Witajcie ,) mam takie pytania do Was czy zdarza sie Wam kontrolować faceta sprawdzać tel itp ? uważacie że to nie wporządku ? pozdrawiam...
Jakaś dziecinada.
Owszem, mój M ma dostęp do mojej poczty, tel. a ja do jego ale nie dlatego, by się kontrolować, ot czasem tak nam jest wygodniej. Jeżeli nie ufasz mu, to zamieniając się w policjanta nie poprawisz relacji.
Nie zdarzało mi się.
Jak czuję wewnętrznie potrzebę kontrolować partnera, to mu nie ufam, jak mu nie ufam, to po co z nim być..?
4 2013-08-27 09:16:52 Ostatnio edytowany przez november (2013-08-27 09:21:35)
Dla mnie kontrolowanie to totalna głupota. Raz, kwestia braku zaufania, co już moje poprzedniczki zauważyły, dwa, naiwność - jeśli ktoś sądzi, że kontrolując zapobiegnie czemukolwiek, to gratulacje;D
Przeglądanie telefonu, smsów czy maili uważam nie tylko za brak kultury, ale też zwykłe chamstwo...
Inna sprawa, że osoby kontrolujące muszą czuć się strasznie niepewnie, być niedowartościowane itp. Kontrola daje im poczucie, że trzymają "rękę na pulsie". W rzeczywistości i tak wszystko może się rozgrywać za ich plecami. Jak ktoś ma chęć zdradzić, to zdradzi - znajdzie sposób. Nie zapobiegnie się zdradzie analizując to, co dzieje się na zewnątrz. Trzeba raczej patrzeć co się dzieje między partnerami.
Kontrolowanie to straszny zwyczaj, wynikający z tej zaniżonej samooceny. Jednak zamiast kontrolować, trzeba się pozbyć własnego problemu. Kontrolą nie podniesie się swojego poczucia wartości.
Nie zdarzało mi się.
Jak czuję wewnętrznie potrzebę kontrolować partnera, to mu nie ufam, jak mu nie ufam, to po co z nim być..?
Podpisuję się pod tymi słowami.
Autorko co według Ciebie daje taka kontrola? "Strzeżonego pan bóg strzeże?"
Złe to jest.Powiem że na początku pytałam ciągle mojego chłopaka czy pisze jakaś czy coś takiego,ale dlatego iż jego była coraz pisała a mnie to wkurzalo.
Jednak nabrałam zaufania jak zakończony był kontakt z nia i już go nie napastuje tymi pytaniami.
Ale z moim 1szym jak byłam to zrobiłam mu wkret i się udało.Przypuszczenia się sprawdziły co do tego że tak naprawdę to nie jest szczery ze mną. Po prostu poprosiłam koleżankę by ze swojego nru napisała do niego to i tamto i oczywiście się wkrecił...powiedział że ,,każdy wagonik da się odczepic" r dlatego potem moje sprawdzania jeśli o inne związki chodzi...TERAZ TEGO NIE ROBIĘ BO UFAM FACETOWI:)
Czy kontrolowanie faceta jest w porządku? Tu nie chodzi o jakikolwiek porządek. To efekt braku zaufania do niego, braku poczucia własnej wartości i bezpieczeństwa, kiepskich relacji w związku.
Jakie będą prawdopodobne konsekwencje takiego postępowania? Twoja coraz większa podejrzliwość, jego (gdy zorientuje się w sytuacji) uwagi, pretensje, wasze kłótnie, jego ukrywanie spraw i rozstanie lub trwanie w toksycznym związku.
Współczuję i Tobie, i jemu.
Kontrola to nie tylko brak zaufania, ale przed wszystkim - brak szacunku - dla prywatnosci drugiej osoby. Brak szacunku dla jego przestrzeni, dla jego odrebnosci, albo niezaleznosci. Mnie osobiscie byloby bardzo przykro, gdybym odkryla, ze w jakis sposob jestem kontrolowana przez partnera.
Jedyna sytuacja, kiedy ja moglabym kogos kontrolowac to kontrola dziecka, ktore swoim zachowaniem wzbudza podejrzenia, ze cos jest nie tak. Ale wiaze sie to z poczuciem odpowiedzialnosci za nie.
jak sie kocha zawsze jest jakas nnutka niepewnosci ale nie powinno sie tego okazywac, bo to tylko psuje zwiazek
Nie robcie sie juz takie swiete
Ja ufam mojemu , ale ze wzgladu na pewna sytuacje z jego byla dziewczyną, to zerknę czasem, teraz juz rzadziej. Poza tym racja, jak ma zdradzic to i tak to zrobi ![]()
Gdzie zerkniesz?
