Jak poradzić sobie z rodzicami ucznia? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: Jak poradzić sobie z rodzicami ucznia?

Jestem nauczycielką o długim stażu pracy. Do tej pory nie miałam szczególnych problemów z porozumieniem z rodzicami, nie miałam też nigdy problemów z zachowaniem dyscypliny na lekcjach, a do tego byłam lubiana przez dzieci. Drugi  rok szkolnego jestem wychowawczynią chłopca, który zachowuje się okropnie. W zeszłym roku otrzymał ponad 50 uwag o złym zachowaniu typu: Pobił kolegę, bo kolega się "głupio" zachowywał, wyzywa dzieci "ty daunie", o nauczycielkach, które stoją w czasie akademii i pilnują porządku: "te cipy" i tak dalej. Obecnie jest w piątej klasie szkoły podstawowej. Każda informacja do matki (ojciec jest oficerem wojska, ale scedował kontakty ze szkołą na matkę) jest komentowana: na pewno pani źle usłyszła (choć słyszą to wszyscy dookoła), na pewno ktoś go sprowokował, on mi powiedział, że to było inaczej-itd. Ukradł dwie piłki z magazynku wuefistów, sprawa została skierowana na policję, a w szkole matka powiedziała, że wziął i chciał oddać. Dwa dni nie oddawał. Dopiero jeden z wuefistów zobaczył, jak na jakimś boisku grają nimi i je odebrał Ponieważ tak się zachowuje, w zeszłym roku wykluczyłam go z trzydniowej wycieczki. Awantura skończyła się skargą do kuratorium. I tu się zaczyna. Kobieta, która opiekuje się naszą szkołą dała dobrą radę naszej dyrektor, żeby go lepiej wziąć. Nie wzięłam, więc gdy się okazało, że na koniec roku będzie miał obniżone  sprawowanie, matka znów pojechała do kuratorium, po czym był telefon, że jeśli nie zmienimy tego stopnia, to kuratorium zacznie procedury sprawdzające i dyscyplinujące. Kuratorium w żaden sposób nie odniosło się do informacji o zachowaniu chłopca. To było nieistotne, nie życzą sobie awantur, które matka zrobiła.
Dwa dni przed zakończenie roku szkolnego uderzył bez żadnego powodu grzeczną, spokojną dziewczynkę otwartą dłonią w twarz. Wtedy mu obiecałam, że na wycieczkę, która będzie na początku tego roku szkolnego nie pojedzie. Ale od 2. września zachowywał się nienagannie, w związku z czym powiedziałam, że to doceniam i zmieniłam zdanie. 15. września dostał do podpisania zgodę rodziców na wyjazd, a 17. pojawiła się uwaga: Na lekcji angielskiego wstał, podszedł do kolegi i go uderzył. Gdy to zobaczyłam, powiedziałam, że jeszcze jedna tego typu uwaga i nie pojedzie. Dwa dni później pobił chłopca z trzeciej klasy. Matka twiedzi, że ona wie, iż było inaczej niż mówią nauczyciele, ja go szykanuję, nie daję szans. Po jej telefonie do kuratorium, był do szkoły, że radzą, by go wziąc. A mama przyszła i powiedziała, że jeśli nie pojedzie - wezwie telewizję, będzie pisała skargi do wszystkich możliwych instytucji. Pani dyrektor znów się dała szantażować i chłopiec jedzie. Jak w takiej sytuacji postępować z matką i jak wytłumaczyć władzom nadrzędnym, że w ten sposób tylko robimy pole do dalszych szantaży? Proszę o rady!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak poradzić sobie z rodzicami ucznia?

Szok, i jak tu dzisiejsza młodzież ma mieć szacunek i respekt przed nauczycielami, czy ogólnie osobami starszymi. To jest jakaś masakra co piszesz, ale obawiam się, że nic nie zrobisz. Skoro Twój dyrektor nie chce z tym nic zrobić to Ty tym bardziej nie zrobisz.

