Moja cudowna, kochana przyjaciolka ma wielki problem, jest mi bardzo bliska dlatego chce jej pomoc ale juz nie wiem jak, nie potrafie. Znamy sie od wielu lat, lata leca a ona wciaz stoi w tym samym miejscu jesli chodzi o relacje damsko- meskie. Moja droga przyjaciolka kazda relacje z obcymi facetami zaczyna od pojscia do lozka, po imprezie. Wstaje z wielkim kacem moralnym i obrzydzeniem do swojej osoby jest bardzo emocjonalna i wrazliwa (oczywiscie udaje przed swiatem ze nic jej nie jest, ze jest wyzwolona, ze to jest fajne a w momentach slabosci przyznaje sie do tego ze sie soba brzydzi). Pozniej dziwi sie ze faceci traktuja ja przedmiotowo i jako laske do (jak to sam nazwala) "ruch*nia". Pragnie bliskosci, czulosci, zrozumienia, partnera, drugiej osoby z ktora bedzie dzielila swoje zycie, jednak nie potrafi zrozumiec ze nie pozna nikogo przez lozko, ze to nie tedy droga... Nie mam juz sily na tlumaczenie jej, gadanie godznami o tym samym bo w rozmowach zgadza sie ze mna ze to jest zle i ze ja to rani, ze nie bedzie tego robila ale mimo wszytko robi to samo, zadowala sie namiastka zludnego "szczescia" czy "zakochaniia" oczywiscie kazda zdrowo myslaca osoba wie ze te pojecia nie ma odniesienia w rzeczywiistosci a jedynie w jej glowie. Dodam ze jest zakompleksiona i nie udaje jej sie wszytko w zyciu "tak jak powinno" dlatego jest latwym lupem dla facetow lubiacych seks bez zobowiazan, ktorzy choc na chwile sie nia zainteresuja. Myslalam ze ma juz to za soba, ale widze ze ona nie potrafi nawiazac relacji w zaden inny sposob, teraz miala roczna przerwe i nikogo nie poznala!!!! nikogo!!! ale znow wraca do formy...nienawidze tego. Pozniej ja wysluchuje przez kolejny rok ze faceci to chamy i prostaki bez serca... to jest takie glupiutkie myslenie, tysiace razy sparzyla sie takim podejsciem a robi to samo!! nie wiem co mam jej mowic, nie chce mi sie nawet z nia rozmawiac, bo robilam miliony podejsc. Nie mowie juz o szacunku do siebie i swojego ciala. Doporwadzi ja to do psychicznego zalamania, dna i upadku... jak przetlumaczyc temu malemu mozdzkowi ze sama sie degraduje, psychicznie, fizycznie i emocjonalnie? szkoda kobiety bo naprawde jest fantastyczna osoba ale nie daje sie nikomu poznac!
A co jest powodem takiego zachowania po każdej imprezie? Za dużo alkoholu? Wychodzicie razem? Może jeśli tak, to proponuj jej nocleg siebie, żeby licho nie kusiło?
Wiesz alkohol na pewno dodaje jej odwagi ale nigdy nie akceptowalam tlumaczen "bo bylem/am pijana", wszytko jest dla ludzi ale sa pewne granice, nie mozna zrzucic winy na alkohol... jakby kazda pijana osoba chodzila sie puszczac niewiadomo gdzie to nie istnialo by pojecie nizu demograficznego. pozniej np bierze numer od takiego cudownego mezczyzny marzen i umawia sie z nim juz na trzezwo. On chce tego samego a ona mysli ze zalezy mu na czyms innym...wiec nie sadze ze to przez alkohol, tylko. Nie uczestnicze w tych dramatycznych balangach chyba bym nie zniosla takiego widoku wiec licho kusi...
Twoja kolezanka nie jest asertywna, nie potrafi powiedziec NIE, jest zbyt ulegla wobec mezczyzn, ma niskie poczucie wartosci i pozwala soba manipulowac.
Chyba obawia sie, ze gdyby odmowila nowo poznanemu mezczyznie seksu, kiedy on na to nalega, to urazilaby go i zniechecila do siebie.
Moze zostala wychowana do podporzadkowania sie i spelniania oczekiwan innych, a nikt nie interesowal sie tym, czego ona chce.
Chyba psychoterapia moglaby jej pomoc stac sie czlowiekiem asertywnym, wiedzacym czego pragnie, odpornym na manipulacje.
Nawet gdybyś uczestniczyła w takich balangach nic by to nie zmieniło.
Zły wzorzec rodziny
Desperacka potrzeba bliskości, bycia w centrum uwagi, adoracji.
Niska samoocena i niepewność siebie.
Uleganie pokusom, dającym złudne poczucie szczęścia.
Nieumiejętność budowania długotrwałych relacji.
Problem jest dużo głębszy niż się wydaje. Twoja przyjaciółka musiałaby pójść do psychologa żeby uleczyć siebie. No i darować sobie takie imprezy przynajmniej na jakiś czas.