Haha sorki, w telefon , ale im dluzej jestem z J. tym jest mi to obce ![]()
Może zacznijmy od tego, że żeby serio kogoś kontrolować, to trzeba go trzymać stale w klatce w piwnicy zamkniętej na zamek z czytnikiem linii papilarnych, głęboko pod ziemią bez dostępu światła dziennego, bo jak tak sobie biega swobodnie po świecie to niby jak kontrolować?
Można czytać maile, ale maile można też kasować. Można przeglądać smsy, połączenia, ale te też można kasować. Można analizować bilingi, ale przecież można sobie za 20zł kupić telefon i starter do niego w pierwszym lepszym serwisie i kiosku. Taka kontrola tak na serio jedyne co powoduje, to zwiększa strach i poczucie zagrożenia u osoby kontrolującej.
Może zacznijmy od tego, że żeby serio kogoś kontrolować, to trzeba go trzymać stale w klatce w piwnicy zamkniętej na zamek z czytnikiem linii papilarnych, głęboko pod ziemią bez dostępu światła dziennego, bo jak tak sobie biega swobodnie po świecie to niby jak kontrolować?
Można czytać maile, ale maile można też kasować. Można przeglądać smsy, połączenia, ale te też można kasować. Można analizować bilingi, ale przecież można sobie za 20zł kupić telefon i starter do niego w pierwszym lepszym serwisie i kiosku. Taka kontrola tak na serio jedyne co powoduje, to zwiększa strach i poczucie zagrożenia u osoby kontrolującej.
To byłaby juz choroba, chorobliwa zazdrosc i strach.. Wspolczuje na prawde tym ktorzy sobie nie radza z tym problemem... Masz racje mozna kasowac wszytsko, mozna miec w pracy 2 telefon, mozna wszytsko jak sie tylko chce...
Może zacznijmy od tego, że żeby serio kogoś kontrolować, to trzeba go trzymać stale w klatce w piwnicy zamkniętej na zamek z czytnikiem linii papilarnych, głęboko pod ziemią bez dostępu światła dziennego, .
Zapomnialas o elektrodach na glowie, jakis detektor mysli tez by sie przydal..:) Wszak instnieje zdrada emocjonalna ![]()
16 2013-08-27 12:12:49 Ostatnio edytowany przez konostal (2013-08-27 12:15:10)
Nigdy. Uważam to za brak szacunku nie tylko do partnera ale i do samego siebie.
Uważam, że podstawą związku jest zaufanie, szacunek i rozmowa.
Znamy hasła do swoich kont mailowych, facebooków ale nigdy się nie logujemy bez wyraźnej prośby (np żeby coś sprawdzić). Czyjś telefon też jest dla mnie świętością i nie ruszam chyba, że ktoś poprosi.
Paczki, listy - to samo.
Jesteśmy w związku, ale w dalszym ciągu jesteśmy dwiema osobami.
Nie ,nie mam takiej potrzeby aby do takiego despotyzmu się posuwać i to działa w dwie strony
kiedys mi sie zdarzalo ale wynikaly z tego same problemy az w koncu rozstania
teraz w obecnym zwiazku przestalam to robic i jestem o niebo szczesliwsza, choc moglabym bo moj facet nie chowa niczego przede mna to nie robie tego bo nie odczuwam potrzeby, jak sie czegos szuka i kontroluje to znaczy ze ze zwiazkiem jest cos nie tak
hahaha jak to się mówi "kontrola najwyższą formą zaufania"
Zdarzało mi się w poprzednich związkach kiedy instynktownie czułam, że coś sie dzieje... Takie przeczucia najczęściej się sprawdzały. Teraz mam kochanego męża i nie mam przeczuć. Mam nadzieję, że już tak zostanie!
Taka kontrola facetów to jest zaborczość i do niczego dobrego to nie prowadzi (nic na siłę) a być w ciągłym strachu czy kogoś nie ma to bezsens . Zaufanie to podstawa ![]()
Ufaj, ale sprawdzaj.
22 2013-08-27 14:04:53 Ostatnio edytowany przez konostal (2013-08-27 14:05:32)
Ufaj, ale sprawdzaj.
Nie potrzeba nadprzeciętnej inteligencji żeby wiedzieć, że to się wyklucza ![]()
Ufaj, ale sprawdzaj.
Ale przepraszam, jakim prawem sprawdzać?
Każdy człowiek powinien mieć jakąś "nienaruszalną prywatność".
Jeszcze zrozumiem kiedy faktycznie ktoś przegnie z pewnymi "zasadami", ale nie żeby "tak na wszelki wypadek".
To okropne kiedy wyobrażę sobie jak moja połowica ukradkiem lustruje każdy mój ruch, bądź kiedy wychodzę np. do łazienki, to tak dla pewności, że jestem "w porządku" sprawdza mój telefon...
