Jestem ze swoim chłopakiem 3 lata, związek cudowny, mimo kłótni. Zrobiłam kilka dni temu strasznie głupią rzecz, choć nie miałam nic złego na myśli i mój facet nie chce mnie znać. Ale od początku:
Mój facet ma starszego brata, i zwierzał mi się, że czuł, że zawsze był gorzej traktowany, mniej kochany. Był tak wychowany, że nie znał słowa "chcę", jego potrzeby były spychane, a on na to pozwalał. Brat, podobnie jak rodzice traktują go protekcjonalnie, ostatnio brat powiedział mi, że mojego facetowi wystarczy 1500zł na życie, bo on nie ma żadnych potrzeb. Mój facet się wkurzył ja też.
Ostatnio dowiedzialiśmy się, że jego brat będzie miał drugie dziecko. W związku z tym zamienia się z rodzicami na mieszkanie, bo jest dużo większe, a to mieszkanie miało być w przyszłości mojego faceta in o się z tego cieszył. Jak się o ty dowiedziałam to powiedziałam z ironią, trochę w żarcie: "co, mieszkanie też ci brat zabiera?". Przysięgam, że nie miałam nic złego na myśli, tylko to, że znów jest gorzej traktowany. Mój facet oddaje bratu to mieszkanie, bo twierdzi, że on go bardziej potrzebuje. Zawsze się w ten sposób zachowuje, że brata przedkłada nad wszystko i wszystkich.
Nagle mój facet przestał odpisywać, rozłączał moje telefony. Nie miałam pojęcia o co chodzi...w końcu ubłagałam go żeby mi powiedział co się stało. Napisał mi :"już wiem kim jesteś i czego chcesz". Szczęka mi opadał, dalej nie rozumiałam. Powiedział, że chodzi mi tylko i mieszkanie jego rodziców, że nie chce mieć ze mną nic wspólnego, ze mam zostawić go w spokoju, a jak nie przestanę do niego pisać, to mnie zablokuje. Od tamtego dnia siedze i ryczę, nie wiem co robić. Wyjaśniłam mu co miałam, na myśli pisząc o tym mieszkaniu, ale odp. że nie uwierzy w żadne wyjaśnienia. Dla mnie to jakiś absurd, znamy się 5 lat, on wie, że zawsze gardziłam swoimi koleżankami materialistkami i może wiele można o mnie powiedziec, ale na pewno nie coś takiego.
Wiem, że nie powinnam komentować tej zmiany mieszkań, to nie moja sprawa. Ale skomentowałam, i przez myśl by mi nie przyszło, że on to odbierze w ten sposób, że myślę o tym mieszkaniu POD SWOIM kątem.
Jestem zupełnie bezsilna. Przeczytał moje wyjaśnienie, jednak trzyma się tego co sobie wmówił na mój temat. Proszę, pomóżcie mi, co byście zrobiły na moim miejscu?
Twój facet ma więcej problemów niż tylko swojego brata z tego co piszesz... Ale nie mam pojęcia jak mu wytłumaczyć, może należy zostawić mu wiadomość pt. "odezwij się do mnie jak będziesz chciał o tym jeszcze raz porozmawiać na spokojnie" i dać mu czas na ochłonięcie., może mu coś zakliknie w mózgu. I miałaś prawo komentować zamianę mieszkań, co to w ogóle za podejście, jesteś z nim od 5 lat, znasz ich stosunki rodzinne, czemu miałabyś nie mieć prawa się wypowiadać. Facet zareagował jak idiota z jakimiś dzikimi kompleksami pt. "jestem tak beznadziejny, że nikt nie będzie chciał ze mną być, chyba że dla kasy".
napisałam mu wytłumaczenie, ale zignorował to. Powiedział, ze dla niego już jest wszystko jasne i w nic mi nie uwierzy i nie chce żadnych wyjaśnień.
