Witam
To będzie dłuższa opowieść, ale mam nadzieje że mi pomożecie. Jestem w związku z mężczyzną, któremu mam bardzo trudno zaufać. Jesteśmy ze sobą już długo, myślimy już razem o naszej przyszłości. Niestety, to nie bajka i nie żyjemy długo i szczęśliwie. Mianowicie nie wiem czy mogę mu ufać, CZUJĘ że mnie oszukuje i ukrywa niektóre sprawy. Niestety sprawa zaufania jest już przegrana, ponieważ już mnie zawiódł ale NIE zdradził, dlatego wciąż jesteśmy razem. Sytuacja opiera się na jakiś dziwnych sms od innych pań oraz wspólnych imprezach. Ciężko jest się nie pokłócić, często odchodzą jakieś chore akcje. Może jestem przewrażliwiona i zazdrośnicą, ale nie bez powodu. Było kilka sytuacji, które spowodowały brak zaufania do niego, wymienię kilka :
-pisanie z dziewczyną na FB i zapraszał ją na impreze bo rzekomo ja w tym dniu mam inne plany. (niestety miał pecha, bo dzień wcześniej logował się na moim komputerze i się nie wylogował. odwiedziłam fejsa w tym samym momencie proponowania, więc wyskoczyło okienko rozmowy )
- podobnie na Fb napisał do dziewczyny że jest w pracy i mu się nudzi i że to jego numer to popiszą.
-na sylwestrze ja dla niego nie istniałam, , a gdy chodził na papierosa z innymi paniami na ławeczkę to pech chciał że wyszłam z domu i trzymał rękę na kolanie jednej pani.
-jak byliśmy razem dostał sms i rzucił się na ten telefon jakby miał coś do ukrycia, i miał . sms z jeszcze inna koleżanka "wpadnę do Ciebie " "oj nie smuć się :* " .
-zdarzyła się też sytuacja że będąc na jego fb u niego , wziął telefon i wyszedł. Ja skorzystałam z okazji i sprawdziłam wiadomości i jedna zniknęła mi sprzed oczu. Usunął ją w tym samym czasie co ja sprawdzałam. Ale zarzekał się że nie usuwał, potem jak był pijany spytałam go i się przyznał... nie toleruję kłamstwa i nie wiem co robić.
Taki ogólny też powód, że np. mi mówi coś a potem przy znajomych wgl co innego na ten sam temat. Zdarzały się też sytuacje gdy mówił mi coś a to mija się z prawdą i rzeczywistością..
Mogłabym wymieniać i wymieniać ale fakt , który mnie trzyma przy nim to że go bardzo kocham , nie wyobrażam sobie bez niego jutra. Poza tym on mnie NIE zdradził, wiem to na 95 % bo tyle czasu spędzamy razem. A te 5 %, to nigdy nie można być pewnym do końca. Wiem, że on mnie kocha, bo pokazuje to ale czy oby mnie nie oszukuje ? Wszystko jest zakręcone i pomieszane. Jedno zaprzecza drugiemu.:( Nie chcę budować przyszłości na kłamstwie. Może go za bardzo kontroluję ? Jedno jest pewne nie ufam mu i nie wierze. Jest sens dalej to ciągnąć? Pomóżcie mi spojrzeć na to z innej , z Waszej strony. Trwa tak już długi okres czasu, przeszliśmy naprawdę bardzo wiele i chcemy być ze sobą. Ale czy jest sens ? Uwierzcie mi że ja już nie mam siły i z każdym dniem jestem bardziej zrozpaczona, załamana.. nie daje rady .
Zdecyduj się, czego właściwie chcesz.
Masz faceta ktory kłamie, a nie lubisz kłamstw. Myślisz o przyszłości z nim,ale boisz się mu zaufać. Niby wiesz, że Cię kocha, ale pewna nie jesteś.
I nie dziwię się ze mu nie ufasz. Tylko po co planujesz przyszlośc z facetem który zawiódł Twoje zaufanie i zawodzi nadal, z facetem który Cię nie szanuje? Nie przyłapałaś go na zdradzie, ale jego zachowanie nie daje Ci spokoju. Nic nie wskazuje na to, że się zmieni. Skoro nie wyobrażasz sobie jutra bez niego, musisz być świadoma , że cale życie będziesz myśleć - co robi? czy z kimś nie flirtuje? Będziesz "polować" na jego telefon i szukać okazji by sprawdzić fb, nk i bóg wie co jeszcze.
Jakby mnie facet okłamywał to też bym go kontrolowała. Ze strachu. To normalne dla mnie. Ale czy chcesz się ciągle bać?