Pozostaje Ci jakoś przemęczyć się jeszcze rok, aż dzieciak pójdzie do gimnazjum. Innej rady nie widzę.

Bo owszem, mogłabyś robić wszystko, aby udowodnić Jego złe zachowanie, tylko obawiam się, że wszystkie tego konsekwencje poniesiesz Ty, a nie ten dzieciak.

3

Odp: Jak poradzić sobie z rodzicami ucznia?

50 uwag! Pewnie za niewinnosc otrzymał.
Od samego początku źle postępujecie. Należało wzywac policję po każdej akcji z pobiciem. Przecież on testuje jak daleko może się posunąc.

Co prawda ja nauczycielką nie jestem, ale w radzie rodziców działałam lata. Wszyscy rodzice z tego gremium byli zgodni: zawsze policja i jak najwięcej kamer. Dzieci powinny czuc się w szkole bezpieczne.

Matka tak się zachowuje, bo inni rodzice jej nie potępiają, nie robią nic, czyli akceptują jej wybryki. To się kiedyś na wszystkich zemści, a najbardziej na matce. W końcu i jej synuś pokaże kto tu rządzi. Wiem co piszę, takich przypadkow odnotowano kilka, ale dopiero w liceum. Mamusia rozpaczała, bo córeczka za galeriankę zaczęła robic ( po zmniejszeniu kieszonkowego za wybryki), a synek innej z kibolami na ustawki chodził ( obecnie odsiaduje karę za pobicie z użyciem niebezpiecznego narzędzia).

Współczuję bardzo, ale jeśli sama zostałaś na placu boju, nie zdziałasz nic. Jeszcze bardziej współczuję przyszłym kolegom i koleżankom z gimnazjum, a i nauczycielom tamtejszym także.
Takie typki boją się jedynie silniejszych i większych.

4

Odp: Jak poradzić sobie z rodzicami ucznia?

A gdyby tak właśnie... zaprosić wszystkich rodziców na wywiadówkę i omówić tę sprawę? Ciekawe jak się mamusia będzie bronić przed atakiem wściekłych rodziców pobitych dzieci? Chyba ciężko jej by było oskarżyć wszystkich o kłamstwa...

5

Odp: Jak poradzić sobie z rodzicami ucznia?

pewnie nie ma monitoringu w szkole? szkoda wyszło by szydł z worka
jesli nic z tym nie zrobicie będzie coraz gorzej
dziwie się podejściu kuratorium,dyrektora szkoły itp w klasie mojego syna była dziewczynka podobna,nikt nie dawał rady nawet nauczyciele,została usunieta ze szkoły ale niestety nie wiem gdzie i na jakiej zasadzie

6

Odp: Jak poradzić sobie z rodzicami ucznia?

Ja się w ogóle dziwię, że rodzice sami nie zainicjowali rozmowy, rozwiązania tej bulwersującej sprawy. Kim jest ta matka, nietykalna jakaś?

Jak to mówią "kupy nikt nie ruszy",  w ilości siła. Niech sobie wzywa owa mamusia telewizję, a na przeciwko rodzice pokrzywdzonych dzieci oraz pozostali chcący normalności w szkole. Protestujący rodzice są w stanie zrobic o wiele więcej, niż takie chowajace głowę w piasek kuratorium.

7 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-10-08 14:28:18)

Odp: Jak poradzić sobie z rodzicami ucznia?

