Witam,
otóż mam ciężki problem.Od pewnego czasu tj.od dwóch miesięcy mam straszne lęki.Ostatnio ciągle sie boje,że załapałam jakąś chorobe np. jakiś czas temu miałam powiększone wezły chlonne i wmawiałam sobie rożne choroby - jakiś czas temu zrobiłam sobie test na HIV i swojemu partnerowi i mi i jemu wyszedł negatywny. Ale ja pomimo tego ciągle sie boje.Wiem dobrze,że jest wszystko dobrze ale jakoś nie dopuszczam do siebie tej myśli tylko ciągle się czegoś obawiam. Ciągle sobie coś wmawiam, że coś jest ze mną nie tak,że np. jestem w ciąży ale nie mam żadnych objawów i się zabezpieczam. Nie wiem skąd u mnie te myśli się biorą.Nie przejawia się to tylko w problemach zdrowotnych ale też na uczelni.Nauczyłam się na ''blache'' i wiem,że napisałam wszystko ale i tak sadze,że jest coś nie tak.Przez takie niby głupoty budze się w nocy bądz śni mi się jakaś sytuacja, której się obawiam.Wiem,że to się głupie wydaje ale już nie moge fukcjonować normalnie.Na przykład jestem w kinie- oglądam film ale coś mi się przypomni,że a co będzie jak np. nie zalicze egzaminu i sobie coś wymyślam irracjonalnego, że mnie wyrzucą ze studiów co jest niemożliwe. Najgorsze właśnie jest to,że w jakieś chwili jestem wesoła - próbuje się jakoś rozluznic np. film w kinie ale tak z powietrza nagle mi się biorą te głupie myśli. Czy może mi ktoś poważnie bez żadnych głupich odpowiedzi powiedzieć czy są to jakieś schizy, czy fobia przed czymś.Już myślałam o fobofobii-ale nie wiem potrzebuje porady.
Odrazu mówie i przepraszam ale jestem tu nowa na forum i nie wiem czy był tu jakiś taki przypadek opisany czy też nie.