Jestem w tym wszystkim zagubiona, dlatego piszę do Was o poradę, wsparcie. Przyznaję 100% rację co do tego że nie wiem czego chcę. Mam walkę pomiędzy miłością a własnym spokojem i szczęściem. Nie będę czuła się szczęśliwa przy nim skoro cały czas żyje w strachu. Ale tak trudno mi od niego odejść... Co byście zrobiły na moim miejscu ? Porozmawiały ? Ja mam za sobą już rozmowy, płacze i błagania. Było spokojnie przez pewien czas ale potem znowu się zaczęło. Nie mam już siły na to, ale także nie mam siły to zakończyć..
Facet amant, manipulant i zdradzacz, jeśli jeszcze nie fizycznie, to z całą stanowczością już dokonał zdrady cięższego kalibru, bo emocjonalnej. A Ty jesteś jak w toksycznym związku - patologicznie od niego uzależniona i paradoksalnie - o zgrozo - świata poza nim nie widzisz. Boże widzisz i nie grzmisz!!!
Dlaczego umniejszasz siebie a nade wszystko gloryfikujesz jego? Tego nie rozumiem.
Świetlana przyszłość Was czeka ale tylko w czarnej otchłani bez okien na normalny świat!
Zanim zaczniesz pisać takie dyrdymały, że odejść nie potrafisz, to poczytaj sobie o toksycznych związkach i toksycznych namiętnościach, gdzie odwołując się do tytułu książki "Twój facet łże jak pies".
Czy jest Ci (boleśnie) znajomy, któryś z poniższych symptomów?
1. Wszelkimi sposobami starasz się uświadomić partnerowi niewłaściwość jego zachowań, z których wynika Twoje rozgoryczenie, smutek i frustracja. Tłumaczysz, namawiasz do terapii, perswadujesz, piszesz, odwołujesz się do uczuć wyższych, posuwasz się do szantażu emocjonalnego, żeby tylko zostać przez niego usłyszaną i zrozumianą.
2 .Mimo zapewnień, nie doczekujesz się żadnych zmian, jakie ustaliliście i jakich słusznie oczekiwałaś i wbrew logice to Ty podejmujesz starania, żeby ?naprawić? siebie.
3. Wyświadczasz mu rozmaite ?przysługi?, żeby zasłużyć na jego uważność i żeby zobligować go do adekwatnych działań na rzecz Ciebie i waszego związku.
4.Tłumaczysz go przed otoczeniem i chronisz go przed konsekwencjami jego destrukcyjnych działań albo zaniedbań, karkołomnych posunięć finansowych, skutków jego uzależnienia itp.
5. W obawie przed jego złością (krytyką, nieprzychylnością, kolejnym ciągiem alkoholowym lub kolejnymi zdradami) znosisz z trwogą jego poirytowanie, albo wbrew sobie udajesz zachwyt, gdy przedstawi Ci kolejny pomysł na wasze życie, który z daleka pachnie problemami albo zwyczajnie Ci się nie podoba.
6. Ostatecznie poddajesz się w swoich próbach nawiązania komunikacji, gdy po raz kolejny wspólne ustalenia łamane są w krótkim czasie od ich podjęcia i, mimo Twoich wysiłków, wszystkie problemy, które starasz się zażegnać nie znikają, a wręcz się nasilają.
7. Głupiejesz na skutek coraz bardziej irracjonalnej i coraz bardziej agresywnej argumentacji w dowolnym sporze.
8. Doznajesz frustracji, kiedy pomimo kilku trafnych samokrytycznych spostrzeżeń partnera na temat błędów, jakie popełniał, i deklaracji zmian, błędy owe popełnia nadal i z jeszcze poważniejszymi konsekwencjami, za które nie chce wziąć odpowiedzialności i winą obarcza Ciebie.
9. Z niedowierzaniem słuchasz wygłaszanych przez niego przy znajomych lub rodzinie historii o jego rzekomych sukcesach w pracy lub wizjach fenomenalnych transakcji, a każda Twoja realistyczna uwaga odnośnie nieprawdziwości bądź iluzoryczności owych osiągnięć traktowana jest jak napaść, upierdliwość i brak wiary w jego możliwości. W pewnym momencie przestajesz już oponować, bo nie dajesz już wiary własnemu osądowi sytuacji.
10. Jesteś zdezorientowana ciągłym wypieraniem jednych lub przekręcaniem innych faktów (od tych małej wagi po te kluczowe) oraz tym, że sieć jego większych i mniejszych kłamstw zatacza coraz szersze kręgi.
11. Czujesz się zmuszana do akceptowania jego irracjonalnych pomysłów.
12.Jesteś wyczerpana przemiennością jego euforii i stanów depresyjnych, miłości i zaraz potem pogardliwego chłodu, wizjonerstwa i kolejnych rażących potknięć.
13. Narasta w Tobie poczucie, że jesteś całkowicie lekceważona na każdym polu, a Twoje uwagi na ten temat traktowane są przez partnera pogardliwie i protekcjonalnie.
