Witam
Mam pewien problem i sama nie wiem jak powinnam go rozwiązać. Chciałabym poprosić Was forumowicze o radę, może Wy z dystansem ocenicie lepiej moją sytuację niż ja sama.
Otóż zacznę od samego początku.
Mam 26 lat, obecnie studiuję filologię angielską (2. rok studiów magisterskich/ zaocznie) również pracuję w sklepie odzieżowym od 2 lat. Wcześniej pracowałam tylko w restauracjach, a to jako pomoc kuchenna a to jako kelnerka. Wiem, że kończąc takie studia nie umiem nic poza angielskim. Na pracę w szkole nie mam raczej szans, sami pewnie wiecie, że w pierwszej kolejności do szkół przyjmowane są osoby, których mam, ciocia itp już tam mają posadkę. Ja niestety takich znajomości nie posiadam. Z drugiej strony nie chcę pracować do końca życia w sklepie, chciałabym podjąć pracę, w której mogłabym wykorzystać język angielski. Od kilku miesięcy staram się zmienić pracę, ale z marnym skutkiem.
Aktualnie zastanawiam się w jakim kierunku zmierza moje życie. Nie widzę żadnych perspektyw dla siebie. Proszę podsuńcie mi kilka pomysłów na mnie z takim życiorysem jak mój (albo kuchnia albo sklep). Wiem, że nikt nie podejmie żadnej decyzji za mnie, ale chociaż ktoś mógłby podać mi kilka pomysłów, które wcześniej nie przyszły mi do głowy.
Z góry dziękuję za poświęcony czas:)
[...]Wiem, że nikt nie podejmie żadnej decyzji za mnie, ale chociaż ktoś mógłby podać mi kilka pomysłów, które wcześniej nie przyszły mi do głowy.
Z góry dziękuję za poświęcony czas:)
Kompas kariery?
W Polsce biegła znajomość języka obcego (szczególnie angielskiego!) to olbrzymi atut! Jakieś studia mgr, podyplomowe, kursy czy coś podobnego i ogarniesz zawód. Możesz być pracownikiem idealnym:) Na pracę nauczyciela myślę, że nie ma co liczyć teraz (masa nauczycieli przecież została zwolniona ostatnio - 5 czy 7 tys.). Popatrz na oferty pracy i zastanów się co byś chciała robić w życiu. Wybierz sobie firmę marzeń i pracuj tak byś stała się wreszcie ich pracownikiem marzeń. Łap praktyki w zawodzie, który wybierzesz.
Trzymam kciuki!
Dzięki za podpowiedzi:)
Chociaż też jestem świadoma, że w dzisiejszych czasach trudno komukolwiek dogodzić, zwłaszcza pracodawcom:)
jak tłumacz mozesz pracować ,nie wiem co trzeba miec by tlumaczyc teksty,dyplomy,wazne paiery,swiadectwa szkoły ? czy trzeba miec spore doswadczenie w takie pracy, praca gdzies gdzie potrzebuja tlumacza... i probowac, jeszcze raz probowac,mozesz popytac w supermarketach ,niekiedy przedsiebiorcy prowadzac wazne rozmowy potrzebuja takie osoby, podpisujesz umowy z kilkoma chyba firmami ( bo nie zawsze cie wezwa) lub jakas agencja do takich spraw i cie wysylaja do pracy ...
tak mi sie wydaje ale nie znam ise ,to tylko moje wybobrazenia byc moze bledne ...a jako nauczylciel w przedszklou,angielskie prywatne szklolki angieslkiego nawet dla dzieciakow ? czy szanse nikle ? bo ty pewnie myslalas o szkole typu gimnazjum i liceum ?
pomysłow jest wiele, nie mysl ylko o nauczycielce ![]()
jesli jestes sama i nie masz rodziny typu maz, dzieci ,masz due mozliwoscui mozesz jezdzic po swiecie ![]()
powodzenia... ja mam 28 lat i dopiero teraz od niedawna podjelam decyzje co chce w zyciu robic
i zaluje ze nie stalo sie to wczesniej tylko teraz dopiero. Musze kombinowac strasznie pod górkę, zeby bylo szybko i efektownie a tak sie nie da ,niestety ...
