Co uważacie o braniu ślubu kościelnego przez kobietę która miała więcej niż jednego partnera seksualnego?
2 2013-08-11 10:33:25 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-08-11 11:20:09)
Myślę, że ma takie samo prawo do ślubu kościelnego, jak każda inna kobieta. Też kocha, tez chce spędzić resztę życia ze swoim wybrankiem... dlatego nie ma powodu aby tego miała nie zrobić. Prędzej bym się zastanawiała nad śnieżnobiałą suknią i długim białym welonem, niż nad samym ślubem ![]()
Skąd w ogóle pomysł, że ślub kościelny zarezerwowany jest dla dziewicy. I czemu mówisz tylko o kobiecie. Skoro tzw. "czystość" strasznie drażni mnie to słowo, nie jest zarezerwowana tylko dla kobiety, wstrzemięźliwość tyczy się obojga płaci.
Tak jak pisze Margolinka, biała suknia i welon to symbole dziewictwa i teoretycznie powinny być zarezerwowane dla dziewicy. Ale wiele moich znajomych, że tak brzydko powiem - z nie małym przebiegiem biegło do ołtarza w białej sukni i z pokaźnym welonem.
Obawiam się, że większość kobiet zawierających śluby kościelne dziewicami nie są ![]()
Już chyba nie ma dziewic i praktycznie każda kobieta/dziewczyna która staje przed ołtarzem/ urzednikiem USC z powodu ciąży
Nie przesadzajmy dziewice istnieją, ale myślę, że do ołtarza "z błoną" dochodzi niewiele.
Nie uważam też, że wpadka jest głównym powodem ślubów, czy to kościelnych czy cywilnych.
Największą głupotą dla mnie jest lecieć do ołtarza z powodu dziecka. Rozumiem, jeszcze jeśli ślub był w planie i przyśpiesza się go z powodu wpadki. Jednak w momencie gdy jedyną przyczynkom do małżeństwa jest potomek i argument to, że dziecko musi mieć oboje rodziców.... idiotyzm.
Do udanego związku jest potrzebne coś więcej niż połączenie materiału genetycznego.
Ja nie widzę w tym nic złego. W obecnych czasach rzadko kiedy do ołtarza idzie nie tknięta przez faceta dziewczyna. Śmieszy mnie jedynie to, że np.jest taka sytuacja: panna młoda jest w widocznej ciąży a na głowie ma jeszcze biały welon
...może jestem z innej epoki ale tego raczej zakładać już nie powinna ![]()
Co uważacie o braniu ślubu kościelnego przez kobietę która miała więcej niż jednego partnera seksualnego?
Tu nie codzi o dziewictwo bo autorka dzieli kobiety na te co mają do jednego partnera seksualnego i na te co mają powyżej jednego?
Wyjaśnisz nam madziag123?
Swoją drogą to ciekawe, że kobiety, które nie idą do ślubu w białej sukni z welonem kojarzone są przez ogół jako te gorsze i puszczalskie. Taki ostracyzm wymuszony tradycją. No ale facet jak dziwkarz to i tak tego nie widać bo ładny gajer przywdzieje. Nie ma dla niego takich restrykcji. Tradycja widać nie zwróciła uwagi na czystość mężczyzny przed ślubem a jedynie kobiety...
Co uważacie o braniu ślubu kościelnego przez kobietę która miała więcej niż jednego partnera seksualnego?
Nie nasza to sprawa. ![]()
Jak dla mnie to ślub powinni zawierać ludzie, którzy zachowali swoją cnotę na czas małżeństwa.
Takie prawo ustanowił Bóg i nie bez sensu chce, żeby ludzie czekali na siebie nawzajem z ofiarowaniem tego daru.
Jeśli ktoś już stracił dziewictwo, ale żałuje tego, że nie dotrwał, spowiadał się z tego to rozumiem - każdy człowiek jakieś błędy popełnia.
Ale totalnie wkurza mnie gdy ludzie biorą ze sobą ślub, bo biała suknia, bo tak trzeba, bo tradycja, bo dziecko, bo zawsze marzyłam o ślubie jak z bajki, bo...
