Jestem nowa, pojawiłam się tutaj ponieważ sama juz nie moge dać sobie z tym rady. Jestem z moim narzeczonym 5,5 roku. Mieszkamy razem już od 2 lat. W sumie długo żyjemy ze soba jak malażeństwo, w zasadzie brakuje nam tylko papierka. Oboje studiujemy i pracujemy. Ja mam 23 lata on 27 prawie 28 iwszystko było ekstra... do czasu. O jakiegoś czasu prześladuje mnie myśl czy to napewno ten. Nie mamy jeszcze konkretnej daty ślubu, ale wstępnie planowaliśmy ślub za dwa lata, i jak pomyslę sobie o tym, to zastanawiam się a co jeśli to nie t czego chce. Jeśli nie bedziemy szczęśliwi i kiedyś dojdziemy do wniosku, że to nie to. Przez ostatnie 2 miesiące ciągle się kłócimy. Chwile jest ok, a pożniej znowu zaczynaja się fochy i pojawia sie niepewność. To jest mój pierwszy facet we wszystkich jak zaczeliśmy chodzić ja byłam w liceum, on na pierwszym roku studiów, potem ja wyjechałam na studia do inego miasta i widywaliśmy sie tylko w weekendy, mieliśmy już wczeniej kryzysy ale takie jak w każdym związku. Zawsze z nich wychodziliśmy, bo zawsze rozmawialiśmy o problaemach.Teraz też tak jest już kilka razy gadaliśmy o tej sytuacja jaka jest teraz i oboje doszliśmy do pytania czy miedzy nami nie jest juz tylko przyzwyczajenie i przyjażń. Czasem myslę, że właśnie on jest dla mnie najlepszym przyjacilem, ale miłość sie wypalila. Od dwoch lat mieszkamy razem, ostatnio mamy mało czasu, bo oboje dużo pracujemy do tego była jeszcze sesja i w ogóle oddaliliśmy sie od siebie. Powstaje tylko pytanie czy to oddalenie jest normalne przy takim stażu i małej ilości czasu dla siebie, czy dopiero teraz zauważyliśmy, że tak napradę jesteśmy już tylko przyjaciółmi i nic więcej. Ja przez ten okres 5 lat oczywiscie sie zmienilam , podobnie z resztą jak on. Kiedyś słuchaiśmy podobnej muzyki, mieliśmy podobne zdanie, ale wtedy miałam 17 lat .... od tego czasu wiele sie zmieniło Ja sie zmieniłam, ukształtowałam się dopiero teraz wiem kim jestem i kim chce być. Tearaz często wychodzi, że mamy różne poglądy na różne rzezcy. Ja nie chce wracać do domu zaraz po studiach i chce zostac w miście w ktorym studiuje, on widzę, że chce wrócić do naszego rodzinnego miasta. Już nie słuchamy tej samej muzyki i mamy zupełnie ine klimaty. To wszystko jest takie pomieszane, że musiałam to z Siebie wyrzucić wygadac się przed kimś. Czy ktoś jest w stanie pomóc mi to wszystko poukładać sobie????
Droga zuzulo musisz sama podjąć decyzję, bo jest to jedna z najważniejszych decyzji w życiu (małżeństwo). Dwa lata to wcale nie tak mało (pisałaś, że tak wstępnie planowaliście datę ślubu) i wszystko może się wydarzyć. Myślę, że powinniście w tym czasie jak najwięcej rozmawiać i obserwować siebie nawzajem pod tym kątem... Nie wiem co jeszcze mogę Ci doradzić...
Znam pary, które słuchają innej muzyki, mają inne zainteresowania, a mimo to są szczęśliwi... więc to niczego nie oznacza. Ale ta Twoja niepewność nie jest dobrym znakiem, to znaczy że musisz się nad tym głębiej zastanowić i rozważyć to wszystko w samej sobie.
Życzę mądrej decyzji ![]()
3 2009-07-15 20:00:49 Ostatnio edytowany przez agileo (2010-05-28 13:08:30)
witaj Zuzula, różnie się sprawy w życiu układają. Ja tez mam za męża pierwszego poważniejszego mojego chłopaka, a ja byłam jego pierwszą dziewczyną. Prawnie tworzymy juz 12 letni związek , oczywiście wzloty i upadki to nic dziwnego. Też lubimy różną muzę, on domator, a ja energia- przeciwieństwa sie przyciągają, ważne by mieć mimo to te same wartości i priorytety, cele życiowe, a wszystko jest ok. Dobrze, że rozmawiasz z nim o tym i tylko Wy we dwoje możecie to rozwiązać, nie ma złotej recepty, ale jak przyzwyczajenie przebija wszystko, to lepiej teraz odpuścić parę lat niż potem -dzieścia. Rozmawiaj, pytaj, słuchaj jego i swojego serca, ono nie kłamie.
Masz wielki dylemat, ale obojętnie jaką decyzję podejmiecie, nie mozesz się jej bać!
Pozdr>>>
Wielkie dzięki z ate słowa, dużo mi dały , szczegolnie to, że nie mogę bac sie decyzji. To wlaśnie tego boje się najbardziej podjęcia decyzji od ktorej nie będzie juz odwrotu. caly czas mysle nad calą sytuacją, ktora jest pomiedzy nami i caly czas nie wiem co tak naprawdę czuję....... i to własnie mnie przeraża, ponieważ jeśli nie wiem czy to jest miłość to może jest to wlaśnie znak, że to tylko przyzwyczajenie i przyjażń. :-( Potrzebuje czasu żeby to wszystko przmyśleć i odwagi żeby w końcu podjąc jakąś decyzję. ...
kochana Zuzulo, decyzja trudna, ale wierz mi, potem poczujesz się o niebo lepiej! warto dla siebie i dla chłopaka. Ciesz się, ze on tez widzi zmiany, gorzej byłoby, gdyby on był w siódmym niebie, a Ty nieszczęśliwa. Uwierz w siebie, zaufaj sobie, a będzie duzo lżej. Zachowaj w pamięci wszystkie cudowne z nim chwile, ale decyzję podejmij jakby bez sentymentu do tego co było itd.... Jeśli czujesz się niepewna, nie możesz reszty życia spędzic w żalu za utraconym. Broń Boże, niczego nie sugeruję. to tylko MOJE przemyślenia. Decyzję podejmij na chłodno w spokoju. W razie co pisz. Pozdr Agi