Dobry wieczór!
Mam pewien problem. Nie jest on dla mnie bardzo uciążliwy bo z teściową widuję się rzadko ale wiem, że zachowanie teściowej boli mojego partnera.
Kobieta miała ciężkie życie - nie będę o tym się rozpisywać bo to nie moja sprawa i na pewno nie mam prawa pisać o tym publicznie. W każdym razie ma jakąś manię porównywania. Ona ciągle musi podkreślać, że jest lepsza, wie lepiej. Że nawet zdrowie ma lepsze (miałam wypadek i bolą mnie jeszcze stawy czasem a ta się cieszy, że ona stara i ją mniej wszystko boli -.-'). Pokazuje, że jest lepsza w naprawdę chamski sposób, wyśmiewając innych.
Ma w tyłku zdanie wszystkich - zwłaszcza swoich dzieci (od dawna dorosłych). Nie znosi krytyki nawet jak zrobi coś naprawdę źle - od razu strzela focha, stosuje masakryczny szantaż emocjonalny, niewiele trzeba żeby wbiła synowi taką szpilę, że aż mi się płakać chce bo wiem jak go to boli (celowo wybiera coś co jest najgorszą obelgą w jego oczach).
Partner pod moim wpływem próbował rozmawiać ale to nic nie daje. NIC. Ona nie widzi swojej winy, zawsze tak obróci wszystko, że to ona jest ofiarą. Ewentualnie, że ona ma rację a wszyscy inni są debilami.
Dla mnie jest dosyć miła, ja staram się nie wchodzić w konflikty bo uważam, że sami powinni rozwiązać swoje problemy. Ale wiem jak to boli najbliższą mi osobę.
Da się coś z tym zrobić? Czy po prostu tolerować skoro i tak widujemy się rzadko?
Dodam, że partner kiedyś nie widział problemu. Zawsze kładł uszy po sobie w konfliktach z matką i trochę się oszukiwał, że mają świetne relacje. Dał sobie wleźć na głowę po prostu. I też trochę czuję się winna, że go podbuntowałam ale wcześniej kiedy widywaliśmy się wszyscy - nawet w moim domu - wszystkim rządziła teściowa. A ja niestety zostałam wychowana na osobę, która o swój interes dba.