Nie zastanowią się nawet co jest istotą tego sakramentu, nie próbują go przeżyć jako osoby wierzące - piszę to bo byłam na wielu ślubach i na sporej z nich było widać, że panu młodemu/pannie młodej się nudziło, zero zainteresowania mszą...
Albo ludzie, których u nas dużo: wierzący niepraktykujący czyli prawdę mówiąc niewierzący albo olewacze bo nie da się być chrześcijaninem na pół gwizdka, tylko kiedy mi pasuje czyli np. na ślub.
Jaaacie, rozumiem - ktoś nie wierzy. Ok, nie wtrącam się do tego - jego wybór, jego sprawa. Ale niech sobie cywilny zawierają, po co idą do kościoła skoro to da nich nic nie znaczy? Nie wierzą, że łączy ich więzią sam Bóg? Nie zastanowią się, co dokonuje się podczas mszy? Serce mnie boli gdy o tym myślę jak niektórzy mają powierzchowne pojęcie.
madziag123 napisał/a:Co uważacie o braniu ślubu kościelnego przez kobietę która miała więcej niż jednego partnera seksualnego?
Tu nie codzi o dziewictwo bo autorka dzieli kobiety na te co mają do jednego partnera seksualnego i na te co mają powyżej jednego?
Wyjaśnisz nam madziag123?
No bo jeszce to "jakoś" wygląda jak dziewczyna kochała się przed ślubem tylko ze swoim narzeczonym stąd tak wygląda moje pytanie.
12 2013-08-11 13:43:32 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-08-11 13:53:39)
Muzykoduszy, nie przesadzajmy... gdyby tak miało być, to ślubów w kościele byłoby rocznie ze dwa...
Powiem Ci więcej...gdyby kościół w naszym kraju tak bardzo nie ingerował we wszystko, to duża ilość osób ślubów kościelnych by nie brało. Niestety póki co "brak ślubu kościelnego" = "masa problemów"... dlatego jest jak jest...
No bo jeszce to "jakoś" wygląda jak dziewczyna kochała się przed ślubem tylko ze swoim narzeczonym stąd tak wygląda moje pytanie.
Tylko od chłopaka, do narzeczonego długa droga, a nie zawsze ta droga kończy się przed ołtarzem.
Poza tym czekanie z seksem do ślubu, nie zawsze kończy się dobrze (może ale nie musi, na ten temat pełno wątków na forum), potem po ślubie okazuje się że "coś jest nie tak" i zaczynają się fantazje o zdradzie... "jak to byłoby z innym" i tym podobne...
Dla mnie ten "skarb" w postaci cnoty jest przereklamowany, ważne jest uczucie i szczerość w związku, a nie "błona"...
Skąd w ogóle pomysł, że ślub kościelny zarezerwowany jest dla dziewicy. I czemu mówisz tylko o kobiecie. Skoro tzw. "czystość" strasznie drażni mnie to słowo, nie jest zarezerwowana tylko dla kobiety, wstrzemięźliwość tyczy się obojga płaci.....
Jak nie, jak tak. Niepokalane poczęcie dotyczy kogo/czego?
Niestety póki co "brak ślubu kościelnego" = "masa problemów"... dlatego jest jak jest...
O jakich problemach piszesz, bo mimo usilnych starań nie mogę żadnego sobie skojarzyć.....
Margolinka napisał/a:Niestety póki co "brak ślubu kościelnego" = "masa problemów"... dlatego jest jak jest...
O jakich problemach piszesz, bo mimo usilnych starań nie mogę żadnego sobie skojarzyć.....
Też jestem ciekaw.
Co uważacie o braniu ślubu kościelnego przez kobietę która miała więcej niż jednego partnera seksualnego?
Powinny posypać głowę popiołem, o ile nie ściąć włosów.
A jeżeli chcą zawrzeć sakrament małżeństwa, to powinny wyrazić szczery żal i mocne postanowienie poprawy.
Dobrze by było, żeby kościół wprowadził obowiązkowe badanie ginekologiczne przed ślubem.