4 2013-10-05 20:40:13 Ostatnio edytowany przez krokodyl666 (2013-10-05 20:42:03)
To przestań się odzywać. Albo się ogarnie albo poszukaj sobie faceta bez takich kompleksów. Bo facet ewidentnie ma problem z sobą, może to przez to, że rzeczywiście jego rodzice "woleli" brata, może to jakieś wyimaginowane też jest, ale facet ma kompleks ofiary. Jeśli za sprawą jednego komentarza rozwalił 3letni związek, bo ni stąd ni zowąd zadecydował, że jesteś podłą materialistką to gratulacje.
I nie daj sobie wmówić, że to Twoja wina, komentarz może brzmiał nieco nie delikatnie, ale kurde, chba nie rozmawiałaś ze świeżo poznaną osobą, tylko z kimś kogo problemy znasz i on też zdaje sobie z nich sprawę. Jeśli koleś ma takie 0 dystansu do siebie i do tego kompleks niższości to dobrze nie wróżę.
Ej to dziecinne! Oczywiście że to nie jest powód że się nie odzywa, to tylko glupia wymówka. Prawdopodobnie dzieje się cos innego a ten tekst akurat wziąl sobie za powód do rozstania. Pomyśl przecież jesli wziąłby to na serio to jakies psychiczne by było! on jest toksyczny i robi Tobie jakies pranie mózgu. Już wczesniej chcial się rozstać tylko czekał na okazję.
Niekoniecznie, może naprawdę ma jakiś odpał związany z jakimiś swoimi kompleksami. Są tacy kolesie, którzy myślą o sobie, że żadna kobieta z nimi nie chce być, chyba że dla kasy i cały czas szukają potwierdzenia, że mają rację. Wtedy wystarczy głupi tekst i już maja "dowód" i mogą się spokojnie utopić w swojej żółci i rozgoryczeniu i pisać głupie komentarze w internecie o tym jak to wszystkie kobiety to głupie k*y, którym chodzi tylko o jedno. Smutne, ale tacy faceci istnieją. Koleś albo się ogranie albo przez resztę życia będzie się użalał nad sobą i złem tego świata.
nie, na pewno nie masz w tym racji...właśnie wróciliśmy z wyjazdu na którym było cudownie, on zakochany jak nigdy...wpatrzony jak w obrazek, szczęśliwy cały...i nagle takie coś, przez to co mu powiedziałam. On jest bardzo przewrażliwiony na punkcie swojego brata, w ogóle trzeba uważac co się mówi, bo wszystko bierze bardzo do siebie
nie, na pewno nie masz w tym racji...właśnie wróciliśmy z wyjazdu na którym było cudownie, on zakochany jak nigdy...wpatrzony jak w obrazek, szczęśliwy cały...i nagle takie coś, przez to co mu powiedziałam. On jest bardzo przewrażliwiony na punkcie swojego brata, w ogóle trzeba uważac co się mówi, bo wszystko bierze bardzo do siebie
Dokładnie, przewrażliwiony. Facet ma kompleksy i może tego nie mówi głośno, ale pewnie cały czas mu chodzi po głowie mniej lub bardziej świadomie, że jest beznadziejny. I może jest w Tobie zakochany, ale sądzi, że Ty przecież nie możesz być z nim bezinteresownie, bo czemu miałabyś być z takim looserem. No i teraz miał "potwierdzenie" - powiedziałaś coś calkiem niewinnaego, a on sobie dopisał ideologie i teraz jest jak zraniona sarenka. Nie chce twierdzić, że moja tania psychoanaliza przez internet jest na 100% trafna, ale tak mi to z Twojego posta brzmi.
Hm, na tym forum wszystkie męskie zachowania, których kobieta nie rozumie są tłumaczone jako ''kompleksy''.
A prawda jest taka, ze mężczyzna nienawidzi, gdy kobieta próbuje na sile bronic jego interesów vel wpieprzać się w jego sprawy które jej nie dotyczą.
Opisana sytuacja z cala pewnością nie jest powodem na ostateczne rozstanie, wiec albo jest coś jeszcze albo to pretekst.
Na mój gust za tydzień-dwa wszystko wróci do normy
Jestem ze swoim chłopakiem 3 lata, związek cudowny, mimo kłótni. Zrobiłam kilka dni temu strasznie głupią rzecz, choć nie miałam nic złego na myśli i mój facet nie chce mnie znać.
