydawane. Za to zresztą lubię emigrację. Niech jeździ za granicę, a kasę przesyła tu. To chyba jakieś 2 mld rocznie jest ale nie pamiętam złotych czy euro. Zawsze to jakiś z nich pożytek...
Jak dla mnie wsio rawno.
Czyli bez znaczenia.
Czy emigrant powinie się wypowiadać? To zależy w jakiej sprawie.
Jako przykład - pomniejszę skalę. Ostatnio było referendum w W-wie, ale wcześniej p. Wałęsa podpisał się na liście, tych co nie idą... Trochę mnie to zdziwiło, bo on nie jest Warszawiakiem. Ok, może wyrażać opinię, ale dlaczego miałby decydować?
Dlatego właśnie uważam, że niektóre sprawy powinny być podejmowane przez tych, których dotyczą.
Daleka jestem jednak od zabierania prawa głosu Polakom nie mieszkającym tutaj.
Już samo sformułowanie - "jakie prawa ma Polak za granicą" pokazuje, że nie mówimy o Niemcu, o Rumunie, o Szwedzie... tylko o Polaku. Jak Polak odnosi sukcesy, to pamiętamy o jego korzeniach, choćby całe życie spędził poza krajem. Jak Polak zostanie zabity, to rodzi się poczucie, że to naszego zabili... itd Skoro są to Polacy, to dlaczego zakładać, że są to lepsi/gorsi obywatele?
Myślę, że tacy ludzie, którzy oderwali się od polskiej rzeczywistości potrafią zauważyć inne aspekty problemu - w końcu nie wyjeżdżają, by mieć to samo, tylko by zmienić coś w swoim życiu.
13 2013-10-18 03:41:01 Ostatnio edytowany przez Isna (2013-10-18 03:41:54)
A dlaczego polscy emigranci nie mogą wypowiadać się o sytuacji panującej na ojczyźnie ? To tak samo jakby wzniecić zakaz rozmowom o komedii emitowanej w zeszłą sobotę - totalnie niedorzeczne.
Opinie zawsze są podzielone, i to już kwestia indywidualna, jak kto sobie radzi z tymi o odcieniu ujemnym.
Za to jeśli chodzi o prawo do oddania głosu w wyborach, przychylam się do opinii poprzedników.
Jasne, że jesteście polakami, i nic ani nikt tego nie zmieni, ale polska rzeczywistość przestała was dotyczyć w momencie przeprowadzki za granice, i tym samym wasz udział w wyborach, kto ma tą rzeczywistość normować, przestał być uzasadniony.
Podzielić się opinią można zawsze, a kwestia wyborów itd.jest sporna. Z jednej strony..... emigranci widzą teraz życie w Polsce z innej perspektywy- mogą widzieć, czego Polska potrzebuje, jakie ma braki (ale czy jakiekolwiek wybory to zmienią?......). Z drugiej strony właśnie nie odczują namacalnie skutków danych wyborów (załóżmy, że miały sens, ZADZIAŁAŁY).
Żyjecie w innej rzeczywistości, którą wybraliście i to teraz jej częścią jesteście- co nie przeszkadza Wam czuć się Polakami- i to jest OK. Tego Wam nikt nie może odebrać. Poczucia tożsamości.
Jest takie madre ludowe powiedzenie - ze zly to ptak co wlasne gniazdo kala.
Moze mi sie wiele rzeczy w Polsce nie podobac, ale skoro moj tylek juz z tej biedy, nedzy i rozpaczy wywiozlam, to nie widze powodu, by nadal narzekac i jeczec, jak to tam nad Wisla wszystko do d.. Moze i jest ale to juz nie moj problem.
A niby komu i jak ma takie moje jojczenie zza granicy pomoc? Tym nad Wisla poprawi samopoczucie czy tym nad inna Tamiza, Sekwana czy Atlantykiem?
Jesli sie cos krytykuje to rzeczowo, a nie ogolnikami, ze Polska (nie polska!) i Polacy (polacy) sa ogolnie bee, niczego nie umieja i caly kraj i spoleczenstwo najlepiej do kasacji.
Wyobrazacie sobie Niemca, Anglika czy Szweda, ktory tak na swoj wlasny kraj psioczy? A wyobrazacie sobie Niemca, Anglika czy Szweda, ktory pozwoli spokojnie obcym imigrantom psioczyc na jego kraj?
16 2013-10-18 16:16:23 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-10-18 16:37:24)
Psioczyc? Nie. Krytykowac tak. Polacy niektorzy nie widza roznicy miedzy krytyką, a wielką obrazą ![]()
No cóż. Niektorzy z zagranicy tez nie widza.