A co uważacie o mężczyznach, którzy mieli więcej, niż jednego partnera seksualnego? Tylko jak ich zbadać?
A jeżeli chcą zawrzeć sakrament małżeństwa, to powinny wyrazić szczery żal i mocne postanowienie poprawy...
...że będą lepsze w łóżku
Jak dla mnie to ślub powinni zawierać ludzie, którzy zachowali swoją cnotę na czas małżeństwa.
Takie prawo ustanowił Bóg i nie bez sensu chce, żeby ludzie czekali na siebie nawzajem z ofiarowaniem tego daru.
Takie chyba są wymogi KK, nie daję głowy bo nie należę do tej sekty
ale o uszy gdzieś mi się obiło.
Jeśli zaś, każda panna młoda musiałaby być dziewicą to założę się, że nie odbyłoby się 90% ślubów kościelnych.
muzykaduszy napisał/a:Jak dla mnie to ślub powinni zawierać ludzie, którzy zachowali swoją cnotę na czas małżeństwa.
Takie prawo ustanowił Bóg i nie bez sensu chce, żeby ludzie czekali na siebie nawzajem z ofiarowaniem tego daru.Takie chyba są wymogi KK, nie daję głowy bo nie należę do tej sekty
ale o uszy gdzieś mi się obiło.
Jeśli zaś, każda panna młoda musiałaby być dziewicą to założę się, że nie odbyłoby się 90% ślubów kościelnych.
To musiałby bezpośrednio przed ceremonią sprawdzać ksiądz ![]()
modzia napisał/a:muzykaduszy napisał/a:Jak dla mnie to ślub powinni zawierać ludzie, którzy zachowali swoją cnotę na czas małżeństwa.
Takie prawo ustanowił Bóg i nie bez sensu chce, żeby ludzie czekali na siebie nawzajem z ofiarowaniem tego daru.Takie chyba są wymogi KK, nie daję głowy bo nie należę do tej sekty
ale o uszy gdzieś mi się obiło.
Jeśli zaś, każda panna młoda musiałaby być dziewicą to założę się, że nie odbyłoby się 90% ślubów kościelnych.To musiałby bezpośrednio przed ceremonią sprawdzać ksiądz
hahaha! dogłębnie!
Jakiego daru? Owszem, bez stosunku seksualnego trudniej zarazić się niektórymi chorobami, ale większość z nich przenosi się dosyć dobrze i bez stosunku. Wystarczy pocałunek albo używana szklanka lub ręcznik.
Obawiam się, że większość kobiet zawierających śluby kościelne dziewicami nie są
Ja jestem tego bardziej niż pewna ![]()
Sama miałam więcej niż jednego partnera, ślub brałam w ciąży i poszłam w białej sukni z welonem, z resztą jak wiele, wiele moich znajomych.
W dzisiejszych czasach biała suknia i welon, to bardziej jak tradycja, niż czystość...
Muzykoduszy jakoś nie zauważyłam aby księżom przeszkadzał brak czystości do brania ślubu w białej sukni i welonie, w dodatku w mocno zaawansowanej ciąży. Miałam 3 koleżanki i siostrę, które tak brały ślub, a brzuch był dobrze widoczny.
U mnie widać nie było ciąży, ale ksiądz wiedział, że za kilka miesięcy mam termin porodu i jakoś nikt nam złego słowa nie powiedział.
Gdyby miało być tak jak piszesz, to zgadzam się z poprzednikami, było by kilka ślubów rocznie i na kim zarobili by księża? Przecież udzielenie sakramentu małżeństwa to dla nich czysty zysk
Dlatego też z przymrużeniem oka patrzą na to czy kobieta jest "czysta" czy też nie...
Właściwie nie słyszałam o księżach, którzy krzywo patrzą na "brzuchate" panny młode. Jednak o dziwnych insynuacjach na naukach przedmałżeńskich to już słyszałam wiele od znajomych, nawet nie tyle co same były w ciąży, ale na grupę, dla której prowadzono nauki zawsze się jedna dwie trafiły. A jak prowadziła stara dewotka to wiadomo ...