14. Swoje porażki partner usprawiedliwia ingerencją osób trzecich albo fatalnymi zbiegami okoliczności. Swoje naganne, obraźliwe, agresywne, lekceważące zachowania wobec Ciebie usprawiedliwia tym, co robisz Ty (?Zobacz, do czego mnie doprowadzasz.?)
15 .Zawsze znajduje ?logiczne? wytłumaczenie dla swojego braku zaangażowania w waszą relację i żerowania na Twoim zaangażowaniu, wymuszonym jego agresywną biernością (nadmiar pracy, choroba, zły nastrój, Twoje rzekomo niewłaściwe zachowanie).
16. Niektóre jego zachowania zaczynają Cię przerażać.
17. Odczuwasz, że nie masz kontroli nad swoim życiem, sferą finansową, emocjonalną, a Twój umysł nie odpoczywa, bo trwa w oczekiwaniu na kolejne ?atrakcje?.
18. Przeżywasz stres widząc, że partner stosuje podwójną moralność ? inne zasady głosi wobec otoczenia, inne stosuje w rzeczywistości oraz nakłania Cię do tego samego. Twój opór charakteryzuje jako brak elastyczności i wymierzoną przeciwko niemu zrzędliwość. Narasta rozdźwięk między tym, jak postrzegają go ludzie z zewnątrz, a tym, co widzisz Ty.
19. Czujesz się osamotniona i odizolowana od znajomych i rodziny na skutek jego ciągłego ich dyskredytowania i kpienia z Twoich relacji ze światem zewnętrznym.
20. Wyraźnie czujesz się wykorzystywana i zauważasz też interesowność cieplejszego stosunku partnera wobec Ciebie, gdy chce uzyskać od Ciebie pomoc i zaangażowanie w jakieś jego potrzeby.
Jeśli znasz ten pakiet ? witamy w klubie. Masz sporo do zrobienia.... "moje dwie głowy" to tak na cito.
Przyjdzie taki moment, że pierd****esz wszystko, spakujesz się i odejdziesz. Nazbiera się tego tyle, że już więcej nie dasz rady znieść. Czekaj na tą chwilę, bo teraz jesteś chyba jeszcze za słaba, żeby z niego zrezygnować.
Wtedy nie będziesz myślała czy pytać tutaj o radę czy nie...
PrzecZytaj swojego posta jakby to byl czyjs- ktos mi kiedys tak doradzil- I ocen co bys komus innemu doradzila, ja mialam podobne akcje jak I ty, zostawilam to w chol... I jakos zyje I powiem ci szczerze ze z kazdym dniem czuje sie jakas taka silniejsza, nie wspominajac o tym calym niepokoju I stresie ktory mi towarzyszyl- spojrz na moj watek, moze ci sie przejasni co masz robic. Jedno jest pewne: tak ( jak twoj chlopak) sie nie zachowuje jak sie kogos kocha...powodzenia !!!
8 2013-09-04 23:14:12 Ostatnio edytowany przez eljola (2013-09-04 23:22:59)
Rozum mówi odejdź, a serce nie chce słuchać. Doskonale Cie rozumiem. W Twoim przypadku, każdy wybór przypłacisz bólem. Nie masz siły żeby odejśc, boisz się jutra bez niego. Czy zostając, nie będziesz się bała jutra z nim? Chcesz życia w którym każdego dnia będziesz zastanawiać się, czy nie "wyrwie" gdzieś jakiejś laski? Chcesz wieczorem zasypiać nie mając pewności czy był ci wierny?
Facet Cie nie szanuje. Za nic ma Twoje prośby, lzy błagania. Specjalnie nawet nie kryje się z tym że flirtuje, na imprezach zabawia obce kobiety. Ty to cierpliwie znosisz, czasem sobie popłaczesz licząc, że zmięknie. A on mięknie na chwilę.
Pozostając z nim musisz mieć świadomość, że lepiej nie będzie, z czasem może być gorzej. Mówisz że nie wybaczyłabyś zdrady. Szczerze w to wątpię. Przyjęłabyś jego najbardziej pokrętne tłumaczenie, żeby oszukać samą siebie, żeby tylko nie musieć się z nim rozstać.
Chcesz życia w ciągłej niepewności, strachu że któregoś dnia, odejdzie do jakiejś cizi poznanej na fb i nie wzruszą go Twoje łzy i błagania?
Ty każdego dnia spalasz energię na ciągłe domysły, sprawdzasz, śledzisz, kontrolujesz.
Nikt za Ciebie nie dokona wyboru. Musisz to zrobić sama.
Ja wolałabym przeżyć ból rozstania, niż co dnia niepewnośc i zszarpane nerwy
Masz dwa wyjścia: możesz z nim być lub się rozstać.
