czesc i witam wszystkie:)
jestem tu nowa osoba,jest mi trudno opisywac swoja tragiczna dla mnie sytuacje...albo i narazie nie mam na to sily..choc wiem ze potrzebuje pomocy i wspacia.wymiotuje codziennie,pale zbyt duzo papierosow,jest mi slabo,placze,leze,bezsenosc...wiem ze to depresja...chce sie podniesc ale nie mam sily...nie napisze ze umieram bo wtedy bym nie czula..raczej cierpie..bardzo i powoli..wiem jak mam sie podniesc..ale nie mam sil...emocje..a najgorsze jest to ze na swiecie jest tyle tragedii a ja z blachego powodu popadam w coraz czarniejsza dziure..jak sie ocknac?jak odejsc...to wszystko jest tak smieszne...sama piszac czuje sie jak idiotka...latwo jest dawac rady innym,latwo jak stoi sie obok i nie dotyczy to nas...nie chce umierac chce dalej zaczaczyc ale jak jesli moje serce poprostu krwawi,tak bardzo.patrzac tylko na moje dzieci staram sie sie plakac,choc to trudne.kazda z nas cos przezywa...mysle o was..moze to przyciszy moj bol ze nie jestem sama:)
Kochana, a masz jakąś rodzinkę, przyjaciół? Zwróć się do nich
Koniecznie. Wygadaj sie, mi zawsze wypłakanie w rękaw przyjaciółki wychodzi na dobre.
Nie ma złotych rad, pisz tu na forum, wyrzuć z siebie wszystkie emocje, to pomaga, bo wiesz, że nie jesteś sama. Kup sobie coś uspokajającego albo idź do psychiatry po leki przeciwdepresyjne. Pomaga też zielona herbata, ale nie jedna filiżanka czy szklanka, lecz najlepiej kilka dziennie, dodaje energii skuteczniej niż kawa. Z papierosami mam to samo... Zapomniałam o magnezie - kup sobie magnez (Aspargin) - sama chyba tak zrobię. Trzymaj się! Nie powiem Ci - bądź silna, bo to bez sensu, dbaj po prostu jak najlepiej o dzieci i zaopiekuj się też sobą, bądź sama dla siebie jak najlepsza przyjaciółka.
Najlepiej idż do psychologa lub psychiatry. Ja tak zrobiłam, po tym wszystkim (żyję w zawieszeniu.) Mąż od kwietnia mówi, że nie kocha, nie chce ratować 23 lat związku. Ja ja głupia chcę aby został. Więc cię rozumiem. Aby przetrwać mam na dzień - pramolan (daje spokój nie ma lęku). Na noc - stilnox - nożna spać, nie ma strachu. Te leki dostałam od psychiatry. Po lekach łatwiej ogarniesz problem.