Z kościołem się już dawno rozstałam, ale jeśli pamięć mnie nie myli to taka nawrócona nieczysta owieczka jest o wiele więcej warta niż stado tych czystych.
Zresztą, zawsze taka nieczysta osoba może wziąć szybki prysznic w postaci spowiedzi, odpokutować, i maszerować do ołtarza już jako czysta.
Skoro ślub miałby być tylko dla dziewic to co z wdowami. Nie wolno by im było ponownie wyjść za mąż?
Pomijając już fakt, że część ludzi bierze ślub kościelny ze względu na tradycje nie na wiarę, na naciski rodziny, bo co dziadkowie, wujkowie i cała reszta inwentarzu z sąsiadami włącznie pomyśli, bo taki ślub to ten prawdziwy a nie umowa w urzędzie.
Właściwie nie słyszałam o księżach, którzy krzywo patrzą na "brzuchate" panny młode. Jednak o dziwnych insynuacjach na naukach przedmałżeńskich to już słyszałam wiele od znajomych, nawet nie tyle co same były w ciąży, ale na grupę, dla której prowadzono nauki zawsze się jedna dwie trafiły. A jak prowadziła stara dewotka to wiadomo ...
U nas nauki przedmałżeńskie prowadziła mężatka, która akurat robiła przerwy na karmienie piersią maluszka. Mieliśmy to szczęście, że nie było starej dewotki i ogólnie byliśmy zadowoleni, bo i żartów trochę było ![]()
Pomijając już fakt, że część ludzi bierze ślub kościelny ze względu na tradycje nie na wiarę, na naciski rodziny, bo co dziadkowie, wujkowie i cała reszta inwentarzu z sąsiadami włącznie pomyśli, bo taki ślub to ten prawdziwy a nie umowa w urzędzie.
Wierzę w Boga, ale w samą instytucję kościoła już nie...
U nas akurat była sytuacja taka, że kościelnego ślubu nie chcieliśmy brać, w ogóle cywilny też uznaliśmy za niepotrzebny, bo jednak ślub to tylko papierek (naszym zdaniem) i decyzja o ślubie konkordatowym była bardziej wymuszona przez rodziców. Byliśmy wtedy bardzo młodzi i zgodziliśmy się na ich nalegania. Dziś pewnie bardziej upierałabym się przy swoim, choć nie powiem, bo w przyszłości jednak to, że jesteśmy małżeństwem ułatwiła nam kilka spraw...
Jeżeli kobieta decyduje się na ślub kościelny do daje dowód na to że zamierza być z jednym mężczyzną więc jest to poprawa.
Mnie z kolei drażnią te wszystkie elementy stroju, które mają być takie a nie inne. Czyli welon jest oznaką "czystości"? O ile sobie przypominam na każdym ślubie na jakim byłam kobieta miała biały welon na głowie, a nie sądzę by wszystkie były dziewicami (a większość miała związki przed swoim mężem). Jakoś źle mi się robi, że rodzina i przyjaciele będą oceniać moją "czystość" przez pryzmat tego jakie mam przybranie głowy
To trochę chore.
Jeżeli kobieta decyduje się na ślub kościelny do daje dowód na to że zamierza być z jednym mężczyzną więc jest to poprawa.
Co rozumiesz przez "jest to poprawa" ? ![]()
Dobrze by było, żeby kościół wprowadził obowiązkowe badanie ginekologiczne przed ślubem.
Które powinien przeprowadzić ksiądz dobrodziej? ![]()
A w Wąchocku miał być Pochód Dziewic, ale jedna zachorowała, a druga powiedziała, że sama nie pójdzie!! ![]()
Jaga Baba07 napisał/a:Dobrze by było, żeby kościół wprowadził obowiązkowe badanie ginekologiczne przed ślubem.
Które powinien przeprowadzić ksiądz dobrodziej?
Oczywiście, bo ginekolog przecież może kłamać ![]()
Co uważacie o braniu ślubu kościelnego przez kobietę która miała więcej niż jednego partnera seksualnego?
Takie podejście jest gorsze od rasizmu. Dzielenie kobiet na dziewice/niedziewice!