Dlaczego zakładasz, że będąc po filologii, jesteś skazana na uczenie w szkole? Więcej wiary w siebie
Też jestem rocznik '87, początki mojej ścieżki kariery były podobne. Zaczynałam od pracy na dziale metalowym w Castoramie, jako doradca klienta, miałam wtedy 22 lata. Pracowałam w weekendy, miałam umowę-zlecenie. Później pracowałam w markecie Auchan w serwisie (podbijanie gwarancji itp., przyjmowanie reklamacji, diabelnie stresujące zajęcie!) na pół etatu, równolegle dorabiając na sprzedaży kosmetyków (Avon). To wszystko musiałam pogodzić ze studiami dziennymi. Też jestem po filologii - skończyłam germanistykę. Ale od samego początku wiedziałam, że nie chcę uczyć w szkole. No, po prostu lubię język niemiecki, ale niekoniecznie widziałam swoją przyszłość w edukowaniu dzieciaków w szkole publicznej
dorabiałam udzielając korepetycji i wykonując jakieś pojedyncze tłumaczenia. Gdy obroniłam na filologii licencjat, zaczęłam drugi kierunek studiów (też dziennie) - Informatykę i Ekonometrię. Rzecz zupełnie z innej bajki... Miałam sporo wątpliwości, czy jako zadeklarowana humanistka sobie poradzę, pot i łzy mnie to wszystko kosztowało, szczególnie gdy uwaliłam kurs z analizy matematycznej i musiałam po roku go powtarzać. W końcu udało mi się go zdać! Jaka byłam z siebie wtedy dumna. Zawzięłam się i udało się - zrobiłam te trzy lata (magistra już mi się nie chciało ciągnąć, poza tym już na studia nie miałam czasu, bo dostałam świetną pracę). W moim przypadku połączenie filologii z informatyką okazało się strzałem w dziesiątkę. Na Dolnym Śląsku inwestuje sporo firm z kapitałem zagranicznym. Znajomość angielskiego i niemieckiego to spory atut. Od dwóch lat pracuję w międzynarodowym banku, gdzie wykorzystuję oba języki; pracuję w dziale zajmującym się tworzeniem i utrzymaniem strony internetowej firmy. Więc moja praca jest można powiedzieć połączeniem obu kierunków, które studiowałam. Po roku pracy awansowano mnie na stanowisko kierownicze, aktualnie mam pod sobą 6 osób. I wiem, że tak naprawdę dopiero się rozkręcam i najlepsze przede mną ![]()
Tak więc głowa do góry, całe życie przed Tobą!
Nikt nie powiedział, że będzie lekko - niestety, żeby coś w życiu zmienić i osiągnąć (a szczególnie naprostować jakąś źle wybraną przed latami ścieżkę), trzeba się napracować. Poświęcić sporo czasu, energii i być upartym. Niejednokrotnie ogarniały mnie chwile potwornego zmęczenia i zwątpienia, stresy wypłakiwałam w poduszkę, ale zwyciężyłam własne lęki i słabości. Wierzę, że Tobie też się uda - będę dopingować ![]()
Wiem, że mam wiele możliwości, niestety teraz nie mam zbytnio pola do popisu. Mieszkam w małym mieście i nawet chcąc podjąć pracę w jakieś firmie nie mam znajomości. Taka jest rzeczywistość mojego miasteczka, a na przeprowadzenie się do większego miasta (np Poznań gdzie aktualnie studiuję) nie mogę sobie pozwolić, chyba że że znalazłabym na prawdę świetnie płatną pracę, bo sama opłacam sobie studia i do tego mam kredyt do spłaty. Także jak widać mam troszkę ograniczeń, chyba że teraz czegoś nie widzę bo troszkę wszystko mnie przerasta.
Również jestem po filologii angielskiej i powiem Ci, że jeśli naprawdę chcesz to pracę znajdziesz spokojnie. Również nie nadaję się do pracy jako nauczycielka, nie mam cierpliwości, ale będąc na drugim roku zaczęłam roznosić swoje CV do biur tłumaczeń i udało się. Co jakiś czas dostawałam zlecenie, tekst, dokument do przetłumaczenia. I tak się zaczęło, zdobyłam doświadczenie i nauczyłam się wielu rzeczy. Szczerze mówiąc po prostu trzeba się pchać i nie zmarnować otrzymanej szansy ![]()
Aurinko zawsze możesz poszukać zleceń na tłumaczenia i wykonywać je z domu bez konieczności przeprowadzki do innego miasta.
musisz cierpliwie szukac, 2 miesiące to nie długo , niektórzy znajdują prace nawet po roku !
ale znajdują , więc pracuj i szukaj nowej pracy - to najlepsze rozwiązanie.
Ja też mam ten sam problem, kompletnie nie mam pomysłu, w jakiej pracy mogłabym się odnaleźć... chodzę od czasu do czasu na rozmowy rekrutacyjne ale poddenerwowanie i stres jest niesamowity. Z nerwów czasem nie umiem odpowiedzieć na proste pytania albo mówię rzeczy bezsensowne:(.
Mam inż. z Ochrony Środowiska i mgr z Zarządzania. Pracowałam przez rok czasu w firmie zajmującej się odbiorem odpadów jako konsultant ds. obsługi klienta i pracownik biurowy. W czasie studiów pracowałam też na promocjach w supermarketach.
Gdy wysyłam CV na stanowiska związane z obsługą klienta, pracodawcy oddzwaniają do mnie i zapraszają na rozmowy ale gdy dochodzi do spotkania z nimi "na żywo", przez moją nieśmiałość i niepewność odnoszę ciągłe porażki:(.
Szukam pracy już od roku, ogarnia mnie coraz większe zwątpienie...