O K R O P N E......
Ja musiałam kontrolować mojego faceta bo wielokrotnie na nim się zaqwiodłam ale i tak robił swoje więc On wyjechał za pracą której wiem i tak , że nie ma... Jest mi tylko przykro , że zostałam sama... Ale widocznie tak mialo być...Jest s.... ale brakuje mi go czasami tych naszych wiecznych awantur o byle glupstwa..... Wracając do tematu czasami nie zaszkodzi kontrolowanie bliskiej osoby bo pózniej są dziwne niedomówienia....
Flores, a nie lepiej po prostu szczerze rozmawiać? Wtedy też nie ma niedomówień.
A według mnie zawsze szkodzi, zawsze jest to przekroczeniem i naruszeniem granic naszego partnera.
Niestety szczerej rozmowy większość ludzi boi się jak ognia piekielnego.
Tzn szczerze to część słusznie. Moim zdaniem należy zawsze pamiętać, że jak się prosi o szczerość, to trzeba umieć ją znieść, a niestety, ale sporo osób tego nie potrafi.
Mało to tematów nieszczęśliwców, co najpierw męczyli swoje dziewczyny, żeby powiedziały, ile miały partnerów albo co z nimi robiły, a jak usłyszeli odpowiedź to wielki dramat, bo oni już nie potrafią patrzeć na nie tak samo i och ach? Kobiet, które przeżywają szczere wyznania swoich facetów też trochę jest.
Ale inna sprawa, że jak ktoś nie chce szczerości, to i kontrolowanie nie będzie miało dla tej osoby sensu, bo ona po prostu nie chce znać prawdy. ![]()
Ale dla mnie osoby te ulegają takiemu modnemu przekonaniu, że wyznacznikiem fajnego, kochającego się związku jest właśnie szczerość. Na co kompletnie większość nie jest gotowa. Mało tego próbują być szczerzy absolutnie we wszystkim chcąc poznać swojego partnera na wylot, bo w dobrym związku partnerzy znają się jak łyse konie, tragedia zaczyna się wtedy gdy wyznania przestają nam pasować do wizji partnera jaką mamy w głowie.
Owszem chcąc szczerości musimy zdawać sobie sprawę, że to co usłyszymy może nam się bardzo nie spodobać a sami będąc szczerzy gotowi powinniśmy być na to, że druga strona zareaguje źle na to czego się dowie.
Flores, a nie lepiej po prostu szczerze rozmawiać? Wtedy też nie ma niedomówień.
Na początku rozmawialiśmy o wszystkim a na końcu to już nie umieliśmy się dogadać zawsze chciałam dla niego dobrze chroniłam go przed moimi rodzicami bałam się o Niego ale widocznie On nie był tego wszystkiego wart... Musiałam go kontrolować bo robił same głupoty.
Nie sprawdzam, bo tak jak już wspomniały moje poprzedniczki, jeśli będzie chciał coś zbroić, to mój kipisz po telefonie, poczcie, portalach, na nic się zda. Od siebie jeszcze dodam, że kłamstwo ma zawsze krótkie nogi. ![]()
Nie zdarzało mi się.
Jak czuję wewnętrznie potrzebę kontrolować partnera, to mu nie ufam, jak mu nie ufam, to po co z nim być..?
Vian, zgadzam się w 500% z tym stwierdzeniem.
Kompletnie nie rozumiem zjawiska "kontroli partnera".
Kim ja niby jestem, żeby kogoś "kontrolować"?
Co to za związek, który wymaga "kontroli partnera"?
Co ta "kontrola" ma na celu? Pilnowanie aby nie zdradził, aby nie kłamał...? Jak zechce zdradzić to i tak zdradzi, jak zechce skłamać, to skłamie.
Jaki jest sens być z kimś komu nie można zaufać?
Nie powinno się tego robić z szacunku do samej siebie, a poza tym na prawdę kobieta strasznie dużo traci w oczach swojego mężczyzny jak dopuszcza się takich kroków:) Przedstawia się wtedy jako osoba gorsza, niepewna siebie, zakompleksiona, więc moim zdaniem warto się powstrzymać nawet jak nas jakiś diabeł kusi:)
Kontrola nie ma żadnego sensu. Jeśli będzie chciał kłamać lub zdradzać to i tak to zrobi. Nie unikniemy tego. Poprzez kontrolę straciłabym chyba szacunek sama do siebie...
Każdy potrzebuje swojego skrawka wolności i swobody w związku więc albo to dajemy albo związek nie ma najmniejszego sensu. Ograniczanie i kontrola,to zawsze niszczy związek.
Mówię Kontroli stanowczo Nie ![]()
Nic nie wnosi do związku , jak tylko awantury i brak zrozumienia.