Prawie jak u Cyganów, gdzie 10-12 letnie dziewczynki wychodzą za mąż, a po nocy poślubnej społeczności pokazuje się dowód, no ale w tym wieku na ogół jeszcze dziewczynki są dziewicami.
W dawnych czasach istniało prawo pierwszej nocy, czyli wszystkie chłopki przynależne do pana to właśnie z nim miały pierwszy raz. Pytanie moje czy młody żonkoś dostawał dziewice czy "zużytą" dziewczynę, czy to był gwałt, czy tradycja, czy to był w ogóle grzech? W takiej wsi musiało być sporo rodzeństwa przyrodniego ![]()
W kulturach dalekiej Północy np. Eskimosów orgie z gośćmi były mile widziane, bo pozwalało to wymieszać geny na obszarach o małym zaludnieniu. Ot ślub polegał na tym, że gość ściągał dziewczynie spodnie i robił swoje. Myślicie, że oni źle postępowali? Gdyby nie korzystali z "cudzych" genów, to doszłoby do degeneracji, w takich kulturach lepiej orientowano się jak dalekim/bliskim krewnym jest dana osoba (z kim można się rozmnażać - mówiąc dosadnie), niż kto był dziadem, pradziadem.
Błona dziewicza, to był atrybut, który służył do "sprzedaży" kobiety - czyli zamążpójścia .
Jeżeli mówisz o ślubie kościelnym - jak przysiędze przed Bogiem, o deklaracji drogi życiowej, to błona dziewicza nie ma żadnego znaczenia w tym akcie. Jeżeli mówisz o cyrku zwanym ślubem, białej sukience, welonie, itp... to w dzisiejszych czasach też nie ma znaczenia, bo jak większość osób wypowiadająca się wcześniej słusznie zauważyła, dziewice raczej nie klękają przed ołtarzem.
... bo jak większość osób wypowiadająca się wcześniej słusznie zauważyła, dziewice raczej nie klękają przed ołtarzem.
A ja sobie dziewicę wziąłem za żonę, no gdzie ona się biedna uchowała...
Mnie to oczywiście ani grzeje ani ziębi w jakim stanie błony panny stają przed ołtarzem. Dziwi mnie tylko sam fakt brania ślubu kościelnego, bo co by mamusia i tatko powiedzieli... Idiotyzm do kwadratu. Za to w kwestii stroju jednak uważam, że tradycja jest istotna. Welon jest symbolem dziewictwa więc zupełnie nie rozumiem czemu dawno zdeflorowana panna taki welon zakłada. Bo ładnie wygląda? Bo się boi jasno zadeklarować, że dziewicą nie jest (szczególnie jak jest z brzuchem, pewnie niepokalane poczęcie)? Czyli taki ślub jest jednym wielkim oszustwem. Nie dziewica w welonie, stojąca przed ołtarzem Boga, który ją chyba mało interesuje i składająca w Jego obecności słowa przysięgi, bo mamusia kazali. Czyli tyle ta przysięga warta co ten cały katolicki sztafaż... Ludzie, bądźcie choć trochę uczciwi. Nie interesuje was wiara taka czy owaka, to nie bierzcie wyznaniowych ślubów, nie przebierajcie się w ciuchy jakie przyjęły się w danej wyznaniowej tradycji, bo potem takie internetowe wyznania jak to się w Boga nie wierzy ale ślub przed ołtarzem się brało brzmią tylko żałośnie...
No ok. Szkoda, że dla panów nie przyjęto norm ubraniowych po których można stwierdzić ich "czystość". Bo przecież czystość do ślubu nie dotyczy tylko kobiet.
Ujęłam je w pytaniu, bo sama nią jestem i zbłądziłam w swoim życiu.. Dwukrotnie.. Opowiadałm o tym w drugim temacie jaki założyłam. Źle mi z tym. Wyspowiadałam się z grzechów i nie chce ich już popełniać, bo źle się czuje przed Bogiem i sobą. Uważam się za osobę wierzącą. Do wiary nikt mnie nie przymusza. Ani mamusia ani tatuś.