Jeszcze się nie zdarzyło na świecie, by jakikolwiek związek z takim lub podobnym stażem do Waszego był wręcz sielankowy. Na to nie ma złotej zasady, żeby każdy związek był idealny jak spod sztancy. Natomiast jako osoba o analogicznej pozycji rodzinnej do Twojego chłopaka, w żaden sposób nie mogę się zgodzić co do Twojego poczucia winy za popełnioną przez Ciebie ową głupotę.
Mój facet ma starszego brata, i zwierzał mi się, że czuł, że zawsze był gorzej traktowany, mniej kochany. Był tak wychowany, że nie znał słowa "chcę", jego potrzeby były spychane, a on na to pozwalał. Brat, podobnie jak rodzice traktują go protekcjonalnie, ostatnio brat powiedział mi, że mojego facetowi wystarczy 1500zł na życie, bo on nie ma żadnych potrzeb. Mój facet się wkurzył ja też.
No właśnie... tu jest cały wic jego poczucia niższości, ograniczonego okazywania uczuć i protekcjonalnego traktowania. Niby nic, ale nasuwa mi się proste pytanie: dlaczego On sobie na to mimo wszystko pozwalał, bał się wyrazić czego chce i oczekuje dla siebie od rodziny?
Tym bardziej dla mnie zastanawiające jest to stwierdzenie:
że brata przedkłada nad wszystko i wszystkich.
???
Stawiając to w szranki z Jego "przyzwolenie" na tak w/w traktowanie z uległością i wprost proporcjonalną do tego gloryfikacją pozycji brata, jest Jego fundamentalnym kompleksem, który usprawiedliwia sobie strachem przed "karzącą ręką sprawiedliwości" w osobie brata i pleców w postaci rodziców.
Ostatnio dowiedzialiśmy się, że jego brat będzie miał drugie dziecko. W związku z tym zamienia się z rodzicami na mieszkanie, bo jest dużo większe, a to mieszkanie miało być w przyszłości mojego faceta in o się z tego cieszył. Jak się o ty dowiedziałam to powiedziałam z ironią, trochę w żarcie: "co, mieszkanie też ci brat zabiera?". Przysięgam, że nie miałam nic złego na myśli, tylko to, że znów jest gorzej traktowany. Mój facet oddaje bratu to mieszkanie, bo twierdzi, że on go bardziej potrzebuje. Zawsze się w ten sposób zachowuje, że brata przedkłada nad wszystko i wszystkich.
Nagle mój facet przestał odpisywać, rozłączał moje telefony. Nie miałam pojęcia o co chodzi...w końcu ubłagałam go żeby mi powiedział co się stało. Napisał mi :"już wiem kim jesteś i czego chcesz". Szczęka mi opadał, dalej nie rozumiałam. Powiedział, że chodzi mi tylko i mieszkanie jego rodziców, że nie chce mieć ze mną nic wspólnego, ze mam zostawić go w spokoju, a jak nie przestanę do niego pisać, to mnie zablokuje. Od tamtego dnia siedze i ryczę, nie wiem co robić. Wyjaśniłam mu co miałam, na myśli pisząc o tym mieszkaniu, ale odp. że nie uwierzy w żadne wyjaśnienia. Dla mnie to jakiś absurd, znamy się 5 lat, on wie, że zawsze gardziłam swoimi koleżankami materialistkami i może wiele można o mnie powiedziec, ale na pewno nie coś takiego.
On się sam uplasował na pozycji tego drugiego w rodzinie - zaraz po bracie - i paradoksalnie Twoja pozycja w tym związku jest również drugoplanowa, bo pozycję "guru" ma nietykalny brat.
Uderzyłaś w Jego czuły punkt, którego lokalizację znalazłabyś nawet przy wsparciu z nawigacją... u Jego brata. Więc kim jesteś dla Niego? Jesteś - bez urazy - be, bo odważyłaś się słownie spacyfikować osobę z piedestału u Twojego chołpaka; nie Jego, ale Jego to zabolało.