Swoją wypowiedź piszę jako przedstawiciel płci przeciwnej. Żaden normalny facet nigdy nie będzie chciał związku z taką kobietą. Jeden numerek owszem, ale nic więcej. Jeżeli ona tak bardzo pragnie czegoś więcej niż przygody to może któryś z waszych wspólnych kolegów spróbuje. Jeżeli usłyszy z ust męskiego grona tą prawdę może się ogarnie. Swoją drogą to dziwne że laska która chce stabilizacji puszcza się na lewo i prawo. I jak my was kobiety mamy zrozumieć ![]()
Zły wzorzec rodziny
Desperacka potrzeba bliskości, bycia w centrum uwagi, adoracji.
Niska samoocena i niepewność siebie.
Uleganie pokusom, dającym złudne poczucie szczęścia.
Nieumiejętność budowania długotrwałych relacji.
Zgadzam się z Wami a to jest sedno sprawy LeeBee! Tylko zastanawia mnie czy jest inna droga niz psycholog?
Przede wszystkim ona sama musiałaby sobie zdać sprawę z tego, że ma problem i z czego on wynika. A może jakieś książki trzeba by było jej podrzucić o takiej tematyce.
Jak nie chce psychologa to może niech zacznie sama zgłębiać się w tym problemie. Może sama w pewnym momencie dojdzie do wniosku, że potrzebuje pomocy z zewnątrz.
9 2013-09-06 14:23:07 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-09-06 14:28:26)
Może nie takie jak koleżanka, ale owszem wiodłam "psie życie". Ktoś mnie zranił, ktoś zostawił i odreagowywałam seksem z kim innym. Bez zobowiązań miałam kilku partnerów, ale zawsze znałam ich przynajmniej 6tyg zanim zgodziłam się na układy. Po ostatnim gdy znałam chłopaka pół roku, nie będąc w związku wylądowałam w łóżku z nim usłyszłam że także nic z tego nie będzie. Bawił się jeszcze ze 3miesiące, a potem zamienił mnie na pewną grubą blondynę. Wkurzyłam sie na maksa i zawiesiłam zycie seksualne na dobrych parę miesięcy, jakies pojedyńcze wyskoki ze sprawdzoną osobą, która była pewna owszem były, ale... żadnych uczuć. Miałam 27lat, gdy taki żywot się skończył, dziś mam rodzinę. Niczego nie żałuję, nie czuję się wykorzystana, tylko prawda jest jedna: jak się nie poszanujesz, to chłopak cię nie weźmie. Tzn chociaż trzeba się znać, być jakiś czas, czuć cokolwiek. Ja mam kupę dobrych wspomnień i wybaczcie mi, chociaż znacie mnie nie od dziś fajnie sobie myśleć jak to człowiek za młodu się wyszalał...
Nigdy nie miałam poimprezowych przygód, nigdy nie pozwalałam sobie na to, aby chłopak np rozniósł to po wsi w której mieszkam. Wolałam miec "partnera" 40km od mojego miasta, pojechać, wrócić i basta. Przynajmniej żadnego ex-a na ulicy miasta nie widywałam.
Poimprezowe przygody miala moja natomiast kolezanka, poszla na imprezę z chłopakiem. W nocy wystukał ją jego kumpel, a rano obudzili sie wszyscy w łóżku razem. Zrobiła to w swoim środowisku pracowniczym, na drugi dzień obgadano ją od stóp do głów. Przeżyła to strasznie. Również żałowałam, że ją puściłam samą! Od psychicznego doła gorszy jest dół społeczny. Moralna ocena.
Zrobiła to w swoim środowisku pracowniczym, na drugi dzień obgadano ją od stóp do głów. Przeżyła to strasznie. Również żałowałam, że ją puściłam samą! Od psychicznego doła gorszy jest dół społeczny. Moralna ocena.
Zgadzam się, ludzie mają zdolność do bardzo szybkiej oceny. Faceta stojącego obok i patrzącego na jej "wyczyny" nie będzie interesowało dla czego robi tak jak robi. Nie będzie patrzył, że ona jest niedowartościowana, wychowana w złym środowisku itp. Będzie oceniał to co widzi. Jeżeli do twojej koleżanki przylgnie metka puszczalskiej bardzo trudno będzie jej znaleźć kogoś na stały związek. A takiej metki trudno się pozbyć
11 2013-09-06 15:19:14 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-09-06 15:21:28)
ile Ona ma lat?czy robi to w swoim miasteczku(np małe miasto do 20tyś to tragedia), czy w akademiku? typowo akademickie życie?
a ciąża, a hiv? człowiek za młodu był głupi, a tu wystarczy raz peknięta gumka, aby koleś typu żigolo wypiął sie na wątpliwa i tak laskę.
trzeba chociaż odczekać z miesiąc do następnej przygody, aby być pewnym że 'ten cykl rozliczeniowy'-28dniowy zakończył sie okresem i nie będzie żadnej wpadki.
ostatnio hpv jest modny, bo jest już szczepionka, czyli na tym można zarobić, ale z drugiej strony po szczepionce ileś-tam osób umarło, czyli nawet oral nie jest bezpieczny
kenobi ja znam ze 4 dziewczyny z rakiem po hpv. dwie z wyciętą już szyjką, jedna dopiero się dowiedziala.