Jednak w przyszłości chciałabym wziąć ślub kościelny, w białej sukni. Chciałabym przysiądz przed Bogiem, że mężczyzna z którym stoję przed ołtarzem jest tym z którym spędzę całe życie w zdrowiu i chorobie. Czy to, że nie jestem dziewicą nie daje mi takiego prawa?? czy mam się z tego powodu czuć gorsza? Czy moje miłość będzie gorsza od tej dziewiczej?
34 2013-08-12 15:03:56 Ostatnio edytowany przez Kriss (2013-08-12 15:05:56)
Co uważacie o braniu ślubu kościelnego przez kobietę która miała więcej niż jednego partnera seksualnego?
Powinna dać się najsampierw publicznie wybatożyć. Na samiuśkim środku Rynku. Potem odleżeć swoje krzyżem przed ołtarzem. A następnie każda ortodoksyjna dziewica powinna mieć możliwość porzucać sobie w taką cudzołożnicę kamieniami, albo chociaż splunąć - polecam scenę kamienowania z "Żywotu Briana" - cała wieś by się wzbogacila na sprzedaży kamieni i żwirku. A i niejedna rasowa oazowiczka dałaby upust swojej seksualnej frustracji - chciaż sobie nieboga kamieniem rzuci ![]()
A na poważnie;
Wolnoć Tomku w swoim domku. Chcesz zachować dziewictwo do ślubu? Prącię bardzo. W ten a nie inny sposób postrzegasz swoje obowiązki jako dobrej Chrześcijanki - Twoja wola i Twój wybór. A cudze wybory - zostaw tym, którzy na szczęście mają wolną wolę i mogą sami podejmować decyzje. Co nie przeszkadza im być dobrymi ludźmi.
Nie mamy z mężem ślubu kościelnego, chociaż takowy planujemy w przyszłości. Mamy trójkę dzieci, chętnie ochrzczonych przez naszego Proboszcza (specjalnie piszę z dużej, bo jest to JEDYNY ksiądz jakiego do tej pory spotkałam, który jest normalnym facetem, a nie zdewociałym, sfrustrowanym oszołomem). Proboszcz od pięciu lat namawia nas na ślub kościelny i się sam doczekać nie może. Co roku na "kolędzie" pada sakramentalne pytanie: "To jak? Kiedy?" i śmiechu kupa. bardzo fajny, normalny facet, który jest blisko wiernych.
A jak już się zdecyduję na ten kościelny ślub, to se pójdę ubrana w czym tam se będę uważała. Welony sobie tęczowe przyczepię, bo nie wojuję z homoseksualistami na przykład. I NIKOMU nic do tego ![]()
Madziaq - nic nie stoi na przeszkodzie, bo to jest sprawa między Tobą a Stwórcą (w jakiegokolwiek wierzysz). Nie ma tam osób trzecich, które miałyby cokolwiek do powiedzenia.
35 2013-08-12 15:50:45 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2013-08-12 16:00:34)
Jaga Baba07 napisał/a:A jeżeli chcą zawrzeć sakrament małżeństwa, to powinny wyrazić szczery żal i mocne postanowienie poprawy...
...że będą lepsze w łóżku
. A to ksiądz ma sprawdzić? ![]()
Jaga Baba07 napisał/a:Dobrze by było, żeby kościół wprowadził obowiązkowe badanie ginekologiczne przed ślubem.
Które powinien przeprowadzić ksiądz dobrodziej?
No co Wy! I ginekolog, i ksiądz. Najlepiej w tym samym czasie
.
Nie mamy z mężem ślubu kościelnego, chociaż takowy planujemy w przyszłości. Mamy trójkę dzieci, chętnie ochrzczonych przez naszego Proboszcza (specjalnie piszę z dużej, bo jest to JEDYNY ksiądz jakiego do tej pory spotkałam, który jest normalnym facetem, a nie zdewociałym, sfrustrowanym oszołomem). Proboszcz od pięciu lat namawia nas na ślub kościelny i się sam doczekać nie może. Co roku na "kolędzie" pada sakramentalne pytanie: "To jak? Kiedy?" i śmiechu kupa. bardzo fajny, normalny facet, który jest blisko wiernych.