Wiem, że nie powinnam komentować tej zmiany mieszkań, to nie moja sprawa. Ale skomentowałam, i przez myśl by mi nie przyszło, że on to odbierze w ten sposób, że myślę o tym mieszkaniu POD SWOIM kątem.
Jestem zupełnie bezsilna. Przeczytał moje wyjaśnienie, jednak trzyma się tego co sobie wmówił na mój temat. Proszę, pomóżcie mi, co byście zrobiły na moim miejscu?
Z tego miejsca stanowczo protestuję. Zachowałaś się prawidłowo, bo przy dalszej takiej pobłażliwości na Jego poczynania, to z tego faceta będą przysłowiowe ciepłe kluchy w tym otaczającym Nas brutalnym świecie. I paradoksalnie takich "braci" będzie On miał w późniejszym życiu - i prywatnym i zawodowym- na pęczki, a Ty - o ile dalej będziesz z Nim - dalej będziesz bez urazy "ta druga" bez prawa głosu co do Jego zasad.
On Twoją sugestię przyjął jako obrazę majestatu brata a nie jako przytyk w Jego - Twojego chłopaka -zakompleksienie. I być może Ciebie też jako tą stawiającą siebie na równi z bratem dla korzyści materialno - mieszkaniowych.
Nie przepraszaj, nie czuj się winna tej sytuacji, bo to nie Ty jesteś winna tego całego galimatiasu. Dopóki On sam nie przyjmie do wiadomości, że nie tędy droga i nie wyciągnie właściwych wniosków z takich kuksańców... to na prawdę, czarno widzę Jego w miarę normalną przyszłość. Czy to samemu czy we dwoje.
dzięki, wiem, że to prawda, ale nie mogę raczej nic z tym zrobić. Kiedy delikatnie próbuję mu powiedzieć, że czuję się mniej ważna od jego brata, że jest przewrażliwiony na jego punkcie...on nie daje sobie nic wytłumaczyć. Prawda jest taka, że nie wolno mi powiedzieć złego słowa o jego bracie, kiedyś nawet usłyszałam od niego słowa "nie masz prawa nawet POMYŚLEĆ o moim bracie źle".Ale to jest chyba temat na inny wątek..
Hm, na tym forum wszystkie męskie zachowania, których kobieta nie rozumie są tłumaczone jako ''kompleksy''.
A prawda jest taka, ze mężczyzna nienawidzi, gdy kobieta próbuje na sile bronic jego interesów vel wpieprzać się w jego sprawy które jej nie dotyczą.
Opisana sytuacja z cala pewnością nie jest powodem na ostateczne rozstanie, wiec albo jest coś jeszcze albo to pretekst.
Na mój gust za tydzień-dwa wszystko wróci do normy
Wiesz, jak to jest pretekst to nie wróci do normy. Ale mi to wygląda na typowy przykład kompleksów. Ona się w nic nie "wpieprzała", rzuciła jeden komentarz. A reakcja nie dotyczyła jej mieszania się (co jeszcze byłoby usprawiedliwione, chociaż raczej na jakąś poważną rozmowę a nie na rzucenie jej z hukiem i obrażoną miną) tylko jego z kosmosu wziętego wniosku, że chodzi jej tylko o mieszkanie. Jesli na tego typu tekst koleś tak reaguje to świadczy, że musiało mu coś chodzic po głowie w tym temacie wcześniej, bo jak z czegoś takiego można wywnioskować materializm partnerki wydaje mi się zagadką. Facet strzelił mega focha bez powodu na cos co sobie uroił.
... Facet strzelił mega focha bez powodu na cos co sobie uroił.
Na to wygląda.
Kararabi, Ty nie tracisz faceta przez swoją głupotę. Nie zrobiłaś ani nie powiedziałaś nic złego. To Twój facet ma problem ze swoim EGO.Myślę,ze to nawarstwiło się w nim przez lata. Zastanów się tylko czy warto próbować to ratować. W życiu przyjdą poważniejsze problemy i co wtedy zrobi Twój facet? Teraz zachowuje się jak za przeproszeniem niepełno sprytny dzieciak. Nie miej poczucia winy !!!! To nie Ty jesteś winna.