Co do wypowiadania się, to mówienie, że ktoś ma się nie wypowiadać o czymś co dobrze zna jest głupie.
Jednak co do praw wyborczych to uważam , że po wielu latach, jeśli ktoś chce zostać za granicą do końca to nie są one mu potrzebne i nie ma sensu by głosował i decydował o rządzie w kraju w którym po prostu nie żyje i zyć nie będzie.
Jeśli ktoś po latach planuje wrócić mając nadzieje, że sytuacja się poprawi to dlaczego miałby nie głosować by właśnie tą sytuacje poprawić.
Dziwi mnie co koleżanka wypisuje, że niby Anglicy, albo Szwedzi nie psiocza na swoje państwo.
No proszę, jak nie psioczą? Od kiedy niby?
A moi znajomi to co są ? Albo mój mąż? Wybrakowani?
A moja ciotka szwedka czystej krwi?
Zaraz zrobimy z wszystkich z zagranicy czystych patriotów co słowa nie dają złego powiedzieć na swoje państwo.
17 2013-10-18 16:44:36 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-10-18 16:49:16)
Ja uważam że polonusy mogą wypowiadać się o Polsce bo nie jesteśmy państwem totalitarnym
pod warunkiem że nie będą mieli prawa do głosowania.
Jestem przeciwna temu by polonusy decydowały o Polsce nie znają naszej sytuacji, naszego życia tylko opierają się na telewizji oraz mediach które jak wiadomo zawsze są stronnicze nie ważne jakie.
Nie płacą podatków, nie kupują polskich produktów, więc dla mnie nie są patriotami bo ja tylko widzę patriotyzm gospodarczy jak np widzą to Niemcy.
Nie bogoojczyźniany i sentymantalno-historyczny.
Niemcy prowadza silny interwencjonizm gospodarczy, dbają o strategiczne branże np grupę Volkswagen która ma prawie wszystkie marki a teraz także Skodę.
Niemcy zawsze i słusznie mówią z pogardą i irytacją polska gospodarność albo polska gospodarka oni nas już dobrze znają ![]()
Znają doskonale sytuacje. Mają w Polsce rodziny które mówią jakie rachunki płacą i jak żyją. Ja płace komuś rachunki w Polsce i wiem jak działa służba zdrowia i wiem wszystko ze szczegółami, i znam ceny produktów i poza wiadomościami z internetu , codziennie dostaje informacje jak żyje moja rodzina, z którą ciągle rozmawiam. Więc doskonale znam sytuacje. I wiele osób zna, jeśli to ich interesuje .
Jeśli mają rodziny bo znam takich polonusów co nie znają Polskiego bądź mówią łamanym Polskim i są tam od kilku pokoleń jak w getcie.
A ich jedyne okno na świat to Polonia 1 i radio Maryja ![]()
No właśnie. Nie podobają mu się polskie zarobki, polskie przepisy, polskie podatki i wybiera insze ale czuje, że ma jakieś prawo wybierać z daleka rodakom władze. ...
Ale tym co pozostali w kraju tez sie te przepisy, podatki i zarobki nie podobaja.
Czyli nadal...wam wolno probowac to zmienic a nam nie wolno wam w tym pomagac? Przeciez to ze sie wyjechalo jeszcze nie oznacza ze sie zamierza na obczyznie umrzec. Nigdzie nie napisano ze emigranci nie chca w przyszlosci powrocic.
Jasne, że jesteście polakami, i nic ani nikt tego nie zmieni, ale polska rzeczywistość przestała was dotyczyć w momencie przeprowadzki za granice, i tym samym wasz udział w wyborach, kto ma tą rzeczywistość normować, przestał być uzasadniony.
Byc moze ale poki co rzad polski nie odebral nam oficjalnie prawa do glosowania.
Nadal organizuje wybory w metropoliach zagranicznych znanych z duzej polskiej spolecznosci.
Żyjecie w innej rzeczywistości, którą wybraliście i to teraz jej częścią jesteście- co nie przeszkadza Wam czuć się Polakami- i to jest OK. Tego Wam nikt nie może odebrać. Poczucia tożsamości.
Nie da sie tak okrakiem na plocie siedziec.
To znaczy ze czuc sie Polakiem wolno ale decydowac o Polsce juz nie?
Skoro nie wolno nam brac udzialu w przemianach w kraju to trudno czuc sie Polakami.
Wyobrazacie sobie Niemca, Anglika czy Szweda, ktory tak na swoj wlasny kraj psioczy? A wyobrazacie sobie Niemca, Anglika czy Szweda, ktory pozwoli spokojnie obcym imigrantom psioczyc na jego kraj?
Wyobrazamy sobie bo rozmawiamy z nimi na codzien.