A jak już się zdecyduję na ten kościelny ślub, to se pójdę ubrana w czym tam se będę uważała. Welony sobie tęczowe przyczepię, bo nie wojuję z homoseksualistami na przykład. I NIKOMU nic do tego.
O Wy, bezbożnicy. Będziecie się smażyć w ogniu piekielnym
.
A ten Wasz księżulek razem z Wami dołączy
.
Toż to świętokradztwo w biały dzień
.
madziag123 Wyspowiadałaś się, postanowienie poprawy jest, pokuta pewnie też odprawiona. Wszystko książkowo
Po co się dalej zadręczać?
Błądzić rzecz ludzka ![]()
37 2013-08-21 15:10:56 Ostatnio edytowany przez szakisz (2013-08-21 15:19:20)
Jednak w przyszłości chciałabym wziąć ślub kościelny, w białej sukni. Chciałabym przysiądz przed Bogiem, że mężczyzna z którym stoję przed ołtarzem jest tym z którym spędzę całe życie w zdrowiu i chorobie. Czy to, że nie jestem dziewicą nie daje mi takiego prawa?? czy mam się z tego powodu czuć gorsza? Czy moje miłość będzie gorsza od tej dziewiczej?
Nie musi być wcale gorsza, a nawet może być lepsza. Chodzi tylko o podejście ludzi. Jeżeli taka Panna była "zwiedzona" wcześniej przez 5-10 a z 11 idzie do ślubu bo wpadła i nie wiadomo co powiedzą sąsiedzi czy rodzina i mimo wszystko ma biały welon, dodatkowo składając przysięgę w kościele przed Bogiem i ludźmi jako świadkami chociaż tak naprawdę ten kościół ma gdzieś. Jeżeli tak robi z premedytacją to to już jest czysta hipokryzja ![]()
38 2013-08-22 10:45:32 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2013-08-22 10:51:24)
Z tym dziewictwem w dniu ślubu jest bardziej złożona sprawa niż tylko rozluźnienie moralne ludzi. Weźmy pod lupę czasy, gdy prawie każda panna młoda była dziewicą, powiedzmy wiek XIX. Jaki był średni wiek panny młodej wtedy? Ano jakieś 18 - 19 lat. Gdyby wówczas ten wiek wynosił 25 - 30 lat jak obecnie to i odsetek dziewic byłby zapewne mniejszy. Popęd seksualny to nie żarty. Druga sprawa to sprawa samodzielności i niezależności kobiet. Dawniej wyjście za mąż było praktycznie jedyną drogą życiową kobiety, a wiadomo, że nie - dziewica w patriarchalnym społeczeństwie mogła mieć problem ze znalezieniem odpowiedniego kandydata, zatem zachowanie dziewictwa było kwestią bardzo ważną, bo mogło decydować o całym życiu. Jest jeszcze sprawa długości okresu narzeczeństwa, które obecnie trwa czasem absurdalnie długo, bo mieszkanie, bo praca, bo termin rezerwacji wymarzonej sali na wesele itp. Dawniej gdy dwoje młodych się zaręczało, to po kilku miesiącach byli już małżeństwem. Czasy się radykalnie zmieniły, kobiety się uniezależniły, więc mężczyźni musieli "poluzować" swoje wymagania, dlatego dzisiaj dziewictwo nie ma już takiej kulturowej wartości jak miało onegdaj
. Religijną wartość ma jednak niezmiennie taką samą bo według większości religii (także i mojej) seks zarezerwowany jest wyłącznie dla małżeństwa. Ciężko jest jednak współczesnym parom czekać z tym seksem do ślubu, który odbędzie się nie wiadomo kiedy. Znam taką parę, która miała mocne postanowienie czekać do ślubu i im się chyba udało, ale ona miała wtedy lat 20 a on 21. Gdyby mieli czekać jeszcze z 4 - 5 lat to nie wiem, czy by nie "wymiękli".
Dziewice jeszcze istnieja,tylko sie nie przyznaja. Jestem jedna z nich.