Kararabi, Ty nie tracisz faceta przez swoją głupotę. Nie zrobiłaś ani nie powiedziałaś nic złego. To Twój facet ma problem ze swoim EGO.Myślę,ze to nawarstwiło się w nim przez lata. Zastanów się tylko czy warto próbować to ratować. W życiu przyjdą poważniejsze problemy i co wtedy zrobi Twój facet? Teraz zachowuje się jak za przeproszeniem niepełno sprytny dzieciak. Nie miej poczucia winy !!!! To nie Ty jesteś winna.
Zgadzam sie w 100%.
Każdy problem, wymaga obgadania, a nie dziecięcym fochem, zabrania zabawek i zmiany piaskownicy.
16 2013-10-06 14:52:52 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-10-06 14:59:38)
Hm, na tym forum wszystkie męskie zachowania, których kobieta nie rozumie są tłumaczone jako ''kompleksy''.
A prawda jest taka, ze mężczyzna nienawidzi, gdy kobieta próbuje na sile bronic jego interesów vel wpieprzać się w jego sprawy które jej nie dotyczą.
Opisana sytuacja z cala pewnością nie jest powodem na ostateczne rozstanie, wiec albo jest coś jeszcze albo to pretekst.
Na mój gust za tydzień-dwa wszystko wróci do normy
Pitagoras jeśli jesteś taki sam to ci współczuję kobieta nie ma być tłem a partnerką.
A co do reszty ciężko powiedzieć wątpię by to wróciło do normy jeśli on jest jak podejrzewam mizoginem.
dzięki, wiem, że to prawda, ale nie mogę raczej nic z tym zrobić. Kiedy delikatnie próbuję mu powiedzieć, że czuję się mniej ważna od jego brata, że jest przewrażliwiony na jego punkcie...on nie daje sobie nic wytłumaczyć. Prawda jest taka, że nie wolno mi powiedzieć złego słowa o jego bracie, kiedyś nawet usłyszałam od niego słowa "nie masz prawa nawet POMYŚLEĆ o moim bracie źle".Ale to jest chyba temat na inny wątek..
Dziewczyno Sanyo, Leni, krokodyl666 i Eljola mają rację.
Wiem, ze chałupnicze psychoanalizy to domena wielu forumowiczek, ale tu problem nie jest ego, kompleksy etc, tylko, to ze dziewczyna na sile chce układać po swojemu relacje w rodzinie chłopaka. Jego relacje z rodzicami, bratem, sąsiadami i panią z warzywniaka, to jego sprawa.Ty możesz to przyjąć do wiadomości i zaakceptować albo nie.
Juz mi się nawet nie chce odnosić do bzdurnych rad na temat konieczności rozmowy o 'problemie'.
Gosc ma taka hierarchie wartości jaka ma- żadne gadanie tego nie zmieni.
pitagoras pokaż mi w którym momencie autorka wątku próbuje jak to piszesz coś na siłę układać?
Wiem, ze chałupnicze psychoanalizy to domena wielu forumowiczek, ale tu problem nie jest ego, kompleksy etc, tylko, to ze dziewczyna na sile chce układać po swojemu relacje w rodzinie chłopaka. Jego relacje z rodzicami, bratem, sąsiadami i panią z warzywniaka, to jego sprawa.Ty możesz to przyjąć do wiadomości i zaakceptować albo nie.
Juz mi się nawet nie chce odnosić do bzdurnych rad na temat konieczności rozmowy o 'problemie'.