Nie wypowiem sie za Szweda i Niemca bo mnie tam nie ma ale definitywnie moge sie wypowiedziec za Anglikow. Rozmawiam z Anglikami i psiocza na swoj kraj jak moga. Widza co sie dzieje, nie sa zadowoleni i smialo wyrazaja swoja opinie. I nie rozumiem czemu nie mieliby mowic jasno co im sie nie podoba. Jak spoleczenstwo cicho siedzi to nic sie na lepsze nie zmienia.
Katarzynka jakie dla ciebie znaczenie ma slowo "polonus"?
Bo nie wiem czy emigrantow zniewazasz czy co?
A jesli zniewazasz to dlaczego?
katarzynka, a jeśli nie kupuję polskich produktów tylko chińskie i Ty też - nawet nieświadomie, to nie mamy prawa czuć się Polkami?
Jaguar uważam, że każdy tu ma jakąś rację. Sama nie wiem jak bym się czuła na obczyźnie, gdyby nagle przyszło zarządzenie, że nie mam prawa głosować -nawet jeśli nie miałabym na to najmniejszej ochoty.
22 2013-10-18 18:54:40 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2013-10-18 19:06:56)
Wypowiadać się do woli. Ale jeśli ktoś mieszka określoną ilość czasu poza granicami( nie wiem jaką cezura wybrać- 5 lat? 10?) powinien tracić prawa wyborcze.
Jestem w stanie przyjąć podobne stanowisko.
Tym bardziej, że nie jest rzadkością wśród emigrantów wypieranie się polskości..., "bo wstyd się przyznać, że z Polski".
Więc skoro wstyd być Polakiem, to przestań nim być i problem się rozwiązuje ![]()
EDIT:
Pozostaje jeszcze druga, istotna sprawa: ile osób, które opuściły kraj w dalszym ciągu chcą uczestniczyć w jego życiu.
Do głosowania upoważnionych jest ok 30 mln osób, ok. 3 mln jest poza granicami państwa, czyli bądź co bądź 10 %...
Niejedna partia chciałaby dostać to 10% ![]()
Bubuś tylko że odebranie ewentualnych praw np. do głosowania musiałoby obowiązywać wszystkich - bez względu na to, co myślą o Polsce.
Myślę, że jedyną słuszną metodą jest po prostu traktować człowieka indywidualnie; jeśli ktoś stale najeżdża na Polskę i tym samym daje mi odczuć, że głupio robię, że jeszcze tu siedzę, to znaczy, że ma w poważaniu moje odczucia, uczucia, być może sytuację życiową. I z taką osobą po prostu nie mam ochoty dyskutować w ogóle, czy na temat Polski czy Nowej Zelandii.
Tzn że jak ktoś wyjechał na 15 lat to już nie ma prawa powrotu? Nie ma prawa wspierać rodziny w Polsce? Nie ma prawa decydować do jakieggo kraju chcę wrócić?
A jeżeli żon a i dziecko mieszkają w Polsce to ile laat tatuś musi mieszkać za granica, żeby stracić prawo do decydowaniu o przyszłości swojego dziecka?
A jezeli ktoś płaci podatki to ma prawo głosować nawet jak spędzi 20 lat za granica?
Skąd przypuszczenie, ze cała emigracja będzie głosować na niekorzyść Polski?
25 2013-10-18 19:11:12 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2013-10-18 19:13:55)
Naprawdę myślisz, że żyjąc 20 lat za granicą będziesz chciała wracać, bo nagle nam się Polska zamieni w krainę mlekiem i miodem płynącą? ![]()
Nie chcę nikomu żadnych praw odbierać
Liczyłabym raczej (naiwnie) na umiejętność rzeczowego podejścia do sprawy samych emigrantów. Myślę, że większość z nas umie określić, czy jakaś sprawa jeszcze go dotyczy, czy raczej powinien zrezygnować z udzielania się ![]()
26 2013-10-18 19:13:19 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-10-18 19:13:36)
Wielu Polaków z USA wróciło. Tych, którzy wyjechali w latach '70 lub '80.
Naprawdę myślisz, że żyjąc 20 lat za granicą będziesz chciała wracać, bo nagle nam się Polska zamieni w krainę mlekiem i miodem płynącą?
)
No to jest jedna z mozliwosci ktora biore pod uwage.
Nawet wiecej...jak dobrze pojdzie to wroce do kraju po 30 latach nieobecnosci.
Szczerze mowiac po takim czasie do kraju wracaja emigranci ze stabilna sytuacja finansowa i nie potrzebuja zadnego wsparcia. No chyba ze Polska narzuci jakies durne podatki ktore odbiora polowe funduszu emerytalnego to wtedy swiety by sie wkurzyl.
