Witam moja narzeczona zaszła w ciążę w kwietniu urodziła martwe dziecko w 20 tygodniu.Uważa, że to moja wina ponieważ obiecywałem jej,że nie będę jeździł w delegacje póki nie urodzi.Tak pracowałem mniej, ale musiałem jechać w tą delegacje teraz ma do mnie pretensje powiedziała, że nie wie czy chce być dalej ze mną bo kiedy ona przeżywała horror mnie przy niej nie było.Jak wyjeżdżałem czuła się dobrze więc skąd mogłem wiedzieć?? bardzo ją kocham mnie też boli to, że straciliśmy nasze pierwsze dziecko i boli mnie jak widzę jak ona cierpi proponowałem jej wizytę u psychologa ale z agresją zareagowała i wykrzyczała że nie jest wariatką i że jakbym był przy niej i od razu ją zawiózł do szpitala może byłoby inaczej.Kocham ją i nie chce jej stracić co mam zrobić?
To są ciężkie momenty dla niej szuka usprawiedliwienia Dlaczego i obwinia Ciebie ale napewno tak nue myśli jest zla na wszystko i nie ma co się dziwić. Mimo ze mówi ze chce byc sama to badz przy niej i ja wspieraj bierz poprawkę na to co mowi.Minie dużo czasu az zapomni a ty masz jej to ułatwić.
Witaj facet_82
Wizyta u psychologa jest bardzo dobrym pomysłem ale chyba nie Ty powinieneś ją do tego nakłonić. Może jakaś przyjaciółka albo jej mama? Słysząc taką propozycję od kobiety może mniej agresywnie podejdzie do pomysłu.
Bądź baaardzo cierpliwy. Kobieta inaczej odczuwa utratę dziecka. To ona je nosi, czuje, przeżywa zmiany związane z ciążą. To dla każdej kobiety wielka trauma i nie każda sobie z tym radzi. Moja koleżanka urodziła martwe dziecko 2 dni przed terminem porodu. Brała silne leki uspokajające przez jakiś czas ale poradziła sobie z tym jakoś. Pół roku później zaszła w kolejną ciążę i teraz ma synka. Lekarz zasugerował jej mężowi starania o kolejne dziecko jako najskuteczniejszą terapię. Nie było przeciwwskazań - po prostu czasem coś idzie nie tak.
Wydaje mi się że Twoja narzeczona szuka teraz przyczyny utraty dziecka bez względu na zasadność. Sama tego nie przejdzie - potrzebuje wsparcia, ciepła i wyrozumiałości. Poszukaj pomocy której nie odtrąci tak od razu. Nie będzie ci łatwo ale musisz próbować.
Może sam też odwiedź psychologa? Porozmawiasz o tym jak Ty to przeżyłeś, sam się uspokoisz i może tym samym ona też. Pomyślałam jeszcze, że możesz poszukać rady jak jej pomóc na jakimś forum dla kobiet które poroniły lub urodziły maluszka który nie żył ... Kobiety tam wypowiadające się same przeżywały utratę i może bardziej pomogą niż my
Ona nie ma aż tak bliskich przyjaciółek ma raczej koleżanki z pracy ale to tylko takie sprawy związane z praca jest zamknięta w sobie pochodzi z patologicznej rodziny więc mama odpada ja jestem całym jej światem
Facet 82
i jak wygląda sytuacja? Jak się czuje Twoja narzeczona? Zdecydowała się na wizytę u psychologa?
A powiedz, czy w szpitalu nie rozmawiała z psychologiem?
Bardzo Wam współczuję i doskonale wiem, jak teraz czuje się Twoja narzeczona.