Cześć kobietki jest tu kafejka dla kobiet 40+.Ale mnie chodzi o panie które nie pracują i widoków na pracę nie mają.Chyba więcej takich jest z małych miejscowości bo w dużych miastach jest łatwiej zatrudnić się gdziekolwiek.Są tu takie? Jak spędzacie dzień ,czym zapełniacie czas? Miło by było pogadać.W tym wieku przeważnie ma się już dzieci odchowane,choć nie zawsze.Przeważnie jednak wychodzą do szkoły ,mąż do pracy.Człowiek zostaje sam i po prostu gęby nie ma do kogo otworzyć.Kiedyś mi to nie bardzo przeszkadzało a teraz zaczyna dopadać mnie depresja.Co dzień to samo,gary ,pranie i tak w kółko, zero kontaktu z otoczeniem.Trochę smutno się robi.I jeszcze te teksty typu ,jak ci dobrze bo SIEDZISZ w domu doprowadzają mnie do szału.Łapie każdą pracę dorywczą która się trafi ale wiele tego u nas nie ma.Zaczynam mieć wrażenie że każde wyjście z domu jest wydarzeniem.
1 2013-10-01 10:25:14 Ostatnio edytowany przez niki71 (2013-10-01 10:26:31)
Nikt nie odpisał rozumiem,zawsze jakoś miałam pecha do ludzi....
ja mogę napisać,chociaz do 40 mi troche brakuje,ale jestem bez pracy i bez swiatła na nią w najblizszym czasie czyli na pewno 2 lat
Zaczynam mieć wrażenie że każde wyjście z domu jest wydarzeniem.
To może zakręć się koło tego, żeby tych wyjść z domu było więcej i żeby to nie były wyjścia związane z obowiązkami domowymi ale kojarzyły się z przyjemnością? Może jest tam gdzie mieszkasz jakiś ośrodek kultury, który prowadzi jakieś zajęcia? Darmowe, bo wiadomo, że jak się nie pracuje, to każdy grosz wydany na swoją przyjemność jest okupiony poczuciem winy... W takich miejscach można poznać innych ludzi, może to zaowocuje znalezieniem pracy?
Mimo, że okres bezrobocia mam za sobą (mam nadzieję) to pamiętam jeszcze te poczucie beznadziejności i dołującej rutyny dnia codziennego... i to, że nawet kolejny odcinek serialu był czymś na co się czekało...
lena u mnie było tak że te 2 lata przeciągneły się w nieskończoność...Owszem staram się wyjść z domu ,tylko nagle okazuje się że cię nikt nie chce,do niczego.Życie toczy się obok a ty sprzątasz ,gotujesz podtykasz.Chyba jakąś depresję mam bo co to dotąd było normalne staje się udręką.
no ja tak wpisałam 2 lata ale wiem ze to minimum a jak bedzie to nie wiem,raz że na zadupiu mieszkam,dwa że u nas jest takie bezrobocie ze brak słów
jednak siedząc od kilku lat w domu staram się nie zamykać w sobie,na ludzi itp
wychodzę codziennie byle gdzie aby do ludzi,być może dlatego ze nie zawsze ciagnęło do towarzystwa,fakt że wkurzający jest ten codzienny domowy kierat dlatego sobie juz odpusiłam jak obiad czy posprzatane nie bedzie dzien lub dwa to nikt na tym nie straci