Ten kto bedzie sie interesowal i chcial wracac to bedzie a kto sie nie bedzie interesowal to nie bedzie i o prawa wyborcze nie bedzie sie upominal. Szczerze mowiac emigrant, ktorego to nie interesuje wyrobi sobie obybwatelstwo panstwa w ktorym bedzie mieszkal i wtedy straci wszystkie prawa wyborcze.
Problem z glowy.
Ale dlaczego odmawiac tych praw wszystkim emigrantom hurtowo?
28 2013-10-18 19:26:04 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2013-10-18 19:27:31)
Ten kto bedzie sie interesowal i chcial wracac to bedzie a kto sie nie bedzie interesowal to nie bedzie i o prawa wyborcze nie bedzie sie upominal. Szczerze mowiac emigrant, ktorego to nie interesuje wyrobi sobie obybwatelstwo panstwa w ktorym bedzie mieszkal i wtedy straci wszystkie prawa wyborcze.
Też mi się tak wydaje. Patrząc prawdzie w oczy, to my mamy problem z pójściem do urny, jak mamy lokal wyborczy pod nosem, a co dopiero jak trzeba coś kombinować, gdzieś jechać, zgłaszać się do jakiegoś urzędu czy coś ![]()
Mnie bardziej wkurza postawa o której pisała Cat - na Polskę i pozostających w kraju się pluje, ale w dalszym ciągu się chce decydować.
Tym bardziej, że nie jest rzadkością wśród emigrantów wypieranie się polskości..., "bo wstyd się przyznać, że z Polski".
Więc skoro wstyd być Polakiem, to przestań nim być i problem się rozwiązuje
Trudno mi to potwierdzić - w moim mieście działa klub polonijny, jest polska restauracja, sa polskie sklepy, msze, polska szkolka, która nawet w tym roku musiała przenieść się do drugiego budynku, bo już tyle dzieci chodzi - miasto ma trochę ponad 100 tys a w okręgu mieszka 20 tys Polaków - z mniejszości jesteśmy większością. Nikt jakoś Polaków nie obraża i Polacy też jakoś nie kryją się ze swoją polskością ani na Polskę nie pluja.
A sa i tacy, co na emeryturę chcą do Polski wrócić, bo wciąż maja tam rodziny i domy.
A dla mnie nie ma znaczenia czy mówi dobrze czy źle. Pięć lat płaci podatki za granicą, to do widzenia. W konstytucji powinien być zapis, że prawa wyborcze ma ten obywatel polski, który minimum 5 lat płaci podatki w Polsce lub w inny sposób może udowodnić, że tu mieszka, bo przecież można być bez pracy.
Tzn, że na studia też strach za granice jechać, bo nie daj licho roku nie zaliczy, coś trzeba będzie uzupelnicn kurs zrobić i żegnajcie prawa wyborcze w PL ![]()
A już broń boże dziecko wywiezcn bo przecież ono nigdy podatkow nie płaciło!
To tak dla jasności - czy Francuz płacący podatki w PL powinien tym samym nabywać prrawa wyborcze?
To tak dla jasności - czy Francuz płacący podatki w PL powinien tym samym nabywać prrawa wyborcze?
Już je ma. Każdy obywatel UE, który może wykazać stałe zamieszkanie na terenie polskiej gminy ma czynne i bierne prawo wyborcze w wyborach samorządowych.
Ale pytałam o płacenie podatków, a nie o mieszkanie
to, o czym piszesz obowiązuje w całej unii
Hej ho- przecież ja nie mówię, że odbierac na stałe. Lepszym słowem byłoby 'zawieszać'. Ale dlaczego Stasiek od 20 lat mieszkający za granicą, który przez ten czas raz odwiedził Polskę, ma głosować?
Jeśli po kolejnych 5 latach zdecyduje się wrócić- proszę bardzo, niech odzyska prawa wyborcze.
To jak z wyborami lokalnymi- jak się wyprowadze z Wrocławia, zacznę pracować i płacić podatki w Pszczynie, to jakim prawem mam decydować czy imć Dutkiewicz ma być dalej prezydentem czy nie? Mimo że emocjonalnie i rodzinnie dalej będę związana z miastem.
No wiesz, różnica jest zasadnicza - czy w mieście A, czy w mieście B wciąż możesz decydować o kluczowych dla ciebie sprawach.
Emigranta może nie obchodzić co się dzieje na gruncie lokalnym, ale np to, kto zostanie prezydentem może mieć zasadnicze znaczenie czy kiedyś będzie miał do swojego kraju ochotę powrócić.
Snake czy Ty lubisz Korwina Mikke?
Korwina? Pasjami.