Gosc ma taka hierarchie wartości jaka ma- żadne gadanie tego nie zmieni.
pitagoras o jakiej hierarchii wartości mówisz? Facet sam wie, że brat jest faworyzowany przez matkę, dziewczyna tylko to obserwuje z boku i dokładnie widzi, pewne sprawy mogą ją irytować i najnormalniej jej się wymsknęło. Powiem Ci że niektóre rodzinne relacje świętego z równowagi mogłyby wytrącić, znam to z autopsji. Brat mojego męża był tym, ech, ach, och, jeden raz powiedziałam co o nim sądzę (byłam już w rodzinie) i dlugo byłam tą be i kuku, bo odważyłam się naruszyć majestat. Potem milczałam przez lata, choć się czasem we mnie gotowało. Troche przyszło mi poczekać, nim brat męża odkryje prawdziwe oblicze, ale się doczekałam. Teraz jest szują, prostakiem, chamem ... i jak na ironię, zawsze wszyscy tak uważali haha, pamięć czasem bywa zawodna.
Takie rzeczy się omawia, chce się wysłuchać drugiej strony, a nie - najlepiej się obrażę i już. Facet woli schować głowę w piasek, albo szuka pretekstu do zerwania. Ot cała filozofia.
Facet ma zadatki na zawodową ofiarę - wszyscy sa źli i robią mu nie tak, kobiety to materialistki, rodzice wolą jego brata itp. Takiemu nie dogodzisz,.
żaden powod to nie jest do nieodzywania sie. dziwne zachowanie faceta, na to wyglada ze juz nie mozesz miec wlasnego zdania na dany temat i lepiej masz milczec w sprawie jego brata niz cokolwiek powiedziec?
chociaz moim zdaniem i tak mialas racje, ja tez zapewne to powiedziala, na pewno jest przewrazliwiony ale bez przesady zeby sie nie odzywac, tym bardziej ze to nie jest swierzy zwiazek jestescie ze soba juz jakis czas to chyba wie ze go kochasz a nie jestes z nim dla jakiegos mieszkania. jest wiele facetow bogatszych od niego wiec sorry smieszny jest. nie wiem co sobie uroił
Wiem, ze chałupnicze psychoanalizy to domena wielu forumowiczek, ale tu problem nie jest ego, kompleksy etc, tylko, to ze dziewczyna na sile chce układać po swojemu relacje w rodzinie chłopaka. Jego relacje z rodzicami, bratem, sąsiadami i panią z warzywniaka, to jego sprawa.Ty możesz to przyjąć do wiadomości i zaakceptować albo nie.
Juz mi się nawet nie chce odnosić do bzdurnych rad na temat konieczności rozmowy o 'problemie'.
Gosc ma taka hierarchie wartości jaka ma- żadne gadanie tego nie zmieni.
Widzę drogi przyjacielu, że pojęcia nt. faworyzowania przez rodziców i gloryfikacji jak to jest w tym wypadku w rodzinach wielodzietnych, to niestety, ale nie masz żadnego. To jedno.
Drugie, to chciałbym widzieć Twoją osobę, jej opinie i wrażenia po kilku latach w związku - nawet małżeńskim - z potoczną mamicórcią, dla której to mamusia jest wychwalana pod niebiosa. I spróbuj się postawić, że coś drobnego wzbudza w Tobie gniew.
Ja pochodzę z takiej rodziny jak chłopak autorki i paradoksalnie dla mnie takie zachowania faceta lub kobiety to wręcz abstrakcja.
Z tematem mamisynka czy mamicórci w relacji wyższego szczebla też mam odrobione zadanie domowe, bez pardonu mówiąc na 6 z +.
Kararabi wsadziła kij w mrowisko, bo po 3 latach chciała widzieć w partnerze faceta z krwi i kości; kandydata na męża. Ale gdyby mu przyszło stanąć w Jej obronie, tak pierwsze co, to "telefon do przyjaciela" - czytaj brata - albo obrót na piecie i ogniem jak struś pędziwiatr.
Faktycznie Kararabi chce ingerować w Jego rodzinie... omg!
Widze ze oin naprawde ma cos na punkcie swojgo brarta jaj to wszystko piszesz trzeba bylo od pocxzatku smialo mowic co masz ba ysli i wogople to moze wyszlo by wczesniej co i jak i nie zmarnowala bys tylu lat z nim , bo to glupota jest tak reagowac jak on przesadza do kwadratu.