Jeśli zdecydujesz się z nim być to spróbuj sobie wyobrazić was za kilka lat. Jak myślisz, co Cię czeka? Obecnego stanu rzeczy nie tolerujesz. Pomyśl sama, czy jest jakikolwiek powód, dla którego on miałby się zmienić? Przecież zachowuje się tak od dłuższego czasu a Ty go nie zostawiłaś. Pociąg do innych kobiet na pewno mu nie zniknie (przynajmniej przez najbliższe 50 lat), rezygnować ze swoich poczynań nie ma powodu. Z dużym prawdopodobieństwem natomiast wcześniej czy później będzie przekraczał kolejne granice.
Robiłaś kiedyś coś niewłaściwego albo zakazanego? Paliłaś, piłaś, chodziłaś na wagary jako nastolatka? Za pierwszym razem człowiek czuje się dziwnie i niepewnie, potem już coraz łatwiej. W końcu czujemy się całkiem swobodnie i, ponieważ nikt nas nie nakrył, ani żadne przykre konsekwencje nie spotkały - eksperymentujemy coraz odważniej. Tu działa ta sama zasada: jakieś delikatne flirty na fb, przez smsy, trzymanie dłoni na kolanie innej - świat się nie zawalił. Więc można spróbować się z jakąś umówić na kawę. Potem może na coś innego...
Nic, absolutnie nic Cię w tym związku dobrego nie czeka. Więc po co to ciągnąć?
Dziękuję Wam za odpowiedzi oraz za zrozumienie. Jestem świadoma tego wszystkiego co piszecie, i zdecydowałam że skończę ten toksyczny związek. Boję się tylko, że gdy przyjdzie mi z nim porozmawiać i postawić sprawę jasno, że odchodzę i że to on zniszczył to co jest (było?) między nami to będę miała zachwianie. Nogi jak z waty, usta odmówią poszłuszeństwa. Stanę przed nim jak sparaliżowana, tego się boję. Aczkolwiek jestem nastawiona pozytywnie (chociaż to nie koi mojego bólu i tęsknoty już ) . Wierzę Wam, że to jest a raczej będzie początek lepszego życia bez kłamstw. Będzie na pewno ciężko ale od czegoś trzeba zacząć. Nie obejdzie się bez łez, tęsknoty i wahań do powrotu ale trzeba być silnym . Mam nadzieję, że wytrzymam w tym postanowieniu opisanym wyżej. Trzymajcie za mnie kciuki !
Przyjdzie taki moment, że pierd****esz wszystko, spakujesz się i odejdziesz. Nazbiera się tego tyle, że już więcej nie dasz rady znieść. Czekaj na tą chwilę, bo teraz jesteś chyba jeszcze za słaba, żeby z niego zrezygnować.
Wtedy nie będziesz myślała czy pytać tutaj o radę czy nie...
Swiete slowa bylam w takim zwiazku milion razy wybaczalam okropne klamstwa flirty awantury bolalo za kazdym razem bardziej wiedzialam ze niszczy mnie wszystko zawsze "moja" wina niszczyl mnie strasznie . I byla taka sytuacja ze bedac w ciazy zostawil mnie dla kumpli i w tym czasie umowil sie z inna zaraz wyjechal za granice sprobowalismy jeszcze ale te wszystkie flirty kazde klamstwo kazdego dnia mnie wyniszczalo urodzilam dziecko on wrocil dalej klamstwa kazdego dnia mnie te mysli nachodzilo pamietalam wszystko co zrobil pamietalam z zalem czulam nienawisc do niego az wkoncu miarka sie przebrala powiedzialam mu dowidzenia jeszcze boli ale czuje sie lekka psychicznie . Mam malenkiego syneczka jest mi calym swiatem Ty jeszcze nie masz zobowiazan nie bedziesz musiala go wiecej ogladac . Takie typy naprawde nigdy sie nie zmieniaja
Dziękuję Wam za odpowiedzi oraz za zrozumienie. Jestem świadoma tego wszystkiego co piszecie, i zdecydowałam że skończę ten toksyczny związek. Boję się tylko, że gdy przyjdzie mi z nim porozmawiać i postawić sprawę jasno, że odchodzę i że to on zniszczył to co jest (było?) między nami to będę miała zachwianie. Nogi jak z waty, usta odmówią poszłuszeństwa. Stanę przed nim jak sparaliżowana, tego się boję. Aczkolwiek jestem nastawiona pozytywnie (chociaż to nie koi mojego bólu i tęsknoty już ) . Wierzę Wam, że to jest a raczej będzie początek lepszego życia bez kłamstw. Będzie na pewno ciężko ale od czegoś trzeba zacząć. Nie obejdzie się bez łez, tęsknoty i wahań do powrotu ale trzeba być silnym . Mam nadzieję, że wytrzymam w tym postanowieniu opisanym wyżej. Trzymajcie za mnie kciuki !
Trzymam kciuki. ![]()