Ja jedynie co mogę dodać, to trzymam kciuki ze smarkaty trafi na równego sobie i kiedyś gdy wystartuje z grabiani do źle wykalkulowanej przez siebie ofiary, gówniarz  będzie ząbki zbierał i skowyczał jak mu ktoś kiedyś ostre wciry spuści ,albo w  obronie własnej  , albo obronie kogoś . Osobiście takie dziecko, ktore by odwdzięczyło się pięknym za na dobre w opisanej sytuacji  bym pochwaliła , w żadnym wypadku nie skarciła.
Szczeniak jeszcze nie doprosił się porządnego manta od równego sobie a liczę na to ,ze w niedalekiej przyszłości to się stanie. Może wtedy choć trochę pokory nabierze

W tamtym roku nasza małolata miała u siebie w klasie podobnego chojraka, rzucił ją zeszytem z twardą okładką, bo nie chciała mu linijki DAĆ na matmie  (nie poprosił o pożyczenie tylko rozkaz dawaj) kant okładki uderzył ją dosyć boleśnie  w łopatkę, że ślad widoczny miała, jak wstała i przejechała mu przy wszystkich  po mordzie aż ślady pazurów zostały na niewyparzonej gębusi,  to wtedy raptownie ryk z jego strony ,bo ktoś mu śmiał chyba po raz pierwszy również kuku zafundować  .
On mógł, wtedy było fajowo, a gdy poczuł jak to miło to już histeria rozpacz za wszystkie żywota. Głupie bezstresowe dziecko   ,matka z babcią ciamkające na każdym kroki nad nim

Pewnie ,ze to się skończyło przez dyrekcje interwencją ,ale ja osobiście do naszej pretensji, złości nie miałam ,kary tez nie miała bo byłam obiektywnie po jej stronie. Widzieliśmy po dyrekcji ,że jako pedagodzy nie mogli jej przyklasnąć ,  ale stokroć bardziej byli cieci na prowodyra , bo on już wcześniej był znany z chuliganki nie jednokrotnie a wielokrotnie. Mieli naprawdę go dosyć
Od tamte sytuacji w ogóle do Młodej nie podchodził ani nic się nie odzywał. Wiedział lepiej z nią nie zaczynać.  Na szczęście od tego roku już go nie ma

8

Odp: Jak poradzić sobie z rodzicami ucznia?
tolicja napisał/a:

Jestem nauczycielką o długim stażu pracy. Do tej pory nie miałam szczególnych problemów z porozumieniem z rodzicami, nie miałam też nigdy problemów z zachowaniem dyscypliny na lekcjach, a do tego byłam lubiana przez dzieci. Drugi  rok szkolnego jestem wychowawczynią chłopca, który zachowuje się okropnie. W zeszłym roku otrzymał ponad 50 uwag o złym zachowaniu typu: Pobił kolegę, bo kolega się "głupio" zachowywał, wyzywa dzieci "ty daunie", o nauczycielkach, które stoją w czasie akademii i pilnują porządku: "te cipy" i tak dalej. Obecnie jest w piątej klasie szkoły podstawowej. Każda informacja do matki (ojciec jest oficerem wojska, ale scedował kontakty ze szkołą na matkę) jest komentowana: na pewno pani źle usłyszła (choć słyszą to wszyscy dookoła), na pewno ktoś go sprowokował, on mi powiedział, że to było inaczej-itd. Ukradł dwie piłki z magazynku wuefistów, sprawa została skierowana na policję, a w szkole matka powiedziała, że wziął i chciał oddać. Dwa dni nie oddawał. Dopiero jeden z wuefistów zobaczył, jak na jakimś boisku grają nimi i je odebrał Ponieważ tak się zachowuje, w zeszłym roku wykluczyłam go z trzydniowej wycieczki. Awantura skończyła się skargą do kuratorium. I tu się zaczyna. Kobieta, która opiekuje się naszą szkołą dała dobrą radę naszej dyrektor, żeby go lepiej wziąć. Nie wzięłam, więc gdy się okazało, że na koniec roku będzie miał obniżone  sprawowanie, matka znów pojechała do kuratorium, po czym był telefon, że jeśli nie zmienimy tego stopnia, to kuratorium zacznie procedury sprawdzające i dyscyplinujące. Kuratorium w żaden sposób nie odniosło się do informacji o zachowaniu chłopca. To było nieistotne, nie życzą sobie awantur, które matka zrobiła.
Dwa dni przed zakończenie roku szkolnego uderzył bez żadnego powodu grzeczną, spokojną dziewczynkę otwartą dłonią w twarz. Wtedy mu obiecałam, że na wycieczkę, która będzie na początku tego roku szkolnego nie pojedzie. Ale od 2. września zachowywał się nienagannie, w związku z czym powiedziałam, że to doceniam i zmieniłam zdanie. 15. września dostał do podpisania zgodę rodziców na wyjazd, a 17. pojawiła się uwaga: Na lekcji angielskiego wstał, podszedł do kolegi i go uderzył. Gdy to zobaczyłam, powiedziałam, że jeszcze jedna tego typu uwaga i nie pojedzie. Dwa dni później pobił chłopca z trzeciej klasy. Matka twiedzi, że ona wie, iż było inaczej niż mówią nauczyciele, ja go szykanuję, nie daję szans. Po jej telefonie do kuratorium, był do szkoły, że radzą, by go wziąc. A mama przyszła i powiedziała, że jeśli nie pojedzie - wezwie telewizję, będzie pisała skargi do wszystkich możliwych instytucji. Pani dyrektor znów się dała szantażować i chłopiec jedzie. Jak w takiej sytuacji postępować z matką i jak wytłumaczyć władzom nadrzędnym, że w ten sposób tylko robimy pole do dalszych szantaży? Proszę o rady!

