Jest sobie firma. Firma międzynarodowa, bardzo dobre warunki pracy i płacy, ale też wysokie wymagania wobec kompetencji pracowników. Firma intensywnie rozwijająca się w warunkach kryzysu. Nieustannie jest prowadzony nabór i brak wykwalifikowanych pracowników jest czynnikiem najbardziej hamującym jej rozwój. Firma dba o pracowników, kodeks pracy jest ściśle przestrzegany - głównie w zakresie obowiązków pracodawcy, nie pracownika. Praca jest zadaniowa, praktycznie brak struktur pionowych w zarządzaniu - wszyscy robią swoje bo chcą.
Jest sobie dziewczyna - studentka ostatniego roku studiów technicznych. Po płatnych praktykach wakacyjnych otrzymuje ona ofertę pozostania w firmie. Jej praktyczne umiejętności są raczej nikłe. Najprawdopodobniej, by się w firmie utrzymać, powinna wiele się nauczyć, co może silnie kolidować z jej studiami. Zastanawiam się, czy w opisanej sytuacji, nie opłacało by się jej przerwać studiów na rok i skoncentrować się na nabyciu niezbędnych w pracy umiejetności, studia zaś dokończyć, gdy jej sytuacja w firmie ustabilizuje się. Kluczowe jest najbliższe 6 miesiecy. Jeśli je przetrwa, ominie ją problem szukania pracy w ogóle. Nawet gdyby odeszła z firmy, z nabytymi kwalifikacjami bez problemu znajdzie zatrudnienie w kraju lub za granicą.
Interesuje mnie punkt widzenia innych studentek na opisaną sytuację. Co dla was było by priorytetem w tej sytuacji i dlaczego?