Poł roku temu rozstałam się z moim chłopakiem tzn to on mnie zostawił bez większych wyjaśnień stwierdzając, że tak będzie lepiej...od tamtej pory było bardzo dużo sytuacji w których robił mi nadzieje, że jeszcze wszystko może się poukładać. Kilka razy pod wpływem emocji przespaliśmy się ze sobą, nad wyraz dbał o mnie, troszczył się... próbowałam kilka razy rozpocząć rozmowę o nas dlaczego tak się stało, co było przyczyną rozstania, ale nigdy nie odpowiadał nic więcej poza ?nie wiem?. Kilka razy zapytałam co jest między nami to mi odpowiedział, że to nie jest tak, że on nic do mnie nie czuje, i tylko on wie co ma w głowie i co myśli? Ostatnio w końcu w rozmowie wymusiłam na nim żeby się określił, to udało mu się wydusić, że no to już tyle czasu minęło, że te uczucia mimo wszystko wygasły i no nic się nie da zrobić na siłę, ale chciałby żeby te bliskie relacje pozostały między nami i nie chce tracić ze mną kontaktu? Mimo że starałam sobie nigdy nie robić nadziei na powrót to wszystko strasznie mnie zabolało nie wiem co mam robić dalej jak postąpić, mamy wspólne pasje, znajomych, należymy do tego samego zespołu...nie chciałabym rezygnować z tego ale też nie wiem czy potrafię codziennie na niego patrzeć i uśmiechać się udając że nic nigdy nie było, Żałuje że nie zerwałam kontaktu zaraz po rozstaniu, może to by pomogło? Kocham go i nie potrafię patrzeć jak flirtuje z innymi dziewczynami, prowadzi życie zupełnie poza mną, ale też wiem, że nie mogę nic mu na to powiedzieć? Mogłabym sama próbować coś robić ?na zazdrość? z kimś flirtować, ale pomijając fakt, że to jest strasznie dziecinne, to zapewne może nie dać żadnych efektów... Nie wiem jak mam zapomnieć o nim, jak dalej żyć wszystko już razem mieliśmy zaplanowane, a teraz nie ma nic, mam wrażenie, że jestem uzależniona od niego. Boli mnie jak patrze na niego ale też nie wyobrażam sobie nie widywać go. Przeżyłam z nim swój "pierwszy raz", zawsze obiecywałam sobie, że zrobię to tylko z jednym jedynym tym którego bede pewna, że to ten na całe życie, on mi pozwolił w to uwierzyć, wiedział jakie to ważne dla mnie, ale i tak mnie zostawił ... Teraz jedynie mi powtarza, że trzeba być silnym i żyć dalej, nie załamywać się...Problem w tym że nie potrafię się z tego w żaden sposób otrząsnąć, odizolowałam się od bliskich wole siedzieć sama w pokoju i patrzeć w ścianę...nie wiem co mam robić? Próbować w jakiś sposób ratować to? chociaż nie wiem czy jest jeszcze co, czy zapomnieć, chociaż też nie wiem jak...
1 2013-10-12 18:39:06 Ostatnio edytowany przez andaluzja27 (2013-10-12 18:54:38)
2 2013-10-12 19:31:32 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-10-12 19:51:09)
Masz podobna ksywę do Endaluzja co wy tak zżynacie ![]()
3 2013-10-12 19:37:26 Ostatnio edytowany przez andaluzja27 (2013-10-12 19:45:32)
Po prostu wpisałam coś co przyszło mi do głowy i mogło zostać zatwierdzone, nie sprawdzałam nazw innych użytkowniczek
chciałam tylko żeby ktoś coś mi ewentualnie doradził, pomógł...
4 2013-10-12 19:51:15 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-10-12 19:53:20)
Po prostu wpisałam coś co przyszło mi do głowy i mogło zostać zatwierdzone, nie sprawdzałam nazw innych użytkowniczek
chciałam tylko żeby ktoś coś mi ewentualnie doradził, pomógł...
OK ![]()
A tak serio to faceci to często świnie i mam tu na myśli zarówno polaków jak i Brytyjczyków ponieważ jedna z moich kuzynek miała już z nimi różne nieciekawe doświadczenie.
Doświadczyła zdrady, poniżenia, pobicia oraz później stalkingu miała w sumie 10 Brytyjczyków i każdy okazał się świnią co chyba nie może być przypadkiem.
Z polakami to ja miałam bardzo dużo doczyszczania w sumie chyba z 15 chłopaków i 6 ślubów, teraz planuję 7 ślub i chyba ten już będzie OK ![]()
Twój przypadek to szybkie wypalenie uczuć tez tego kiedyś doznałam ![]()
Andaluzja, zamknij to wszystko jak najszybciej. Nie dopuszczaj do spotkań w łóżku. on bawi się Tobą. Ma dobry sex i nic więcej. On zdaje sobie sprawę ,ze Ty go nadal kochasz . Nie daj mu tej satysfakcji. Nie zasluguje na Ciebie. Wiem ,ze to trudne, ale staraj się zapomnieć dla swego dobra. Jak wielu szui jest na tym świecie co grają na ludzkich uczuciach i psychice.
Miałam już kilka prób izolacji na wakacjach, kiedy mieliśmy przerwy w treningach (bo niestety należymy do tej samej gr tanecznej), ale to nic nie dało... przychodził wyjazd, ludzie nie wiedzą tak na prawdę jak jest już między nami bo mówimy, że nie jesteśmy razem ale z zachowań naszych wynika zupełnie coś innego - on mnie odwozi do domu, ma dobry kontakt z moją rodziną nadal (oni tez nie wiedzą o co chodzi) zawsze pomaga mi dba o mnie... i zdarzały się sytuacje że kwaterowano nas na wyjazdach razem w jednym pokoju... i reszty można się domyśleć.. ;/ najgorsze jest chyba to, że on potrafił mi powiedzieć, że mnie nadal kocha ale to nie jest takie proste, że on nie wie co robić, on nie chce mi mieszać w głowie... wiem, że to tylko słowa, ale zawsze takie słowa zastanawiają...przestał jednak w taki sposób do mnie mówić i całkowicie się oddalił jak oskarżyłam go o zdradę, najgłupsze jest to, że on błagał mnie żebym uwierzyła mu że nic takiego nie było.. i byłam w stanie to zrobić...
Nie wiem czy wymusić na nim spotkanie i wyjaśnienie tego wszystkiego, żeby mogło być już wszystko na czysto i "normalnie" czy darować sobie i jakoś samej spróbować to zrozumieć i powoli wracać do rzeczywistości...