domeczyc do konca 6 klasy i bye bye.

9

Odp: Jak poradzić sobie z rodzicami ucznia?

W podstawówce moich nastolatków był podobny chłopak.Na dodatek w nerwach potrafił na przerwie ławki przewracać.Nauczyciele niby interweniowali,ale matka...no cóż matka...trochę trzeba Ją zrozumieć...matka zawsze pójdzie za dzieckiem.Z tym nikt nie zwycięży.Problem w tym,czy będzie potrafiła coś z tym zrobić dla dobra dziecka,czy nie.Najlepiej spróbować Jej coś podpowiedzieć dając dziecku skierowanie do poradni pedagogiczno-psychologicznej. ...a co z moim bohaterem?Dawali Mu promocje z klasy do klasy,w gimnazjum to samo,żeby tylko się Go najszybciej pozbyć,a potem wyszedł na porządnego człowieka.Dorósł,dojrzał,ma swoją firmę,dobry samochód i dziewczynę.
Drugi chłopak był w klasie mojego syna.Rozrabiał,ale matka wszystko bagatelizowała i tłumaczyła po swojemu.Mało tego przychodziła i skarżyła na mojego syna.Obecnie mój syn chodzi do technikum.Nauczyciele są z Niego zadowoleni,a tamten chłopak pije,pali i moją z Nim same problemy.

Też mysle,ze sama nic nie zrobisz.Ja bym tylko naciskała na badanie w poradni.

10

Odp: Jak poradzić sobie z rodzicami ucznia?
tolicja napisał/a:

