Hej, mam pytanie do kobiet, które nie mają problemów z utrzymaniem nienagannej figury, pomimo tego, że jedzą wszystko, ile chcą i kiedy chcą, bez potężnego treningu fizycznego. Czyli osoby ze świetnym metabolizmem i wszelkimi genetycznymi predyspozycjami do nie tycia. Czy po porodzie ciężko było Wam zrzucić zbędne kilogramy i czy ten metabolizm się zmienił na tyle, że musiałyście zwrócić większą uwagę na to jak się odżywiacie? Zastanawia mnie też, czy jest to normalne, że się nie tyje, pomimo że według wszelkiego prawdopodobieństwa powinno, czy to jest zdrowa odpowiedź organizmu?
2 2013-09-19 20:02:13 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-09-19 20:02:37)
Hej, mam pytanie do kobiet, które nie mają problemów z utrzymaniem nienagannej figury, pomimo tego, że jedzą wszystko, ile chcą i kiedy chcą, bez potężnego treningu fizycznego. Czyli osoby ze świetnym metabolizmem i wszelkimi genetycznymi predyspozycjami do nie tycia. Czy po porodzie ciężko było Wam zrzucić zbędne kilogramy i czy ten metabolizm się zmienił na tyle, że musiałyście zwrócić większą uwagę na to jak się odżywiacie? Zastanawia mnie też, czy jest to normalne, że się nie tyje, pomimo że według wszelkiego prawdopodobieństwa powinno, czy to jest zdrowa odpowiedź organizmu?
Zgłaszam się jako pierwsza "nietyjąca" ![]()
Po pierwszym porodzie a urodziłam w wieku 36 lat, przed ciążą 45kg, w 9 miesiącu 53kg, w miesiąc po porodzie 49kg.
Początek drugiej ciąży rok później, waga startowa 49kg, waga w 9 miesiącu 59kg. Po porodzie jakieś 53kg. Tyle, że zaraz po porodzie uruchomił mi się w brzuchu jakiś cholerny tasiemiec, pożerałam chleb tostowy na raz
, mąż nie nadążał z robieniem tostów. Leżałam przez tydzień w szpitalu i jadłam jak szalona. Mały kosmicznie przybierał na wadze a ja razem z nim
Doszłam znów do 59kg, niby nie jestem gruba ale czuję, że jest mnie za dużo więc zapisałam się na zumbę.
Teraz jest tak, że jem nadal dużo bo jeść lubię, gotować i piec niestety też
ale nie tyję, waga stoi w miejscu - mam nadzieję, że się nie zepsuła.
Jestem zdrowa, mam po prostu dobrą przemianę materii za co dziękuję Bogu bo silnej woli nie mam za grosz ![]()
Zawsze byłam szczupła i nigdy nie mogłam przytyć. W ciązy przybrałam 13 kg. Po ciąży przez prawie 4 lata nie moglam się pozbyć brzuszka i boczkó miłości. To chyba dlatego ze podjadałam wieczorami to mi sie to wszystko na brzuchu odkładało. Skończyłam z podjadaniem i brzuszek spadł fakt nie jest tak fajny i jędrny jak przed ciąża ale to musiałabym wyrobić ćwiczeniami tylko nie zawsze mi się chce.
Ja osobiście nie mam jeszcze dzieci, mimo, że jestem w tej grupie osób z bardzo dobrym metabolizmem.
Ale moja mama też jest tym typem osoby i wiem, że w ciąży przytyła ok. 10 kg, a potem bez problemu po porodzie ważyła spowrotem tyle, ile wcześniej (czyli 48 kg). ![]()
Również mogę zaliczyć się do grona osób, które nie tyją. Ważę niezmiennie 52 kg, przy wzroście 1,76 ani nie tyję, ani nie chudnę, mogę jeść za dwóch, a i tak nic po mnie nie widać. Taki metabolizm, no i dodatkowy fakt,że biegam, niegdyś wyczynowo, teraz dla utrzymania formy ![]()
Ja również nie mam jeszcze dzieci (i nie chcę), ale przy 163 (coś koło tego) ważę 45 kg i ta wartość od dłuższego czasu się nie zmienia
Fakt, że często nie mam apetytu i nie lubię słodyczy, ale za to pożeram mięso w ilościach hurtowych i w ogóle się nie ruszam (no, w tym roku muszę chodzić na siłownię, ale robię wszystko, żeby się tam obijać)
Kiedyś nawet jakiś lekarz się tym zainteresował, ale mama go uspokoiła: "panie, jej ojciec w młodości też wyglądał jak ludzik z zapałek". Niestety, ona nie miała tyle szczęścia, i co przytyła przeze mnie, to jej właściwie zostało ![]()