Witam!
Proszę poradźcie mi.
Mieszkając na stancji poznałam kolegę współlokatora który po kilku miesiącach wyjechał za granicę by tam zamieszkać. Po prostu rzucił wszystko i nie ma zamiaru wracać do Polski. Jeszcze kiedy był w PL, pisaliśmy ze sobą na facebook-u. Mięło już kilka ładnych miesięcy, ja jestem również za granicą ae w innym kraju. Od pewnego czasu namawia mnie abym pojechała do niego i zamieszkała z nim tam gdzie on teraz jest. Mamy stały kontakt na Skype i Facebooku. Bardzo bym chciała do niego pojechać ale nie chcę wyglądać jak ofiara która sama się podkłada.
Co byście zrobiły w mojej sytuacji? ![]()
Działać niezależnie od faceta. Mieć swoje życie. Oczywiście możesz tak pokierować, aby być w tym samym miejscu co on.
Czyli jechać do niego? hehe ![]()
Moje życie jest w ciągłych podróżach z miejsca na miejsce ![]()
A coś Cię trzyma tam gdzie jesteś? Jeśli nie to jechać
Skoro tyle podróży przeżyłaś to jedna więcej nie przeszkodzi w niczym ![]()
Chodzi o to że, zawsze przejmowałam się tym co ludzie o mnie mówili. Teraz mam ochotę zrobić coś dla siebie. Nie ukrywam iż chciała bym spróbować stworzyć związek z NIM ale obawiam się iż jesteśmy z innych bajek.
Mimo oparzeń można nadal żyć, prawda? ![]()
Czyli jechać do niego? hehe
Moje życie jest w ciągłych podróżach z miejsca na miejsce
Moje zycie tez takie jest, a co w tym zlego, zaluj ze sprobowalas niz mialabys zalowac ze nie sprobowalas
Nic mnie jeszcze nigdzie nie trzyma.
Czyli chyba trzeba zamawiać bilety ![]()
Nic mnie jeszcze nigdzie nie trzyma.
Czyli chyba trzeba zamawiać bilety
Zdecydowanie ![]()