Jestem nauczycielką o długim stażu pracy. Do tej pory nie miałam szczególnych problemów z porozumieniem z rodzicami, nie miałam też nigdy problemów z zachowaniem dyscypliny na lekcjach, a do tego byłam lubiana przez dzieci. Drugi  rok szkolnego jestem wychowawczynią chłopca, który zachowuje się okropnie. W zeszłym roku otrzymał ponad 50 uwag o złym zachowaniu typu: Pobił kolegę, bo kolega się "głupio" zachowywał, wyzywa dzieci "ty daunie", o nauczycielkach, które stoją w czasie akademii i pilnują porządku: "te cipy" i tak dalej. Obecnie jest w piątej klasie szkoły podstawowej. Każda informacja do matki (ojciec jest oficerem wojska, ale scedował kontakty ze szkołą na matkę) jest komentowana: na pewno pani źle usłyszła (choć słyszą to wszyscy dookoła), na pewno ktoś go sprowokował, on mi powiedział, że to było inaczej-itd. Ukradł dwie piłki z magazynku wuefistów, sprawa została skierowana na policję, a w szkole matka powiedziała, że wziął i chciał oddać. Dwa dni nie oddawał. Dopiero jeden z wuefistów zobaczył, jak na jakimś boisku grają nimi i je odebrał Ponieważ tak się zachowuje, w zeszłym roku wykluczyłam go z trzydniowej wycieczki. Awantura skończyła się skargą do kuratorium. I tu się zaczyna. Kobieta, która opiekuje się naszą szkołą dała dobrą radę naszej dyrektor, żeby go lepiej wziąć. Nie wzięłam, więc gdy się okazało, że na koniec roku będzie miał obniżone  sprawowanie, matka znów pojechała do kuratorium, po czym był telefon, że jeśli nie zmienimy tego stopnia, to kuratorium zacznie procedury sprawdzające i dyscyplinujące. Kuratorium w żaden sposób nie odniosło się do informacji o zachowaniu chłopca. To było nieistotne, nie życzą sobie awantur, które matka zrobiła.
Dwa dni przed zakończenie roku szkolnego uderzył bez żadnego powodu grzeczną, spokojną dziewczynkę otwartą dłonią w twarz. Wtedy mu obiecałam, że na wycieczkę, która będzie na początku tego roku szkolnego nie pojedzie. Ale od 2. września zachowywał się nienagannie, w związku z czym powiedziałam, że to doceniam i zmieniłam zdanie. 15. września dostał do podpisania zgodę rodziców na wyjazd, a 17. pojawiła się uwaga: Na lekcji angielskiego wstał, podszedł do kolegi i go uderzył. Gdy to zobaczyłam, powiedziałam, że jeszcze jedna tego typu uwaga i nie pojedzie. Dwa dni później pobił chłopca z trzeciej klasy. Matka twiedzi, że ona wie, iż było inaczej niż mówią nauczyciele, ja go szykanuję, nie daję szans. Po jej telefonie do kuratorium, był do szkoły, że radzą, by go wziąc. A mama przyszła i powiedziała, że jeśli nie pojedzie - wezwie telewizję, będzie pisała skargi do wszystkich możliwych instytucji. Pani dyrektor znów się dała szantażować i chłopiec jedzie. Jak w takiej sytuacji postępować z matką i jak wytłumaczyć władzom nadrzędnym, że w ten sposób tylko robimy pole do dalszych szantaży? Proszę o rady!

Nie zazdroszczę Ci. Matka sobie wychowa synusia, tak ze na stare lata jak będzie potrzebowała pomocy, to dostanie od niego ale chyba kopniaka.

11

Odp: Jak poradzić sobie z rodzicami ucznia?

Nie orientuję się, jak to jest od strony prawnej.
Ja bym próbowała poruszyć problem na zebraniu z rodzicami. Chyba  żadne  z rodziców by nie chciało, żeby jakiś chłopiec bił inne dzieci.

12

Odp: Jak poradzić sobie z rodzicami ucznia?

ja zgłaszałabym pobicia na policję i instruowała rodziców, że mają się kontaktować z matką tego chłopca, jesli ich dziecko zostanie skrzywdzone. Aby nie tylko szkoła była zgłaszającym, ale też inni rodzice, pomysł z policją niezły.

A dwa - skontaktowałabym się z ojcem jakimś sposobem. Wcisnęłabym przez telefon kit, że się do matki nie możesz dodzwonić, a tu taka pilna sprawa, bo synuś kolejny raz kogoś pobił itp itd ...

13

Odp: Jak poradzić sobie z rodzicami ucznia?

za każdym razem gdy kogoś uderzy, telefon do rodziców poszkodowanego ucznia, z pytaniem, czy życzą sobie, żeby zgłosić sprawę na policję. Zorganizować zebranie z rodzicami i przedstawić sytuację, delikatnie sugerując, żeby to oni napisali pismo do kuratorium w sprawie owego ucznia. W ostateczności wezwać telewizję.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024