Witam! Mam na imię Jacek i mieszkam w pewnym pięknym portowym mieście. Zarejestrowałem się by podzielić się swoim problemem i poprosić o radę z kobiecego punktu widzenia.
Dwa dni temu rozstałem się z dziewczyną, a właściwie to ona mnie zostawiła. Ja mam 22 lata, ona 20, byliśmy ze sobą przez rok. Ktoś może powiedzieć, że to tylko rok, ktoś inny, że to już sporo. Sądzę, że to nie ważne, bo wiem co poczułem do tej kobiety. Jest dla mnie najcudowniejsza na Ziemi.
Nasze rozstawanie się trwało ponad tydzień, jednak spowodowane było prawie dwumiesięcznym okresem kłótni o jej przyjaciela, któremu nie potrafiłem zaufać. Starałem się jak mogłem, zapraszałem go do wspólnego spędzania czasu, jednak on nie robił tego nigdy wobec mnie, co powodowało moją nieufność, tym bardziej, ze kiedyś znaczyła dla niego więcej niż "traktuję ją jak siostrę". Tłumaczyła mi ona tę relację nie raz, a gdy podczas ostatniej kłótni pojąłem w końcu jak ta relacja wygląda, postanowiła się ze mną rozstać. Po prostu pojąłem to za późno.
Poprosiłem ją, by jeszcze dała sobie czas i przemyślała tę decyzję, jednak to nic nie dało. Próbowałem na wszystkie możliwe sposoby pokazać jej jak bardzo mi na niej zależy, jednak bezskutecznie. Powiedziała, że się wypaliła i że wciąż mnie kocha, ale już nie w ten sposób. Że liczy się to co jest, a nie to co było i że nie może już dłużej ze mną być. Chciała, bym pozostał jej przyjacielem, ale ja nie potrafię tego zrobić. Próbowałem, ale będąc przy niej cały czas pragnę potrzymać ją za rękę i przytulić, tak po prostu. Kiedy powiedziałem jej, ze przyjaźń się nie uda, popłakała się i strasznie ciąży mi to na sumieniu.
Bardzo, ale to bardzo, mi na niej zależy. Wiem, ze popełniłem okropny błąd i ją zraniłem. Ale znam też siebie i wiem, ze potrafię to zmienić. Cały ten czas, gdy ze sobą byliśmy stałem przy niej i pomagałem jej jak mogłem. Nigdy nie mogła czuć się zaniedbana, byłem zawsze wtedy kiedy mnie potrzebowała. Potrafiłem przebiec w nocy ćwierć miasta by tylko ją przytulić w potrzebie. Ale niestety, wszystko zepsułem swoją durną zazdrością.
Więc, drogie użytkowniczki, czy istnieje cokolwiek co mógłbym zrobić by przywrócić dawne uczucie? Wiem, ze nie ma magicznego sposobu, bo wtedy wszyscy byliby szczęśliwi, ale zrobię wszystko co tylko jest możliwe. Może po prostu powinienem dać jej czas i wtedy spróbować się niezobowiązująco odezwać? Być sobą i spróbować odzyskać zaufanie którym mnie darzyła, a które utraciłem. A może nie mam już żadnych szans by odzyskać to co kocham najbardziej i powinienem odsunąć się w cień i pozwolić by to przepadło, gdyż, jak ona powiedziała, "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki"?
Nie chcę, by zostało to odebrane jako gorzkie żale rzuconego chłopaka. Po prostu szukam każdej możliwości na to, by wszystko naprawić.